Jump to content
tlb

Problem z aerografem

Recommended Posts

Czyli mówicie, że problem leży w farbach a nie aero? No dobrze. I tak miałem kupić Hatakę więc będzie okazja do testu. A jeszcze tak spytam... Mówiąc o "dobrych farbach" mówicie o emaliach czy akrylach? Czy może nie ma to znaczenia, a ważny jest producent?

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, georg1973 napisał:

Czyli mówicie, że problem leży w farbach a nie aero? No dobrze. I tak miałem kupić Hatakę więc będzie okazja do testu. A jeszcze tak spytam... Mówiąc o "dobrych farbach" mówicie o emaliach czy akrylach? Czy może nie ma to znaczenia, a ważny jest producent?

Za dobre farby do aerografu uważa się: Gunze C i H, Tamiya akrylowe i emalie, MR Paint lakiery, Hataka Orange oraz AK Real Colors. Te możesz używać bez obaw. Spróbuj to zobaczysz jaka jest różnica między nimi a Humbrolami.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Solo napisał:

Za dobre farby do aerografu uważa się: Gunze C i H, Tamiya akrylowe i emalie, MR Paint lakiery, Hataka Orange oraz AK Real Colors. Te możesz używać bez obaw. Spróbuj to zobaczysz jaka jest różnica między nimi a Humbrolami.

Dobrze gadają, ja zaczynałem od Vallejo, później przerzuciłem się na Tamiya i różnica była ogromna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie problem leży po Twojej stronie, nie po stronie farb i aerografu. 

Masz problem z wysterowaniem ciśnienia, rozcieńczania i z ogólną pracą z aerografem. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, mbrnnr napisał:

Jak dla mnie problem leży po Twojej stronie, nie po stronie farb i aerografu. 

Masz problem z wysterowaniem ciśnienia, rozcieńczania i z ogólną pracą z aerografem. 

 

Nie wykluczam takiej możliwości bo żadnym "miszczem" nie jestem. Jak mówiłem to moje pierwsze próby z aero. Jednak z racji tego, że moje aero jest raczej z gatunku powszechnie pogardliwie traktowanej taniej chińszczyzny, chciałem się dowiedzieć czy to nie wina sprzętu i/lub materiałów. Pozostaje więc dalej trenować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trening to najbardziej rozsądna rzecz, którą możesz zrobić. 

Zakupem dobrego aerografu i farb praktykę nie zastąpisz. Kiedy uda Ci się wycisnąć maksymum z obecnych farb i sprzętu i znajdziesz jego granice, dopiero wtedy warto przejść na wyższy poziom. Modelarzy, którzy kupują najlepszy sprzęt na świecie i nadal im schnie farba na dyszy jest cała masa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, mbrnnr napisał:

Trening to najbardziej rozsądna rzecz, którą możesz zrobić. 

Zakupem dobrego aerografu i farb praktykę nie zastąpisz. Kiedy uda Ci się wycisnąć maksymum z obecnych farb i sprzętu i znajdziesz jego granice, dopiero wtedy warto przejść na wyższy poziom. Modelarzy, którzy kupują najlepszy sprzęt na świecie i nadal im schnie farba na dyszy jest cała masa. 

Ten Pan też dobrze prawi :D ja właściwie też stawiam jeszcze pierwsze kroki z aerografem. Pomalowałem dwa modele, psując przy tym jeden aerograf (w zasadzie dyszę). Niby dużo czytałem jak się z nim obchodzić, jak go czyścić, czego nie robić, a i tak trafiły się błędy, przez które sprzęt szlag trafił. Niby tylko dysza, więc element wymienny, ale do swojego modelu chińczyka nie znalazłem go w internetach, kupiłem drugiego chińczyka i póki co efekty są zadowalające. Dlatego na początek faktycznie nie warto kupować drogiego sprzętu (na szczęście tego błędu nie zrobiłem). Odrobina wprawy, dobre farby i malowanie staje się przyjemnością :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trening, trening i jeszcze raz trening... Tylko w przypadku takiego początkującego trudno jest oszacować kiedy ma się do czynienia z brakiem umiejętności, a kiedy pewnych rzeczy na określonym sprzęcie nie da się zrobić. Wiem, że poprzez oglądanie oglądanie koncertów Santany nikt jeszcze nie nauczył się gry na gitarze. Ale jak człowiek ogląda różne filmy "instruktarzowe", potem stara się to odtwarzać samemu (wydaje się, że zgodnie z poradami) i nie wychodzi to zaczynają go nachodzić wątpliwości i dalej pyta. Nie miałem zamiaru rzucać się zaraz na zakup sprzętu z najwyższej półki za tysiące, ale jak się naczytał o chińczykach to... Myślałem więc, że może trzeba byłoby kupić coś innego, jak np. coś od Adlera (wydają się być na trochę wyższym poziomie niż chinole). Ale skoro mówicie, że to nie ma w tym przypadku znaczenia to wracam do roboty i przeprowadzania kolejnych prób.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
10 minut temu, georg1973 napisał:

Trening, trening i jeszcze raz trening... Tylko w przypadku takiego początkującego trudno jest oszacować kiedy ma się do czynienia z brakiem umiejętności, a kiedy pewnych rzeczy na określonym sprzęcie nie da się zrobić.

W rzeczy samej. Ja nie sądzę żeby nauka kiepskim sprzętem z marną farbą to był dobry pomysł. Skoro planujesz malować aerografem dłużej i stać Cię, to zdecydowanie polecam, obok przejścia na dobre farby, kupna dobrego aerografu. Tak jest duuużo łatwiej nauczyć się technik i nie denerwować się, że co chwilę coś pryska albo zapycha się.
To jak nauka jazdy samochodem który co chwilę gaśnie. Bez sensu.

10 minut temu, georg1973 napisał:

Ale skoro mówicie, że to nie ma w tym przypadku znaczenia

Ma, oj ma...

Edited by Solo

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, georg1973 napisał:

Trening, trening i jeszcze raz trening... 

Miałem to napisać wcześniej, ale MBRNNR mnie wyręczył. Uważam, że humbrole to naprawdę niezłe farby dla początkującego bo wiele wybaczają. Zrezygnowałem z nich tylko dlatego, że nie lubię długo czekać na wyschnięcie. Innych powodów nie było. Smród mi nie przeszkadza, bo maluję w garażu. W domu  byłby problem. Humbrole mają jednak niedogodność. Pigment po kilku latach lubi się zbrylać. Dlatego zawsze wlewam farbę przez kawałek szyfonu (może być pończocha). Zobaczysz ile grudek na nim zostanie.

I nie daj sobie wmówić, że aby przejechać z Pcimia do Zgierza trzeba koniecznie kupić mercedesa "S", choć na pewno mercedesem jedzie się przyjemniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm... Bardzo popularnym jest stwierdzenie, że do nauki wystarczy "coś", np chiński aerograf. Moim zdaniem - i tak, i nie. Bo jeśli to dobry egzemplarz, to oczywiście tak, ale skąd ja, początkujący, mam wiedzieć, czy jest dobry?... Tani sprzęt niekoniecznie musi być zły, ale powtarzalność w nim jest żadna, więc równie dobrze może być sprawny, jak i niesprawny.
Gdy coś nie wychodzi oczywistym jest, że trzeba ćwiczyć. Ale ja nie wiem, czy nieudane próby wynikają z mojej nieudolności, czy wadliwości sprzętu. Komfort pewności tego, że sprzęt jest ok i muszę tylko ćwiczyć, jest ważny. Tak sądzę. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Marak napisał:

I nie daj sobie wmówić, że aby przejechać z Pcimia do Zgierza trzeba koniecznie kupić mercedesa "S"

Nikt mu tego nie wmawia, a - stosując Twoje porównanie - namawia go na kupno Skody Fabii, zamiast uczyć się jeździć 40 letnim maluchem, z którego wypada silnik.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobry aero to podstawa. Dobry nie znaczy najlepszy ani najdroższy. Gdybym jeszcze raz zaczynał tą przygodę, to zacząłbym od takiego Sparmaxa SP-35c za ~300pln. Kupiłem 2 adlery (jeden to ten ze zdjęcia) i przez nie na lata znielubiłem malowanie. Od jakiegoś czasu malowałem tylko Proconem i maluje się przyjemnie. Postanowiłem sprawdzić kilkanaście dni temu jak duży progres zrobiłem, i pomalowałem trochę adlerami. Przekonałem się szybko, że moje umiejętności spadły drastycznie - znowu pluje, znowu się zapycha, znowu problemy z regularnym strumieniem i malowaniem mgiełką.

To nie umiejętności tylko żałosna jakość chinoli - ich nie da się po prostu przedmuchać jak Procona, trzeba rozbierać i czyścić. Praca z nimi jest nieprzyjemna.

A taki Sparmax ma już jakąkolwiek kontrolę jakości, części w miarę tanie i łatwo dostępne - jakby zdarzyło się komuś coś zepsuć.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W żaden sposób nie sugeruję, że zakup kiepskich farb i taniego aerografu to najlepsza droga do nauki. Nie. Piszę tylko, że nawet najlepsze farby na świecie i najlepszy aerograf z nikogo po pierwszym podłączeniu do kompresora mistrza nie zrobią.  Skoro georg posiada co posiada, to niech ogarnie co ma chociaż w stopniu podstawowym. 

Z mojego doświadczenia - lepiej zainwestować w bezproblemowe farby niż w drogi aerograf. Jeśli z Humbrolami jest problem, kup coś co jest dziś na topie i być może będzie prościej.

PS: Humbrole do kiepskich farb nie należą i problemy opisywane przez georga nie wskazują na to by aerograf był felerny. To że da się z nimi pracować pokazują chociaż by prace Piotra:
 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Solo napisał:

W rzeczy samej. Ja nie sądzę żeby nauka kiepskim sprzętem z marną farbą to był dobry pomysł. Skoro planujesz malować aerografem dłużej i stać Cię, to zdecydowanie polecam, obok przejścia na dobre farby, kupna dobrego aerografu. Tak jest duuużo łatwiej nauczyć się technik i nie denerwować się, że co chwilę coś pryska albo zapycha się.
To jak nauka jazdy samochodem który co chwilę gaśnie. Bez sensu.

Moja propozycja nauki na tanim sprzęcie to wynik własnego doświadczenia. Może i malowanie nie jest perfekcyjne, może aerograf się czasem zapcha. Ale jeśli miałbym uszkodzić aerograf za 300zł (w wyniku luk w wiedzy na temat jego użytkowania), to wolę uszkodzić taki za 50zł. Jak już będę dokładnie wiedział co i jak robić, żeby nie uszkodzić sprzętu, to kupię coś lepszego. To, że chińczyk mi pluł farbą i się zapychał wynikało nie z kiepskiego sprzętu, tylko z braku umiejętności. Teraz, póki co nie narzekam, ale z czasem z pewnością będę potrzebować czegoś lepszego.

Taka jest moja opinia, z punktu widzenia osoby, która jest raptem mały kroczek przed georgiem jeśli chodzi o doświadczenie z tym sprzętem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Maciek napisał:

Ale jeśli miałbym uszkodzić aerograf za 300zł (w wyniku luk w wiedzy na temat jego użytkowania), to wolę uszkodzić taki za 50zł.

Ale jak niby ktoś miałby uszkodzić aerograf? Gwoździe nim ma wbijać czy co?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Solo napisał:

Ale jak niby ktoś miałby uszkodzić aerograf? Gwoździe nim ma wbijać czy co?

No jednak mi się udało :) uszkodziłem dyszę i iglicę, a zamienników do swojego modelu nie znalazłem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miejmy w takim razie nadzieję że georg1973 aż tak uzdolniony nie jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

 

Nieumiejętne obchodzenie się z aerografem może skutkować uszkodzeniem (rozepchaniem?) dyszy, to akurat nie jest jakoś specjalnie trudne do wyobrażenia. Dysza jednak nie kosztuje 300, tylko zazwyczaj kilkadziesiąt zł. Czyli może nawet mniej, niż wydalibyśmy na chińczyka, którego i tak z czasem wymienimy na coś lepszego. Uszkodzenie iglicy to już przy wybitnych raczej staraniach... :) 

Edited by Mariucha

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozepchnięcie dyszy tak żeby nie nadawała się do użytku to już wyższa szkoła jazdy, bez celowego działania trudno mi sobie taką sytuację wyobrazić. Lekkie rozepchnięcie dyszy, jak to często ma miejsce w aerkach H&S, to żaden problem (choć np. w Iwacie czy Proconie to trudniej mi to sobie wyobrazić, ale przyznam że nie próbowałem, może powinienem...) i w niczym z reguły nie przeszkadza. Uszkodzenie iglicy to jest coś co łatwiej sobie wyobrazić i zrobić, wystarczy że iglica spadnie ze stołu i wbije się w podłogę (zgodnie z prawami Muprhy'ego jest to bardziej niż prawdopodobne). Ale nawet wtedy bardzo łatwo takie uszkodzenie wyprostować i wyszlifować, co nie wpływa zauważalnie na pracę aerografu.
Powtórzę: aerograf trzeba naprawdę chcieć uszkodzić, żeby go zniszczyć - przy rozsądnym użytkowaniu poważne uszkodzenie raczej nie wchodzi w grę, no chyba że ktoś ma wyjątkowego pecha albo zupełnie nie myśli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma co mnożyć argumentów, ja stwierdziłem jedynie, co podkreśliłem, że można uszkodzić dyszę. I że moim zdaniem to w zasadzie jedyne "poważne" niebezpieczeństwo. Oponowanie można zrozumieć jako twierdzenie, że nie można, co nie jest prawdą. Tak myślę  :) 

Ale i tak pisałem o tym głównie w kontekście kosztów. Z jednej strony możemy wydać kilkadziesiąt/stokilkadziesiąt na chińczyka, licząc się z tym, że będzie gówniany od początku (o czym, w związku z brakiem doświadczenia, możemy nie wiedzieć) , a i tak z czasem raczej pójdzie do szuflady. Z drugiej natomiast, możemy liczyć sie z uszkodzeniem - mało prawdopodobnym, choć możliwym - dyszy, która kosztuje podobnie lub mniej. Ale od początku mamy fajne urządzenie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt nie twierdzi że nie da się uszkodzić, ja tylko twierdzę że poważne uszkodzenie, które uniemożliwiłoby rozsądną pracę aerka jest stosunkowo trudne i wymaga zachodu.
A to wszystko w odniesieniu do tezy, że nie warto kupować droższego aerka bo jak niszczyć to tani. Innymi słowy, argument o możliwości uszkodzenia aerografu nie jest na tyle rozsądny, żeby z jego powodu zrezygnować z kupna dobrego sprzętu.
W ogóle to w tym wątku pojawiają się naprawdę rzadko spotykane tezy żeby kupować gorsze a nie lepsze narzędzie. Z reguły powinno się robić dokładnie odwrotnie - narzędzia warto mieć zawsze najlepsze na jakie nas stać.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Solo napisał:

narzędzia warto mieć zawsze najlepsze na jakie nas stać.

Pełna zgoda.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Też uważam, że nie da się uszkodzić niczego, czego nie można by wymienić. Ja widzę tylko kwestię uszczelek, dyszy i iglicy.

Igła do sp-35, około 25pln: https://www.pk-pro.de/Nadel-Airbrush-035-mm-SP-35-SP-35b-SP-35c-SP-35f_1

Dysza, około 35-40pln: https://www.pk-pro.de/Duese-Airbrush-035-mm-GP-35-SP-35-SP-35b-SP-35c-SP-35f_1

Aero razem z wysyłką do Polski to jakieś 270pln.

 

Koszta nie są duże, a masz pewność, że nie malujesz badziewiem. Owszem, wyjdzie 2x drożej niż jakiś Adler, ale jest to sprzęt, którym będziesz malował nie tylko z grubsza i co większe powierzchnie. I przede wszystkim, nie musisz się zastanawiać, czy trafił Ci się dobry czy kiepski egzemplarz. Za swojego Adlera z krzywym gniazdem dyszy (albo aircapem) dałem 170pln. Zmarnowane 170pln, bo dzisiaj leży bezużyteczny, jako że w każdej chwili może opluć malowaną powierzchnię.

Edited by Tap-chan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.