Z tym podwoziem to było sporo zamieszania. Pierwotnie nie miało go być w ogóle. Było to w czasach gdy planowano zrobić z niego samolot pokładowy startujący z katapulty a następnie podnoszony na pokład z wody żurawikiem (nota bene inż.Nikol opracował nawet koncepcję takiej katapulty na początku lat 30tych ale władze PMW ją odrzuciły). Oczywiście projekt użycia go jako samolot pokładowy nie był robiony pod ORP Gryf bo to urban legend i nie do zrealizowania w rzeczywistości, ale dla dwóch krążowników (ok.5000t), które miały zostać zamówione we Francji - wg planu rozbudowy floty na lata 1936-46 - pisze o tym m.in. p.Olejko w Lotnictwo morskie II Rzeczypospolitej.
Podwozie do owej amfibii doprojektowano gdy okazało się że użycie go jako samolot pokładowy upadł (budowa dużych jednostek dla PMW odjechała w czasie) i trzeba przebranżowić go do lotów rozpoznawczo-łącznikowych również z lotnisk polowych - docelowo planowano użycie ich w reaktywowanym REL w Pińsku. Kiedyś wyczytałem (niestety nie pamiętam już gdzie), że projekt tego podwozia był mocno toporny bo było ono unoszone i opuszczane na szynach z boku kadłuba ręcznie --> na korbę.
Z tym Travemünde to wyjechałem bo pisał o nim p.Morgała w Polskie samoloty wojskowe 1924-39, a dokładnie że najpierw Niemcy przetransportowali go właśnie do Rostocku, gdzie go naprawili (podobno nadczas walk o Hel został uszkodzony) a następnie wysłali pod Lubeke
To chyba najbardziej szczegółowa fotka o jakiej wiem - dodam tylko że ten facio za starami to bosm. pil. W.Kaczmarczyk
Ja jeszcze mogę jako ciekawostkę dodać iż inż.Nikol, który przeżył wojnę, próbował tym projektem zainteresować wojsko na początku lat 50tych. Ale nikt nie był zainteresowany bo jak wiadomo wszystko kupowaliśmy od bratnich sowietów