Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 386
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Sugerujesz słusznie. Ale też bez przesady. Tonacja jest widoczna i powtarzalna w sekwencji kilku postów. Idzie coś rozczytać.
  2. Twierdzisz, że modele są bardzo ładne, ale robota jest ogólnie marna?
  3. To znana i nieobca piszącemu te słowa przypadłość :). Zenek, trzymam kciuki!
  4. greatgonzo

    Procon PS-771

    To by się zgadzało. W ogóle dysze poniżej 0,2 są kłopotliwe. Precyzyjne malowanie jest specyficzne, bo wiąże się z minimalnymi otwarciami na niskim ciśnieniu, co w połączeniu z małą średnicą otworu dyszy tworzy idealne warunki do zasychania farby i niekorzystnej zmiany parametrów urządzenia. Modelarskie farby nie są idealne do takich zabaw, a niektóre właściwie się do tego nie nadają. Jeżeli malujemy coś rzeczywiście precyzyjnego to bierzemy to z dobrodziejstwem inwentarza, radząc sobie na różne sposoby. I to idzie, bo rzeczywiście precyzyjne rzeczy są z definicji małe i takie malowanie nie trwa bardzo długo. Można się skupić, a okres właściwej pracy urządzenia jest wystarczający, by podołać zadaniu, tak, czy inaczej. Tylko to co umownie nazywamy precyzyjnym malowaniem w modelarstwie w tych symbolicznych 98% ogarniemy dyszami rzędu 0,3. Mniejsze przekroje przydają się przy naprawdę precyzyjnych rzeczach. Rzeczach, do których prawie nikt nawet nie podchodzi. To zasadniczo. Nie wiem, może ten 771 jest chlubnym wyjątkiem. Ja bym jednak chociaż dopytał o szczegóły, bo (i to jest ogólna uwaga, broń boże personalna) można się naciąć na błąd komunikacyjny. Entuzjastyczna opinia, czy nawet różne definicje szczegółów (np. co konkretnie oznacza kreska 1mm itd.) mogą sprawić, że oczekiwania względem sprzętu rozminą się z rzeczywistością.
  5. Ostatnio czytałem , przy okazji jakiejś prezentacji, jak zwracasz uwagę jednemu takiemu za brak równowagi w kolejnych ocenach różnych galerii. Chyba i Tobie się przytrafiło ;). Model jest specyficzny, bo rzeczywiście prezentuje szereg świetnych modelarskich działań i jednocześnie kontrastują z nimi rażące niedoróbki, znacząco wpływające na ten realizm. W oczy rzucają się niejednorodne, nierówne i zanikające linie podziału, niedopracowane łączenia elementów, czasem wyglądające jakby część stała konstrukcji była otwierana i niedomknięta, a czasem jak obspawana niekontaktującą elektrodą. To jest kolejny przykład na to, że w modelarstwie nie da się zastąpić jednej jakości inną , dodaną jakością. Niezależnie od zaawansowania docelowego modelu, wszystkim elementom należy poświęcić jednaką uwagę. I proporcjonalnie przygotować się do budowy. Rezygnacja z nitowania, może budzić małe rozczarowanie, ale nie jest szczególnie istotna w odbiorze modelu. Znajduje się w zbiorze miliona rzeczy, których modelarz postanowił nie zrobić. Nic to, zawsze można więcej, bardziej, nie zawsze trzeba i gdzieś musi pojawić się granica. Gorzej jest z rzeczami, które modelarz postanowił zrobić i wykonał wyraźnie gorzej. Oczywiście, że by to ominąć, na budowę trzeba by poświęcić nie dziewięć miesięcy a dwanaście, czy tam ile. Konieczność zachowania jakości wszędzie, to jedna z większych trudności jakie towarzyszą budowie bardziej ambitnych modeli, dużo bardziej kłopotliwa niż manualna sprawność, czy cierpliwość 'chwilowa' potrzebna przy tworzeniu drobniutkich detali. Bryza jest fajna, robota ogólnie OK i dobrze się na model patrzy. Jeśli z jej budowy wyklują się wnioski, które potem wejdą w życie, to w kolejnych galeriach będzie miazga!
  6. Wnęka kółka ogonowego: NMF. Poziome profile wzmacniające - ZCY. Możliwe pojedyncze profile IG. Profile wzmacniające na styku ścianka/sufit NMF. Wnęka podwozia głównego: - sufit wnęki NMF - profile wzmacniające sufit wnęki prostopadłe do osi kadłuba - ZCY, możliwe pojedyncze profile IG - profile jak wyżej na łączeniach ze ścinką przednią i dźwigarem skrzydła - NMF - żebra - NMF - dźwigar skrzydła - ZCY - ścianka rozdzielająca wnęki w osi kadłuba - ZCY - profile pionowe wzmacniające ściankę rozdzielającą IG, możliwe też DDG - ścianka przednia wnęki w części mieszczącej koło (z ukośnymi wzmocnieniami)- ZCY, reszta ścianki przedniej NMF - profile wzmacniające, równoległe do osi kadłuba, w miejscu łączenia wnęki na koło z wnęką na goleń - ZCY, możliwe IG, np. przedni IG, tylny ZCY - blacha wzmacniająca miejsce montażu goleni podwozia (czyli sufit wnęki w przedziale goleni) ZCY, możliwy NMF - 'trójkątna' blacha wzmacniająca przed przedziałem goleni NMF - urządzenia na ściance rozdzielającej wnęki: rozdzielacz hydrauliki NMF, przewody hydrauliczne srebrne, cylindryczny zbiorniczek NMF z pokrywami ZCY i obejmami z gumowymi, czarnymi opaskami Możliwe podmalówki ZCY w różnych miejscach wnęki. Wszystkie pokrywy wnęk podwozia od wewnątrz pozostawiano NMF. Pas ochronny na pokrywach kół podwozia głównego mógł być wykończony różnie, ale tu najbardziej prawdopodobny będzie chyba ZCY.
  7. E, tam. Starczyłby kawałek plastikowej płytki, czy w ogóle kawałek czegoś z plastiku. Pola wyznaczone ponacinanymi liniami, albo nawet bez linii, tylko wymaskowane. I jazda. Na takiej testowej planszy można sobie sprawdzać sporo kombinacji. Niekoniecznie jeden raz.
  8. Sorki, nie doczytałem. Także delikatnie, proszę. Jeszcze dobrze, że pochwaliłem - może gapiostwo rozejdzie się po kościach (klatki piersiowej po uderzeniu)... .
  9. Przeszkadza, jeśli uznamy, że makro w necie to docelowa prezentacja modelu. A trzeba wybierać, bo czasami nie da się osiągnąć efektu świetnego i w tym makro i w patrzeniu na żywo. Kalkomanii to wprawdzie nie dotyczy (w sensie, że nie ma czego wybierać), ale koniec końców i tak większość chyba się jeszcze zgodzi, że spojrzenie żywym okiem oglądacza jest ważniejsze. To poszycie rzeczywiście było takie kolorowe? Mega dobrze się ogląda ten warsztat.
  10. Czyż nie jest to Rymulus jakiego lubimy i na jakiego czekamy ?!
  11. By jeszcze odrobinkę doprostować (a może tylko się powymądrzać?); Lancaster Gibsona jest jak najbardziej poprawny, tylko nie w tym miejscu. Gdy przerzucamy się na Superfortecę to korelujemy ją z Tibbetsem. A żarłacz różowy wygląda zacnie!
  12. O, to każdy statek, to samolot :). Co za różnica jaki napęd? Sanie ciągnięte przez dziesięciolatka, czy pchane przez śmigło to ciągle sanie.
  13. Odniosłem się do tematu spółdzielni samopomocy, nie do innych problemów. Jeżeli problem nie istnieje, to zbędne są zapisy regulaminowe go regulujące. Jeżeli organizator nie chce się z jakimś problemem mierzyć, uważa rozwiązanie za niewłaściwe, bądź nie uznaje sytuacji za problem, to sprawa też tu się kończy.
  14. Zapis w regulaminie to chyba jest krok oczywisty. Rzecz polega na tym, że koleś musiałby publicznie kłamać w żywe oczy kilka razy z rzędu, ku uciesze i drwinom gawiedzi. I ja nawet z przyjemnością bym posłuchał. Moim zdaniem sam realny fakt braku przyzwolenia na takie praktyki zdziałałby cuda. Ale jak pisałem, to organizator decyduje co da się zrobić, co nie i dlaczego. A mnie to nawet nie ma po co się tłumaczyć i pomysł może zbyć machnięciem ręki.
  15. Z ta łatką to prawda. Nie wiem tylko, czy ogólnie działa to na zasadzie: Temu awanturnikowi to nie damy, czy raczej Lepiej mu dajmy, ba nas obsmaruje w necie. Płomienne burze dotyczyły na ogół sędziowania. Na zasadzie dlaczego ten model nie dostał, a tamten tak? Kompletnie przewracające zasady rywalizacji pogwałcenia regulaminu to jednak trochę inna sprawa.
  16. Dwa pytania do organizatora: 1. Czy po ustawieniu modelu na stole ktokolwiek ma prawo go dotknąć bez uzgodnienia z autorem? 2. Czy zawodnicy biorący udział w konkursach Model Show Poznań VIII mogą wejść w skład komisji sędziowskich?
  17. Chyba lepiej tu. Zawsze ktoś więcej może to przeczytać i wyciągnąć jakiś wniosek. Nawet taki, że pomysł jest prosto z dupy. Też pouczające. Pisałeś wcześniej, że uczestnicy, zabierający przed wyznaczonym terminem modele muszą liczyć się z konsekwencjami. Wygląda na to, że znaleźliście jakiś sposób by z tym zawalczyć. Te konsekwencje są kluczowe. Moim zdaniem ich uciążliwość ma znaczenie drugorzędne, a przede wszystkim liczy się nieuchronność ich nastąpienia. Organizator, chcący wyegzekwować jakiś punkt regulaminu powinien najpierw zastanowić się czy jest w stanie dany pomysł zrealizować, a dopiero potem, czy jest to pomysł najskuteczniejszy. Np. przy temacie odbierania modeli można wymyślić, że w ostatnim dniu implementujemy na sali drużynę harcerzy, której członkowie wydawać będą modele na kwity i odmawiać wydania modeli przed terminem. Oprócz tego po sali krąży dziesięciu dorosłych, którzy interweniują, gdy pojawią się spory. By zapewnić tej dziesiątce przewagę w tych sporach dobieramy ją wyłącznie z facetów min. 190cm i 140 kg. Albo same superstrzały z cyckami, względnie szacowne staruszki. To zadziała, ale jeśli nie mamy skąd wziąć tych strzał, to co z tego? Niekoniecznie też trzeba rozwiązywać wszystkie problemy naraz. Można w danym roku skupić się tylko na jednym temacie, gdzie akurat mamy odpowiednie środki i zobaczyć jak zadziała. A potem krok, po kroku, ku świetlanej przyszłości. Zatem w przypadku spółdzielni też, przede wszystkim nieuchronność kary. Można np. odmówić spółdzielcy przyznania nagrody, publicznie w czasie wręczania i przyznać ją następnemu w kolejce, albo, upraszczając proces, nie przyznać nagrody i przekazać ją na inne cele: np. modelarniom. Albo przenieść ją na następny rok. oczywiście tu mogą być różne problemy, pojawią się np. zobowiązania wobec sponsora. Indywidualna kwestia danego festiwalu. Jeśli się da to ważne, by wystąpiło to publiczne odmówienie. Ale wg mnie wystarczy, by w przypadku, gdy autor i odbierający to różne osoby i rzecz nie została z organizatorem uzgodniona a' priori , poprosić delikwenta, też koniecznie publicznie, by wytłumaczył dlaczego bierze udział w konkursie z pogwałceniem zasad regulaminu. Potem tę nagrodę można nawet wręczyć. I tak za każdym razem, gdy ten, czy inny wychodzi po odbiór. Jakiego sposobu, by nie użyć, trzeba koniecznie ten punkt, czy punkty regulaminu (nie może ich być dużo) jednoznacznie podkreślić we wszystkich prezentowanych w sieci i w ogóle gdziekolwiek regulaminach. Tłustą powiększoną, czerwoną czcionką z adnotacją, że ten punkt będzie z konsekwencją przez organizatorów realizowany. Z tym podium na konkursie to faktycznie źle, ale ja nie jestem zwolennikiem biczowania organizatorów za takie wpadki. Ocena modeli to też spora dawka biurokracji i nietrudno o jakąś pomyłkę. Jeżeli organizator zareaguje, przepraszając za błąd to ja mam dużo zrozumienia. Gorzej gdy oleje temat, albo rzecz powtarza się nagminnie. Zapisy o tym , że organizator ma prawo do zmian, czy że nie ma mowy o protestach służą czemu innemu.
  18. Aż boję się zapytać jak oceniasz argumentowanie z pomocą przytaczania absurdalnych przykładów, których nikt z adwersarzy nie przytoczył i nikt w dyskusji nie uważa ich za stosowne. Oczywiście, że wszędzie są modele w delegacji. I nikt nie chce takich modeli z konkursów wyeliminować, a przynajmniej ja nikogo takiego nie spotkałem. Za to nie wszędzie są spółdzielnie delegacyjnej samopomocy. Ktoś przytoczył tu przykład Oskarów i odbierających statuetki przedstawicieli. Jasne, że to się zdarza. Ale generalnie jest to impreza, na którą ludzie szykują się z wyprzedzeniem, przygotowują kreacje warte setki kilodolarów , udzielają wywiadów, biorą udział w towarzyszących zdarzeniach i siedzą na gali. I jeśli ktoś nie może tam być, to uzgadnia to z organizatorem. I skutek jest taki, że nie ma takiej opcji, żeby film otrzymał szesnaście statuetek i wszystkie odebrał scenarzysta, który wprawdzie scenariusza do tego filmu nie napisał, ale spokojnie może ogarnąć rozwiezienie złotych ludzików do laureatów. Nie wierzę organizatorom, którzy twierdzą, że nie zależy im na obecności autorów na imprezie i że wystarczy, żeby dojechały modele. Zróbmy taki eksperyment myślowy: Przed wejście do festiwalowej sali zajeżdża ciężarówka i kierowca wypakowuje kartony z modelami, ustawia ich zawartość na stołach, bije w dach i znika. Następnego dnia po południu ta sama ciężarówka znów pojawia się przed wejściem, ten sam kierowca udaje się do organizatorów, kwituje odbiór nagród, zbiera modele i odjeżdża by rozwieźć modele do właścicieli. Czy taki festiwal byłby OK? Nie wierzę, że ktoś chciałby coś takiego organizować. Wiadomo, że to się nie zdarzy, ale pokazuje, czy obecność autorów jest istotna. I teraz pojawia się bardziej realny problem. Kiedy nieobecność autorów zaczyna być problematyczna. 30%. 60, 70...? Konia z rzędem, komuś, kto znajdzie tu odpowiedź. Moim zdaniem lepiej jest przyjmować zasadę zwykłej przyzwoitości i zakładać, że jeśli bierze się udział w imprezie, która nie jest organizowana zaocznie to wypada na niej być osobiście. Jeżeli organizator przygotowuje jakiś bankiet, to wypada wziąć w nim udział, tak jak i dostosować się do jego zasad. Podobnie jak wypada pojawić się na końcowej gali i pozostać na niej póki trwa. O stosowaniu się do regulaminu nie wspominając. Stosunek do postępowania przyzwoicie przekłada się bezpośrednio na szacunek wobec organizatorów. I kiedy dojdziemy do wniosku, że okoliczności są akurat tak wyjątkowe, że nie możemy postąpić jak wypada, to niech to lepiej nie będzie nic w stylu, że szkoda mi wolnego dnia, czy, że chciałbym być w domu przed siedemnastą. Ale jeśli organizator sam deklaruje, że mu na takim szacunku nie zależy, to nie wiem, choć chyba Słonimski wspomniał, że jeśli nie wiesz jak, to zachowaj się przyzwoicie. Może się nie znał.
  19. Jeżeli zdjęcie płatu nie wprowadza w błąd, to szpachlujesz panel dostępowy do goleni podwozia w natarciu skrzydła. W zasadzie to błąd. Takie coś mogło pojawić się w jednostce, bo jeden taki serwisant i restaurator P-51 tłumaczył mi kiedyś, że serwis goleni spokojnie można wykonać od spodu, bez zdejmowania tego panelu. Ale fabrycznie, to jednak panel dostępowy. Z tego, co da się dojrzeć na zdjęciach widać, że masz błędne, amerykańskie pasy pilota.
  20. greatgonzo

    Petlakow PE-2 1:48 Zvezda

    To będzie porzucony samolot?
  21. greatgonzo

    Petlakow PE-2 1:48 Zvezda

    Co zardzewiało?
  22. Sprawdź. Tych limuzyn do P-51D/K montowano trochę więcej niż dwa rodzaje.
  23. Oczywiście. Ja tylko obstawiłem, kto zacznie. Dalsza część Twojego wpisu sugeruje, że obstawiam dobrze.
  24. Zatem jesteśmy na tej samej stronie. Kiedy pojawia się temat niedoskonałości naszych imprez modelarskich zawsze pojawia się organizator, który tłumaczy, że zmiany są niemożliwe, z pewniejszym niż śmierć argumentem: A ty organizowałeś konkurs? W temacie obwożenia cudzych modeli nieuchronnie, jak podatki, pojawi się kwestia juniorów. Nieważne, że wypowiadający się zastrzegają , że juniorów rozpatrujemy inaczej, nieważne, że po pojawieniu się juniorskiego argumentu wielu dyskutantów przypomina, że nie rozmawiamy o juniorach, organizator i tak musi epatować tymi juniorami. Jaki jest sens przytaczania pojedynczych przypadków wyjątkowych, gdy mowa o zasadzie i nikt nie twierdzi, że określony zakaz musi być bezwarunkowy i niepodważalny? Ja nie wiem, czy oni mają scenariusz w punktach i nie potrafią normalnie podążać za dyskusją? Gdyby można było te reakcje organizatorów obstawiać w totku, można by zarobić, choć pewnie niewiele bo prawdopodobieństwo przegranego zakładu jest bliskie zeru. A zmiany są możliwe. I widać to wyraźnie w regulaminach i sposobach przeprowadzania imprez. Są organizatorzy, którzy po prostu próbują zrobić lepiej. Czasem tylko inaczej, ale to też dowodzi, że zmiany są możliwe. I, owszem, powoli różne, eufemistycznie mówiąc, kontrowersyjne zwyczaje zaczynają być zwalczane. Jeszcze kilka lat temu sędziowanie przez zawodników na konkursach było powszechne. I w sporach, choćby tu na forum, pojawiali się organizatorzy twierdzący, że zmiany są niemożliwe. W argumentacji gotowi byli tworzyć scenariusze zupełnie z kosmosu, by dowieść zasadności procedury, w której sędzia ocenia swój własny model. Z matematycznymi dowodami, które mógłby bez trudu obalić uczeń w okolicach czwartej klasy szkoły podstawowej włącznie. Mimo kompletnej niemożliwości realizacji postulatu sędziujący zawodnicy są dziś , hmm... przynajmniej w odwrocie. Takie stoliki są w zasadzie zawsze w jakiejś formie przygotowywane przez organizatora. Różnego rodzaju stoiska wystawowe modeli nie biorących udziału w konkursie są powszechnym zjawiskiem ne festiwalach modelarskich. Tu nie chodzi o pamiątkę. Tu chodzi o to, kto pierwszy - uczestnicy, czy organizatorzy - wezmą sobie do serca, że nieeleganckie zachowania szkodzą i czyniącym i pozwalającym na nie. Obstawiam, że organizatorzy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.