Zawodnicy wracają po przerwie na boisko...
Na początek korekta prawidłowości wpisu sprzed miesiąca o "celowniczku". W necie znalazłem miłą fotkę kokpitu:
Widać na niej, że to kompas. Co prawda niekompletny, gdyż pozbawiony układu luster pozwalających nawigatorowi na odczyt kierunku bez wciskania głowy między to ustrojstwo, a owiewkę. W całości urządzenie (morski nawigacyjny kompas refleksyjny Model 1 - jakby miał skłonność do refleksji; więc lepiej chyba będzie lustrzankowy) wyglądało tak:
Dokonałem niezbędnych zmian i wystrugałem kompasik:
który następnie zamontowałem:
Pomalowałem silnik.
Ponieważ będzie on dość głęboko schowany (dojdzie jeszcze kołpak), zrezygnowałem z dokładniejszego odwzorowania.
Potem zamaskowałem owiewki, przykleiłem, montaż wsporników i taki jest stan na dziś.