Skocz do zawartości

pmroczko

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez pmroczko

  1. Aardvarki coprawda nie służyły w RAF (chociaż były takie plany), ale cała ich masa stacjonowała w bazach w OK na wypadek konieczności wykonania uderzenia na północny Związek Radziecki - więc pewnie matka niejednego brytyjskiego modelarza umawiała sie z pilotem F-111, powinni wypuścić taki model!
  2. Jaki tam koszmar, wygląda ślicznie!
  3. Trzeba by połówki kadłuba zrobić w technice vacu - ja nawet taką maszynę sobie 20 lat temu zbudowałem. Teraz tylko kopyto i możemy jechać! Pozdrawiam Paweł
  4. Tu jest taki artykuł...: https://en.wikipedia.org/wiki/General_Dynamics_F-111_Aardvark Tam jest napisane, że F-111G to właściwie FB-111, czyli dłuższe skrzydła i przebudowany tył kadłuba. Obie maszyny zdecydowanie różne od "zwykłego" F-111A. Ja osobiście nie mogę się dosyć namalować kamuflażu SEA... A ja życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  5. Cześć! Można też poszukać różnych detali na serwisie Shapeways (wydruki 3D) Pozdrawiam Paweł
  6. Właśnie tak kiedyś czytałem, że jak skrzydło idzie do góry, to klapy muszą być wypuszczone - cieszę się, że u Ciebie zobaczymy coś takiego. Są tam jakieś detale malowane na czerwono? To by ładnie wyglądało. Pozdrawiam i życzę powodzenia w budowie Paweł
  7. No to ja od razu sie przyłączę, jako ktoś, kto by chciał w przyszłości "wietnamskiego" F-111A zbudować - przy okazji, gdyby ktoś miał do zbycia model takiego samolotu w 1:72, albo widział gdzieś takiego na sprzedaż, to prosze o kontakt. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  8. Cześć! Ale kokpit wygląda ładnie, a takiego napisu "remove before flight" wykałaczką też byś nie namalował.. Malowane blaszki, można powiedzieć, że to takie troche "oszustwo" - ale niektóre detale robią naprawdę wrażenie, jak już mówiłem z ręki nie do zrobienia, przynajmniej przez przeciętnego misia (w Teleexpresie kiedyś pokazywali gościa który malował obrazy na ludzkim włosie włosem myszy - ale umówmy się...) Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  9. To jest racja - jeżeli ktoś ma opcję, to najlepiej zadzwonić i zapytać, bo rzeczywiście strona internetowa, można powiedzieć, że nigdy nie jest aktualizowana. Albo wjechać po drodze, jeżeli ktoś jedzie (tylko znów trzeba sprawdzić godziny otwarcia). Ale jak się trafi na promocję, albo znajdzie ten poszukiwany model sprzed 10 lat, to się opłaci. Pozdrawiam Paweł
  10. vark - jeszcze raz dzięki za info. A propos Skywarriora - to mam w Niemczech też inny namiar, bliżej bo pod Braunschweigiem: https://www.modellbau-koelbel.de/ Jest to bardzo nietypowy sklep - bo po pierwsze znajduje się na wsi (ale na tyłach lotniska!) i po drugie jest to właściwie magazyn sklepu internetowego, do którego można wejść i pogrzebać w nim osobiście. No i jak się trafi promocja, to ceny potrafią naprawdę zrobić wrażenie. Np. kiedyś kupiłem u nich Mosquito z Hasegawy za 6,5 Euro - czyli około 30 PLN. Nie jest to moja branża, ale w tej cenie żal było żeby leżał...
  11. vark - ciekawa uwaga. Właśnie się zastanawiałem, jakby to trzeba z tym nowym Revellem zakombinować. Przy okazji - miałbym na składzie Hasegawy FB-111A z którym się chętnie rozstanę w zamian za coś bardziej "wietnamskiego", bo okazuje się, że w brew pozorom FB-111A z F-111A bardzo mało wspólnego ma... Pozdrawiam Paweł
  12. To ja może jeszcze zapytam o jeden model - który ledwo pamiętam, ale mama mi go kupiła a ja go w pół godziny skleiłem... Eksperymentalny samolot Saunders Roe z jednym silnikiem odrzutowym a drugim rakietowym... Na pewno ktoś ma okładkę (bo przecież nie box art) od niego? Ktoś pamięta? Pozdrawiam Paweł
  13. Cześć! To i ja chętnie zobaczę, jak to się będzie rozwijać! Skrzydło podniesione, czy opuszczone? A jakie malowanie? Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  14. Ja to bym chętnie wersję -A z Wietnamu skleił...
  15. I jak tam? Dużo szpachlowania jest? Zmniejszenie tego do 1:35 jest bardzo korzystną opcją pod warunkiem, że drukarka da radę co cieńsze detale wydrukować. Ale oczywiście jest tez opcja dorobienia niektórych "ostrzy" i "drutów" od podstaw. Takie tworzywne rzeczy lepiej się fotografuje po pomalowaniu warstwą podkładu - może warto spróbować? Aparat wtedy lepiej "ostrzy". Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  16. Po prostu się wczułem w sytuację, że chciałbym coś takiego zbudować a tu taki zonk...
  17. pmroczko

    AC-40-137 ICM 1/35

    Idealny żeby w gazie go zrobić Czy to będzie straż pożarna czy nie? Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam Paweł
  18. Aż oczy bolą od patrzenia... Bo nie podejrzewam że japońskie "meatballe" były szpachlowane albo coś w tym stylu. Bardziej prawdopodobne było by, że wtedy nie było płynów do kładzenia kalkomanii, albo wiedzieli, że ich kalki nie chcą z takimi płynami współpracować. Tak czy inaczej dramat. Pozdrawiam Paweł
  19. Cześć! Niektórzy uważają, że w ogóle linie podziału blach na modelu to bezsens - gdyby rzetelnie potraktować skalę, to w 1:72 były by one niedostrzegalne jako rowek czy wypukłość. Ale na wielu zdjęciach jednak widać, że linie podziału się na samolocie odznaczają - czy to brud się tam zbiera, wilgoć, jakieś wycieki czy podmalówki - no i na modelu wszyscy chcą je mieć. No i teraz robiąc taką linię zawsze łatwiej jest zrobić rowek. Jeżeli ten rowek zrobimy na formie - to w modelu będzie linia wypukła. A jeżeli ten rowek zrobimy na elektrodzie do elektrodrążenia, to mamy szansę na formie mieć wypukłość która da nam wgłębną linię podziału na modelu. A wiemy przecież dobrze, że taką wgłębną linię jest trochę łatwiej odtworzyć po szpachlowaniu, można ją zapuścić washem itd. - dlatego modelarze preferują wgłębne linie podziału. Na początku lat 90-tych standardem były jeszcze linie wypukłe - ale niektórzy "lepsi" producenci - i tu bym zaliczył do tego nowe wtedy modele Hasegawy i Fujimi a także ESCI - wprowadzali wgłębne linie podziału. Dziś jest to już standard - ale cała masa starszych modeli ma linie wypukłe i też czasem sa to bardzo dobre modele - a czasem po prostu nie ma wyboru - albo wypukłe linie podziału albo wcale. To tyle z mojej strony - może bardziej doświadczeni koledzy napiszą jak to w latach 70-tych i 80-tych było. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  20. pmroczko

    Ba-64B, Tamiya, 1/48

    Cześć! Spotter się pewnie wnerwi, że za niego piszę, ale on by powiedział "weź to od razu wszystko zmyj i zrób od nowa, bo co to ma być za G" - taki ma chopak styl. Ja bym powiedział - całkiem w porządku, zwłaszcza jak na pierwszy raz (koniecznie musisz napisać do "Bravo" :-). Bardzo ładna podstawka. Mam pewne wątpliwości co do górnej krawędzi stropu i wieży - tu wyszło to rozjaśnienie trochę nienaturalnie, moim zdaniem - ale na pewno o wiele lepiej niż gdyby całość była pomalowana na jeden kolor. Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  21. Cześć! Tak jak napisałem - da się, albo trzeba poszukać takiego detalu gdzieś na złomie, albo samemu zbudować, tyle że trzeba na bezpieczeństwo uważać. Pozdrawiam Paweł
  22. Cześć! Z grzaniem się takiej sprężarki to zwykle jest sprawa oleju, ale może też tak być, że coś jest nie tak z połączeniami całości - przytkana jakaś rurka (ssąca?) albo coś w tym stylu. Teraz kwestia podłączenia elektrycznego - zwykle z kapsuły agregatu wyprowadzone są trzy kontakty: wspólny, kontakt uzwojenia roboczego i kontakt uzwojenia rozruchowego. W takim przypadku kondensator nie jest stosowany. Do rozruchu agregatu należy podłączyć prąd (fazę) na koniec uzwojeń roboczego i rozruchowego i jak tylko silnik zacznie kręcić trzeba rozłączyć uzwojenie rozruchowe (na uzwojeniu roboczym prąd oczywiście zostaje tak długo jak agregat pracuje). Jeżeli prąd będzie zbyt długo płynął przez uzwojenie rozruchowe, może ono ulec przepaleniu. Do włączania i wyłączania prądu płynącego przez uzwojenie rozruchowe stosuje się tzw. urządzenie rozruchowe które może mieć różnorodna konstrukcję - niektóre takie urządzenia są zbudowane na cewce i wtedy też pełnią ciekawą funkcję zabezpieczając lodówkę w której pracują przed załączeniem w niewłaściwej pozycji (gdyby ktoś chciał włączyć lodówkę leżącą na boku to agregat nie ruszy). W nowszych agregatach częściej się spotyka urządzenie rozruchowe zbudowane na termoelemencie - który przy rozruchu grzeje się i musi ostygnąć przed następnym rozruchem - i takiego urządzenia do naszego zastosowania (aerograf) nie lubimy. Ja kiedyś nie chcąc montować w sprężarce starego złomu sam zbudowałem urządzenie rozruchowe na przekaźniku który wyłączał prąd po naładowaniu się kondensatora który był podłączony w szeregu z cewką przekaźnika - całość zasilana z wyprostowanego napięcia 230V. Celowo nie załączam schematu - zakładam, że bezpiecznie zbudować coś takiego może tylko osoba której taki opis słowny już wystarczy. Nie jest to idealne urządzenie rozruchowe - bo nie gwarantuje ono, że agregat ruszy w czasie kiedy uzwojenie rozruchowe jest załączone. Ale dla mnie działa to bardzo dobrze. Są też tacy, którzy podłączają dwa wyłączniki - jeden taki jak od światła do uzwojenia roboczego i jeden taki jak od dzwonka (monostabilny) do uzwojenia rozruchowego - ale to rozwiązanie oczywiście nie sprawdzi się we współpracy z regulatorem ciśnienia (presostatem). Mam nadzieję, że to pomoże - pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  23. Cześć! Podobny problem miałem budując moje OH-6A. Normalnie sposób z malowaniem od zewnątrz, najpierw kolorem wnętrza a potem zewnętrznym się sprawdza, ale można też zastosować taki trik, że bierze się trochę czystej kalkomanii, maluje na kolor wnętrza, potem z tego się tnie paski o odpowiedniej szerokości i nakleja od wewnątrz kabiny. Plusem tego rozwiązania jest brak ryzyka zanieczyszczenia wnętrza kabiny farbą i dodatkowo od wewnątrz powstaje coś w rodzaju struktury ramek na których w oryginale trzyma się szkło - oczywiście trudno tutaj mówić o skali patrząc jak grube w modelu jest samo szkło... Mam nadzieję, że to pomoże - pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
  24. Cześć! To może ja odpowiem na to lingwistyczne pytanie... Na nasze potrzeby "buda" brzmi całkiem OK.. Pierwsze pytanie po co mieszamy do dyskusji język angielski? według terminologii niemieckiej "zamknięte nadwozie samochodu ciężarowego" (od razu pierwsza propozycja bardzo fachowego zwrotu) to "Koffer" - czyli po naszemu kufer (walizka?). Myślę że "skrzynia" nie była by też złym kompromisem w tej sytuacji, chociaż może się kojarzyć z nadwoziem otwartym. Można też bardziej ogólnie powiedzieć właśnie "nadwozie" - w samochodzie ciężarowym to właśnie jest to co ten samochód ma oprócz podwozia i kabiny. A sam model wygląda nieźle! Tylko gąsienice na razie zbyt rdzawe, ale rozumiem, ze to tylko pierwszy etap... Myślę, że dobrą inspiracją tutaj mogła by być pokrywa studzienki kanalizacyjnej - ona ma mniej więcej taki kolor jak powinny mieć gąsienice na większości powierzchni. Jeśli chodzi o smary to spodziewał bym się ich tam, gdzie są smarowane łożyska i uszczelki które mogą ciec - z drugiej strony podejrzewam, że nie chcesz z tego robić ostatniego złomu który cieknie z każdego możliwego miejsca? Życzę powodzenia w dalszej budowie i pozdrawiam Paweł
  25. Cześć! Jestem w szoku, że rozpoznałem - i jeszcze większym, że rzeczywiście tak jest. Skąd oni w Australii te Tatry wytrzasnęli i dlaczego akurat to? Pozdrawiam Paweł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.