Skocz do zawartości

zaruk

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 417
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez zaruk

  1. Choć współczesne puszkarstwo to dla mnie odległa dziedzina, to Twoją pracę oglądam z dużą przyjemnością. Zarówno zakres tej waloryzacji, jak i sposób wykonania budzą głęboki szacunek. Znaczy cierpliwości życzę.
  2. Nie upieram się, że model odzwierciedla dokładnie pierwowzór. W warsztacie wskazałem, które elementy mogą odbiegać od rzeczywistego wyglądu. Akurat wydaje mi się, że brak numerów (zamierzony) nie jest możliwą do udowodnienia nieprawidłowością. Istotne według mnie jest to, że Jim Lansdale potrafił swoje stanowisko przedstawić w miły i nie urażający nikogo sposób.
  3. Myślę, że nie ma potrzeby się unosić. Ten beton to zupełnie niepotrzebne.
  4. Ciężki dzień, dopiero udało się usiąść do komputera... Ale już się mogę włączyć Z pewnego tonu Twojej wypowiedzi oczekiwałem jakiegoś żelaznego dowodu, na przykład zdjęcia (ale nie hospital Kate - nie ten okręt, nie ten czas) pochodzącego z okresu, o którym piszemy. Pewnie mógłbym (niechętnie, bo już mi się zdawało, żem dobrnął do mety), ale może nie będzie potrzeby. Zdjęcie opisane jako samolot z lotniskowca Zuikaku. Zuikaku brał udział w rajdzie na PH. Samolot nie ma od spodu żadnego numeru, niczego co by mogło wyglądać na cyfry malowane czarną farbą. Widoczne jest, o wiele bledsze, hinomaru. Zakładam więc, że znacznie ciemniejszy numer byłby widoczny. Kwiecień 1942. Tu trochę gorzej, jakość już podlejsza, różnymi suwakami w Lightroomie próbowałem wydobyć kontrasty, ale lepiej nie będzie. Mimo to, spód skrzydła sprawia wrażenie jednolitego, bez żadnych napisów odcinających się od koloru bazowego. Samolot nr BII-307, a więc z lotniskowca Hiryu. Lotniskowiec Hiryu brał udział w rajdzie na Pearl Harbor. Podpis zresztą głosi, że fotkę strzelono podczas ataku na Hawaje. Samolot BI-318. Numer wskazuje, że pochodził z lotniskowca Soryu. Lotniskowiec ten brał udział w rajdzie na PH. Konia z rzędem temu, to pokaże tutaj numer namalowany na spodzie skrzydła. Muchy mówią, że zdjęcie zrobiono w drodze powrotnej z ataku na atol Wake (a więc grudzień 1941).
  5. Dziękuję za wpisy, cieszę się, że spośród pewnych niedociągnięć wyławiane są też pozytywy. Wypada mi tylko żałować, że nie dzieliłeś się swoimi radami w dalszej części prac nad Kate. Uważałem je za bardzo przydatne i to one, w dużej mierze, przyczyniły się do zmian w pierwotnych planach malarskich. Jako autor biorę oczywiście odpowiedzialność za ostateczny wygląd pracy. W kwestii interpretacji malowania oraz kolorystyki skrzydeł i kadłuba pisałem w warsztacie. Nie uważam jej za "bardzo' luźną, ale nie jest tak precyzyjna, jak mogłaby być. Zielony to mieszanka C309 i C15 w stosunku 4:1. Co do numerów, to nie jestem pewien czy moja Kate pod Midway miała je wymalowane od spodu. Czy dysponujesz dowodem, że tam były?
  6. W czwartek, 4 czerwca 1942 roku o godzinie 13:25, KATE porucznika Tomonagi była gotowa do startu. Pod brzuchem miała podczepioną ponadosiemsetkilogramową torpedę. Natomiast na pewno ograniczona była ilość zatankowanego paliwa. Powodem było uszkodzenie jednego ze zbiorników umieszczonych w skrzydle. Podczas porannego nalotu na Midway, samolot będącego dowódcą Tomonagi, został postrzelony przez amerykańskie myśliwce. Zbiornik miał na moment zapalić się, a potem zgasnąć umożliwiając przeprowadzenie ataku na wyspę. Ponowny lot, z niepełnym zapasem paliwa, był skierowany tym razem przeciw amerykańskim lotniskowcom. Hiryu, będący macierzystym okrętem Tomonagi, był już w tamtej chwili jedynym lotniskowcem zdolnym do walki. Mając świadomość ryzyka związanego z ograniczonym zasięgiem swojej KATE, Tomonaga odmówił przesiadki na inny bombowiec twierdząc, że każdy samolot będzie potrzebny. Bombowce torpedowe wystartowały o 13:30 i miały do pokonania około 90 mil. Godzinę później zespół odnalazł Yorktowna w eskorcie krążowników i niszczycieli. Tomonaga podzielił swoje samoloty na dwie grupy i podjął próbę ataku. Z powodu niekorzystnej pozycji strzeleckiej (Yorktown w tym czasie wykonywał zwrot), podejście do celu przedłużało się, dając czas amerykańskim myśliwcom na reakcję. Na ostatniej prostej, KATE Tomonagi została zaatakowana, po czym zapaliła się. Pilot utrzymał jednak kurs i zrzucił torpedę, zaraz potem spadł jednak do wody i zginął. Odpalona torpeda chybiła, ale nie spudłowali piloci drugiej grupy i Yorktown otrzymał dwa potężne uderzenia. Przypieczętowało to jego los, trzy dni później został zatopiony. Wcześniej natomiast na dno poszedł Hiryu, kończąc bitwę o Midway całkowitą klęską Japończyków. Przedstawiony model ma odwzorowywać samolot Tomonagi bezpośrednio przed startem do ostatniego lotu. Początkowo założenie dotyczące sposobu malowania było zupełnie inne, ale rady kolegów zmobilizowały mnie do poczytania na ten temat i do zmiany planów. Pierwotnie, na wszystkie powierzchnie położona była fabryczna farba karmelkowa. Później (nie wiem dokładnie kiedy i gdzie), dodano zielony kamuflaż. Wykonany musiał być byle jak, ponieważ po niedługim czasie zielona farba zaczęła odpadać, co dobrze widać na filmie z kwietnia 1942 roku. Lokalizacja ubytków wskazywała, że nie był to skutkiem otarć, czy innych urazów mechanicznych. Dlatego uznałem, że wystarczą obicia do farby bazowej. Paski na śmigle malowane. Zgodnie z sugestiami dodałem okopcenia w miejscu, gdzie buchnął płomień podczas porannego nalotu. Prawdopodobnie zapaliły się opary paliwa wydostające się z podziurawionego zbiornika. Ciśnienie szybko jednak spadło, co – wraz z prędkością samolotu – ugasiło pożar. Od spodu zamarkowałem wylotowe przestrzeliny wraz ze śladami wyciekającego paliwa. Projektując B5N zrezygnowano z zastosowania uszczelniających się zbiorników. Sam Tomonaga doczekał się przedstawienia swojej postaci w filmie z 1976 roku (do dziś pamiętam wrażenie, jakie robił na mnie wówczas piękny plakat filmowy). Jeśli jednak ktoś miałby złudzenia co do prób zachowania obiektywizmu w tym dziele, to dobór aktora powinien je definitywnie rozwiać. Uważa się, że naszego bohatera zestrzelił John Thach. On sam, nie wiedząc jeszcze do kogo strzelał wspominał, że był to bardzo kolorowy samolot. Patrząc na moją KATE, dużo bardziej pstrokatą niż początkowo zakładałem muszę przyznać, że to by się akurat zgadzało. Dziękuję wszystkim obserwującym, link do warsztatu jest tutaj. Do zobaczenia przy następnym projekcie.
  7. zaruk

    Jakowlew Jak 130, Zvezda, 1/72

    Fajny i dopracowany. Robi bardzo dobre wrażenie.
  8. zaruk

    C4P - 1:72 - First to Fight

    Fajny maluch, czekam na cały zestaw.
  9. zaruk

    100 Lat polskich skrzydeł

    Świetny. Przyciąga (i zatrzymuje) oko. Gratulacje.
  10. zaruk

    Po-2 ICM

    Też sądzę, że w tej skali nie musisz się silić na taśmy. Jeśli bardzo chcesz, to Infini Models robi gumki interesującej Cię grubości płaskie w przekroju, mogące udawać taśmę. Jestem jednak niemal pewien, że nie warto. No, chyba że już nie sypiasz bez proszków. Kraków: Żyłka 0,08 moim zdaniem do 1:48. Tutaj może być za grubo.
  11. zaruk

    -

    Powinno działać. Klasyczny mechanizm socjologiczny. Jeśli publicznie złożysz jakieś zobowiązanie (rzucisz palenie, schudniesz, etc) to masz większą szansę na sukces niż wtedy, kiedy swoje założenie wypowiesz do lustra. Czujesz się związany danym słowem, jeśli coś ono ma znaczyć, to starasz się wywiązać. Zakładanie warsztatu na forum ma - moim zdaniem - podobną wartość. Zaczynasz projekt i publicznie zakładasz, że go skończysz. Inaczej nie ma on większego sensu. I znów: zobowiązanie, waga swojego słowa, działanie. Mnie to motywuje w ten sposób.
  12. zaruk

    Ki-44 Shoki - 1/72 Hasegawa

    Udany Tojo, jak na taką skalę dużo udało Ci się osiągnąć. Bardzo przyjemnie się ogląda.
  13. Pięknie wykonany, aż trudno uwierzyć, że to ta skala. Bardzo mi się podoba.
  14. Pięknie jest.
  15. zaruk

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Sam nie wiem, szczerze mówiąc. Zielona farba to była raczej jakaś fuszerka, kładziona w międzyczasie na mocną farbę podkładową. Świadczą o tym zdjęcia, pokazujące znaczne ubytki zielonej powłoki. Raczej o typie łuszczenia się, niż otarć. Skoro łuszczenie i w miejscach nie narażonych bezpośrednio na otarcia (boki kadłuba na przykład) to zakładam, że powodem nie były urazy mechaniczne tylko słabość wierzchniej warstwy farby. Mocny, pierwotny kolor pozostałby w takiej sytuacji nietknięty. Tak sobie to wykombinowałem. Zdjęcia, które przeglądałem, różnej zresztą jakości nie pozwalają na pewne rozpoznanie ubytków do gołej blachy. Skoro tak, to ja również nie drążyłem głębiej, niż do farby bazowej.
  16. zaruk

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Dziękuję Wam za miłe wpisy. Galeria będzie, być może wcześniej wrzucę jeszcze kilka zdjęć warsztatowych, których nie zdążyłem zrobić do wczoraj.
  17. Czyli to model ćwiczebny. Nie mogę się napatrzeć.
  18. zaruk

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Po przerwie prace popełzły do przodu. I tak: - namalowałem chodniczki - przygotowałem golenie i koła - tylne kółeczko to bieda, ile mogłem, tyle poprawiłem - rozkleiłem krzywo sklejone części osłony silnika; prawie tego nie było widać, ale teraz już lepiej sypiam - wykonałem światełka; pozycyjne i formacyjne. Co prawda Kolega Socjo zaproponował mi gotowe (dzięki, Michale) ale jakoś wstyd mi się zrobiło kiedy się zorientowałem, że przecież mogę sobie takie kupić w sklepie. Więc zrobiłem je z przezroczystych ramek oszklenia. - rurka pitota z igieł lekarskich - wskaźniki wysunięcia podwozia z jakiś skrawków - układ celownika torpedowego Typ 97. Jednostka centralna (nazwa robocza, proszę się nie śmiać). Te precyzyjne urządzenia powstają ze specjalnie dobranych komponentów: - które są potem składane w całość i montowane z przodu kabiny - drugi element to płotek montowany na osłonie silnika. Fabryczny nie sprawiał najlepszego wrażenia. Zamieniłem go na domowy. - potem antena. Problemem były cośki na jej obu końcach (izolatory, albo czort wie co). Najpierw próbowałem kleju do papieru, ale wyszedł glut. - potem próbowałem wklejać fragmenty żyłki wędkarskiej, ale nie trzymało się to kupy. Wreszcie nanizałem kawałki rurki mosiężnej Albiona 0,4 x 0,2 mm i to już było to. - na koniec uzbrojenie dla dodania animuszu. I to już wszystko. Model jest skończony. Jak znajdę czas i chęć na zrobienie kilku zdjęć, to zaproszę do galerii. Pozdrawiam, Marcin.
  19. Z tą rozczochraną to optymistycznie zagrałeś.
  20. Fajnie, że prace idą do przodu ale wolałbym, żebyś przede wszystkim się wysypiał. Bo to każdemu jest potrzebne, a modele mogą być na dalszym planie. Myślę, że jak spróbujesz malować innymi kolorami Gunze, to też będziesz mile zaskoczony. No i aerograf będzie łatwiej wyczyścić. Idę spać, dobranoc
  21. Podziwiam, że i tak Ci się chciało. Kibicuję dalej.
  22. Idź dalej, żeby nie utknąć.
  23. Po to samo, do czego używasz listwy z żaluzji. Ja, po pewnym czasie, zacząłem jechać z ręki ale po liniach wytyczonych ołówkiem. Na krzywiznach taśma dymo.
  24. Góra nitowana od ręki, a dół też? Czy już karta telefoniczna?
  25. Dobrze to wygląda. Podziwiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.