Skocz do zawartości

Albatros

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    518
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez Albatros

  1. Wiesz, takie rzeczy projektują zespoły ludzi o zaawansowanej wiedzy inżynierskiej i technologicznej, ale widzę, że Tobie to jednak nie przeszkadza i wiesz lepiej i Ty byś tak zrobił bo tak Ci się wydaje Znak czasów i życia w „kraju ekspertów znających się na wszystkim” napisz do AH, dla nich to będzie ogromny zysk zwolnić inżynierów i technologów, i zatrudnić tylko Ciebie a może nie, może to jednak będzie katastrofa…
  2. Wspaniały przykład „nie znam się to się wypowiem” może idź do AH i powiedz im jak mają to zrobić, że mają robić łuki, bo Tobie się tak wydaje fantastyczny jest ten wątek
  3. No tak, tylko jak sobie teraz jeszcze pomyślę… pomalowanie i wklejenie tych siłowników i klap, klapy z przodu, anteny, sporo skraczu w owiewce, sporo malowania w owiewce, celownik, na koniec jeszcze odgromniki i zasobnik spadochronu, który jest gotowy, ale trzeba pomalować i wkleić, trawa i malowanie podstawki no i na koniec jeszcze chcę na podstawkę wrzucić porzucony zbiornik paliwa, więc tu też jeszcze trochę roboty i skraczu… ufff…
  4. Dziękuję, no niby blisko, a wciąż strasznie daleko
  5. Mały update prac... Wciąż działam w okolicach wnęk podwozia. Małe porównanie części Eduarda z zestawu waloryzacyjnego - druk 3D oraz mój skracz z rurek Albion Alloys, igły lekarskiej, Cable Connectors ANYZ i drutu cynowego 0,25. Siłownik ma długość 12 mm. W pokrywach komór dodałem tylko zawiasy i kilka detali z resztek części fototrawionych. Niestety w tych rejonach ciężko usunąć raster i artefakty druku... Troszkę też działam przy podstawce. jako, że nie chcę, żeby podstawka wyglądała jak makieta PIKO z lat 80 z trawą z wykładziny, postanowiłem zróżnicować troszkę florę wyrastającą ze szczelin i pęknięć płyt lotniska. Ponadto zawsze lubiłem malarstwo niderlandzkie i Jana van Eycka i zawsze fascynowały mnie te bogate w najdrobniejsze koniczynki łąki na obrazach starych mistrzów. Zaprojektowałem i zleciłem więc wytrawienie liści babki oraz mlecza, myślę, że ładnie wzbogacą rosnącą ze szczelin trawę, za którą się niebawem zabieram.
  6. Zgadzam się w całej rozciągłości z takim podejściem.
  7. Wygląda bardzo ładnie, bardzo fajnie wygrałeś zróżnicowanie jednolitego koloru, fajnie też pobrudzony.
  8. Bardzo ciekaw jestem tej firmy, mają mocne wejście, na pewno sporo włożono w reklamę, pytanie jak to będzie wyglądało w realu. Jaka jakość druku, czy będzie widać warstwy i artefakty druku, czy się nie będzie odkształcać… ale jak zobaczyłem te zdjęcia to jakoś nie zrobiło to na mnie wrażenia… jakoś wciąż myślę że druk 3D jest super do detali, mniejszych elementów- aczkolwiek drukowanie w całości silników, bez podziału na części też uważam że jest nie bardzo - to jednak na takie rzeczy jak kadłub i skrzydła zdecydowanie wolałbym wtrysk. Za tą cenę wybrałbym WnW… z tego co doczytałem to cała klatka kokpitu to też całość, w jednym kawałku… odcinanie od podpór tego a potem malowanie to będzie raczej karkołomne… ale kibicuję sklepowi, bo może w końcu nie trzeba będzie ściągać rzeczy z Japonii i płacić za kilka przesyłek z różnych miejsc… mam też nadzieję że wydadzą same kalkomanie do tych Fokkerów.
  9. Patrząc po samych renderach na stronie, to te silniki wyglądają na schematyczne i uproszczone… stąd może takie ceny… ja chyba nie zaryzykuję sprawdzania gotowych wydruków…
  10. Albatros

    Mig 21 MF 1/48 Eduard

    Teraz chyba lepiej, choć te zdjęcia nie pomagają w ocenie… spróbowałbym panellinery Tamiya - szary i ciemno szary, który lepiej Ci zagra. Ewentualnie miejscami brązowy, ale to już kwestia bazowania na zdjęciach referencyjnych. Zacząłbym od jaśniejszych, zawsze potem można jeszcze poprawić olejami i wzmocnić gdzie trzeba. Szkoda że go nie ponitowałeś, bo to bardzo wzbogaca powierzchnię w tym samolocie.
  11. W takiej scence proponowałbym podmianę „Damy z łasiczką” na „Portret młodzieńca” Rafaela w końcu byłoby wiadomo co się z nim stało
  12. Dziękuję:-) nie, ja renowacji nie przewiduję, wtedy model nabierze wartości archiwalnej
  13. Dziękuję Oczywiście, tutaj kilka przykładów, pokazuję lewą stronę, bo tutaj w sumie najwięcej pracowałem. Przy końcowej galerii mam w planach wykonać kilka/naście zestawień modelu i jego fragmentów z odpowiadającymi zdjęciami rzeczywistej maszyny. @barszczo @Grzes bardzo dziękuję za miłe słowa
  14. Optymalizacja kosztów jest jednym z podstawowych działań i strategii każdej firmy i zawsze to będzie robione. Więc raczej nie robią tego z powodu Twoich wiecznych narzekań kiedyś benzyna była po 4 zł za litr, teraz jest po 6, nie zauważyłeś jak zmieniają się ceny w tym kraju? To szczęśliwy człowiek jesteś ale w takim razie czemu tak narzekasz na ceny AH, skoro onych kosztów życia i prowadzenia działalności nie zauważasz?
  15. Panowie, przy tych dyskusjach i cenie być może zapominacie i jednym - że rynek zachodni lub, w tym przypadku japoński jest dużo bardziej perspektywiczny biznesowo niż polski. Więc cena dla rynku zagranicznego może być wciąż bardzo atrakcyjna, jednocześnie zbyt dużo większy niż w Polsce, a co za tym idzie zysk. Koncentrowanie się tylko na rynku polskim jest samobójstwem biznesowym i wiele firm - nie tylko modelarskich - tak właśnie rozumuje. Liczy się ekspansja na zachód, zdobywanie nowych, dużo bardziej chłonnych i zasobnych w kapitał rynków - i to decyduje o rozwoju firmy. A to że polski rynek będzie narzekał na te 100 zł i czy polscy nabywcy będą chcieli tą stówę po wielu narzekaniach wyskrobać - z czasem i w miarę z ekspansją firmy powoli będzie miało coraz mniejsze znaczenie
  16. Albatros

    Radość z hobby

    Lepiej się poczułeś? Dowartościowany?
  17. Trochę czasu upłynęło i udało się popchnąć trochę temat Miga do przodu... Przede wszystkim praktycznie zakończyłem weathering płatowca, położyłem ostatnią, trzecią warstwę olejów, wyciągając najwyższe nasycenia i cienie. W chwili obecnej samolot wygląda tak, jak widać postawiłem go już na kołach, o czym więcej za chwilę. Jak widać sporo zadziało się w obrębie kabiny - zdjąłem już maski oszklenia, domalowałem białe krawędzie na obrzeżach szyb. Szyby będą jeszcze trochę brudzone, na razie są lekko przymglone, ale chciałbym im jeszcze nadać nieco żółtawo-brązowy nalot. Nie wiem jeszcze jak to zrobić, będę robił testy. Wkleiłem też i pomalowałem uszczelkę owiewki. Do środka powędrował już gotowy fotel, który prezentowałem wcześniej. W tym obszarze zostało jeszcze wykonać i wkleić celownik oraz czeka mnie jeszcze spora rzeźba z wewnętrzną stroną owiewki wraz z siłownikiem. Najwięcej pracy było w sumie z podwoziem, mimo, że wydawało mi się, że koła mam już przygotowane na gotowo. Jednak gdy przymierzałem się już do ich wklejenia, to jakoś nie mogłem odpuścić tych wnęk podwozia. Niby użyłem części żywicznych Eduarda, ale jak na nie patrzyłem, to wciąż uważałem, że wymagają sporo poprawek. Niestety było na to już za późno, więc starałem się podorabiać tyle ile było to możliwe we wklejonych i pomalowanych elementach. Udało się dorobić trochę przewodów, które trochę nadały trzeciego wymiaru ty bezsensownym eduardowskim płaskorzeźbom, które wyglądają po prostu źle. Dodałem też zapinki do tych kabli, oraz dość charakterystyczne "wtyczki". Do tego wykorzystałem łączniki przewodów ANYZ. Przy przewodach dojdą jeszcze dwa elementy z blaszki, czekam na wytrawienie. Dodałem też dość charakterystyczny szary pokrowiec na jednym z żółtych przewodów we wnęce, Eduard w ogóle go nie uwzględnił. Wkleiłem też siłowniki i osłony goleni. Po wklejeniu podwozia mogłem też wkleić zewnętrzny zbiornik paliwa, hamulec aerodynamiczny i pylony uzbrojenia. Trochę pracy czekało też na mnie w przedniej wnęce. Dodałem przewody z zapinkami i łącznikami oraz dość charakterystyczną konstrukcję. Ten element Eduard przewidział w zestawie "waloryzacyjnym" z blaszki fototrawionej, ale to był jakiś żart. Całość wyskraczowałem zatem sam. W tych rejonach czeka na mnie jeszcze wykonanie klap wnęk podwozia wraz z siłownikami. Te siłowniki myślę, że wzbogacą jeszcze trochę ścianki wnęk, dzięki czemu całość już może nie będzie wyglądała źle. Od spodu czeka jeszcze antena identyfikacji "swój-obcy" oraz anteny pod skrzydłami. Kolejna nowość dla mnie - zabrałem się już także za wykonanie podstawki. Tutaj pozwoliłem sobie na pewną zmianę w stosunku do oryginału, ale uznałem, że postawienie Miga po prostu na trawniku - tak jak jest eksponowany w MLP, będzie mało ciekawe. Zdecydowałem się wykonać fragment pasa startowego, natomiast wciąż trzymam się blisko oryginału, ponieważ wzoruję się na płytach oryginalnego pasa startowego lotniska Rakowice - Czyżyny, należącego do MLP. Jako instruktaż traktuję filmy mistrza NightShifta, wykorzystałem korek pokryty szpachlą do drewna. Dodatkowo wykonałem też charakterystyczne dla krakowskiego pasa startowego łaty z asfaltu, do ich wykonania wykorzystałem pastę ModellersWorld. Dyletacje wypełniłem ziemią z trawnika, utrwaloną klejem Solution, również z ModellersWorld. Na ten moment jestem gotowy do sadzenia trawy i innej roślinności w szczelinach pomiędzy betonowymi płytami. Całość jest osadzona w "pudełku", które wykonałem z czarnej matowej plexi i wypełnionym styrodurem.
  18. Albatros

    Mig 21 MF 1/48 Eduard

    No właśnie, na moje oko to ani jedno ani drugie zdjęcie nie oddaje ani rzeczywistego koloru ani jasności i rozpiętości tonalnej. Zdjęcie 230 jest zbyt ciepłe i za ciemne - kadr został niedoświetlony aby nie było „przepału” na niebie i białych obszarach (uroki fotografowania w pełnym słońcu), popatrz na wręcz ciemnobrązowy kolor płyt lotniska i ogólny brunatny zafarb na tym zdjęciu. Podobnie zdjęcie 229, także jest zbyt brązowe - urok właśnie starych filmów. Trudno tu mówić o zdjęciach referencyjnych, które oddają rzeczywistość. I jedno i drugie niewiele ma z rzeczywistością wspólnego.
  19. Albatros

    Mig 21 MF 1/48 Eduard

    Ja u siebie użyłem SM201, tutaj (zwlaszcza po czarnej bazie) wydaje się bardzo ciemno, choć na tych zdjęciach nie widać nic kompletnie… co do zaufania do starych zdjęć to też bym bardzo uważał, bo tutaj też było mnóstwo czynników przekłamujących zarówno kolor jak i rozpiętość tonalną - rodzaj filmu (niestety nierzadko podłej jakości, który już z defaultu przekłamywał kolory), użyta chemia do wołania, sposób wywoływania, niedoskonałe techniki reprodukcji. Generalnie żeby prawidłowo oddać kolor to trzeba się przy zdjęciu napracować, żeby to była rzetelna referencja. Podczas pracy nad naszym Migiem z MLP Kamil Trębacz dobierał kolor niejako na żywo, porównując do egzemplarza muzealnego, i wyszło że najbliżej był SM201.
  20. Piękna robota, malowanie robi świetne wrażenie, jak również niby „niewidoczne” detale, one też robią tu robotę. Super
  21. Ale zawsze coś robi nie tak, jakby chciało polskie forum
  22. Polska firma, która z powodzeniem zaistniała na rynkach zagranicznych, której produkty śmiało konkurują z firmami zagranicznymi, a niektóre wręcz dorównują najlepszym to chyba jest powód do dumy firma robi swoje i zdobywa rynek zagraniczny, mimo tego że w rodzimym kraju modelarze zamiast się z tego cieszyć i wspierać, to najeżdżają na nią na forach bo nie chce robić niszowych i nieopłacalnych tematów typu Iskra czy inny Łoś
  23. Rzeczy, na które ja zwróciłem uwagę 1. kryterium pracochłonności - nie do końca się zgadzam, tzn. można to też rozumieć na kilka sposobów - czy bardziej pracochłonny, a przez to wartościowy jest np. model z zestawu typu „vintage” (widzę, że w pewnych kręgach jest jakoś tam „promowane”, z niezrozumiałych dla mnie zupełnie względów), który został wykonany zamknięty, ale włożono w niego tony szpachli, piłowania, szlifowania, rycia, pasowania części żeby to w ogóle do kupy złożyć itd. czyli tępej modelarskiej czarnej roboty, czy też nowoczesny, dobrze spasowany model, ale pootwierany i zwaloryzowany zarówno skraczem, projektowaniem własnych części ale i dodatkami żywicznymi czy drukowanymi (przy czym zakładam tutaj duży wkład pracy modelarza, nie po prostu tylko wklejenie gotowców)…? Bo w tym przypadku ja raczej stawiam na efekt końcowy - jak bardzo model finalny jest dokładny, efektowny, bogaty… Bodajże na ostatnim Moson chyba Best of Show budził spore kontrowersje… 2. kryterium - nazywam to „paradoksem Łosia” chyba już kiedyś wspominałem o tym, jest to bardzo mocno zauważalne, że jakaś Iskra czy inny PZL 11 budzi zawsze podziw i oklaski, bez względu na to jak słaby/dobry jest to model - dla mnie kompletnie niezrozumiałe zjawisko… swoją drogą naprawdę na palcach jednej ręki chyba mogę policzyć modele tych konstrukcji, które - wedle moich kryteriów oczywiście - nazwałbym dobrymi. 3. granica szaleństwa - ja mam osobiście takie podejście, że dobry model jest sumą rzeczy „których nie widać”. Zawsze coś widać, a nawet jeśli widać słabo, to suma tych pozornie niewidocznych detali prowadzi do niezwykłego modelu. Podświadomie nawet człowiek rejestruje (plus np. dokumentacja fotograficzna), że mimo że nie widać to to tam jest - i to prowadzi do punktu 1. czyli wkładu pracy w waloryzację modelu (a nie w walkę w dopasowywanie części mydelniczki z lat 70). Chyba że oba te zjawiska - czyli stary model (bo np. innego nie ma) i związane z nim prace wykończeniowe plus waloryzacje… wtedy faktycznie wkład pracy i jej efekt wzajemnie się uzupełniają. 4. modelarstwo w sztuce już funkcjonuje, można spojrzeć np. na pracę Cezarego Klimaszewskiego „Goliath”, czy też podchodzące pod dioramy realizacje Roberta Kuśmirowskiego.
  24. Ja byłbym bardzo zainteresowany, będzie fajne uzupełnienie do AK Real Colors
  25. Wydaje mi się, że chyba się trochę nie rozumiemy. Nie mam na myśli oddzielnej „kategorii modeli artystycznych”, w każdym razie nie o to mi chodzi. Wciąż krążę wokół modelu jak najlepiej oddającego rzeczywistość ale też wykonanego w stylu wypracowanym przez autora, mającym walory artystyczne. Jak ja to pojmuję: wartość merytoryczna jest bardzo ważna, przy budowie opieram się na zdjęciach, materiałach źródłowych, dokumentacji, dużo waloryzacji, dużo skraczu. Wspomniana sytuacja z innym silnikiem nie wchodzi w grę, w miarę możliwości model ma być poprawny merytorycznie. Przy malowaniu oraz weatheringu także posiłkuje się dokumentacją zdjęciową, aby odtworzyć jak najlepiej, ale… i tutaj pojawia się pole „artystyczne”. Oczywiście dbam o wierną kolorystykę, ale po pierwsze - sposób położenia farby (także aerografem) jest już kwestią indywidualną, podobnie wszelkie pre i postshadingi, modulacje. Podobnie z weatheringiem, przebarwieniami, zużyciem powierzchni. Każdy modelarz - mimo iż nieraz korzysta z podobnych, znanych i popularnych technik - zawsze będzie to wykonywał w sposób indywidualny: kolejność procedur, intensywność i ilość warstw, sposoby na zinterpretowanie zużytych powierzchni, podkreślenie podziału blach, wkleslosci i wypukłości, chipping i różne sposoby jego uzyskania, mieszanie różnych technik, wreszcie intensywność końcowego efektu… to wszystko składa się w moim mniemaniu i postrzeganiu na warstwę artystyczną, zwłaszcza, że malowanie nawet realistycznego kamuflażu i śladów eksploatacji zawsze będzie ich jakąś autorską interpretacją - nie da się ich odtworzyć 1:1, ponieważ my je malujemy, a nie powstają w wyniku działania czynników atmosferycznych czy pola walki. Ponadto w bardzo wielu przypadkach działamy na podstawie niepełnej dokumentacji, rzadko mamy samolot w pełni obfotografowany w najdrobniejszych szczegółach, w przypadku maszyn historycznych zdjęć może być mało, kiepskiej jakości, czarno-białych. Więc mimo iż dążymy do realizmu, podpierając się dokumentacją to interpretacja oraz sposoby symulacji efektów już podchodzą jednak pod proces artystyczny. I sposób malowania tych efektów, ich natężenie, subtelność, ich interpretacja mogą już być charakterystyczne dla danego modelarza, być jego stylem - wciąż przy zachowaniu realizmu przedstawienia. Tak postrzegam właśnie pracę np. Sergiusza Pęczka, ScaleScriber, Luftraum72 czy Suichi Hayashi. Jednocześnie zagrożeniem takiego stylu może być już pewne zmanierowanie, czyli schematyczne kratki preshadingu nałożone jak leci i tak samo we wszystkich modelach. Więc w tym znaczeniu w realistycznym modelarstwie widzę olbrzymie pole dla wartości artystycznych. Kolejnym krokiem może być sposób ekspozycji modelu, narracja na dioramach która może wykraczać poza tylko odtwarzanie zdjęcia, ale może w taką scenę tchnąć jakąś historię. W tym właśnie widzę analogię do fotografii - odtwarzamy i dokumentujemy rzeczywistość ale to my komponujemy kadr i nadajemy mu znaczenie. Natomiast co do kryteriów - dla mnie nigdy takich jednolitych kryteriów nie będzie, ponieważ każdy - jak widać - ma nieco inne podejście do modelarstwa i w skutek tego każdy będzie miał nieco inne kryteria, zgodne ze swoim postrzeganiem i „filozofią” wykonywania modeli.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.