Skocz do zawartości

Mikolaj75

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 833
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    82

Zawartość dodana przez Mikolaj75

  1. Dziękuję serdecznie za opinie Teraz OSTRZEŻENIE - będzie długo i nudno... Dornier zaproponował ciekawe rozwiązanie dostępu do silników - schodki-trapiki chowające się w obrys gondol. Widać to ładnie na poniższym zdjęciu pod środkowym silnikiem (przypomnienie zdjęcia z wcześniejszego postu): Element w zasadzie nie jest trudny, tyle że tu ma być ich sześć.. Zacząłem od wytrasowania większych kół dla wiercenia otworków ulżeniowych - wiercenie zawsze staram się robić na większym obszarze, aby nie doprowadzić do zniekształcenia elementu: Następnie wyciąłem otworki wzorcowe i rozrysowałem je na jednym z kół: Wycięte z naddatkiem koło przykładałem centrując szpikulcem do pozostałych i igłą spozycjonowałem środki wszystkich otworków: Rozwierciłem je i wyciąłem i obrobiłem łukowe boki: Koła skleiłem, wykałaczkami pozycjonowałem otwory aby miały identyczne położenie, po czym ciachnąłem żyletką otrzymując 12 identycznych boczków: Przygotowałem osłony kształtując je we wrzątku i rozpocząłem sklejanie: Tu już ogólnie zmontowane z progami pod schodki i naddatkami które odetnę dopiero po całkowitym wyschnięciu: Każdy schodek miał zakończenie z półkolistym wcięciem - na płytce wyciąłem otwór, który był cięty na paski o szerokości schodka, ciachany na wąsko i wklejany w schodki - i tak x 18.... Finalnie dokleiłem krawędzie z pla-paper z wąsikami pod zawiasy i prysnąłem alu: Oraz przymierzyłem do gondol: Liczba kwadrasów poświęconych na powyższe pozwoliłaby spokojnie zbudować z pudła któryś z nowoczesnych jednosilnikowych airfixów. Także naśladownictwo na własną odpowiedzialność ;o) Ale o dziwo - nie było spiny, był luz, relaks i zadowolenie z hobby.
  2. Po dłuższej przerwie ogarnąłem kwestię łóż silników i ich wytrzymałości. I tak okazało się konieczne ich zdemontowanie, bo o dziwo nie przewidziałem, że agregaty silników nie wejdą żadną stroną... A zatem - na początek ścianki z centralnym otworem i już wklejonymi osłonami z góry i dołu: I przymierzonymi pierścieniami "wewnętrznymi": Żywiczne agregaty Airesa przewierciłem i nałożyłem nakładki dystansowe zapewniające identyczną odległość: Po pomalowaniu i wklejeniu "nadzianych" agregatów nawlokłem na nie łoża silników i uzupełniłem o rozpórki "skośne": A następnie dokleiłem dalsze elementy i pierścienie: CDN
  3. Bardzo mi się to podoba, nowy objaw subtelności. Będzie cudny Robal
  4. Mikolaj75

    MiG-23MF 1/72 KP

    Z jednej strony brawo za ten panel. Z drugiej niepokój - wejdzie pod wiatrochron?
  5. Bardzo ładnie. Zachowaj spokój i zimną krew z tym gaszeniem. Na tę największą krechę przyjdzie kokarda, a przed Tobą jeszcze sporo zabiegów, które siłą rzeczy będą gasić. Oczywiście to Ty widzisz model na żywo, ale jeśli jest taki jak ja go widzę na zdjęciach to bym nie gasił.
  6. Dzięki wszystkim - bardzo się cieszę z przyjęcia modelu - nieco obawiałem się jak wyszło malowanie "na czarno" - mimo, że klasycznej czerni nie użyłem ni razu.. Andrzej i Rafał - dzięki za zwrócenie uwagi na braki. Przy tej ilości przeróbek i uzupełnień czuję się przynajmniej trochę usprawiedliwiony co do tego przeoczenia.. Kartka na ostatni etap zawierająca "check listę" rzeczy do zrobienia zawierała blisko 30 pozycji, a jednak coś umknęło.. Na szczęście ten hak i linka powinny dać się łatwo zrobić i zamontować :-)
  7. Diamond skończony - galeria - UWAGA - w Cywilach:
  8. Powitać, mój pierwszy lądowy cywilny. Baza - IBG, wzbogacony Partem i dużym zakresem dodatków własnych.Kalki MrDecal. Oryginał wiekowy, ale wedle przekazów prawie współczesny - jeszcze przynajmniej w 2007 r. jeździł w Brescii (Włochy). Pozdrówka
  9. Jako fan Twoich gigaprojektów ponownie jestem wielce ukontentowany powyższą prezentacją. Ekstra!
  10. Oj, bywały - z naciskiem na "bywały". Już ich nie ma, bo i po co. Ale może pojawią się w tym warsztacie, skoro zestaw wymagający, to i może pytania będą Osobiście obstawiam pewien kanon odpowiedzi... Jak się pomylę, to się ucieszę
  11. W ogóle mi ten model do Ciebie nie pasuje. Jest jakiś taki mocno "początkujący"...
  12. Wydaje się, że kierunek dobry. Żeby mieć pewność musisz to pokazać jak gra w całości. Mam jakieś takie przeczucie, że zagra...
  13. Dzięki Andrzej, akurat mocno muszę przemyśleć, czy uwzględnić Twoje sugestie w tym konkretnym wypadku - bo oczywiście teoretycznie można to zrobić, a na Twoich wskazówkach zawsze dobrze się wychodzi. Ale jednak to nie jest maszyna wojskowa, ani nawet budowlana, a sam wiesz, jak ten mój oryginał wygląda. Już teraz buda jest intensywniej brudna niż znane mi fotki oryginału, ale kompromis pozwalający na ucieczkę od "efektu resoraka" jest tu niezbędny. Pokombinuję :-)
  14. Robią się ostatnie gadżety, finalny montaż tuż tuż:
  15. Troszeczkę trzeba umęczyć szoferkę, mam nadzieję, że jest to jakoś akceptowalne: I taki eksperyment na szybko z najnowszego wydanie FtF: Pozdro :-)
  16. Należne - choć zupełnie dla fachurów zbędne -wyjaśnienie: Rysa oczywiście była mniej lub bardziej ciosanym żarcikiem primaaprilisowym - pierwowzór fruwał w Bułgarii, ma nawet fotki z naszymi 29... Za dobre przyjęcie samego modelu dziękuję, był naprawdę sporym doświadczeniem, a detale potrafią popsuć wzrok. em - nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, zauważyłem, że kolor wnęk jest rzeczą wielce indywidualną. Tu po prostu kolor dobrałem na podstawie fotek.
  17. Mikolaj75

    PZL P-24 P Azur/Frrom 1:72

    Kończenie rozpoczętych modeli jest chwalebnym czynem. A ten nawet jakby wykracza poza zaprzysiężoną przez Ciebie konwencję Przyjemnie się patrzy, a płat ładnie wyszedł. O to, żeby pójść dalej już nie proszę :-)
  18. Przedstawiam mój pierwszy 144. Rysa: Samolot o wyjątkowo ciekawej historii. W roku 1976 Indie wprowadziły do służby pierwsze bis-y. Niecałe dwa lata później 11 kwietnia 1978 r, doszło do utraty samolotu o numerze C2263 - w wyniku utraty orientacji nad spornym terytorium Kaszmiru samolot wleciał w przestrzeń Pakistanu i przechwycony przez tamtejsze Mirage III został zmuszony do lądowania w bazie w Peszawarze. W tym czasie bazę wizytowała delegacja japońska z attache wojskowym na czele. Źródła nie podają, co Pakistańczycy dostali w zamian, niemniej zgodzono się przekazać samolot stronie japońskiej i drogą morską został dostarczony do Japonii, gdzie przechodził kilkutygodniowe testy w bazie Misawa. Po około 3 miesiącach wrócił do Pakistanu. Dla historyków i modelarzy istotne jest to, że Japończycy zwrócili samolot zaopatrzony w nowy kamuflaż przypominający ten stosowany na rozpoznawczych Phantomach, numer burtowy upamiętniający datę przechwycenia (11.4) oraz unikatowe oznakowanie - na japońskich Hinomaru stanowiących tło wymalowano mniejsze zielono-białe pakistańskie kokardy. Samolot kilkakrotnie prezentowany był na pokazach, jego dalsze losy są nieznane. Model: Eduard 1:144, do tego blaszki tegoż producenta, trochę scratchu. Malowany głównie Gunze H, eksploatacja gotowce od AK oraz farby olejne dla plastyków, śladowo też oleje Humbrola z zamierzchłych zapasów i pigmenty. Skalę polubiłem i to na pewno nie ostatnie moje słowo w tej działce. Podziękowania dla złotego za pomoc :-) Pozdrówka
  19. Przeginasz... Od dłuższego czasu... Kopalnia pomysłów i patentów - koledzy startujący z hobby powinni tu systematycznie zaglądać. Pozostali też :-)
  20. Fajnie wyszedł, ta gra kolorów i podmalówek bardzo mi się podoba. I jedynie żal, że taka maszyna jak Phantom nie ma ciekawszej bazy pod model w tej skali.
  21. Zaskoczenia nie ma.. Model świetny, tak samo zdjęcia. Nie wspomniałeś o surowcach - jakie zestawy?
  22. Dzięki Andrzej, sam wiesz po swoim Diamondzie, że tej paki za wiele nie widać, jak już przyjdzie zapas, jakieś bambetle i dźwigi, ale ufam Twoim wskazówkom i trochę rdzy dodam. Tymczasem ustrojstwo-rusztowanie z tyłu autka dostało oświetlenie i brudzenie: Już z górki...
  23. Tyle, że przynajmniej z mojego punktu widzenia igła jest właśnie najbardziej subtelna i nadająca się do kontroli (trochę staromodnie wyrażam przeświadczenie, że w tej dziedzinie lepsze jest wrogiem dobrego - wszystkie moje modele gdzie linie były konieczne do wykonania były igłowane). Tym bardziej, że linie to praca precyzyjna. Odnoszę wrażenie, że wielu kolegów ulega nadziei, że są narzędzia pozwalające w godzinę z ręki "oliniować" model. A rady się sypią - z jednej strony dobrze, a z drugiej weryfikacja porady z warsztatem doradcy nie zawsze wypada na tegoż doradcy korzyść - żeby było jasne, akurat Ciebie Tomasz na myśli tu nie mam. Ale jak już mamy ten zestaw narzędzi - to chociaż przynajmniej przećwiczmy na jakimś złomku jak one działają.
  24. I znów zaklęcia i giełda wymyślnych kształtów... A wystarczy taśma i ZWYKŁA igła oraz delikatne ruchy. Co jakiś czas to wraca i zawsze jest to samo - cudowne narzędzia, rady konsultacyjne i rozpadliny do wiecznego trenowania...
  25. Mikolaj75

    F-104 1/144

    Cudny jest... Ta Twoja duńska specjalizacja wymiata. Mark I?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.