Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 632
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. Nie znasz się na wintydżu. W końcu lat pięćdziesiątych i początku sześćdziesiątych taki był standard. Produkcje Ruchu nie odstawały w chwili powstania od wczesnego Airfixa.
  2. Dziś te zestawy z początku produkcji to butelka whisky. Ktoś kiedyś nie wypił piwa, a teraz żłopie za to mocny trunek. A model to model. Zawsze tylko jakieś przybliżenie rzeczywistości. Przy Karasiu z Kobyłki, czy z Siedlec trzeba tylko trochę mocniej wysilić fantazję, żeby zobaczyć w nim samolot. Ja mogę nawet na trzeźwo.
  3. Poniżej przedstawiam wyniki archeologicznych badań, porównania dwóch polskich zestawów Karasia. Dwóch różnych zestawów, pierwszy z Kobyłki (szary plastik) pochodzi z ok. 1964 roku, drugi z Siedlec z początku lat osiemdziesiątych (zielony). Zawsze byłem przekonany, że różnice między nimi wynikały z niezbyt udolnych remontów form eksploatowanych ponad miarę, ale bliższe przyjrzenie się wypraskom dowodzi, że to były zupełnie inne formy. Z błędu wyprowadziła mnie opinia uczestnika dyskusji na FB Jerzego J., tak jak ja pasjonata staroci. Siedlce rozpoczęły produkcję Karasia w 1971-72 roku. Nie wiem, czy od razu z nowej formy, nie mam zestawu z tych początkowych lat. Mam tylko dwie młodsze wypraski, na zdjęciu modele u góry z Siedlec, na dole z Kobyłki. Osłona kabiny z Siedlec (po prawej) jest kanciasta. Różnice są też między kabinkami z Kobyłki (trzecia forma?) Usterzenie pionowe ma inny kształt, inne wycięcie na statecznik poziomy, inne umiejscowienie wypychacza, różnica w grubości tylne części kadłuba. Połówki kadłuba obu producentów nie pasują do siebie. Kadłub od wewnątrz pokazuje subtelne różnice umiejscowienia wypychaczy Tylna część za gondolą bombardiera: Skrzydła różnią się długością, rysunkiem i grubością linii podziału Śmigła i kołpaki też nie są identyczne Osłony podwozia mają różne kształty i różne odległości miedzy częściami na ramkach Spasowanie kadłuba do skrzydeł nie jest możliwe przy zamianie części od obu producentów (zdjęcie autorstwa Jerzego J.) Rozstrzygający argument: Rozkład części na ramkach jest inny. Różne długości kanałów dopływowych. Wniosek jest taki, że mieliśmy już dwa zestawy Karasia. Oba kiepskie, ten pierwszy trochę lepszy. Nie mam pojęcia co sprawiło, że wyprodukowano nową formę w Siedlcach i dlaczego nie poprawiono niczego w tym archaicznym zestawie z Kobyłki, a nawet go jeszcze popsuto? Moje podejrzenia są takie, że ta siedlecka forma mogła być nawet starsza niż ta z Kobyłki, ale nie była używana w pierwszych latach. Potem po uszkodzeniu tej lepszej rozpoczęto produkcję z niezbyt udanego pierwszego wariantu. Jako ciekawostkę przytoczę historę jaką mi opowiedział kiedyś ktoś szperający w starych angielskich periodykach modelarskich: Karaś był modelem Airfixa, który nigdy nie wszedł do produkcji i dystrybucji. To byłby ten z Kobyłki. Podobieństwo do innych modeli tej firmy z końca lat pięćdziesiątych jest rzeczywiście duże. Różnica między obiema wersjami Karasia jest dokładnie tego samego rodzaju jak między angielskimi zestawami Whirlwinda i Miga-15, a ich polskimi odpowiednikami, uważanymi za nielegalne kopie. Zawsze mnie intrygowało jak to było możliwe, że współpraca między Airfixem i Ruchem trwała mimo kopiowania przez Polaków angielskich oryginałów? A może to było inaczej? Nikt pewnie tego już dzisiaj nie odtworzy. W każdym razie IBG to jest trzeci polski zestaw Karasia, a nie dopiero drugi
  4. Szkiełku się nie przyglądałem zbyt dokładnie. Ciekawe, czy to problem formy, czy błędy przy produkcji wyprasek?
  5. I fajnie, że go założyłeś. Od takiego pisania jednak nie zmieni się gotowość IBG do ponoszenia niepotrzebnych kosztów. Na poparcie słuszności strategii projektowania przez IBG wspomnę swoje własne początki: Jako 8-10 letni chłopak nie przyklejałem zawsze wszystkich części, bo uznawałem np. że Hurricane bez chwytu powietrza do gaźnika wygląda fajniej. Dzisiaj na forum Britmodeller znalazłem też czerwonymi literami wypisany manifest w stopce jednego z użytkowników: "Życie jest zbyt krótkie, żeby naklejać wszystkie napisy eksploatacyjne". Ludzie mają różne potrzeby i nigdy nie dogodzisz wszystkim. Przyjmij po prostu, że model Karasia IBG, to tylko baza dla Twoich własnych projektów. Dostajesz solidny budynek w stanie surowym i jak go wykończysz, to już Twoja broszka, oraz producentów dodatków, którzy już pewnie kombinują jak wyciągnąć z naszych portfeli parę groszy. Jako architekt też chyba musisz się po prostu zmieścić w budżecie i jednocześnie spełnić maksymalnie blisko oczekiwania klienta? Ten Karaś to taki domek dla dzieci. Nie wypasiona Tamiya w 1/32. I spełnia swoją rolę niemal idealnie. Dyskusja powinna pójść moim zdaniem jak udoskonalić przyszłe projekty, żeby przy zachowaniu tego samego budżetu modele IBG były jeszcze fajniejsze. Nie sztuka sypnąć groszem i wywalić pałac. Sztuka zbudować coś funkcjonalnego dla Polaka-szaraka:) Ja sugerowałem odejście od monotonnego zaznaczania wgłębnych podziałów na całej powierzchni. Czy to jest do zrobienia?
  6. Zakładam, że to forma modyfikowalna, czyli część determinująca wersję jest wymienna. Widać drobny szew na formie, więc stąd moje podejrzenia, że to nie jest cały dodatkowy kadłub, tylko drobna modyfikacja, która małym kosztem wzbogaca ofertę firmy. Do tego mała ramka z usterzeniem do P.42 i mamy tanio inny zestaw. . Zgoda, zestaw jest b.dobry. Te uwagi można skwitować krótko: Koszty, koszty, koszty. Cena za wykonanie form spadły w ostatnich latach, ale nadal zależy wprost od komplikacji. Każda dodatkowa ramka, każda część kosztuje. Cena za projekt (czas poświęcony na opracowanie) wykonane w Polsce kalki, blaszki, opakowanie nie spadła i to by generowało dodatkowe koszty. Poza tym idea jest słuszna: Model w skali 1/72 nie ma przerażać ilością części chłopaków z podstawówki. To nie miał być model dla strasznie ambitnych perfekcjonistów, a popularny zestaw, w którym moim zdaniem udało się zachować kompromis. Jest to świetna baza dla tych, którzy sobie go zwaloryzują, a równocześnie do ogarnięcia dla młodziaków. Tak ma być dalej! Żadnych fajerwerków z setkami części. Chcesz robić model redukcyjny, pakuj się w koszty sam i kombinuj żywice, vacu, blachy. Ja za takim podejściem głosuję, bo daje szansę na to, że IBG nie padnie po wydaniu Karasia i wyda następne zestawy lotnicze w tej skali na takim samym, albo wyższym poziomie, bo progres w porównaniu z RWD jest już ogromny i mam nadzieję, że to tendencja:) Absolutnie nie powinno być bomb. Samolot bomb nie przenosił i koniec dyskusji. Jeden wariant jest OK, chociaż wybór mógłby być rzeczywiście lepszy, ten niepełny kod poskrzydłowy jest słaby. Zobaczymy jak będzie na P.23B. Tylko dlatego znakomita, bo nie zrobiono tego zestawu tak jakbyś chciał A co ja bym chciał inaczej? O ile nie mam pretensji do koncepcji przyjętej przez IBG, to wolałbym np. żeby linie podziału blach odwzorowywały bardziej poszycie kładzione na zakładkę (wzorem do naśladowania mogłyby być stareńkie Hellery, które miały bardzo ciekawą fakturę) a nie jednostajne rowki na całym modelu (razi trochę jednakowa linia podziału blach i takie samo zaznaczenie brzegów lotki). Chciałbym delikatnych nitów........................... Chciałbym kolektor spalin oddzielony od blach okapotowania silnika. Chciałbym szkiełka reflektorów w postaci wydrążonych od wewnątrz cienkich kloszy, a nie pełnych odlewów. Takie zmiany nie wpływałyby istotnie na liczbę części, wielkość formy, a dawałyby ciekawszy od obowiązującego powszechnie standardu wygląd. Zrezygnowałbym z wariacji na temat osłon podwozia. Jedne by starczyły, a instrukcja mogłaby pokazywać, które reflektory trzeba usunąć i gdzie przeciąć, żeby uzyskać wersję ze zdjętymi kaloszami. Tu było miejsce dla dalszych oszczędności. Pisaliśmy jednocześnie i jednomyślnie.
  7. letalin

    Me 262 A-1a Revell 1:72

    Zamiast vacu można próbować polerowania tego co w zestawie, ale przede wszystkim warto się zastanowić, czy przylepienie owiewki przed malowaniem nie będzie lepszym rozwiązaniem niż pasowanie jej już na pomalowanym modelu i potem poprawianie malowania?
  8. Bardzo, bardzo!
  9. Ponura Catalina. Bardzo lubię takie ponuro czarne i gratuluję, bo wyszło, jak na półkownika, bardzo dobrze. Delikatne, wymagające uwagi ślady eksploatacji też mi pasują do wyobrażeń.
  10. Typowe dla niedoczasu.
  11. Ten wypatrzony mosiądz to mogą być też naklejone na stelaż okapotowania silnika paski ( nie mam pojęcia z jakiego materiału) mające za zadanie uszczelnienie połączenia, albo zmniejszenia drgań, tak żeby blachy okapotowania nie przylegały bezpośrednio do stelażu.
  12. Gratulacje za próbę zrobienia z tego modelu modelu Tamiyi w skali 1/4,5. Nie wszystko jest cacy, ale skala mordercza.
  13. Dobra robota. Lubię czyściochy:) Gratulacje.
  14. letalin

    Dywizjon 303

    Model na zdjęciu ma prawdopodobnie tylko poszpachlowane skrzydła i ryte linie. Niestety autor pominął różnice w kształcie pokryw przedziału uzbrojenia, które były inne w metalowym skrzydle. Mogę polecić żywicę Alley Cat produkującego w miarę dobry zamiennik do Airfixa. http://www.alleycatmodels.co.uk/metal-wing-conversion-for-airfix-hurricane-mk1-fabric-wing-6534-p.asp
  15. Fajny, chociaż nie uniknąłeś paru drobnych błędów, bo pewnie nie miałeś w ręku książki Matusiaka gdzie jest siedem zdjęć tej maszyny. Z takich ogólnych: Klapy srebrne od wewnątrz. Wnęki podwozia w kolorze spodu. Łom nie był czerwony. iZagłówka nie było. W początku kariery nie miał zewnętrznych kaemów. Klapy miały tylko dwie pozycje: schowane, albo wysunięte na ok. 90 stopni. Edytka: Czarne linie na skrzydłach były zamalowane przez rondel. Najpierw linie malowano, potem znak. Znak na górze zresztą za mały, na dole w złej pozycji.
  16. letalin

    PZL.42 1/72 IBG

    Dogmaty mówią, że śmigiełko ma się kręcić. I tu nie ma dyskusji. To jest grzech i herezja. Sądzę, że petycja, zbieranie podpisów i jakiś protest pod siedzibą IBG, czy nawet okupacja byłaby na miejscu. ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO! ŚMIGIEŁKO!
  17. Nie ma też żadnego ograniczenie w klasie vintage jeśli chodzi o dobór materiałów i zastosowanych technik. Kalkomanie też mogą być współczesne. Poziom wykonania nie ma nic do rzeczy-jak zresztą w każdym przypadku, bo zakładam, że każdy stara się wykonać swój model jak najlepiej. Twoja Pantera jest jak najbardziej wintydź, bo wiek zestawu, pierwszej jego edycji jest rozstrzygający. Sądzę też, że już w latach osiemdziesiątych byli modelarze, którym niewielu dzisiaj potrafi dorównać klasą rzemiosła, dlatego określenie "wykonania na poziomie dostępnych materiałów i umiejętności z początku lat 80-tych" jest zbyt trudne do zdefiniowania. Zostaje data zestawu, a i tu są kontrowersje. Wg mnie im starszy zestaw tym więcej wintydżu w wintydżu. Jednak zestaw musi pochodzić sprzed 1990 roku wg. najbardziej powszechnej opinii. Niektórzy sądzą, że powinno to być związane z datą upadku Froga, czyli modele sprzed 1977.
  18. Muszę zaprotestować przeciwko deprecjonowaniu pojęcia vintage. Nie jest to synonim niedbalstwa, czy braków warsztatowych. Vintage nie wyklucza malowania nowoczesnymi farbami, ani używania wszelkich dostępnych modelarzowi technik. Nikt nie maluje już Wilbrami, ani nie klei Hermolem jak w czasach PRL. Cała zabawa polega na tym, żeby zbudować porządny model, o ile to możliwe najlepszy jaki kiedykolwiek zbudowano ze stareńkiego zestawu. Chociaż wiadomo, że "każdy orze jak może" To jest też vintage, bo zestaw jest z 1978 roku:
  19. letalin

    PZL.42 1/72 IBG

    A.Glass napiał, że P.42 to był przebudowany seryjny P.23A. Na zdjęciu trudno to wypatrzyć. Może zastosowanie nowego usterzenia usunęło problem, który był powodem zamontowania tych slotów?
  20. letalin

    PZL.42 1/72 IBG

    Raczej należy się zastanowić, czy tam w ogóle był kaem strzelca? Moim zdaniem samolot nie był uzbrojony, trudno na zdjęciach zauważyć kaem strzelca, chociaż nie mam pewności, czy przez cały czas swojej kariery był pozbawiony broni.
  21. letalin

    PZL.42 1/72 IBG

    Piękny on jest. Strasznie mnie te obrazki ucieszyły, dzięki za dobry początek dnia!
  22. Na fejsbukowej stronie IBG są zdjęcia gotowego P.42. Śliczny jest! edit: Właśnie Flachenty pokazał tutaj: viewtopic.php?f=64&t=58498
  23. W popularnym sklepie 42 zł przed rabatem. Cena dla ludzi. Dobrze jest.
  24. A ja nie dyskutuję z techniką malowania. Technikę masz wystarczająco dobrą, żeby pomalować Spitfire prawidłowo. Wybór kolorów do malowania oznaczeń to przecież niezależne od tego czy malujesz byle jak pędzlem, czy robisz to świetnie najlepszym aerografem. Żółty w oznaczeniach był cieplejszy, głębszy. Bardzo mnie ta cytrynka razi. Takie ryzyko jak malujesz oznaczenia od masek. Od technik malarskich też nie zależy jak rozegrasz granice kolorów, ani wybór połysku zamiast matu ma kołpaku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.