Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 386
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. greatgonzo

    Miecznik.

    Trochę Cię poniosło, o ile podstawą jest załączony cytat.
  2. Ciekawe. Popatrzymy.
  3. A idźże se, dobry człowieku! Ale nie ukrywam, że jestem trochę ciekawy jak rozwiążesz temat widocznych na zdjęciu kontrastów poszczególnych fragmentów malowania.
  4. Ciekawostką jest, że na MTO powszechnie stosowano zaklejki do kmów w kolorze niebieskim. A właśnie tymi zaklejkami zwyczajowo zaślepiano też otwór Plesseya. Nie twierdzę, że na tym maltańskim Spicie zaślepki musiały być niebieskie, ale twierdzę, że nie jest to wykluczone.
  5. greatgonzo

    Mig-29 IBG Polish force

    Ja natomiast zawsze powtarzam, że modelarze wciąż i wciąż nie przestają mnie zaskakiwać. Mistrz!
  6. greatgonzo

    Mig-29 IBG Polish force

    Dobrym zwyczajem jest zrobienie próby malarskiej na boku zanim pryśniemy farbą na model. Zawsze, niezależnie od doświadczenia i stopnia zadufania w sobie. Przy bardziej skomplikowanych pryskaniach nawet kilka razy w trakcie, a przy bardzo skomplikowanych co chwilę. Nic wielkiego, po prostu jedno, kilka pociągnięć na jakimś obiekcie do prób. Szybko wchodzi w nawyk i podobne sytuacje się nie zdarzają.
  7. Ja i tak zawsze rzeźbię ręcznie, bo czcionka czcionką, a szablon wycięto jak wycięto. Ale czcionka pomaga przy rzeźbieniu.
  8. Owszem. Ale nie jako definicja, a już nie daj boże jako uniwersalna recepta wg takiej tabelki z procentowym rozjaśnianiem. Cytowany opis z model hobby dotyczy tylko jednego układu, a model oglądany jest w układach niemal nieskończenie zmiennych, co słusznie zauważył Lord. Z tym, że wg mnie to, że będzie jak zrobi modelarz, to oczywistość i, owszem, cały ten ambaras ma znaczenie. Tylko, że nie ogarnie się tematu tabelkami na białą farbę. To samo w sobie jest nieco bez sensu, bo dodatek białego rozjaśnia, ale też przesuwa tonację koloru. Biała farba tylko imituje światło. Nie mówiąc już nawet o ustaleniu procentów tylko dla skali bez zróżnicowania dla różnych kolorów. Może to nie zaszkodzić modelowi, może zaszkodzić. Ogólnie wszystkie opisane zjawiska i te dodatkowe zmienne mogą nie być znane naszej świadomości, ale nasz mózg spokojnie radzi sobie z nimi na co dzień. Wiedza o zjawiskach może pomóc nam w doborze metod działania, choć nie jest to jedyna możliwa i niekoniecznie wystarczająca droga. Ale na koniec i tak wystarczy krytyczne spojrzenie na model. Obróbka danych zachodzi zupełnie automatycznie. Wspomnę tylko, nie pierwszy i nie ostatni raz, że nie sposób przecenić wartości dążenia do wiedzy o tym jak prezentował się portretowany obiekt, by móc odnieść do niej to, co chcemy osiągnąć na modelu. Ale tu znów wracam do realistycznej prezentacji, czyli jadę nieco offtopem.
  9. No i, jeśli te rzeczy są faktycznie istotne, to i tak trzeba to wszystko wiedzieć, żeby sprawdzić, czy producent zestawu nie odjechał od rzeczywistości.
  10. A jak z precyzją druku. Napisy eksploatacyjne by wyszły OK?
  11. Przymus nie ma tu nic do rzeczy. Podobnie jak durne usprawiedliwienia dla szyderstw.
  12. Moim zdaniem argument jest rzeczywiście chybiony. Bardzo szybko doszlibyśmy do problemu weryfikowania wartości modelarskiej komentującego zanim będzie mu wolno określony komentarz napisać. Pomijając marność takiej sytuacji w kategorii wspomnianego gdzie indziej smaku, zamordowałoby to forum w mgnieniu oka. Nie zmienia to sytuacji, że forumowo modelarska etykieta wręcz wymaga by pokazać swoje prace. Nie po to, by zyskać prawo do wypowiedzi, ale po to by forumowe grono mogło sobie skonfrontować te wypowiedzi z praktyką i wyciągać wnioski po osobistym uważaniu. Znów kwestia tego nieszczęsnego smaku. I nie przypominam sobie, by autor deklarował, że jego celem jest idealne odzwierciedlanie rzeczywistości. Raczej pisał o innym podejściu, więc ten wątek jest tutaj irracjonalny.
  13. Rację to tutaj Zaruk ma. Z definicji.
  14. Jeden przechodzi, inny nie. Ale podejście: jeden bandyta - o matko!, dziesięciu bandytów - luz, nie ukrywam, trochę mnie dziwi.
  15. No, mnie chodziło tylko o to ;).
  16. Rzecz, o której pisze Boch jest, jak najbardziej, realna i wpisuje się w zestaw problemów z jakimi mierzy się modelarz chcący nadać swemu dziełu realistyczny wygląd. Oryginalny wpis pisany był kolokwialnie, co wydawało mi się dość jednoznaczne. Słowa wzięte dosłownie, są rzeczywiście bez sensu, ale w kolejnym poście autor to, już zupełnie jednoznacznie, wyjaśnił.
  17. Piszę, że Twoje słowa i intencje się rozjeżdżają. I potwierdza to jak widzą je inni uczestnicy wątku, O ile teraz dobrze rozumiem te intencje. Logika nie jest taka znów skomplikowana, ale to subiektywna opinia,
  18. Dzięki. Ja zostawiłem sobie po operacjach, swoich i Magdy, sporą garść tych cosiów do wstrzykiwania mikstur przeciwzakrzepowych w brzucho. Igiełek nie mierzyłem, ale są mega cienkie. Także jeśli ktoś potrzebuje to polecam intensywne zajęcia sportowe. Prędzej czy później coś się urwie, albo złamie. Można też coś sobie w środku wyhodować. I już mamy materiał modelarski z niewielką pomocą NFZ uzyskany.
  19. Możesz to zrobić ku swojej i naszej (chyba nie tylko mojej) satysfakcji. Ale ja Cię nie sprawdzam. Znakomicie, że o tym pomyślałeś. To jest jeden z tych drobiazgów, które dokładają cegiełkę do realizmu prezentacji modelu. Same w sobie niby nie są najważniejsze, ale bez nich ten realizm cierpi. Wspomniałem o tym, bo te niuanse są często pomijane przez modelarzy.
  20. Nawet jeśli potwierdzisz najzdecydowniej to nadal twierdzenie będzie śmiałe i jest to eufemizm. No chyba, że opowiadasz nam swoją historię pozbawioną znamion obiektywizmu. Jednak z kontekstu to nie wynika. Porównujesz wymierny parametr jakim jest cena z niepoliczalną i w dodatku częściowo subiektywnie odbieraną jakością. Tu czyjeś twierdzenie, że pięciokrotnie wyższa cena za markowy aerograf to absolutna okazja, jeśli porównać jakość - będzie miało identyczną wagę. To są wszystko nieobiektywne i z definicji nieracjonalne twierdzenia. W dodatku, gdyby nawet pominąć ten subiektywny element i przyjąć , że obiektywne różnice jakościowe są policzalne (choć zupełnie nie ma jak tego zrobić), to pojawia się założenie, że przyrost ceny i jakości powinien być wprost proporcjonalny. Jakiekolwiek założenie będzie tu presupozycją. Jedyne co możemy na tym polu zrobić to obserwować rzeczywistość, gdzie przyrost jakości urządzenia (w ogóle czegokolwiek) jest hiperbolą malejącą, a jego przyrost ceny hiperbolą rosnącą. Można twierdzić, że to źle, ale dopóki rzeczywistość się nie zmieni lepiej chyba brać ją pod uwagę jaka jest. Nawet tylko na podstawie tego wątku można stwierdzić, że chińskie aerografy są gorsze niż markowe i że nie wyklucza to osiągnięcia dobrych rezultatów chińczykami. Kwestia skillu operatora to tautologia. Nie sądzę, by dziś ktoś jeszcze miał złudzenia, że sama przesiadka na lepszy aerograf sprawi, iż jego modele staną się lepsze. Może poza bardzo młodymi modelarzami, ale oni mają swoje prawa :).
  21. Z działań czynników decyzyjnych w stanach wprowadzających czerwoną obwódkę do znaku i stanowczego protestu dowództwa rejonu Pacyfiku w tej kwestii. Zarówno południowo zachodniego, jak i centralnego, Zarówno armii, jak i marynarki. Idea domalowywania belek pochodzi z czasów, gdy w monografiach i modelach wnioski wyciągano z tego co widać. Są gwiazdy, są belki, to je domalowano. W założeniu by upodobnić znaki do regulaminu. Tymczasem ta forma znaku powstała spontanicznie i półlegalnie jako ratowanie sytuacji, gdy do TO zaczęły docierać samoloty z czerwonymi obwódkami na znakach. W czasie, z którego pochodzi ten samolot obowiązywały już obwódki IB i jeśli był czas na zabawę w poprawianie oznaczeń to doprowadzano je do regulaminowego stanu. W samolotach Navy jest to bardziej oczywiste , bo zamalowana obwódka wyróżnia się na na zmiennych kolorach kamuflażu. W Army to jest OD na OD i widać to jedynie jako różnice w świeżości farby, albo jako niedokładności malowania. Ale to na tych lepszych zdjęciach. Ja się na kobrach nie znam i nie upieram się, że nikt nigdy nie domalował samych belek do okrągłego znaku. Ale generalnie stara gwiazda w kole dawała radę i w takie doraźne poprawki się nie bawiono. W przypadku tego konkretnego samolotu to i tak bez znaczenia bo Bell opuścił Stany z oznaczeniami z belkami i czerwoną obwódką. Nie trzeba nawet wychodzić poza instrukcję AH, żeby zobaczyć, że wcześniejsze i późniejsze egzemplarze mają takie właśnie znaki. Ja może i słusznie coś zauważyłem, ale na pewno nie to co napisałeś ;). Tego na pewno nie zauważyłem i nawet nie bardzo rozumiem. Różnice w fakturze powierzchni tylko na plus. Super. Ale mnie chodziło o odróżnienie okopcenia od reszty.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.