Skocz do zawartości

Nowości lotnicze w skali 1/72


Solo

Rekomendowane odpowiedzi

IJN A6M5a Carrier Fighter Zero Model 52 Ko (Nakajima Prod.)

https://www.martola.com.pl/szablony/pages/_martola/images/mark_nowosc.gif  
https://www.martola.com.pl/vdata/_obrazki/fine_molds/mar%5B257118%5D_fz04.jpg
 
 
Przepraszam za formę, ale trochę ułomny komputerowo jestem. Pokazały się w nowościach w jednym ze sklepów. Dla kręcących nosem na  ceny Army, czy IBG tutaj troszkę drożej.
 
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

IJN A6M5a Carrier Fighter Zero Model 52 Ko (Nakajima Prod.)

https://www.martola.com.pl/szablony/pages/_martola/images/mark_nowosc.gif  
https://www.martola.com.pl/vdata/_obrazki/fine_molds/mar%5B257118%5D_fz04.jpg
 
 
Przepraszam za formę, ale trochę ułomny komputerowo jestem. Pokazały się w nowościach w jednym ze sklepów. Dla kręcących nosem na  ceny Army, czy IBG tutaj troszkę drożej.
 
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, wprzybylak napisał:

IJN A6M5a Carrier Fighter Zero Model 52 Ko (Nakajima Prod.)

 
 
Przepraszam za formę, ale trochę ułomny komputerowo jestem. Pokazały się w nowościach w jednym ze sklepów. Dla kręcących nosem na  ceny Army, czy IBG tutaj troszkę drożej.
 

Zobacz ile kosztuje w Japonii. W  Hobby Link Japan 58 zł.

Edytowane przez Xmen
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

45 minut temu, wprzybylak napisał:
 
Przepraszam za formę, ale trochę ułomny komputerowo jestem. Pokazały się w nowościach w jednym ze sklepów. Dla kręcących nosem na  ceny Army, czy IBG tutaj troszkę drożej.

Tylko, że to są modele w skali 1/48 a tu jest dział samolotów w 1/72.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

IJN A6M5a Carrier Fighter Zero Model 52 Ko (Nakajima Prod.)

https://www.martola.com.pl/szablony/pages/_martola/images/mark_nowosc.gif  
https://www.martola.com.pl/vdata/_obrazki/fine_molds/mar%5B257118%5D_fz04.jpg
 
 
 
dostępność:
produkt dostępny
 
numer katalogowy:
FZ04
 
grupa produktów:
samoloty
 
skala:
1:72
 
producent:
 
tworzywo:
wtrysk
 
nowość:
grudzień 2025
 
Kolejny dowód na to, że trzeba sprawdzać informacje w kilku źródłach, ale na swoje usprawiedliwienie wklejam jak to wyglądało w Martoli godzinę temu. Być może ktoś był czujny i dał im znać, ponieważ juz zmienili na właściwą skalę.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

54 minuty temu, kwiatektatek napisał:

Ja go nie kupię z innych, ogólnych powodów, ale co tam jest złego? O wypukłe nity chodzi? Czy jeszcze coś?

 

Nic złego, u mnie też inne powody. Dla czystości rasowej postawiłem na produkty IBG, nie chcę mieszać. I nie mam już gdzie tego trzymać, więc redukcja zamówienia wynikła nie z jakichś wad zestawu Eduarda, a niechęci do różnorodności. To na pewno dobry model. Edek przecież umie w te zabawki. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Moim modelarskim okiem o P-51D Arma Hobby i Eduarda :)
 


I komentarz po polsku:

Swój model Mustanga musi zrobić chyba każdy producent. Model Arma Hobby był zapowiadany już kilka lat temu, od razu po premierze wczesnej wersji, która była wspaniałym modelem, i którą zbudowałem. Projekt ostatecznie zajął bardzo długo i w międzyczasie Eduard zdołał wypuścić swoją miniaturę. Ostatecznie, mamy na rynku dwa doskonałe modele tego samolotu.

 

Pudełko Arma Hobby to dwie ramki z szarego plastiku i jedna z częściami przezroczystymi. Części umożliwiają budowę różnych wersji Mustanga, od D-5 do późniejszych, a kalkomanie – miniatur D-5 oraz D-10. Co ciekawe, przezroczysta ramka wlewowa jest jednocześnie stojakiem do montażu podwozia i do transportu gotowego modelu.

 

Eduard to dużo bogatsze pudełko. Ponieważ miałem pod ręką tylko Limited Edition, mamy tu dwa kadłuby, jeden do wariantu D-5 i osobny do pozostałych, czyli D-10, 15, 20 i 25. Jeśli zdecydujesz się na zakup standardowego modelu Profipack lub Weekend Edition, znajdziesz tam prawdopodobnie tylko jeden kadłub, więc jeśli zdecydujesz się na kalkomanie spoza pudełka, upewnij się, że masz odpowiednie części.

 

Każdy model oferuje wiele alternatywnych elementów wyposażenia, śmigieł, ogona, czy zbiorników, ale u Eduarda tego wszystkiego jest więcej. Otrzymasz tu nawet rakiety i bazooki. Jeśli potrzebujesz wszystkiego już dziś, pudełko Eduarda da Ci większą różnorodność. Jeśli możesz trochę poczekać, zakładam, że dodatkowe części pojawią się w kolejnych pudełkach Arma Hobby, podobnie jak miało to miejsce w modelu B.

 

Duża różnorodność komplikuje sam montaż, i w ten sposób instrukcja Eduarda to ogromna książka, z masą informacji o tym, jakich części użyć do konkretnej wersji malowania. Łatwo się pogubić. Instrukcja Arma Hobby jest trochę bardziej przejrzysta, dodatkowo pokazuje kolorystykę elementów, co bardzo ułatwia życie.

 

Kalkomanie w modelu Eduarda są ogromne. Nie ma sensu porównywać kilkunastu malowań z limitowanej edycji do standardowego wydania Arma Hobby, więc powiem tylko, że w jednym z wielu pudełek, jakie wyda Eduard, każdy znajdzie coś dla siebie. W standardowym wydaniu Eduarda, znajdziemy pewnie od 4 do 6 malowań, przy trzech od Arma Hobby. To skromnie ale podoba mi się, że Arma wybrała malowania różnorodne, w Natural Metal, w częściowym kamuflażu i w standardowym malowaniu RAF.

 

Jakość kalkomanii Eduarda trochę rozczarowuje. Pierwszy znany problem to słaba saturacja żółtego, czerwonego i niebieskiego koloru. Drugi problem to ten dziwny film, z widocznymi skazami. Trzecia to jakość druku małych napisów. O ile u Eduarda widać, że jest tam jakiś napis, o tyle u Arma Hobby wszystko jest ostre jak brzytwa. W tym przypadku, mniej znaczy więcej.

 

Co ciekawe, w obu zestawach znajduje się malowanie tego samego samolotu, więc można bezpośrednio je porównać. Pomijając pasy inwazyjne, obaj producenci sugerują inny kolor powierzchni górnych. Arma Hobby brytyjski zielony, Eduard Olive Drab.  

 

Eduard oferuję blaszkę fototrawioną, która jest niezbędna do budowy tablicy przyrządów, ponieważ kalkomanie z zegarami są tragiczne. W Arma Hobby kalkomanie z zegarami są doskonałe i blaszka nie jest potrzebna. Ciekawe, że tablica w obu modelach jest lekko wypukła w centralnej części, podczas gdy w prawdziwym samolocie wygląda na lekko wklęsłą. Bliższy zdjęciom jest element Arma Hobby, a pomalowanie centralnej części trochę ciemniejszym kolorem powinno pomóc oszukać oko.

 

Z kolei pasy jedynie w formie kalkomanii u Arma Hobby nie podobają mi się i bardzo brakuje mi w tym modelu fototrawionych pasów siedzeniowych, które ma Eduard. Pewnym rozwiązaniem tej kwestii jest wydruk, który można było dostać za darmo podczas preordedu tego modelu, a który na stronie producenta można ściągnąć lub dokupić osobno – do druku albo jako gotowy element. Dzięki temu detalowi, zestaw Arma Hobby jest kompletny i moim zdaniem, nie potrzebuje żadnego dodatku. Oczywiście, dla wielu oznacza to albo dodatkowy koszt, albo kłopot z samodzielnym wydrukowaniem elementu. Jeśli chodzi o pozostałe elementy na blaszce Eduard, nie uważam, żeby były niezbędne, i moim zdaniem, dużo ciekawszy efekt w skali osiągnie się dzięki kalkomaniom do wnętrza z modelu Arma Hobby. Co ciekawe, te same elementy w druku 3D możesz dokupić od Eduard do ich modelu. Powiedziałbym, że jakość obu produktów jest bardzo zbliżona, może z lekkim wskazaniem na fotel Eduarda. Eduard zalał rynek ogromną wręcz ilością dodatków – możesz kupić kokpit, zbiorniki, koła, silnik i cokolwiek przyjdzie Ci do głowy.

 

Obaj producenci dorzucają cięte w papierze Kabuki maski na oszklenie oraz koła, ale Eduard zapomniał o masce na kółko ogonowe, które w modelu Arma Hobby jest. Każdy z producentów inaczej rozwiązał też sam montaż kółka ogonowego. W modelu Eduarda jest ono wklejane po zamknięciu kadłuba, co ułatwia obróbkę kadłuba i ogranicza ryzyko złamania części. W przypadku Arma Hobby, niestety wklejamy je przed sklejeniem kadłuba. Punkt dla Eduarda.

 

Technicznie rzecz biorąc, oba modele mają części bardzo dobrej jakości, nie ma tu niedolewek czy problematycznych jamek skurczowych. Natomiast kanały wlewowe Arma Hobby są przeważnie większe oraz umieszczone mniej przyjaźnie.

 

Jeśli chodzi o główne części, pierwsze co rzuca się w oczy to brak nitowania na kadłubie Arma Hobby. Można lubić nity lub nie, ale trzeba przyznać, że kadłub Eduarda wygląda bardzo efektownie. Oczywiście każde szpachlowanie czy szlifowanie spowoduje, że część nitów zniknie więc ten medal ma dwie strony. Zawsze można też wykonać nity na modelu Arma Hobby samemu.

 

Druga oczywista różnica to skrzydła, które w modelu Eduarda nie posiadają nitów, ale posiadają standardowe linie podziałowe. Wielu modelarzy zgadza się, że większość linii na skrzydłach Mustanga nie powinna być widoczna, albo powinna być tylko ledwo widoczna, bo w rzeczywistości te elementy były szpachlowane. I tak dokładnie do tematu podeszło Arma Hobby i jest to chyba pierwszy raz, gdy jakiś producent, bez względu na skalę, zdecydował się to odwzorować. Jeśli prawda historyczna liczy się dla Ciebie, skrzydło Arma Hobby będzie lepsze. W zasadzie, to idealnym kompromisem byłby model o kadłubie jakości Eduarda i skrzydle jakości Arma Hobby… :) 

 

Kokpity oceniam bardzo podobnie, niektóre detale są lepsze w jednym modelu, inne w drugim ale oba będą super efektowne. Osobiście podoba mi się, że stelaż i jego wyposażenie w modelu Arma Hobby są przygotowane osobno, podczas gdy u Eduarda to jeden element. Osobne elementy łatwiej pomalować, ale oczywiście jest to też więcej części do wycięcia.

 

Każdy kto malował model Mustanga wie, ile jest roboty z maskowaniem dwukolorowej wnęki podwozia, dlatego jestem zachwycony tym, że Arma Hobby zaprojektowała żebra osobno. To znacznie ułatwia maskowanie i przyspiesza malowanie i cenię to rozwiązanie wyżej, niż single element Eduarda. W teorii, możesz tylko pomalować wnękę na Zinc Chromate Yellow, bo Arma Hobby dodała srebrne kalkomanie, ale osobiście zdecyduję się na tradycyjne malowanie.

 

Opony modelu Arma Hobby wykazują znaczną poprawę w stosunku do wersji B. Tym razem bieżnik tylko nieznacznie rozjeżdża się pomiędzy połówkami formy, tak samo z resztą, jak w modelu Eduarda, który dodatkowo ma gorsze i dziwnie małe felgi. Wszystkie te problemy rozwiązują koła żywiczne Eduarda, które są drastycznie lepsze od jego części plastikowych, ale już tylko trochę lepsze od plastikowych kół Arma Hobby.

 

Klapy w obu modelach montuje się osobno, w pozycji opuszczonej. Eduard dodatkowo umożliwia wychylenie lotek, które u Arma Hobby są odlane razem z kadłubem. Obaj producenci inaczej podeszli do uzbrojenia. Moim zdaniem lepszy sposób przygotowania tej części, to osobno wklejany element, jak zrobił to Eduard. Obróbka elementu Arma Hobby będzie uciążliwa, nawet pomimo tego, że w wydrukach znajdziemy piękne i sprytnie zaprojektowanie lufy.

 

Statecznik w modelu Eduarda to jedna część wklejana w kadłub. W przypadku Arma Hobby, to dwie lub trzy części, co wymaga więcej skupienia. Kolejne ciekawe rozwiązanie u Eduarda, to linia podziałowa na osłonie silnika, widoczna po sklejeniu połówek kadłuba. Bardzo praktyczne, oczywiście tak długo, jak jesteś w stanie to czysto skleić.

 

Jakość części przezroczystych w obu modelach jest doskonała. Spasowanie głównych elementów u Arma Hobby jest w zasadzie bezbłędne, podobnie jak połączenie skrzydła z kadłubem w modelu Eduarda. Natomiast dopasowanie samych połówek kadłuba w modelu Eduarda, jest zaskakująco słabe. Winę za to ponoszą zbyt wystające piny montażowe, które najlepiej przyciąć.

 

I to wszystko! Wydaje mi się, że wybór będzie zależał od indywidualnych preferencji modelarza i jego podejścia do nitów, szpachlowania skrzydeł, malowań i ogólnego poczucia co dostajemy za wydane pieniądze. Z pewnością oba modele są rewelacyjnej jakości i pozwolą na zbudowanie wyśmienitej miniatury.

Robert

  • Like 5
  • Thanks 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Bercik napisał:

 

 

Co ciekawe, w obu zestawach znajduje się malowanie tego samego samolotu, więc można bezpośrednio je porównać. Pomijając pasy inwazyjne, obaj producenci sugerują inny kolor powierzchni górnych. Arma Hobby brytyjski zielony, Eduard Olive Drab.  

AH ma tu rację z kolorem.

Poza tym świetna recenzja. 👌

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

AH wybrnęło lepiej z dopasowaniem osłony kabiny w pozycji otwartej. Limuzyna leży tylnym końcem na kadłubie, tak jak w oryginale, dzięki pocienieniu wewnętrznych powierzchni ramy w newralgicznym miejscu. W Edku bez zeszlifowania, dopasowania, będzie wisiała nad kadłubem. Drobiazg, którego pewnie nie zauważy wielu sklejaczy, ale wynikający z doświadczenia modelarskiego projektanta z innymi modelami Mustanga.  

Poniższe zdjęcie pokazuje jednak, że montaż może sprawiać duże problemy🤓

img_2_1766875821017.jpg

Edytowane przez letalin
  • Like 1
  • Haha 2
  • Confused 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co, na sucho obie mi się położyły dość podobnie więc ostatecznie o tym nie pisałem. Ale problem u Eduarda jest mi znany z informacji od innych modelarzy, więc może moja obserwacja wynikała z faktu, że moje modele były tylko przyłapane taśmą, bez wklejonych elementów konstrukcyjnych itd. Wyjdzie w praniu. 

Ten Japończyk i jego wendeta na Fejsie to inna liga 🤪

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

38 minut temu, letalin napisał:

....  

Poniższe zdjęcie pokazuje jednak, że montaż może sprawiać duże problemy🤓

img_2_1766875821017.jpg

 

Ten przygłup z FB miał też problem z innymi modelami (Edzia np.). Mustang Army chyba był dla niego traumatyczny bo strasznie się pluł z tego powodu :haha:

Edytowane przez mirage3
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, mirage3 napisał:

 

Ten przygłup z FB miał też problem z innymi modelami (Edzia np.). Mustang Army chyba był dla niego traumatyczny bo strasznie się pluł z tego powodu :haha:

Jak to szło w Śnie o Dolinie Budki Suflera? Chyba "znowu w życiu mi nie wyszło" ... pasuje jak ulał

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, mirage3 napisał:

 

Ten przygłup z FB miał też problem z innymi modelami (Edzia np.). Mustang Army chyba był dla niego traumatyczny bo strasznie się pluł z tego powodu :haha:

A o kogo chozi? Dajcie podpatrzec

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, letalin napisał:

Nie jestem na bieżąco z tłem wydarzeń na Fejsie. Wendeta? Co mu AH zrobiła?

Gość nie potrafi skleić modelu i mi.in. na fanpage Army wypisywał, że Arma mu zrujnowała święta 😅

  • Like 1
  • Haha 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.