HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 423 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Bo to benzyna ekstrakcyjna. Zawiera lżejsze frakcje. Jako rozcieńczalnik do farb lepiej nadaje się benzyna lakowa. Tyle, że warto sprawdzić czy jest wystarczająco czysta i nie zostawia osadu po wyschnięciu. Szybkie odparowanie z jednej strony ma zalety, bo wash błyskawicznie wysycha. Z drugiej, wash w miseczce również i wymaga ciągłego uzupełniania. Przynajmniej z mojego doświadczenia z benzyną ZIPPO. A dlaczego po prostu nie użyć dedykowanego rozcieńczalnika Mig-a czy innego podobnego? Tam oczywiście nie ma żadnej tajemniczej chemii, ale na pewno będzie czysty i nie pozostawiający śladów. Cena oczywiście jest groteskowo wysoka w porównaniu z zamiennikami z "budowlanego", ale tu się nie da specjalnie oszczędzić. Buteleczka dedykowanego rozcieńczalnika starczy na lata. Ja używam takiego i jestem zadowolony. Wcześniej używałem właśnie benzyny do zapalniczek, ale to szybkie parowanie mnie zniechęciło. Próbowałem używać "bezzapachowego" dla plastyków, ale ten z kolei strasznie długo wysychał.
-
W tym wydaniu nie dadzą. Będzie tylko jedno "polskie". Ja mam 3 komplety kalek SS - z AJ Press, z Techmod-u i z modelu KP. Mogę odstapić którąś z dwu ostatnich.
-
Jeśli chodzi o osłony filtrów na bocznych wlotach powietrza, to na wcześniejszych seriach (P-51B-1) wogóle ich nie było, bo nie było tych wlotów powietrza. Na późniejszych, były głownie "dziurkowane" osłony. Te "łuskowe" rzeczywiście są na brytyjskich Mustangach III, ale to nie reguła. W polskich dywizjonach można spotkać wszystkie wersje.
-
Dokładnie takie same zestawy wierteł są w ciągłej sprzedaży na Alle... Cienkie wiertła, czyli 0.1- 0.5 mm warto kupować w kompletach po 10 szt, bo łatwo się łamią.
-
P-51 B/C 1:72? Oby.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Faszystów też mamy. Co ciekawe, jakoś komuchy i faszyści się wzajemnie nie zwalczają. Co mnie zresztą nie dziwi. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
To zależy od przepisów w danym kraju i od polityki producenta. W UK nie ma zakazu symboli nazistowskich i np. Eduard dostarcza do UK w modelach kalkomanie ze swastyką. Są drukowane na marginesie arkusza i zależnie od rynku przeznaczenia odcinają albo nie. Ale na pudełkach już swastyk nie ma, bo nikt nie będzie drukował w dwóch wersjach. Matchbox i Airfix to angielskie firmy i kiedyś nie przejmowali się tym w ogóle, bo przepisy zakazujące swastyki istniały w zasadzie tylko w Niemczech i Austrii. Inne kraje (nie wszystkie) wprowadzały takie przepisy dopiero w latach 90-tych lub później. W Polsce w 2012. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Nie sądzę, aby to miało związek z polityką. Mówimy o latach 70-tych. Chyba nawet nie było przepisów które by tego zakazywały. To raczej sami rodzice protestowali przeciwko obrazom wojny na półkach z zabawkami. Pamiętajmy, że lata 70-te to rozwój ruchów antywojennych na Zachodzie. Jakieś znaczenie pewnie miał fakt, że pokolenie hipisów zaczynało miec wówczas własne dzieci. Było, minęło. Dziś nikt sie tym nie przejmuje, a sceny wojenne wróciły na box-arty. W PRL-u nas to omineło. Wręcz przeciwnie, byliśmy jako dzieci wręcz faszerowani wojskowo-wojenną propagandą. Stąd i nasze hobby było na wskroś militarne. Cywilne samoloty czy pojazdy rzadko kogo kręciły. Dobrze, źle? Nie wiem. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Nie dlatego. Zresztą taka modyfikacja nie unieważnia praw autorskich. Czytałem kiedyś wywiad z rysownikiem, któy robił box-arty dla Matchboxa. W pewnym momencie zaczeli usuwać dodatkowe obiekty z obrazków, bo klienci mieli pretensje, że na pudełku sa np. trzy samoloty, a w środku tylko jeden model! Podobnie, w drugiej połowie lat 70-tych zaczęły znikać z box-artów wybuchy, płomienie itp. W ramach walki z propagowaniem przemocy na produktach dla dzieci. Potem, wielu producentów w ogóle zaprzestało pokazywania realistycznych scen na pudełkach i zastapiono je zdjęciami gotowych modeli. Większość pierwotnych obrazów z box-artów zostało bezpowrotnie straconych. Artyści bowiem dokonywali zmian na oryginałach, zamalowując co trzeba. Poniżej, przykład takiego pudełka. Bliski mojemu sercu, bo takie pudełko (puste oczywiście) przez długie lata leżało w osiedlowej gablocie promując jakąś lokalną modelarnię. A ja wracając ze szkoły za każdym razem zatrzymywałem się żeby popatrzeć. Marzenia się ziściły, bo w końcu wujek przywiózł mi z rejsu dokładnie ten model. -
Żadna żywica akrylowa nie jest rozpuszczalna w wodzie. Natomiast po rozpuszczeniu w innej substancji (np. alkoholu) może dawać się rozcieńczać wodą tworząc emulsję. Pod warunkiem, że użyty rozpuszczalnik miesza się z wodą. Tak działają np akrylowe farby emulsyjne do wnętrz. Tak działają farby Tamiya X w których rozpuszczalnikiem jest alkohol i glikol, ale dają się rozcieńczać wodą. Niektóre żywice będa łątwiej tworzyć wodne emulsje inne nie. Wygląda na to, że B82 należy do tych pierwszych. Ale tak czy inaczej, trzeba rozpuszczać albo w czystym alkoholu albo w mieszaninie alkoholu z wodą, gdzie alkohol rozpuści a woda dodatkowo rozcieńczy. Dlaczego w ogóle dodawać wody? Alkohol latwo paruje i taki roztwór będzie szybko zastygał. Woda działa tu jako bezwonny, obojętny retarder (i tani rozcieńczalnik). Ale woda nie rozpuszcza, więc po zastygnięciu nie da się już żywicy zmyć wodą, a alkoholem owszem. B82 w porównaniu do B72 jest tańsza ale bardziej miękka. Nic nie piszą o odporności na żółknięcie, więc pewnie po jakimś czasie żłóknie. Jako klej akrylowy pewnie będzie równie dobra jak B72. Ale jako lakier lub impregnat do kartonu - gorsza. W ogóle, rodzina żywic akrylowych jest bardzo różnorodna. Np żywica B44 jest po zastygnięciu twarda i ma dobrą przyczepność. Lakier z takiej żywicy byłby zapewne bardzo dobrym podkładem na blachy i elementy żywiczne.
-
Chętnie bym zobaczył te liczne "inne" zdania na temat japońskich aerografów w ogólności a Proconów w szczególności. Ja jakoś ich nie widzę. To, jaki aerograf komu pasuje to rzecz subiektywna i nie ma co polemizować. Natomiast jaki sprzęt cieszy się powszechnym uznaniem wśród użytkowników, w tym profesjonalistów, to fakt. Nie da się tego zrzucić li tylko na modę czy szpanowanie. Ludzie pracujący zawodowo aerografem (także modelarze) mają gdzieś modę, tylko poszukują sprzętu spełniającego ich potrzeby, a przy okazji z możliwie najlepszym stosunkiem mozliwości do ceny. I tu akurat japońskie aerografy są najczęstszym wyborem a Creos i jego Procony mają coraz silniejszą pozycję. Przykłady - DRED FX na YT. Profesjonalny grafik któy przesiadł się z Iwat na Procon-y. Jakość ta sama, a koszty eksploatacji mniejsze. Phil Flory z Flory Models. Używał wyłącznie HS przez 15 lat i to był jego ulubiony sprzęt. Od 5 lat używa Procon-a z którym nie ma żadnych problemów. Nigdy nie odkręcał dyszy. W HS regularnie wymieniał dysze mniej więcej raz na rok. Ma jednego Procon-a (PS-270) którym robi niemal wszystko. HS-ów miał równolegle bodajże 5. To nie znaczy, że HS są "złe" a Iwaty i Procony doskonałe. Każdy maluje tym, co mu z różnych względów podchodzi. Uzyskane efekty, to głównie rezultat umiejętności. Ale kwitowanie, że jedynym powodem popularności Procona jest moda, nie ma podstaw.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
To było nawet kluczowe. W moim przypadku, wujkowie - marynarze zapewniali mi stały (choć niewielki) dopływ zachodnich modeli. Ojciec miał dostęp do warsztatu i laboratorium więc miałem załatwioną kwestię papierów ściernych i rozpuszczelnika TRI (klej). Jak już wspomniałem, to się mocno ograniczyło, gdy rodzina uznała, że już jestem "za stary" na zabawki. Ambicje modelarskie rosły a możliwości malały. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Pewnie modelarnie lub jakieś koła LOK działały w budynkach bibliotek. Pierwszy MM jaki zobaczyłem, to był Jacht "Opty" u kolegi . Potem miał Morane-a. Więc to musiał byc 1972 rok. Mój pierwszy MM to śmigłowcowiec Moskwa. Potem T-54 i "Orzeł" na którym się wyłożyłem. "Halifaxowi" tez nie dałem rady i skleił mi ojciec. Krzywizny były nie dla mnie. Od tego czasu polowałem wyłącznie na okręty nawodne i sklejałem do linii wodnej. Moim ostatnim sklejonym był "Rodney" z 1976 a ostatnim jaki kupiłem to żaglowiec "Victory" z 1977. Był przerażający swoją komplikacją i nigdy go nie zacząłem. Od tego czasu tylko plastiki. -
Jak najbardziej. Ale na marginesie Dławiąc przepływ zaworkiem redukujemy po prostu ciśnienie za zaworkiem. Tak samo jak w kranie, gdzie ciśnienie wody w rurach jest dane, a ciśnienie (i przepływ) z kranu regulujemy prostym zaworem (dławikiem). Regulator (reduktor) na kompresorze działa na innej zasadzie i reguluje ciśnienie bez dławienia przepływu.
-
Jeśli zawsze potrafisz dobrać z góry odpowiednie rozcieńczenie do ustawionego ciśnienia to gratuluję. Ale trochę wątpię. Inne rozcieńczenie jest potrzebne do marmurka, inne do cieniowania, inne do powierzchni, inne do drobnicy, inne do metalizerów, inne do podkładu itp. W przeciwnym razie łatwo o kleksy, plucie i tym podobne. Ja rozcieńczenie dobieram "na oko" w zależności od farby i typu malowania, a potem dostrajam ciśnienie zaworkiem MAC, jednocześnie psikając gdzieś na boku. Jeśli nie dam rady dostroić ciśnienia, to znaczy, że trzeba rozrzedzić albo zagęścić farbę. Ale to wyjątki. Pewnie chodzi Ci o przepływ farby, nie powietrza. W tym wypadku racja. Ogranicznik spustu ma ograniczone zastosowanie, ale ma. Wg mnie, nie jest istotne ograniczenie małych przepływów. Tutaj rzeczywiście nic nie zastąpi precyzji palca na spuście. Ale ograniczenie podawania farby przy dużych otwarciach pozwala na używanie dwufunkcyjnego aero jak jednofunkcyjnego. Ustawiamy sobie najpierw jakiś wydatek farby (spory) i przy malowaniu ciągniemy na maksa. Ułatwia malowanie powierzchniowe.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Ależ ja nie osądzam. Jak bym mógł osądzać skoro sam się do kradziezy książek przyznałem. Wyraziłem przypuszczenie ktróe było także pytaniem. Zresztą w żartobliwy sposób. Czyli wszystko było załatwione "po bożemu" no i super. Nie ma się co napinać. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
He, he. Czyli zapewne kradłeś, chociaż tak sie to wtedy nie nazywało . Albo bibliotekarka dla Ciebie kradła. No bo jak coś należało do biblioteki, to nie było łatwego, legalnego sposobu, żeby odkupić. Takie to własnie były smutne czasy. Ja też niestety kradłem książki z biblioteki publicznej. Co gorsza, nie czułem wtedy żadnych wyrzutów sumienia. Nie kradłem przecież dla zysku, nie okradałem nikogo konkretnego, gdybym mógł normalnie kupić, to bym kupił. A jak nie ja, ktoś inny by ukradł. Tak to sobie tłumaczyłem. Technika kradzieży była zresztą ciekawa. "Nauczył" mnie kolega. Można było bezkarnie wynieść nawet największe tomiszcze. Najpierw trzeba było wynieść jakąś małą książkę razem z jej kartą. Przy następnej wizycie brało się upatrzony przedmiot kradzieży i wkaładało się do niej kartę z uprzednio wyniesionej książeczki. Pani zwykle nie sprawdzała czy karta zgadza się z książką. Gdyby sprawdziła, zawsze można było powiedzieć że taka karta tam była. Wiec całkiem legalnie wychodziło się z wybraną pozycją, a na naszym koncie widniała inna książka jako wypożyczona. No i ją sie oddawało -wtedy pani juz sprawdzała czy oddajemy własciwą. Nie jestem z tego dziś dumny. Taka ciekawostka historyczna. -
Serio? Sugerujesz, że ciśnienie można regulować spustem? Owszem, można w niektórych aerografach i w mocno ograniczonym zakresie. Ale to jest efekt uboczny, zależny od skoku i budowy zaworu. Oraz od stopnia zużycia uszczelki zaworu i sprężyny. Żaden producent czy projektant aero takiej możliwości nie przewiduje ani nie rekomenduje. Co oczywiste, bo poleganie na takiej metodzie ogranicza się w zasadzie do konkretnego typu aero a nawet egzemplarza przetrenowanego przez użytkownika. Nie daje żadnej gwarancji powtarzalności. Czy da się żyć bez zaworka MAC. Oczywiście. Tak jak mówisz, każdym przyzwoitym regulatorem na sprężarce można ustawić ciśnienie dość precyzyjnie. Ale dobór cisnienia zależy nie tylko od rozcieńczenia farby, ale również od jej rodzaju i sposobu malowania któy chcemy w danym momencie zastosować. Ja w trakcie sesji nawet przy użyciu tego samego "ładunku" w zbiorniku, kilkukrotnie zmieniam ciśnienie robocze. Jedną ręką operuję aerografem i spustem a drugą w tym samym momencie ustawiam zaworkiem żądany przepływ. Przy użyciu reduktora na kompresorze, który zwykle znajduje sie pod stołem jest to czynność mocno utrudniona a czasem niemożliwa.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Bo się zmieniło. Ale nieco prawdy w tych opowieściach jest. Lekcje w podstawówce potrafiły się kończyć o np. 13.00, rodzice w pracy do 17.00. Jedenastolatek już do świetlicy szkolnej się nie kwalifikował. Co miał robić - w tramwaj i do domu (ja miałem na piechotę). W domu pustki w lodówce, bo matka dopiero przyniesie zakupy. Może jakaś zupa z wczoraj została. Jak nie, to chleb z masłem popiło się wczorajszym kwaśnym mlekiem, bo dzisiejsze poranne juz kwaśnieć zaczyna a woda w kranie obrzydliwa. Telewizja nadaje dopiero od 16.00, więc na podwórko (gdy jest pogoda). Boisko gdzieś za torami kolejowymi, można jabłka podebrać działkowcom, można na torach się powygłupiać a potem uciekać przed SOK-istami. Starzy nie mają pojęcia gdzie jesteśmy i co robimy. A co jak nie było pogody? Modele się sklejało. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Przyznajmy, dość niska pensja. Niemniej wielu ludzi taka otrzymywało. W latach 70-tych czarnorynkowa cena dolara to było ok 100 zł. Za 2000 zł (albo 4000 na rodzinę) miesiecznie trudno było wyżyc (szczególnie w mieście) bez oszczędzania na wszystkim. Dlatego ludzie imali się wszelkich tzw. "fuch" i handlu czym się dało. Z drugiej strony, wykwalifikowany robotnik na akordzie w dużym zakładzie mógł zarobić 4000-5000 na rękę. Oczywiście harując jak wół w warunkach uragających bezpieczeństwu i kulturze. Milicjant, wojskowy i generalnie ludzie zbliżeni do władzy lub w inny sposób uprzywilejowani (marynarze) też przyzwoicie zarabiali. Natomiast tak zwani "umysłowi" w szkołach i biurach rzeczywiście pracowali za grosze. Ja miałem to szczęście, że nigdy nie musiałem sięgać po wilbry i inne wynalazki. Miałem nieco humbroli wystanych w CSH lub przywiezionych przez rodziców z zagranicznych wyjazdów. Jeden kolega miał rodzinę za granicą, drugi z kolei miał pieniądze. Razem założyliśmy "spółdzielnię" i wspólnie używaliśmy swoich farbek. W szczytowym okresie było ich z kilkadziesiąt - wśród nich wiele Authentic-ów. Trzymane w lodówce i pieczołowicie traktowane przetrwały wiele lat. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
To zazdroszczę. Wydanie 20£ czy nawet 100£ na model ze sklepu nie wzbudza u mnie żadnych emocji niestety. Gdyby to był jakiś biały kruk modelarski, autentycznie niedostępny i nabyty na rzadkiej aukcji, to może. Oczywiście cieszę się z każdego nowego modelu, ale to już nie jest to samo uczucie. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
pomyłka, do usunięcia -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Zgoda. I absolutnie nie chcę gloryfikować tych czasów. Ale tęsknie trochę za tym uczuciem, kiedy przynosiło się nowiutki model z Matchbox-a wystany w kolejce w CSH. Albo wizytę w sklepie modelarskim gdzieś na Zachodzie. Sezam, wyspa skarbów! To obezwładniające poczucie szczęścia. Dzisiaj... klik, klik i masz co chcesz. Ale dlaczego to tak nie cieszy... -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Braki towarów i trudności z kupnem większości rzeczy były częścią naszego życia od urodzenia. Więc traktowaliśmy to jak coś naturalnego. Irytującego, ale wymagającego pogodzenia się z tym. Coś jak krótkowzroczność lub niski wzrost. Paradoksalnie, miało to nawet pewne pozytywne strony. Zdobycie czegoś upragnionego dawało frajdę i satysfakcję. Poczucie sukcesu. Złudne oczywiście. I niewarte tych wszystkich problemów. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Ja jeszcze ganiałem za "Modelarzem". Był nieco łatwiej dostępny niz "Skrzydlata" ale też szybko znikał. Co prawda nie było niemal nic o plastikach, ale były plany i np artykuły o drugowojennych konstrukcjach. A "Plany Modelarskie"? To dopiero był rarytas gdy wydawali numery poświęcone zachodnim lub wrześniowym samolotom! P-38, Spitfire - niemal nie do kupienia. Chodziłem do czytelni miejskiej żeby obejrzeć numer ze Spitfire i ręcznie odrysowywałem wnętrze kabiny. Też dopiero w tym czasie (przełom 70-tych i 80-tych) TBiU zaczęły poruszać tematy zachodniego sprzętu. Na takie TBiU również się polowało. Ale np "Małe Modelarze" z tematami typu "Zamek Królewski" czy "Żuraw gdański" potrafiły leżeć w kioskach. Matka mojej koleżanki z klasy była sprzedawczynią w kiosku i odkładała mi MM. Bywało tak, że ciekawsze numery w ogóle nie docierały do jej kiosku a te słabe wypadało od niej brać z grzeczności. Zalegały mi potem na półce.
