-
Liczba zawartości
327 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
24
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez kelly9mm
-
Fajny. Czuję się teraz lekko zmobilizowany, żeby wreszcie skończyć rozgrzebanego F-15I. Z naciskiem na lekko
-
Będzie zaraz komentarz o kratce . A tak w ogóle, to fajna robota, widać dużo pracy.
-
A śmigiełko na zdjęciu wygląda jak w 28RA - czyli cokolwiek niesymetrycznie
-
Done. IPA na mikropędzelku załatwiła sprawę w mig. Dzięki.
-
Bardzo dziękuję Dobrze, poprawię się i przybastuję z krateczką . Dzięki. Meh, zasugerowałem się tu instrukcją Eduarda. Spróbuję poprawić, ale sesji już nie będę ponawiał .
-
Cześć, Jakiś czas temu wpadł w moje ręce zestaw Eduarda dwóch Bf 109F w skali 1:72. Wcześniej trafił do mnie w tej skali Emil od Special Hobby, który nieco mnie rozczarował, byłem zatem mocno ciekaw Edka. Postanowiłem na szybko zrobić jedną maszynkę, w jakimś prostym malowaniu, jako przygotowanie pod nieokreślony jeszcze przyszły, ciekawszy projekt (taki trial run). Tak oto powstał ten Quasimodo, niejako na starcie skazany na różne niedoróbki i kompromisy budowy testowej, ale pomimo pewnych "niedoskonałości" procesu wytwórczego (niektórych nawet jestem świadom ), to rezultat końcowy spodobał mi się na tyle, że zdecydowałem się go pokazać. Co zatem mamy: Szwajcara (czyli w zasadzie Me 109)! Spośród 115-tu messerów w szwajcarskiej służbie, cztery trafiły tam nie do końca z własnej woli. Należał do nich niemiecki Bf 109F-4/Z (WNr 7605, PC+JY), pilotowany przez feldwebela Martina Villinga, który 25 lipca 1942 zgubił drogę do domu i omyłkowo wylądował na szwajcarskim lotnisku Berno-Belp. Pilot został internowany (wraz z kolegą, który powtórzył jego błąd), zaś maszyna wcielona do szwajcarskiej służby otrzymując numer J-715. Świeżo zdobyty Friedrich (czy też Fritz, jak go nazywali Szwajcarzy) okazał się jednak maszyną zauważalnie odmienną od aktualnie posiadanych Dor i Emili. Nie trafił zatem do jednostek liniowych lecz został skierowany do testów. Tu historia robi się bardziej zagmatwana, bo nie ma definitywnej odpowiedzi, jak został pomalowany przez Szwajcarów. Prawdopodobnie najpierw na niemiecki kamuflaż narzucono szwajcarskie krzyże, potem przemalowano całościowo wg obowiązującej modły. Możliwe, że był przemalowywany też później, szczególnie w 1944, gdy masowo dokładano te piękne pasy neutralności. Choć może pozostał w niemieckich cętkach (wątpię)? Szerokie pole do spekulacji. Korzystając zatem z tego obszaru niepewności, zdecydowałem, że zrobię go w malowaniu, który widziałem na jednym z Emili: z krzyżami na górnych powierzchniach w kołach i bez numerów bocznych. I żeby było ciekawiej, zachowałem żółte podgardle z Niemca. Ot, taka licentia poetica . Model w zasadzie z pudełka, choć nie mogłem się powstrzymać, żeby wymienić rurkę Pitota. Wesołych Świąt! Marcin
- 7 odpowiedzi
-
- 13
-
-
F4F-4 Wildcat, Operacja Torch, 1/72 Arma Hobby
kelly9mm odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Galerie
Dziękuję bardzo za rzeczowe wytłumaczenie. Myślę, że kwestia konsekwencji w kolekcji może być równie nieokreślona jak sama definicja kolekcji, ale czuję że to kolejna puszka Pandory w już otwartej konserwie (matrioszka?). Raz jeszcze dzięki. -
F4F-4 Wildcat, Operacja Torch, 1/72 Arma Hobby
kelly9mm odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Galerie
Konsekwencji czego w jakiej kolekcji? Czy mógłbyś rozwinąć tę myśl? Ja tu widzę tylko jeden estetyczny i całkiem spójny w swej prezencji model (pomijając pewne "błędy" merytoryczne, które niektórych może przyprawią o zawał, a dla niektórych mieszczą się całkowicie w ich własnej definicji dobrego modelarstwa redukcyjnego). Jestem tu nowy, raczkuję dopiero, będę wdzięczny za naprowadzenie na właściwy trop. -
F4F-4 Wildcat, Operacja Torch, 1/72 Arma Hobby
kelly9mm odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Galerie
Akurat Wildcat to latająca kombinacja nitów "nachalnych" i "nienachalnych" . Efekt na zdjęciach kolegi jest faktycznie bardzo subtelny, ale zakładam, że tak właśnie chciał (albo po prostu tak wyszły na zdjęciach). Me gusta . -
F4F-4 Wildcat, Operacja Torch, 1/72 Arma Hobby
kelly9mm odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Warsztat
Jest bardzo fajny! Jakbym miał się czegoś czepiać, to gdzieś się schował reflektor lądowania w skrzydle. -
F4F-4 Wildcat, Operacja Torch, 1/72 Arma Hobby
kelly9mm odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Galerie
Paluszki lizać! -
1:32, toż to gigant! Wygląda zacnie.
-
Królu złoty, super. Lecę na priva
-
Fajny dzbanek. Śmigło wygląda raczej na AO Smith niż CE 836-2C2. Dla 30RA to całkiem ok, ale jeśli powtórzą to w 30RE, to lekko kicha.
-
Coś jeszcze nadciąga? Bo Blenheim jest fajny .
-
Bardzo fajny, ciekawy kamuflaż, świetnie wykonany.
-
Dzięki za pomysł, spróbuję.
-
Bardzo fajna maszyna. Robiłem kiedyś ten model, całkiem przyjemny. Spod Twojej ręki wyszedł znakomicie. Gratuluję!
-
Hej, Poszukuję śmigła (wraz z kołpakiem) do modelu P-47D-28-RE (Gładych) w skali 1:48. Powinno to być 13” Curtiss Electric z mankietem i symetryczną łopatą (chyba 836-2C2). Najbliższe temu wydaje się śmigło z zestawów P-47D od Tamiya, gdzie producent daje w zestawie trzy warianty. Mnie interesują łopaty oznaczone symbolami B34, B35 oraz kołpak B7. Jeśli ktoś może robił inny wariant i zostały mu takie części, to chętnie je zagospodaruję. Jeśli macie może pomysł, gdzie można dokupić samo takie śmigło, też będę wdzięczny za podpowiedź. Dzięki i pozdrawiam, Marcin
-
W Oskarze to już nie kamo, to po prostu resztki farby
-
No to mamy inwazję hajatów - chyba zaraz sam coś dorzucę . A poważnie, to fajna robota i ekstra plus za scenkę. Niełatwo o dobrze wyglądającą figurkę w 1:72 (to chyba jedyna sensowna w zasięgu). Szkoda tylko, że przy takiej robocie z nitowaniem schowało się to trochę za kalkami - warto rozważyć namalowanie "pulpetów" następnym razem. Tak czy siak - piękna rzecz. Gratulacje!
-
Wyborny!
-
Dzięki i zapewne masz rację. Nie mam żadnych zdjęć tego egzemplarza i dowodów na to czy i jak był on zagruntowany. Jak widać, brak tej wiedzy mnie nie powstrzymał (), ale oczywiście to tylko "artystyczna wizja". Z niecierpliwością czekam na dalsze odcinki Twojego dzieła!
-
Sorry, nie mogłem się powstrzymać, może właściciel wątku wybaczy mi kiedyś jego lekkie zawłaszczenie, ale popełniłem kiedyś tego właśnie Eduarda we wspomnianym camo (choć w niezbyt zdezelowanej wersji). Pochwalę się małą fotką poniżej, może zasugeruje twórcę do podążenia w tym kierunku, a może wręcz przeciwnie . Póki co, Twój projekt zapowiada się fajnie, kupuję popcorn.
-
Dzięki wielkie! Dzięki. Magii to tu nie ma, malowany głównie farbami Mr Color. Zaczynałem od czarnego podkładu, więc głównie rozjaśniałem (chociaż po samolotowemu najpierw walnąłem białe marmurki ). Bazą koloru był C303, plus kilka jego coraz jaśniejszych (XF-55) i żywszych odcieni (C512). Trudno mi teraz sobie przypomnieć dokładne proporcje bełtania. Potem błyszczący lakier (GX112) i emalie jako filtr i łosze. Potem "satynowy" lakier (GX112 i GX114 50:50) i oleje na lekkie zmęczenie. Fajnie mi się nimi pracuje na satynowym/matowym podkładzie w połączeniu z szybkoschnącym spirytusem mineralnym (używam jakiegoś od AK). I to tyle.
