-
Liczba zawartości
99 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez obłok
-
Fajny wash, szczególnie spód, kawał dobrej roboty.
-
100-lecie RAF-u - Fairey Swordfish Mk.I, Airfix, 1/72
obłok odpowiedział abtb → na temat → [L]Galerie
Kawał dobrej roboty, celnie zbrudzony, odważne zdjęcia, gratulacje za zasłużone wyróżnienie... -
Realistycznie wyprowadzona powierzchnia malowania płata. Podoba się. Szacun za zmagania z materią.
-
Wreszcie jakiś stelf, który nie wygląda jakby właśnie wyjechał z myjni. Podoba się.
-
Ciekawie i nietuzinkowo zmalowany. Podoba się...
-
Zrobić nienudny model w srebrnym malowaniu jest nie łatwo. Tu widzę dobry kierunek ożywienia srebrnego "ptaka". Oby tak dalej i będzie ok. Odważniejszy brudzing tego srebrnego i zrobi robotę. Podoba się...
-
W 1/72 High Planes Models robi nawet Mk. V, ale trzeba by sprowadzać z Australii, a i trudna to walka. Na dowód wrzucam fotkę tego co u mnie na półce:
-
Jeśli się "przyczepiać" to bym trochę przybrudził dodatkowy zbiornik podwieszany. Trochę nie przekonują mnie boczne wzmocnienia oszklenia kabiny strzelca, ale w tej skali to pewnie nie byłoby widać gdyby nie dobre makro. Ogólnie ciekawie, konsekwentnie wykonany, dobrze zmalowany. Robią robotę kratki we wlotach do chłodnic. Szacun...
-
Mega, super bardzo ładny. Co do washa to chyba trochę za ciemny, ale rzeczywiście lepszy efekt jest na srebrnej P24.
-
Mega, super bardzo ładny.
-
Mega, super bardzo ładny.
-
Pływakowy samolot myśliwski Loire 210 opracowano w wytwórni Loire Aviation na zapotrzebowanie lotnictwa francuskiej Marynarki Wojennej (l’Aeronautique Navale). Konstrukcja samolotu była oparta na produkowanym w tejże firmie samolocie myśliwskim Loire 46, przy czym zbudowano go w układzie dolnopłata oraz zamontowano centralny pływak bezpośrednio pod kadłubem, oraz dwa małe boczne pływaki pod skrzydłami. Prototyp został oblatany w dniu 21 marca 1935 roku i spełniał wszystkie wymogi zamawiającego. W związku z tym zgłoszono go do konkursu na samolot myśliwski dla marynarki, w którym jego konkurentami były samoloty: Bernard H-110, Potez 452 i Romano R.90. W tym konkursie zwyciężył, dzięki czemu marynarka zamówiła 20 samolotów tego typu, przy czym samoloty seryjne miały mieć zamontowane 4 karabiny maszynowe zamiast dwóch, które były w prototypie. Budowę tych samolotów ukończono w listopadzie 1938 roku. Ostatecznie zbudowano 21 maszyn Loire 210, wliczając w to prototyp. Na początku (według innych źródeł w sierpniu) 1939 r. dla wykorzystania wodnosamolotów Loire 210 w linii, sformowano w oparciu o nie dwie jednostki: HC1 z siedzibą w St. Mandrier i HC2 z siedzibą w Lanvéoc Poulmic. HC1 była jednostką testową, którą Francuska Marynarka Wojenna zamierzała w odpowiednim czasie rozwiązać, by przenieść jej samoloty i personel do dwóch operacyjnych HC3 i HC5, które miały służyć na pokładach krążowników Floty Śródziemnomorskiej. Wybuch wojny we wrześniu 1939 roku położył kres tym planom. Okazało się, że osiągi Loire 210 jako myśliwca były wyraźnie niewystarczające w obliczu nowoczesnych samolotów, więc HC1 został rozwiązany 22 listopada 1939 r., a jego personel przeniesiony do nowej lądowej jednostki myśliwskiej AC3 z bazą na lotnisku Orly. HC2 była od początku jednostką operacyjną włączoną do 1 Dywizjonu Okrętów Liniowych (1ère Division de Ligne) z pancernikami „Dunkerque”, „Strasbourg” i „Lorraine”. L’Aeronautique Navale planowało sformować drugą jednostkę Floty Atlantyku - HC4, operującą z lekkich krążowników (4me Division de Croiseurs), ale wybuch wojny pokrzyżował i te plany. Istnieje wyraźne zdjęcie jednego z Loire 210 na pokładzie krążownika tej grupy co sugeruje, że przynajmniej próby tego typu miały miejsce na pokładzie tych okrętów. Pod koniec listopada 1939 r. także HC2 została rozwiązana, a jej personel przeniesiony do AC3 razem z lotnikami z HC1. Historia wycofania Loire 210 ze służby może być przykładem jak błędne wyobrażenia mogą się utrwalić do tego stopnia, że stają się nieomal niepodważalnym faktem. W numerze „RAF Flying Review” z czerwca 1961 w rubryce „Technical Gen” ukazał się krótki artykuł o Loire 210. Anonimowy autor stwierdził, że „kilka wypadków wynikających z awarii konstrukcyjnych skrzydeł” doprowadziło do uziemienia tego typu i likwidacji dwóch specjalnych eskadr, które były w niego wyposażone. Stwierdzenie to zostało następnie powtórzone w publikacji Williama Greena: „War Planes of the Second World War: Floatplanes” (Volume Six) w 1962 roku i zyskało dodatkowe „potwierdzenie” w kolejnych artykułach w anglojęzycznych książkach i czasopismach. Bez oparcia się na źródłach pojawiły się dalsze szczegóły m.in. że miały miejsce dwa wypadki, z których oba były śmiertelne, a ich kulminacją było pojawienie się podobnej informacji w „The Complete Book of Fighters” Williama Greena i Gordona Swanborougha, opublikowanej w 1994 roku. Wyjaśnienie to zyskało tak dużą popularność, że jest powtarzane przez niektórych autorów do dziś. Natomiast archiwa Francuskiej Marynarki Wojennej opisywane we francuskich źródłach, wspominają tylko o dwóch wypadkach z tym typem samolotu, jednym, w którym pilot stracił panowanie nad maszyną Loire 210 podczas niezwykle gwałtownych manewrów akrobacyjnych i pomyślnie uratował się skokiem na spadochronie, i drugim, gdy pilot wykonał bardzo ciężkie lądowanie zrywając pływaki wodnosamolotu tegoż typu, ale bez szwanku ratując się z wraku. Oficjalne dokumenty francuskie ujawniają, że decyzja o wycofaniu Loire 210 z eksploatacji była podyktowana kilkoma czynnikami. Sam samolot był całkowicie nieskutecznym myśliwcem przechwytującym, ponieważ był wolniejszy niż praktycznie każdy samolot wroga. Koncepcja wodnosamolotu myśliwskiego nigdy nie została szerzej zaakceptowana we Francuskiej Marynarce Wojennej, o czym świadczyło duże opóźnienie w podpisaniu umowy produkcyjnej, a sytuację tę pogarszały słabe osiągi samolotu w służbie. Wreszcie, przestrzeń na pokładach okrętów wojennych była ograniczona, a większość oficerów uznała, że lepszym sposobem wykorzystania miejsca byłoby zastąpienie nieefektywnych wodnosamolotów przechwytujących dodatkowymi samolotami zwiadowczymi. Nie tylko zwiększyło to możliwości operacyjne okrętów, ale także „uwolniło” wyszkolonych pilotów myśliwców do pilnej służby na znacznie skuteczniejszych samolotach (jednostka AC3 była wyposażony w maszyny Bloch 151, które dawały ich pilotom znacznie większe szanse w starciu z Luftwaffe).
-
Wildcat Mk IV w Służbie Marynarki Królewskiej, 1/72 Arma Hobby
obłok odpowiedział Vieh_san → na temat → [L]Galerie
Muszę się przychylić do powyższej opinii. Maszyny muzealne zwykle nie odzwierciedlają tego co modelarz lubi najbardziej czyli realizmu maszyny w konkretnym czasie i miejscu. Muzeum ma egzemplarz zwykle sterylny i błyszczący (łatwiej się czyści ekspozycję?). Nawet jeśli maluje się eksponaty to nie robi tego ani Picasso ani tym bardziej Matka Natura... Lepiej szukać zdjęć z epoki, choć z tym zwykle problem, ale kto mówi, że ma być łatwo... Jakby model nieco "zmatowić" pewnie dużo by zyskał. -
Miły w oglądzie, wyważenie zmalowany, może bym trochę jaśniejszego wosha dał w niektórych miejscach, ale rzecz gustu. Podoba się....
-
Coś w sobie ma. Nie wygląda jak kartonówka lub de cast, wiec szacun... Oby tak dalej.
-
Podoba się. Nie za czysty nie za brudny. A kwitów realistycznych nie ma za dużo, więc można popuścić wodzę fantazji z przejściami kolorów...
-
Niby chiński, a ciekawie zmalowany. Kamuflaż robi robotę no i te podwieszenia, jakby wracał (przepraszam za wulgaryzm) z "Biedronki"...
-
Ciekawy, oryginalny choć nie działa ale przybrudzony... czyli wszystko na najwyższym poziomie...
-
Dassault Mirage IIIE Mister Craft/Heller 1/72
obłok odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Mistercraft galeria
Duży plus za wygraną walkę z wiekową bądź co bądź materią wyjściową. Widać, że można wycisnąć niezły model nie tylko z zestawu Eduarda czy innego Arma Hobby. -
Duży plus za maszynę z uśmiechem... Tylko co to za otwarte luki przed podwoziem przednim? Pytam bom profan w tej erze aviacji.
-
Powojenne "rury" to nie bardzo moja brocha, ale kawał samolotu godny pochwały choćby za ukończenie czegoś rzadziej spotykanego na forum...
-
A może jakieś zdjęcie tak by obok letadla jakieś autko lotniskowe albo ludzik dla zobaczenia skali?
-
Realistyczne "postarzenie" maszyny. Pełen szacun - tak w sam raz...
-
Dobry kawałek modelarskiej roboty. Choć ten korek na jednym ze zdjęć wyjaśnia trochę metodę osiągania wyżyn kunsztu ...
-
FIAT CR.20 (nr 41) 7. Naikintuvų Eskadrilė, lotnisko Kaunas (Kowno) wiosna 1940 r. Ten mały, elegancki, całkowicie metalowy samolot (co w tamtych czasach było zjawiskiem dość rzadkim) wystartował po raz pierwszy 19 lipca 1926 roku. Sztywność dwupłatowca zapewniała sprawdzona kratownica Warrena w kształcie litery W (wykonana z rur o przekroju łzy), która okazała się skuteczna w CR.1. Wszystkie powierzchnie nośne i sterowe oraz tylna część kadłuba miały płócienne poszycie, przednia część kadłuba do tylnej ściany kabiny pilota była całkowicie metalowa. Podstawowe uzbrojenie samolotu składało się z dwóch zsynchronizowanych karabinów maszynowych kal. 7,7 mm pod maską silnika, a także przewidziano zainstalowanie dwóch dodatkowych „luf” wzdłuż boków kadłuba. Charakterystyczną cechą nowego samolotu był wewnętrzny zbiornik paliwa, który mógł zostać zrzucony w locie, jeśli się zapalił. Pierwszym zagranicznym klientem, który nabył CR.20 w 1928 roku, stało się Litewskie Lotnictwo Wojskowe (Lietuvos Karo Aviacija). Łącznie zakupiono 15 samolotów CR.20 i 6 zapasowych silników Fiata A.20. W przeciwieństwie do innych zakupionych włoskich samolotów (np. SVA-10), z których niektóre zostały zmontowane w Kownie, wszystkie CR.20 zostały zmontowane we Włoszech. Litewskie Lotnictwo Wojskowe nadało CR.20 numery od 30 do 44. Od połowy lat 30-tych samoloty stopniowo przemalowywano w trakcie przeglądów. W miejsce całych srebrnych maszyn - pokryte płótnem części samolotu pomalowano na górze i bokach na kolor ciemnozielony. Po dostarczeniu FIAT-y CR.20 zostały przekazane do 1 Dywizjonu (1. Naikintuvų Eskadrilė) zaś od 1936 r. do 5 Dywizjonu (5. Naikintuvų Eskadrilė) znajdującego się na lotnisku Zokniai koło Szawli. W związku z pogarszającą się sytuacją polityczną w Europie w latach 1936 i 1937 zakupiono we Francji samoloty Dewoitine D.501 L (dla 1. Naikintuvų Eskadrilė), a w Wielkiej Brytanii Gloster Gladiator Mk. I (dla 5. Naikintuvų Eskadrilė). Realizując plan modernizacji Sił Zbrojnych Litwy 12 kwietnia 1938 r. 5 Dywizjon przekazał pozostałe swoje 9 CR.20 (numery seryjne: 30, 31, 34, 35, 36, 38, 40, 41 i 43) do nowo utworzonego 7 Dywizjonu (7. Naikintuvų Eskadrilė), który został przeniesiony z Szawli do Kowna. Litwini zamówili w 1938 r. we Francji samoloty Morane-Saulnier MS.406, które miały zastąpić pozostałe w linii Fiaty CR.20, jednak rozwijająca się sytuacja polityczna spowodowała, że MS.406 nigdy nie zostały dostarczone. FIAT CR.20 były jednymi z najczęściej eksploatowanych samolotów Lotnictwa Wojskowego Litwy. W 1939 r. dane z okresowych badań eksploatacyjnych wykazywały, że jeden FIAT CR. 20 wylatał średnio 506 godzin. W czasie okupacji sowieckiej Litewskie Lotnictwo Wojskowe nadal używało 7 CR.20. Po włączeniu Litwy do ZSRR 3 sierpnia 1940 r. Armia Litewska stała się 29. Korpusem Terytorialnym ZSRR, a jej składnik lotniczy - Karo Aviacija - przekształcił się w Tautinė Eskadrilė (Dywizjon Narodowy). Jesienią 1940 r. wszystkie pozostałe FIAT-y zostały zezłomowane jako przestarzałe. Na przełomie 1939/40 roku Komisja Sztabowa Litewskich Sił Zbrojnych pod przewodnictwem generała brygady Klemenso Popeliučkos krytycznie oceniła uzbrojenie i możliwości Fiata CR.20 po rozważeniu doświadczeń wojny polsko-niemieckiej. W kwietniu 1940 r. został uruchomiony w warsztacie lotnictwa wojskowego eksperyment w modernizacji CR.20. Do dolnych skrzydeł samolotu nr 38 zamontowano dwa dodatkowe karabiny maszynowe Darne kalibru 7,9 mm. Po otrzymaniu wyników badań podjęto decyzję o zamontowaniu karabinów maszynowych w skrzydłach samolotów CR.20 naprawianych w tym czasie w warsztatach (nr 31, 34, 41). Dalsze próby przerwała okupacja sowiecka.
