Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 386
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. greatgonzo

    Farby 3D

    Farb nie ma, OK, ale wciąż byłoby fajnie wiedzieć dlaczego te komentarze są durne?
  2. greatgonzo

    Farby 3D

    Dlaczego durne?
  3. greatgonzo

    Farby 3D

    Na początek: https://planetaplastyki.blogspot.com/2021/01/swiatocien.html https://matura-z-historii-sztuki.pl/budowa-dziela-sztuki-kolor-i-swiatlocien/
  4. Dawkujemy napięcie. Dobrze, dobrze, przy takiej robocie warto pokombinować ze scenariuszem.
  5. A nie, przypadek z wtyczką to tylko analogia w ramach ogólnych rozważań nad tematem niestandardowej prezentacji elementów w modelu. Nie sugeruję kozbornowi, by to robił. Jeżeli jednak już się idzie w tę stronę to rzeczywiście lepiej postarać się, by wtyczka była daleka od gluta kleju a kabel wisiał w sposób wykluczający wersję z odklejeniem się (odnoszę wrażenie, że w tym moim modelu tak źle z tym nie jest :) ). Ale i tak trzeba spojrzeć na układ elementów, bo nawet jeśli jakaś konfiguracja jest fizycznie możliwa, czy wręcz istnieje dokumentacja potwierdzająca daną wersję w określonej sytuacji, to wciąż lepiej zadbać o czytelne uzasadnienie tego układu. Tutaj, w Tempeście: jeżeli przewód przy knyplu został odpięty o d wiązki np, do serwisu, to lepiej będzie, gdy zostanie to podkreślone. Np przewód rozpięty z końcówką na fotelu, czy coś w tym stylu, w zależności co tam było w ogóle możliwe. Tak jak jest sugeruje błąd, nie wyjątkowe okoliczności.
  6. Znajdzie się i OD i wojenny.
  7. Tę wtyczkę? Dlaczego?
  8. Z jednej strony kabelek przy drążku cieszy, serio. Z drugiej (zakładam, że dorobiłeś ten najcieńszy) jego przebieg razi. Kable przy drążku raczej układano tak, by nie można było się w nie zaplątać i sądząc ze zdjęć Tempest nie był wyjątkiem. Tu uwaga. Jeśli chce się pokazać w modelu jakiś element w układzie niestandardowym, to jasne, czemu nie. Jednak lepiej zrobić to tak, by sytuacja była jednoznacznie czytelna. Sorki, że wracam do starego i swojego przykładu, ale na fotkach, które ostatnio Ci wysyłałem jest coś w tym temacie. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale z celownika zwiesza się przewód zakręcony w pętelkę i zakończony wtyczką, która normalnie była wetknięta w gniazdo. na tablicy. Gdyby to zrobić w normalnym układzie ten szczegół byłby praktycznie niezauważalny. W takiej rozpiętej formie oglądający, o ile zada sobie trud by przestudiować kabinę modelu, ma szansę to zauważyć. Ale w takiej sytuacji element nie może sugerować błędu, bo zaobserwowanie błędu automatycznie przytłumi, czy wręcz kompletnie zniszczy uznanie dla modelarskiego skillu.
  9. Nie lubię tej zmiany z 1993, bo widzę wartości w tradycji. I tak coś podejrzewam, że za tą zmianą stała zwykła okazja do przytulenia paru grajcarów. Wątpię, by za tym kryły się jakieś idee, poza ideą dorwania się do publicznych pieniędzy. To jednak czysta spekulacja, nie twierdzę, że tak było. Ale też nie przesadzajmy. Szachownica to specyficzny znak - błędne położenie nie jest intuicyjnie oczywiste. W praktyce na końcu jest człowiek z puszką farby i niekoniecznie z wiedzą o takich niuansach. I z instrukcją łatwo rąbnąć się przykładając szablon. Nawet Amerykanom zdarzało się namalować znaki odwrotnie, z pojedynczym szpicem gwiazdy na skrzydle w stronę ogona, a przecież ten znak w układzie góra - dół wydaje się być oczywisty. Szachownica taka nie jest, na pierwszy rzut oka wygląda zawsze OK. Odwrócone barwy na samolotach PAF to nie są rzeczy najrzadsze na świecie. I mam wątpliwości, że zwolennicy wersji tradycyjnej, jak i tej nowej (o ile tacy istnieją), potrafią w większości powiedzieć od ręki która jest która. Mechanik w Northolt namazał kolory odwrotnie, pilot nie wrócił z misji. I co, jego krew już się nie liczy?
  10. greatgonzo

    Bf 109 E-3 1:48 Eduard

    Nie no, zwyczajna hiperbola. Raczej bez związku z modą, o ile mam rację. Obstawię, że mam :). Mnie bliżej do Michała z wątku tempestowego, jeśli już. (Okolicznościowy linczyk? Żal się nie przyłączyć! )
  11. Dla odmiany spróbuj zrobić to elegancko.
  12. A to nie wiesz, że Amerykanie od jakiegoś czasu malują swój znak w lustrzanym odbiciu?
  13. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Zrobiło się już trudno, bo dość swobodnie mówisz o dwóch różnych sprawach przeskakując z jednej na drugą. Nastawienie masowej wyobraźni i intencja konkretnego przepisu to dwie, zupełnie różne sprawy. I z mojego doświadczenia wynika, że zawsze gdy podnoszona jest niekonsekwencja w tym temacie, podnoszący przyjmują taką właśnie postawę - wychodzą od przepisu (często bezstresowo mieszając przepisy z różnych krajów - owszem niemiecki przepis też zdarzyło mi się przeczytać) i argumentują na bazie powszechnego, lub osobistego postrzegania, kompletnie ignorując przepis i jego intencje. Zauważ, że zaczęło się od podzielonych swastyk, a przeszło (w moich wypowiedziach) na sytuację w Polsce, z którą podzielone swastyki nie mają nic wspólnego. To wynik specyficznej legislatury w określonym miejscu, ale producent uznał, że zamiast różnicować arkusze kalkomanii na dany rynek, lepiej drukować je powiększone o wariantowe oznaczenia i (jak wspomniano wyżej) usuwać niewłaściwe na etapie dystrybucji. Inni robią to inaczej, np. uwzględniając tylko pociętą wersję i przerzucając problem na ostatecznego odbiorcę, bez potrzeby przejmowania się tematem przepisów w ogóle. To są stricte komercyjne decyzje, nie mające nic wspólnego z propagowaniem czegokolwiek. Podobnie jak propagowanie czegoś w rozumieniu zapisu prawa i w kontekście masowej wyobraźni nie musi i na ogół nie ma ze sobą wiele wspólnego, co pozwolę sobie powtórzyć.
  14. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Nie możesz widzieć niekonsekwencji w przepisie, którego nie znasz. Z zasady. Sam przepis i jego realizacja może być w konflikcie z Twoją wizją danego zagadnienia, ale to nie znaczy, że jest tam niekonsekwencja. Ja uważam, że intencja leżąca u podstawy zapisu jest czytelna, zasadna i właściwie realizowana. I nie wierzę, że mielibyśmy tu być w sporze, i że uważasz historyczny napis propagandowy na modeliku samolotu za propagowanie totalitaryzmu.
  15. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Pytanie stanie się zasadne, o ile znajdziesz podstawę prawną do podciągnięcia takiego napisu na modelu pod propagowanie totalitaryzmu, w rozumieniu zapisu w prawie. Nie spotkałem się z krajem, gdzie taki problem istnieje. To naturalnie niewiele wyklucza. Ale polski przepis zdarzyło mi się przeczytać i podobnie jak producenci zestawów, nie widzę takiej zależności. Prawnikiem nie jestem, a jak wiadomo, samo bycie prawnikiem też w takich sytuacjach nie musi wystarczyć. Tym niemniej praktyka pokazuje , że raczej nie mijam się z rzeczywistością. A jeśli temat na serio Cię interesuje, to wg mnie najlepiej znajdź sobie ten przepis. Bez tego trudno o racjonalne wnioski.
  16. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Kalkomanie dostosowywane są przez producentów do zapisów w prawie. Zatem wątpliwości musisz kierować do odpowiednich instytucji legislacyjnych. Najlepiej wpłyniesz na rzeczywistość poprzez udaną karierę polityczną lub lobbystyczną. Ale naprawdę udaną, bo zapisy są różne w różnych krajach.
  17. Kiedyś przed imprezami modelarze przejmowali się sędziowaniem, klasami, regulaminem, bezpieczeństwem modeli... . A teraz - żarcie! Ale to chyba dobrze świadczy o festiwalu.
  18. Wytłumaczenie o trudnym sędziowaniu jest zasadne, gdy mowa o decyzjach wobec modeli wykonanych na podobnym poziomie. Gdy różnica poziomów jest wyraźna, już tak trudno nie jest. Sędziowskie decyzje wydają się często temu zaprzeczać, ale pomijając spiskowe teorie, przyczyną jest tu wg mnie zwyczajna niekompetencja sędziów. A to, że trudno to takie twierdzenie - maska, zasłaniająca problem. Sędziowie potrafią uwalać modele z jakichś pojedynczych powodów. Pamiętam przypadek, gdy model został skreślony przez sędziego ze względu na nierealistyczne ślady eksploatacji. Ślady, których świadectwo dla konkretnego egzemplarza przedstawiono w załączonej dokumentacji. Co więcej, ślady bardzo typowe dla tego typu samolotu w ogóle. Sędzia mógł nie zaglądać do kwitów (jeżeli regulamin tak zakładał) i mógł się nie znać. Ale powinien był wiedzieć, że tego typu ocena nie jest jego rolą. Nota mogłaby być obniżona, gdyby na modelu wystąpiły efekty fizycznie niemożliwe np. zardzewiałe płótno itp. W innym przypadku pozostaje ocenić, czy dany ślad przedstawiony jest realistycznie. Piszę o uwalaniu, bo akurat w tym przypadku wyróżniono jakieś 60% modeli w klasie, przy czym wszystkie prezentowały wyraźnie niższy poziom zaawansowania i modelarskiej roboty. Sędzia nie tylko popełnił błąd w rozumieniu merytoryki oceny (bo to, że tu się akurat nie znał jest niezbyt istotne), ale jeszcze uznał że jedna niedoskonałość jest wystarczającym powodem, by nie rozpatrywać reszty elementów przedstawionej pracy. Takie podejście, jeśli konsekwentne, z zasady wyeliminowałoby właściwie wszystkie startujące modele, czyż nie? To przykład, ale schemat powtarza się na konkursach dość często. Jak było w Telford nie wiem, ale rozumiem Marcina i raczej wstrzymałbym się z gratulowaniem tego commended. Lepiej chyba pogratulować świetnego modelu, co czynię ponownie.
  19. W praktyce bywało różnie. Na fotach (rożnych wersji) widać, jak ten pas kończy się np. kawałek przed (patrząc od kadłuba) wylotami km-ów, w miejscu zmiany kąta krawędzi natarcia skrzydła, na styku z białym pasem identyfikacyjnym, albo ciągnie się przez całe skrzydło. Na ogół nie widać, bo zdjęcia nie są dość dobre, obecne lub zerwane zaślepki wylotów utrudniają interpretację, albo pasa w ogóle nie ma. O zamalowaniu z 5 czerwca 1944 nie wspominając ... .
  20. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Problem z uszkodzeniami powierzchni lakierniczych polega na tym, że powstają one w różny sposób . Widać to na pokryciu samolotów i raczej powinno być widać na ich modelach. Obicia, przetarcia, czy zarysowania wyglądają inaczej. Stąd użycie jakiegoś patentu zawsze będzie budzić niedosyt. Nawet jeśli dobrze odwzoruje on określony rodzaj uszkodzeń, to efekt będzie niepełny i pojawi się wrażenie nienaturalności. Uniwersalnym narzędziem jest pędzelek. A jeśli mamy kilka odpowiednich, to wymalujemy właściwie wszystko. I nic go nie pobije gdy chodzi o kontrolę i precyzję. Ale wykorzystanie możliwości pędzli nie jest bardzo łatwe i ograniczenie się do nich na ogół oznaczałoby zagrzebanie się w nadmiernie żmudny proces. W rezultacie dobrze jest stosować różne techniki wykorzystując ich zalety i możliwości tak by się uzupełniały, ale także by ukrywały nawzajem swoje niedoskonałości. Model to nie jest miejsce na sprawdzanie jak operować pędzelkiem, by podrasować uszkodzenia uzyskane na lakier, czy inny maskol, albo na doświadczenia z tym jak i czym rozcierać kropelkę farby, by uzyskać odpowiedni efekt przetarcia. Z tych powodów cytowane zdanie Zaruka jest tak istotne. Kilka rodzajów pędzelków przydatnych do pracy z uszkodzeniami lakieru. Nadadzą się też: pędzelek z jednym włosem, pędzelek z kilkoma włosami, wiązka kilku plastikowych patyczków różnej wielkości itd.
  21. Awaryjne wypuszczanie podwozia gazem wynaleziono zapewne dużo wcześniej, ale np w Spitfire montowano taki system już w egzemplarzach z ręczną pompą obsługi podwozia. Przedwojenny temat. Silniki nie tylko nie miały misek olejowych i zdarzało im się popuszczać olej (gwiazdowe, czy nie), ale też zwyczajnie go przepalały. Normalne, konstruktorskie założenie eksploatacyjne. Jeszcze nie tak bardzo dawno w instrukcji BMW rekina z dwulitrowym motorem przeczytałem, że dopuszczalne zużycie oleju to 1,5 l na 1000 km. Oczywiście w praktyce silnik nie ciągnął oleju prawie wcale, ale też nie używałem go w sposób zbliżony do tego, jaki jest typowy dla walczących w powietrzu myśliwców. No i mowa jest nie o 2óch litrach, ale np. o 45ciu. Grumman generalnie używał do malowania wewnętrznych przestrzeni (poza kabiną) koloru light grey. Przy czym mógł być to normalny Light Grey stosowany do kamuflażu, albo tzw Grumman Grey. Problem raczej akademicki, bo kolory były bardzo podobne. Niby zbiornik oleju też taki powinien być, ale tu trzeba ostrożniej, bo takie elementy bywały malowane w różnych okolicznościach. Logistyka. Niestety nie mam szczegółowych informacji o Wildcatach ale Light Grey to byłby pierwszy wybór przy braku lepszych źródeł. Chyba, że mówimy o samolotach trzykolorowych.
  22. Dlaczego nie zbiornik oleju, tak z ciekawości?
  23. Aplauz jest poza Twoją kontrolą. Radź se! Te wszystkie planowania, przemyśliwania to są narzędzia. To trochę jakbyś powiedział, że nie może być dobrym modelarzem ten, kto nie używa wierteł. Analogia, jak analogia, niekoniecznie doskonała, ale ideowo słuszna. Owszem, bardzo zaawansowane modelarskie prace nie obędą się bez jakiejś formy planowania działań. Inaczej robota stanie się niejako syzyfowa i może życia nie starczyć na model. Ale przecież nie tylko takie dzieła zasługują na mino dobrych modeli i nie tylko robiący je autorzy zasługują na miano dobrych modelarzy. Gdy się zabierzesz za jakąś wieloletnią budowę, to może będzie o czym gadać. Na razie jesteś w stanie korygować swoje wpadki i to tak, że musisz o nich opowiadać, bo same się nikomu nie ukazują. I bądź pewien, że każdy modelarz, którego modele budzą podziw, potrafi bez problemu wymieniać rzeczy, które zrobił nie tak i powinien był zrobić lepiej. Gdyby chcieć sprowadzić dobre modelarstwo do jednej tylko zasady, to co by Ci wyszło? Moja ulubiona to nierelatywizowanie błędów. Ale poprawianie błędów też chyba nie jest zła. Bolączki są zawsze, takie czy inne. Dobre modele powstają nie dlatego, że ktoś nie robi błędów, ale dlatego, że nie przechodzi nad tym do porządku dziennego, bo przecież następny będzie lepszy... .
  24. A Tobie się wydaje, że na czym polega dobre, aplauzu godne modelarstwo?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.