Skocz do zawartości

Albatros

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    518
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez Albatros

  1. Od początku były takie podejrzenia… choć pytanie ile z zestawu ZM jest uwzględnionych. Plusem może być to, że jeżeli pokrycie kadłuba i skrzydeł pochodzi z ZM i pasuje do ich zestawu, to można wymienić ten fatalny przezroczysty plastik od ZM na normalny, co wiele ułatwi w budowie.
  2. Odpowiedź teoretyczna, bo żadnego z tych produktów nie używałem, Quinta dla mnie odpada jako firma rosyjska, natomiast bardzo dużo dobrego czytałem w internecie o nitach Archera, i wygląda, że to najlepszy produkt na rynku. Ale, jak zaznaczam, tylko zasłyszane i przeczytane. No i oczywiście problem z dostępnością, trzeba ściągać albo z USA, albo eBay no i tanio nie będzie.
  3. Nie, nie zajmowałem się zagadnieniem interpretacji zdjęć, raczej chciałem przybliżyć aspekty techniczne jakie muszą być spełnione, aby można było uznać że zdjęcie można uznać za referencyjne, a jest tych aspektów dużo. Niejednokrotnie spotykam się z autorytatywnymi wypowiedziami (zresztą, jedna z takich bzdurnych wypowiedzi sprowokowała mnie do napisania tego tekstu) że na zdjęciach jest taki i taki kolor i to jest dowód - co jest niestety właśnie bzdurą. Ale przedstawiony przez Ciebie sposób interpretowania zdjęcia w sumie jest spójny z tym, o czym pisałem - aby prawidłowo oddać kolory na zdjęciu stosujemy wzorniki o określonych, zmierzonych kolorach i na tej podstawie generujemy profil kolorystyczny oraz wprowadzamy korekty na zdjęciu. Twoją metodą sprowadza się do tego samego - mamy kilka znanych i określonych standardowych kolorów - np. właśnie kolory insygniów, co do których mamy pewność oraz próbki i na ich podstawie wprowadzamy korekty barwne. I faktycznie, w ten sposób możemy dojść do dobrych rezultatów. Margines błędu będzie większy niż w przypadku Color Checkera, który każde pole ma zmierzone i jego wartość dokładnie określone (choć oczywiście w przypadku zdjęć historycznych i z pola walki nie ma mowy o takich metodach), ale możemy dojść do niezłych lub nawet bardzo dobrych rezultatów. Aby osiągnąć jak najlepszą zbieżność oczywiście próbkę prawdziwego koloru z wzornika należałoby zmierzyć (wtedy rezultat byłby najdokładniejszy) i/lub dopasowywać już percepcyjnie oglądając przy świetle referencyjnym i porównywać z obrazem na skalibrowanym monitorze. Wtedy mamy bardzo duże prawdopodobieństwo prawidłowych wyników. W gruncie rzeczy opisaliśmy co do zasady to samo tylko z różnych punktów widzenia.
  4. Niestety jeszcze nie opanowałem modelowania 3D i w 3D jeszcze nie projektuję, to jest temat, którego zaczynam się uczyć. Na ten moment projektuję sobie blaszki w Illustratorze (wcześniej w Corelu), natomiast projektowanie 3D zaczynam zgłębiać w Blenderze, jest darmowy. Potem zobaczymy co dalej i na ile będzie spełniał moje potrzeby.
  5. Kiedyś w wyniku jakiejś dyskusji o kolorach na fotografii i ich odwzorowaniu popełniłem coś w rodzaju małego artykułu na ten temat - myślę, że trochę rozjaśnia że bazowanie na zdjęciach wykonanych w dość przypadkowych warunkach, drukowanych, przedrukowywanych, wykonywanych na różnych materiałach - jest obarczone bardzo dużym marginesem błędu i raczej nie może być traktowane jako ostateczna i jedyna referencja. Opublikowałem to na sąsiednim forum, jak ktoś jest zainteresowany to proszę link: https://pwm.org.pl/viewtopic.php?f=3&t=93670
  6. Dokładnie tak, i teraz obie strony mogą, choć nie muszą się spotkać. Problemem natomiast - choć może nie jest to problem, co jakaś obserwacja socjologiczna - że w polskim światku modelarskim wiele osób usiłuje właśnie ten obowiązek moralny, rację dziejową, misję glorii lotnictwa polskiego nawet nie tyle przemycać, co wręcz wymuszać. I konsekwencją są kolejne martyrologiczne pretensje, że producent nie produkuje dokładając z własnej kieszeni (choć to jego moralny i patriotyczny obowiązek i producencka misja, bo przecież modeli nie produkuje się dla pieniędzy tylko dla chwały lotnictwa polskiego), albo nie podchodzi w worku pokutnym i na klęczkach wprowadzając w życie i zmieniając projekt po każdej uwadze o nie takim nicie lub nie dość zakrzywionej krzywiźnie…
  7. Myślę, że problem jest złożony i jest tutaj dużo czynników, także podstronie samych modelarzy. Z jednej strony jest „producent” - ale też różnie bywa z tymi producentami - bo rzadko są to faktycznie firmy, które z tego tylko żyją i jest to główny profil ich działalności. Raczej zakładam, że to też są jacyś pasjonaci, z większymi lub mniejszymi możliwościami - zarówno jeśli chodzi o umiejętności projektowe jak i możliwości researchu, badań i studiowania dokumentacji, do której też zresztą mogą mieć problem z dostępem oraz czasem na jej bardzo dogłębne badanie. Czasem wchodzą też w grę aspekty finansowe, ponieważ - np. w MLP w Krakowie - za dostęp i użycie materiałów do celów komercyjnych się płaci. Czasem trzeba pojechać za granicę i spędzić ileś czasu w archiwach, muzeach, co też generuje spore koszty. Często są to projekty, które powstają w wolnym czasie, po właściwej pracy, w ramach pasji. Więc ten zysk też nie jest jakiś wielki, bardziej „dorobienie” sobie, niż utrzymywanie się z tego. Dalej - ograniczenia sprzętowe jeśli chodzi o drukarki - bo w wielu tych przypadkach to zakładam z dużą dozą pewności że jest to drukowane na zwykłych, domowych, amatorskich drukarkach na taniej żywicy. A z jeszcze innej strony - jeżeli to jest robione dla zysku, to widać że jak się wypuszcza nawet byle jaki samolot z cyklu Iskra, Jastrząb czy inny Dromader to i tak ludzie się rzucają i kupują, więc biznes się kręci, to po co jeszcze nad tym siedzieć? Żeby zadowolić trzech malkontentów z forum? Sami modelarze kupując gnioty pokazują, że ślęczenie nad poprawnością merytoryczną i ciągłe poprawki nie mają sensu, bo model i tak się świetnie sprzedaje. Jeszcze z innej strony to to malkontenctwo potrafi wręcz przybrać formę stalkowania, bo niektórzy to popadają w jakąś obsesję, jak było widać ostatnio na FB ;-D więc nie dziwne, że czasem producent może mieć dość. Tak naprawdę to niewiele jest producentów i firm, które podchodzą do tego wszystkiego poważnie ze wszystkimi tego konsekwencjami - Lukgraph, Panzerwerk Design - to są pełnowymiarowe firmy i realne przedsięwzięcia biznesowe, a za tym jednak idzie jakość. Natomiast rozwój technologii daje nam z kolei ogromne możliwości tworzenia rzeczy na własny użytek. Ja np. praktycznie zupełnie zrezygnowałem z kupowania części PE, bo po przygodach z Eduardem, to wolę je sobie sam zaprojektować i zlecić trawienie. Podobie z drukiem - w dzisiejszych czasach nie trzeba żadnych nakładów finansowych typu koszt oprogramowania czy drukarki. Zaprojektować można na darmowym programie o zlecić wydruk za ułamek cen urządzeń. I to daje nam możliwość tworzenia dokładnie takich modeli jakie chcemy, zdetalowanych i poprawnych merytorycznie.
  8. Dziękuję bardzo za słowa uznania co do roślinności - ja zupełnie nie znam się na roślinach (chociaż w biol-chemie w liceum w zamierzchłych czasach nawet jakiś zielnik musiałem popełnić ), ale mnie również na wielu dioramach razi roślinność. Powód jest mniej botaniczny a bardziej plastyczny - jest mało zróżnicowana, często pakowana w sposób bardzo schematyczny co jednak godzi w realizm… ja jakoś tak mam, że dużo oglądam różnych prac modelarskich, i często czuję że coś jest nie tak, czegoś mi w nich brakuje lub się nie podoba i staram się to zdiagnozować, aby uniknąć takich sytuacji u siebie. W tym przypadku nieco odszedłem od realnej scenerii, gdzie eksponowany jest prawdziwy samolot, bo - jako że pierwszy raz w życiu robię podstawkę - wlaśnie bałem się że nie udźwignę trawiastego podłoża i wyjdzie właśnie tak, jak często widzę i mi się nie podoba betonowe płyty lotniska wydały mi się ciekawsze, ale też mogłem poćwiczyć roślinność w nieco mniejszym zakresie. Wiele razy chodziłem po pasie startowym Rakowice Czyżyny z psem i dużo starałem się obserwować, właśnie co się dzieje z roślinnością, że mimo że na pierwszy rzut oka między płytami w dylatacjach rośnie trawa - to jednak flora jest tam bardzo bogata. Kolejną inspiracją i jednocześnie pomocą w budowaniu koncepcji była twórczość malarzy niderlandzkich i Jana van Eycka - zawsze bardzo lubiłem te jego z maniacką dokładnością wymalowane kwietne łączki i bogactwo roślinności i sięgnąłem do kilku jego obrazów aby przyjrzeć się dokładniej jak on budował ten efekt. W obecnym momencie roślinność jest jeszcze bardziej wzbogacona zeschłymi trawami, liśćmi itd, cały czas pracuję nad podstawką.
  9. Świetnie to wygląda, znakomita robota
  10. Albatros

    Mig-29 G.W. H. 1/48

    No tak, trzeba uważać i z wyczuciem to robić…
  11. Albatros

    Mig-29 G.W. H. 1/48

    Przed malowaniem podkładem warto te blaszki wyżarzyć (np. lutownicą gazową), staną się bardziej plastyczne, i wtedy je sobie ładnie uformować na fotelu… wtedy to wygląda o wiele bardziej realistycznie, obie te kalkomanie w moim odczuciu wyglądają jak płaskie naklejki…
  12. Gotowe nity/śruby są spoko, dobrze wyglądają, ale roboty jest przy ich montażu praktycznie tyle samo co z rozciągniętymi ramkami. A może nawet więcej i bardziej precyzyjnej. Musisz nawiercić otwór, i precyzyjnie zapodać klej i trafić z nitem w otwór. Wbrew pozorom wcale nie jest to takie łatwe żeby to dobrze i równo zrobić. Ramki są długie, łatwe w trzymaniu, przewlekasz, docinasz, nie musisz operować precyzyjną pęsętą, nie wystrzeli Ci nigdzie i nie potrzeba tam takiej ultra dokładności. Choć oczywiście nity 0.5 mm są już duże i na pewno sprawiają mniej problemów niż 0.3 mm… Faktycznie, jeśli są gotowe koła do kupienia to wydaje się najrozsądniejszą opcją.
  13. Przy tej metodzie raczej nie wróżę Ci sukcesu, CA nie stworzy Ci ostrego nita, tylko się rozleje… mam to przerobione, ponieważ przy nitowaniu powierzchni nieraz musiałem zlikwidować krzywo wytrasowaną linię nitów i robiłem to właśnie punktowo CA. W każdym razie spróbuj sobie, ale sugeruję abyś najpierw spróbował to gdzieś z boku, na jakiejś starej i niepotrzebnej części, bo możesz sobie zniszczyć koło.
  14. Ja stosuję (co prawda w samolotach na razie) dwie metody, obie niestety dość pracochłonne, ale w 1/35 nie powinno być dużych problemów. 1. wiercę otwory na wylot i przeciągam kawałek rozciągniętej nad płomieniem ramki, w związku z tym, że jej średnica się zwiększa im dalej od miejsca topienia to ładnie osadza się w otworze. Kleję CA i od tyłu szlifuję na płasko, a tam gdzie ma być nit docinam i doszlifowuję na żądaną wysokość. W tym przypadku tak właśnie bym robił. 2. nawiercam lekko otwór (nie na wylot, tylko zagłębienie) i wklejam na CA kulki BGA o żądanej średnicy. Nity mają wtedy półokrągły kształt. Na upartego przy poprzedniej metodzie dałoby się łby tej lekko zaokrąglić odpowiednio szlifując. Nie wiem jaki kształt nitów jest na tych kołach.
  15. Albatros

    PWS-10, Lukgraph, 1/72

    No i pięknie, cieszę się, że się udało
  16. Albatros

    PWS-10, Lukgraph, 1/72

    Ja takie cienkie elementy (klapy przedniego podwozia i pylony do rakiet) naprostowałem w ten sposób, że do drewnianego płaskiego patyczka (np mieszadełko do kawy) przykleiłem je naprostowując za pomocą taśmy Tamiya - po prostu mocno owinąłem na końcach elementów. Potem włożyłem do kubka z gorącą wodą. Czasem działa lepiej - żywica łapie „pamięć” - czasem gorzej - nie udaje się idealnie naprostować i trochę wraca… ale warto spróbować.
  17. Bardzo ładnie się ten karaluch zapowiada
  18. Można zaszpachlować CA albo szpachlowką z ramek rozpuszczonych w Extra Thin, wtedy nie pęka. Myślę, że jeżeli ktoś tak bardzo chce trzymać się realiów to i tak zawsze wkłada dużo pracy własnej, bo model z pudła ma dużo więcej mankamentów niż tylko te dyskusyjne nity - np. to co napisałem powyżej. Więc nie mogę zrozumieć, czemu dyskusja koncentruje się na nitach, a np nie „wymaga” się od producenta, żeby owiewka była cieńsza (bo to wg mnie razi dużo bardziej) lub drążek bardziej zbliżony do oryginału pod względem grubości. Bardzo to wybiórcze jest dla mnie. Tendencja jest taka, bo teraz większość raczej chce budować prosto z pudła i żeby efekt był maksymalnie efektowny. I faktem jest, że takie modele po prostu bardziej przyciągają wzrok, ze względu na bogactwo powierzchni.
  19. A idąc tym tokiem rozumowania nie uważasz, że „szkło” owiewki jest za grube (w tej skali niczym gruba szyba pancerna), drążek sterowy zdecydowanie zbyt masywny i toporny (przecież po przeliczeniu skali to on byłby jak słup), fotel, wajhy i przelaczniki w kabinie jak wyżej? Jeżeli tak czepiamy się że nity nie pasują do skali (przecież łatwo je zaszpachlować jak nie pasują), to tam o wiele więcej do skali nie pasuje zresztą jak w każdym modelu, pewne rzeczy muszą być umowne i przeskalowane. Czemu tylko te nity to taki problem, przecież jak Ci nie pasują to jest to bardzo łatwe do zaszpachlowania i usunięcia….
  20. Fantastyczna robota
  21. Albatros

    PWS-10, Lukgraph, 1/72

    Kompletnie mnie zaskoczyłeś tym komentarzem, akurat od kogoś takiego jak Ty w życiu bym się nie spodziewał deprecjonowania tego, że ktoś korzysta z dobrych, specjalistycznych (a zatem często i drogich) narzędzi. Bo Twój komentarz zabrzmiał dość negatywnie. Przy zaawansowanych pracach - zresztą sam dobrze chyba wiesz - słabo sprawdza się druciarstwo, a dzięki temu, że te zaawansowane narzędzia, technologie stają się coraz tańsze i przez to łatwiej dostępne, to powinno modelarzy tylko cieszyć. Czasem jest tak, że to już nie chodzi o to, czy pewne zabiegi da się zrobić lepiej lub gorzej, tylko czy jest to w ogóle możliwe. A czasem bywa coraz częściej tak, że to bardziej czas jest najcenniejszym aktywem w tej całej zabawie. Więc jeśli można coś zrobić szybciej i dokładniej, i ograniczyć liczbę nieudanych prób dzięki dobrym narzędziom to to może być największy zysk. Nie widzę kompletnie nic dziwnego w tym, że ktoś inwestuje sobie w swój warsztat, dobrą chemię, sam to zresztą robię i nie stronię od korzystania z coraz powszechniej dostępnych technologii. Myślę że to tylko ubogaca modelarstwo i pozwala na osobisty rozwój modelarzy. @skarczupiękna robota, nie wygląda to zupełnie na skalę 1/72
  22. Albatros

    Wash

    Myślę, że musisz doprecyzować jakich samolotów i z jakiego okresu. Zdecydowanie inny będziesz stosował do samolotów np. z 2 wśw, gdzie często jest kamuflaż zielony czy oliwkowy, a inny w przypadku współczesnych odrzutowców, gdzie najczęściej jednak będzie kamuflaż w odcieniach szarości bądź naturalny kolor metalu… choć oczywiście i w czasie 2 wśw spotykane były szare kamuflaże i NMF i na odwrót… więc ciężko jednoznacznie określić. Moim zdaniem nie ma środków do wszystkiego. Jedyne co mogę poradzić, to w moim odczuciu czarny wash powinno sie stosować tylko w specyficznych sytuacjach, ponieważ jest zbyt mocny i nadaje efekt kiepskiej kartonówki…
  23. A, chyba że tak, to faktycznie będzie zasłonięte pasem. Pomysł z jedną taśmą otwartą fajny, może jeszcze nawet otworzyć skrzynkę i zostawić na wpół wyciągniętą taśmę amunicyjną. Od razu nabierze to życia… w tej skali naprawdę dużo można zrobić
  24. Hmm, powiem tak, w tej skali i przy takiej pracy włożonej w detal, to te skrzynki w 3D również biedne są… przy 1/16 to te zapięcia i uchwyty zrobiłbym z drutu i poodchylał, żeby nabrało przestrzenności.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.