Skocz do zawartości

Albatros

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    503
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez Albatros

  1. Albatros

    MIG-23 MF 1:32

    Jak przy każdej aktualizacji, wspaniała praca i wielka inspiracja
  2. Mała aktualizacja, choć wiele niestety się nie zadziało ze względu na wyjazdy i sporo pracy. Mimo to krótkie przerwy poświecałem na kontynuację researchu i udało mi się pozyskać trochę nowych wartościowych informacji i materiałów na temat moich pilotów i samolotu. Z prac modelarskich wykonałem cały moduł podłogi z elementami sterowania i połączyć to razem z drążkiem sterowym prezentowanym poprzednio. Wykorzystałem tutaj startą na zero podłogę z zestawu, zaprojektowane samodzielnie części fototrawione, nity z TaurusModels - micromodeling and microsculpture, rurki Albion Alloys i AK Interactive. Całość jest na razie złożona tylko tymczasowo, ponieważ najpierw muszę pomalować oddzielnie podłogę i elementy metalowe. Tablicę rozdzielczą postanowiłem wykonać od nowa, wykorzystam do jej uzupełnienia żywiczne Magneto od TaurusModels - micromodeling and microsculpture, przełączniki od Anyz, jako nity wykorzystam kulki BGA, pompę olejową wyskraczowałem sam, a bezele zagarów i kilka innych elementów zaprojektowałem samodzielnie jako części PE (takie bezele produkuje Copper State Models i są one całkiem w porządku, jednak postanowiłem wykonać je sam, ze względu na brak trzech śrubek mocujących na obwodzie). W tablicy wykonałem już nakłucia imitujące ślady śrubek. Pod spodem leżą detale, które będą mocowane z drugiej strony tablicy (taka mała perwersja, bo nie będzie ich widać chyba zupełnie, ale jak robić porządnie, to robić ) - na razie wykonałem tylnią stronę magneto i przełącznika zapłonu. Pojawią się tam jeszcze zaworki, kabelki i takie tam... Sporo czasu poświęciłem na nabycie umiejętności dla mnie nowej w modelarstwie, czyli malowanie drewna. Przygotowałem sobie płytkę testową, na której ćwiczyłem pomalowanie drewnianej podłogi i tablicy przyrządów. Dopiero trzecia seria ćwiczeń malarskich wydaje mi się udana, muszę jeszcze położyć lakier i przetestować uzupełnienie drugą warstwą. Choć wydaje mi się, że już na tym etapie jest zupełnie dobrze. Dwa ostatnie pola to kolory bazowe (paleta AK RC), na które poszły oleje Abteilung 502. Przy tych eksperymentach nieocenioną pomocą były filmiki ze strony Łuksza Bocha @Bochna Facebooku oraz jego wskazówki zawarte w znakomitej książce "Poles vs Soviets". Myślę, że malowanie modelu rozpocznę właśnie od tych podzespołów, zwłaszcza, że wykonanie tablicy przyrządów i podłogi wymaga najpierw pomalowania oddzielnie większości elementów, a dopiero potem klejenia ich w całość.
  3. Dlaczego zakładasz, że nie są w takim kolorze, w jakim zostały pomalowane? Głęboki i niesamowicie dokładny research, część historyczna, raporty, która to całość może być traktowana jako pełnoprawny artykuł lub fragment książki, analiza fotografii, która poprzedza w zasadzie każdy etap budowy modelu w wydaniu autora, wielka dbałość o każdy detal i fantastyczne wręcz umiejętności modelarskie… dzieło sztuki tu powstaje
  4. Trudno coś takiego skomentować… poza tym, co to znaczy „wymusił”, od kiedy zawodnik „wymusza” werdykt sędziów? Swoją drogą rozumiałbym żal uczestników, którzy wypełnili wszystkie wymogi formalne, czyli dołączyli zdjęcia modeli i ich protesty w sprawie przyznania nagród uczestnikom, którzy tych zdjęć nie dołączyli. Przestrzeganie niektórych wymogów regulaminu (i ich egzekwowanie przez organizatorów) zaczyna budzić wątpliwości i pytania, dlaczego tych przestrzegamy a tamtych nie. Ten zapis jest wiążący a dlaczego tamten z kolei nie jest? Tym bardziej uważam, że jak najwcześniejsze, niejako automatyczne, wyeliminowanie osób nie zamierzających stosować się do określonych wymogów regulaminu powinno wyjść tylko na dobre, a tak skonstruowany formularz, uniemożliwiający rejestrację bez spełnienia wszystkich wymogów byłby najlepszym rozwiązaniem.
  5. Zakładam, że po ostatnim podejściu organizatorom zależy jednak, żeby nie skończyło się awanturą (większą niż zwyczajowe), a surowe egzekwowanie regulaminu w trakcie imprezy, oceny, sędziowania itp niechybnie by się tak skończyło. W dodatku byłaby to awantura w trakcie trwania festiwalu, na żywo. Właśnie z tego powodu organizatorzy odstąpili od takiego kroku w czasie ostatniej edycji. Uniemożliwienie rejestracji bez zdjęć spowoduje ewentualną gównoburzę w Internecie, która w związku z dość długim czasem na rejestrację po prostu się rozmyje, a po wrzasku i oburzeniu w sieci, zdecydowana większość złapie za aparaty i się grzecznie zarejestruję.
  6. Moim zdaniem ten problem nie jest trudny do rozwiązania. Formularz rejestracyjny po prostu nie powinien dopuszczać do rejestracji, jeżeli wszystkie pola oznaczone jako obowiązkowe (oznaczone np. gwiazdką, tak jak w formularzach sklepów, urzędów itp.) nie będą uzupełnione, w takim przypadku również nie dodane zdjęcia. Wtedy już na etapie próby rejestracji niejako wymuszone będzie dodanie zdjęć. Osoby, które do tej pory ignorowały ten wymóg nie będąc w stanie się zarejestrować raczej w zdecydowanej większości jednak zrobią zdjęcia i zarejestrują się poprawnie, zwłaszcza że czas na rejestrację jest dość długi i będzie przestrzeń na kilka podejść.
  7. Albatros

    CA od Tamiyi

    Czarny mam od Miga, jest ok, dużo dobrego słyszałem o czarnym od AK, ale nie używałem go, był niedostępny przez dłuższy okres, nawet nie wiem jak teraz z jego dostępnością. VMSa nie miałem i ciekaw jestem jak się sprawuje. Oprócz tego korzystam z Tamiya Strong oraz Permabond (nieparujący, można nim kleić owiewki, dodatkowo nie klei tak natychmiastowo, więc jest chwilę czasu na dokładne dopasowanie i ułożenie). Ten ostatni z tego co wiem jest niedostępny w Polsce, ja ściągałem go z Czech. Każdy stosuję trochę do nieco innych zastosowań, więc wzajemnie się uzupełniają. Na te tanie kleje ca typu Amazing Art nawet nie patrzę, raz spróbowałem i raczej to była porażka, nie sprawdził mi się. Ale swego czasu też używałem zwykłej Kropelki i ta z kolei była bardzo w porządku.
  8. Albatros

    CA od Tamiyi

    Ja z kolei odpowiem, że zdecydowanie warto, jak dla mnie najlepszy klej CA, jakiego używałem, zwłaszcza wersja strong. Stosuję go zwłaszcza tam, gdzie wytrzymałość klejenia ma duże znaczenie - przy bardzo małych elementach, elementach konstrukcyjnych z różnych materiałów, gdy powierzchnia klejenia jest bardzo mała - np. krawędzie. Powiem nawet tak, że w kilku przypadkach nie trzymał mi Poxipol, a złapał Tamiya Strong. Czarny CA stosuję również, ale wg mnie różni się nieco właściwościami, pracuje nieco inaczej. Stosuję więc oba, w zależności od sytuacji. Dodatkowa zaleta to zmywanie debonderem, więc przy klejeniu małych elementów łapię nieco większą ilością kleju dla lepszej spoiny, a naddatek delikatnie zmywam debonderem.
  9. Albatros

    Aviatik B.1- SKRECZ

    Też nie mam pojęcia po co taki pejoratywny wydźwięk z tym pluciem pojawia się przy obu galeriach… w jakiej skali jest to model? Czy przypadkiem on nie był prezentowany w tym roku w Bytomiu? W każdym razie lotnictwo Wielkiej Wojny zawsze pożądane, a dodatkowo skracz i tak wysoki poziom wykonania to już komplet zalet. Przydałoby się więcej zbliżeń na fotach, a i parę fot z warsztatu, żeby podejrzeć wnętrze. W każdym razie oba modele (razem z LVG) super, gratulacje.
  10. Ale tutaj balans bieli wygląda na w miarę ok, na szarości nie ma jakichś dominujących zafarbów. Kolor jest turbo przesycony przede wszystkim. A co ISO ma do reprodukcji kolorów?
  11. Nie mam pojęcia skąd u niektórych wzięło się przekonanie, że 1/32 to skala dla niewidomych i się to łatwo skleja bo duże… w moim odczuciu to bardzo trudna skala, bo absolutnie niczego nie wybacza i trzeba włożyć naprawdę bardzo dużo pracy, żeby model nie wyglądał jak zabawka… Świetnie Ci to idzie, znakomita robota, wyglądają te pralki i telewizory znakomicie
  12. Nie wiem, czy to kwestia zdjęcia czy faktycznie użyłeś takich kolorów, ale wygląda to bardzo radioaktywnie…
  13. Bardzo podobają mi się Twoje warsztaty i realizacje, zwłaszcza że są połączone z głębokim researchem historycznym ciekawego i jednocześnie w sumie mało znanego konfliktu. Mało jest prac inspirowanych wojną w byłej Jugosławii i jeszcze mniej na takim poziomie jak Twój. W tej scence świetnie wyszło zabudowanie stanowiska ogniowego oponami, ten motyw w moim odczuciu bardzo trafnie oddaje specyfikę i atmosferę współczesnych konfliktów… właśnie zestawienie ze sobą broni z rzeczami codziennego użytku, nieraz typowo cywilnych, improwizowanych na szybko z tego co pod ręką… właśnie jakieś opony, folie, połamane plastiki w jaskrawych kolorach itp., jakoś do mnie to przemawia
  14. Szczerze? Zamiast męczyć się z wycinaniem, gdzie i tak przy tak cienkich i wiotkich elementach jest duże ryzyko połamania i deformacji, to wykonałbym całość od podstaw z prętów lub rurek mosiężnych. Efekt byłby o niebo lepszy. Wydruk wykorzystałbym tylko do uzupełnienia kilku detali, które trudno byłoby wyskraczować, po prostu podcinałbym je i wkleił w mój kosz.
  15. Moim skromnym zdaniem widać, że w model czołgu jak i w wykonanie terenu podstawki włożyłeś sporo pracy. Jednak efekt niweczy strasznie niechlujnie wykonana oprawa (boczne ścianki) podstawki. Moim zdaniem (oczywiście nie każdy musi się z nim zgadzać) takie trzeciorzędne - wydaje się - szczegóły mogą pomóc albo bardzo zepsuć odbiór modelu. Ja osobiście bardzo zwracam na to uwagę i uważam, że starannie wykonana oprawa jest czymś, co nadaje całości ostateczny szlif. U Ciebie krawędzie są krzywe, rozłażą się, wystają spod gruntu… zamaskowanie gruntem górnych krawędzi na równo (tak aby nie wystawały spod gruntu), wykorzystanie jakiegoś bardziej szlachetnego materiału (fornir - jak stosuje np. NightShift, płytek czarnego - barwionego w masie polistyrenu/plexi/pvc) na pokrycie ścianek, oraz łączenie ich na 45 stopni a nie na zakładkę , znacznie poprawiłoby ogólny odbiór pracy.
  16. O kurczę, no fajnie to wygląda, najlepsze zestawienie - drewno i blacha ciekaw jestem tych szablonów, z jednej strony jestem trochę sceptyczny, z drugiej na zdjęciach wygląda to fajnie, ale musiałbym zobaczyć jak ten efekt wygląda na żywo. Natomiast ogólnie świetna robota, bardzo mi się podoba PS. Co do nitów/gwoździ - farba olejna najlepiej trzyma się na powierzchni matowej, przy podkreślaniu linii podziału stosowałem panellinery na powierzchni satynowej - na tyle matowej, żeby panelliner trzymał się w zagłębieniach, a jednocześnie na tyle błyszczącej (a w zasadzie gładkiej), żeby się dawało ładnie zmywać z większych powierzchni i elementów wypukłych. W praktyce wyglądało to tak, że lakierowałem lakierem błyszczącym, mocno rozrzedzonym i cienkimi warstwami, tak aby uzyskać właśnie taką pośrednią powierzchnię. Wtedy punktowo zapuszczałem linie i nity.
  17. Nie będzie, bo będzie rozbity dzięki
  18. Spojrzałem na szybko w Google i jest to jakiś trop, z opisu brzmi interesująco, muszę zgłębić temat i wypróbować. Dziękuję bardzo za sugestię a mógłbyś opisać proces i poszczególne kroki, jak Ty to robisz, w praktyce? @zaruk dziękuję bardzo
  19. No i tu mnie masz, bo ja z lutowaniem jakoś nie mogę się dogadać i mimo wielu prób i oglądnięciu iluś tutoriali to nadal nie przynosi mi to powtarzalnych, przewidywalnych i zadowalających efektów. Najczęściej wygląda to u mnie tak, że albo wykonuję szablon, albo unieruchamiam (taśmą Tamiya albo Patafixem) w odpowiedniej pozycji czy układzie rurki. Smaruję je topnikiem Abera i nakładam pastę Koki, po czym lutuję lutownicą gazową Iroda (nie grotem tylko płomieniem, z końcówki blow torch). Jakoś idzie, w końcu wychodzi, ale prób, strat materiału i nerwów jest przy tym sporo. Nie da się też w ten sposób lutować elementów usytuowanych blisko siebie. Próbowałem też lutownicą elektryczną z topnikiem Abera i cyną, czyli w wersji pro, ale nie mogę się nauczyć robić tego tak, żeby było precyzyjnie… więc przy lutowaniu jest sporo walki niestety… niemniej cały czas próbuję, bo w wielu sytuacjach tylko lutowanie zapewnia odpowiednią wytrzymałość spoiny czy łączenia elementów…
  20. Dziękuję bardzo za miłe słowa
  21. Po publikacji zdjęć kokpitu i łoża silnika na jednej z anglojęzycznych grup Facebook'owych WingnutWing Fans zwrócono mi uwagę, że wczesne Fokkery nie posiadały tzw. "firewall" oddzielającej silnik od zbiornika paliwa i zasobników amunicji. Po konsultacjach z Achimem Engelsem - znawcą, autorytetem i twórcą latających replik maszyn z I wojny światowej informacje te się potwierdziły. Ta modyfikacja została wprowadzona później, i nie tyle była "ścianą ogniową", co przegrodą izolującą rozgrzany silnik od zbiornika i zasobników na amunicję fosforową, wrażliwą na wysoką temperaturę. Po wypadkach samozapłonu amunicji w gorące letnie dni wprowadzono kilka modyfikacji ulepszających chłodzenie silnika oraz tą właśnie blaszaną przegrodę. Mój samolot, z pierwszej serii produkcyjnej jeszcze nie miał jej zamontowanej, dlatego też musiałem podjąć się ryzykownej operacji wymontowania wklejonej przegrody, co było tym trudniejsze, że nie tylko stabilizowała mi ona konstrukcję kratownicy, ale również na niej zamocowany miał być zbiornik paliwa. Operacja na szczęście udała się bez strat, udało się wymontować przegrodę: jednak rewizji uległ sposób mocowania zbiornika paliwa. Musiałem dodać kilka elementów - dwie rurki ramy z "uszami" do zamocowania naciągów w dolnej części ramy oraz wykonane z blaszki mocowania oraz pręty, na których wisiał zbiornik. Dodatkowo musiałem uzupełnić zbiornik o zawory instalacji paliwowej i olejowej od spodu - teraz będą już częściowo widoczne od strony silnika i połączone z silnikiem za pomocą rurek i przewodów. Zawory wykonałem z rurek mosiężnych oraz fragmentów z zestawu "Spark Plugs and Connectors" firmy Anyz. Na te same elementy wymieniłem też zawory na wlewach paliwa i oleju od góry, wyglądają dużo bardziej finezyjnie. @Sasini wydrukowała mi poprawioną wersję tylnej wręgi z kołnierzem, i jestem pod wielkim wrażeniem, że na odległość była w stanie tak doskonale dopasować ten element do kadłuba i otworu kokpitu. Wracamy więc do punktu wyjścia, po korektach rama prezentuje się następująco. Ale, żeby nie było, że robię wciąż to samo, na zdjęciach widać też pierwszy etap skraczowania tablicy przyrządów. Kolejnym elementem, który jeszcze poprawiłem był półkolisty fragment kratownicy w miejscu usuniętej "firewall" - we wczesnych seriach produkcyjnych karabiny maszynowe były osadzone niżej, a to wymuszało wprowadzenie w tym miejscu odpowiednich wygięć na lufy. W późniejszych Fokkerach karabiny montowano nieco wyżej i ten element przybrał pólkolistą formę, bez wcięć. Rurki mosiężne były zbyt sztywne do tego celu, dlatego po wykonaniu szablonu wygiąłem ten element z drutu miedzianego odpowiedniej grubości. I jeszcze spełniam prośbę odnośnie zdjęcia z czymś do porównania wielkości: Ponadto wyskrobałem sobie drążek sterowy. Kolumnę wytoczył wg moich rysunków MicroWorld, resztę zaś elementów już wykonałem samodzielnie z rurek i drutu, odciętych części zestawu oraz zaprojektowanych samodzielnie części PE. Element ten był bardzo mały i delikatny, aby więc zachować odpowiednią sztywność uchwytu poszczególne poprzeczki przylutowałem (górną), oraz osadziłem na kołkach z drutu. W tym celu musiałem nawiercić w kolumnie otwory-gniazda o średnicy 0.3 mm w które wkleiłem poszczególne poprzeczki uchwytu. Najbardziej dumny jestem ze sprężynki w spuście karabinów maszynowych
  22. Niektórzy twierdzą, że makro to wróg modelarstwa. W moim odczuciu nic bardziej błędnego, fotografie w dużym zbliżeniu pozwalają dostrzec cały kunszt modelarski, każdy najmniejszy detal, w wykonanie którego, lub pomalowanie, modelarz wkłada kupę czasu, umiejętności i serducha. Taka finalna sesja zdjęciowa, która pokazuje model w całej okazałości, to swego rodzaju zwieńczenie wielomiesięcznych/wieloletnich wysiłków, i także pokazanie, że nie poszło się na skróty, bo niby "nie będzie widać". I że każdy detal modelu ma znaczenie i buduje finalny efekt. Więc dla mnie makro i dobre zdjęcia to wielki przyjaciel modelarza, nie pozwala, aby cokolwiek umknęło widzom ze wspaniałego modelu. No i z innej beczki, każdy chyba fotograf odczuwa dreszczyk emocji, kiedy widzi swoje zdjęcia w druku, zwłaszcza w dużym formacie.
  23. Mi to wygląda z kolei na łuszczenie farby na powierzchni płóciennej… nie wszystko co jest w kolorze brązowym (jasnym, ciemnym, rudym) musi być rdzą, równie dobrze może to być odbarwienie. Przykład łuszczącej się farby na powierzchni płóciennej - co prawda obiekt z Wielkiej Wojny, ale widać, że kamuflaż został złuszczony do gołego płótna.
  24. No jak widać nie jest to jasne, skoro pojawiają się takie pytania… po Twojej odpowiedzi ja np. dalej nie wiem czy Willysa można dać do pancernych czy nie… wojskowe a pancerne to jednak inne kategorie pojazdów. Stąd pytania, bo każdy zinterpretuje to inaczej. Jeden uzna że można, drugi nie, na koniec okaże się że nie daj Boże ten Willys zdobędzie wyróżnienie i będziesz mieć kwasy i pretensje. Jeżeli masz do tego stosunek „czy to aż taka różnica?” to jednak dla jasności dla uczestników zmieniłbym jednak nazwę tej kategorii…
  25. Taką zasadę stosuję w swoim modelarstwie, w przypadku działalności społecznej i organizacyjnej (przez kilkanaście lat byłem członkiem klubu sportowego i brałem udział w organizacji kilkunastu edycji zawodów - wszystko w formule non-profit, więc mniej więcej wiem czym to pachnie) zdaje sobie sprawę, że nie da się wszystkiego wprowadzić od razu i nie ma złotych recept. Aczkolwiek wskazałem trzy małe (no dobra, z oświetleniem to byłaby większa rzecz, znalezienia sponsora, choć też nie trzeba by było załatwiać wszystkiego naraz i stopniowo dokupować/załatwiać kolejne lampy… z drugiej strony to zakup, tak jak i nakryć stołów, w zasadzie jednorazowy, który potem wykorzystuje się już stale ) rzeczy, które nie byłyby trudne do ogarnięcia, a które w moim mniemaniu znacząco podniosłyby odbiór prezentowanych prac. Co do przesuwania modeli przez zawodników - może pewnym wyjściem byłyby wydzielone godziny ustawiania modeli - skompresowane np do 2, max 3 godzin, czas zamknięty dla publiczności, gdzie organizator zajmuje się koordynacją ekspozycji. Nie ma osób postronnych, organizatorzy i obsługa skupia się tylko na tym, do każdego stolika jest przydzielony „szef ekspozycji” który koordynuje, wskazuje miejsce i zapobiega niepożądanym czynnościom. Ustawiasz modele, zostaje Ci wbita pieczątka czy coś tam i wychodzisz z sali, pogaduchy gdzie indziej. To może być np. Piątek wieczór albo sobota rano. W ten sposób można ograniczyć wielogodzinne zaangażowanie osób porządkowych - jest intensywnie ale sporo krócej. I oczywiście masz rację, że żadna armia ochroniarzy i organizatorów, nawet największa nie załatwi sprawy, jeżeli społeczność nie wykaże się także otwartością na współpracę i odpowiedzialnością. W Szwajcarii albo Norwegii byłoby pewnie łatwiej, w Polsce czarno widzę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.