To zadziwiające. Przed weekendem samolot miał być zagruntowany, a sobota i niedziela miały posłużyć położeniu malunków. I, proszę szanownej publiki, właśnie skończyłem (a przynajmniej na razie tak mi się wydaje) usuwanie baboli ujawnionych w trakcie inspekcji po położeniu podkładu. Nie wiem, czy to w mojej głowie jest problem, bo przecież dość uczciwie obrobiłem części po sklejeniu - sobota i niedziela przeleciały!!! No może nie całe, bo w sobotę byłem na długim obiedzie u pewnego Brygadiera... (dziękuję, Michał)
Może też część z Was tak ma, że robota puchnie jak ciasto drożdżowe? Czasem dobija mnie to. Mam jednak nadzieje, że nadchodzący tydzień pozwoli położyć farbę. Ćwiczyłem trochę mottling, ale nie szło mi więc będę malował bazę, a potem modulował i dodawał różne efekty. Jak w pancerce... Zobaczymy, co z tego wyjdzie.