Przymierzam się pomału do sklejenia modelu Mustanga w najładniejszej, w moim odczuciu, odsłonie czyli wersji D przez Brytoli zwanej Mk.IV. Dlatego zdecydowałem się założyć tu wątek warsztatowy aby dzięki Waszemu wsparciu merytoryka modelu nie odbiegała zbyt od pierwowzoru jaki będę próbował odtworzyć.
Jakiś czas temu zainspirowany rozmową z Chrupkiem kupiłem na Allegro pozycję z oferty AJ Press pt. Polish Mustang Units z kalkomaniami.
W/w wydawnictwo zawiera oznaczenia jedynie (tej wersji) egzemplarza o nr KM112 i literach kodowych PDoD.
Na szczęście, na początek przyszłego roku Modelmaker zapowiada wypuszczenie bardzo ciekawego zestawu uzupełniającego lukę na rynku w kwestii oznakowań do naszych "mark four"
http://www.modelmaker.com.pl/D72102-303-Squadron-North-Ameriacan-Mustangs/1378/
Dzięki temu będzie można wykonać sobie jeden z wielu modeli albo wiele modeli w zależności od chęci i możliwości.
Ja pod uwagę, na początek biorę dwa. Wspomniany już wcześniej PDoD lub RFoA.
Zanim zajmę się kalkami trzeba jednak mieć na co je położyć. Zacznę może od tego na co już się zdecydowałem kupić:
Wydechy: QUB72391 P-51D Mustang Exhaust Airfix
Koła: CMK Q72171 P-51D Mustang-Wheels 1/72 (Diamond and Hole Tread Pattern)
Śmigło: Quickboost 72369 P-51D/K Mustang Propeller w/tool Tamiya
Teraz podstawa. Który model byście polecali kupić? Osławioną Tamiyę czy niezgorszego Airfixa? Tamiya wiadomo, klasa sama w sobie ale Airfix pociąga mnie tym, że ma od razu wypuszczone klapy i zaoszczędza to trochę roboty. Kolega RAV wspominał gdzieś, że te "rowy" brytyjskie wcale takie straszne nie są w porównaniu do Japońca.
A może Tamka + klapy od Airfixa? (mam takie wolne od modelu, którego mój młody jakoś skończyć nie może).
Modelu bebeszyć nie mam zamiaru, jedynie kabina będzie odsunięta więc do środka wpakowałbym jeszcze tablice Yahu i blaszki Parta.
Tyle z mojej strony. Z chęcią się dowiem co o tym Wy sądzicie i co doradzacie.