letalin
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 632 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez letalin
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Jak pojawił się w 1978 i kosztował 48 złotych. Pensja 4890zł. Przeciętnego Polaka stać było na 102 modeli z Pruszkowa. Dziś na 131 zestawów z AH. Ale popatrz na to: Średnia pensja w 1975 ok. 3900 zł, cena modelu 60zł (najprostszy Airfix) -mogliśmy kupić 65 modeli. 2019 pensja ok.4950zł, najprostszy Airfix kosztuje 26zł. Kupimy dziś 190 modeli, albo więcej, bo przy takim zakupie dostaniesz rabat, a za Gierka podpadasz pod paragraf o spekulacji i masz przykrości. W 1984-85 ceny modeli podskoczyły. Matchboxy były w CSH po 700, a na wolnym rynku, czy w komisach za 2000-3000zł. Polski Łoś z ZTS kosztował 140zł. Następny Ił-2 już 165zł. Nie pamiętam ile kosztował w 1985 roku Jak-1 (ten z fotografii i z ceną 42 złote pochodzi z końca lat siedemdziesiątych, nie z 1985 roku), ale wątpię, żeby utrzymał tą niską cenę, szczególnie, że inflacja zaczęła dawać o sobie znać. Uważam, że Twoje wyliczenia są oparte na niedokładnych danych. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Ten konkretny to był w moim sklepiku.W dobre ręce trafił. Jeszcze numerek 827 z mojej listy ma. Plamę zrobił kto inny:) -
-
Arma Hobby nas zaraz ucieszy nowym modelem Hurricane, ale nie udało im się znaleźć przykładu malowania w TLS, czyli Dark Earth/Dark Green/Sky jaki był na pierwszych maszynach tego typu używanych od wiosny 1941 w kilku dywizjonach RAF (1,3,87,242,257 te dwa ostatnie uczestniczyły w lotach dziennych ofensywnych, pozostałe raczej w operacjach nocnych). Ma może ktoś jakieś zdjęcie, gdzie można zidentyfikować to malowanie i oznaczenia taktyczne i serial:)
-
To zaleźy. Bawiłem się w zgadywanie następnego zestawu AH i był to mój drugi wybór. Po P-36 i równo z P-51B/C. Mnie ta nowość bardzo ucieszyła, po otwarciu maila od AH czułem się jak dzieciak, który dostał drogi prezent. Mnogość kamuflaży i użytkowników, dający więcej możliwości i ciekawszy nawet niż Mk.Ia. Polskie z 309 i 318 sqn, greckie, tropy z Birmy i Afryki, intrudery, klasyki w dwóch różnych kamuflażach (temperate z początków produkcji i day fighter np. z lądowania w Dieppe), dla abitniejszych po małych przeróbkach Sea Hurricane i Mk.IIa i IId z częściami od innych zestawów. Dla każdego coś innego. Pierwsze wypusty nie mają żadnych podwieszeń, które mam nadzieję pojawią się niebawem, bo wypraska jest na to przygotowana. W zasadzie mogę kleić do końca świata same AH:)
-
"100-lecie RAF-u" - Boulton Paul Defiant Mk. I, Airfix, 1/72
letalin odpowiedział abtb → na temat → [L]Galerie
Ramy oszklenia wieżyczki nie powinny być czarne? -
Też tego drobiazgu nie zauważyłem? Modelarsko bez fajerwerków, ale jako vintage ortodoksyjny jest OK. Lakier bezbarwny matowy to zły pomysł. Lepiej moim zdaniem wygląda satynowy.
-
Okazało się, że ktoś wrzucił na scalemates Spitfire, ale pomylił skalę. Póki co Tamiya nie wydaje nowego Mk.I w 1/72.
-
PZL P-11c Arma Hobby 1:72 - goralenvolk luftflotte
letalin odpowiedział cooper69 → na temat → [SF]Galerie
Prawie łotewski. Co do admirała Horthy'ego, którego obśmiałeś na innym forum, to pewnie się jeszcze bardziej ucieszysz, jak się dowiesz, że kraj bez dostępu do morza miał nie tylko admirała dowodzącego potężną flotą, ale również pancernik. https://pl.m.wikipedia.org/wiki/SMS_Szent_István -
Fine Molds jest b.dobry, ale Tamiya będzie łatwiej dostępna i tańsza. Do tej pory nie kupowałem Mietków, a Tamiyę wezmę.
-
Solo! Dobrą nowinę przynosisz! Popularny temat, a doskonałego modelu nie ma. Po tym co pokazali w 1/48 jest duża szansa, że zaspokoi moje oczekiwania. A za parę dni Tamiya wydaje Bf 109G w królewskiej skali! I bedzie też przebojem.
-
Igły są kruche. Próba zgniatania skończy się z dużym prawdopodobieństwem popękaniem igły i szansa na to mała, że operacja się uda.
-
Cena Miryi mnie zabiła. No nie kupię, chociaż do tej pory wszystkie transportowe giganty łykałem. Poczekam na okazję;)
-
Supermarine Spitfire mk I - Airfix 1:72, co by było gdyby.....część pierwsza.
letalin odpowiedział Aleksander z Zalasu → na temat → [L]Galerie
He 112. He 100 nie mieli. -
Tu nie chodzi o Me 109G, bardziej o to, że to Tamiya. Trzeba mieć.
-
Dobre to! Jeździ? A jak rozwiązałeś sterowanie? Kabla nie widzę.
-
Pojechać po modelu zawsze można:) Po Tobie nikt się nie ośmieli, bo administracja czuwa:) Znalazłem pewne wątpliwości: Moim zdaniem podział białoczarnego malowania skrzydeł przebiegał w osi symetrii kadłuba i to co proponujesz nie wydaje się prawidłowe na pierwszy rzut oka. SH podaje w instrukcji do zestawu 1/48 właśnie taki sposób rozgraniczenia. Trzeba to zweryfikować w pewniejszych źródłach. Z subiektywnych wrażeń: Taki ciemny łosz mi nie pasuje. Lubię kartonówki, ale tu był wybór.
-
Maszyna brzydka, ale charakterna. Teraz mu Roca daj do towarzystwa.
-
Celem każdej akcji bojowej, strategicznym, czy taktycznym jest w sumie "zatłuczenie" przeciwnika. Tu pełna zgoda co do intencji Luftwaffe. Zdanie: "RAF starał się ze wszystkich sił z nory nie wychodzić" jest fałszywe, ahistoryczne i nielogiczne. Do siedzenie "w norze" nie trzeba żadnych sił i tutaj te "wszelkie siły" po prostu powodują śmiech. Po co rozbudowa dywizjonów myśliwskich, po co produkcja, nowe fabryki myśliwców, skoro miały siedzieć w norze? Skąd wreszcie znaczne straty Luftwaffe? Skąd znaczne straty obrońców, skoro strategicznie przesiedzieli bitwę w kantynach, zamiast dać się wyciągnąć w powietrze i ginąć za króla? Pomijam tu kwestię kto kogo bardziej "zatłukł", bo bitwa w istocie była remisem ze wskazaniem na RAF, co biorąc pod uwagę okoliczności było i tak sukcesem Luftwaffe. Spiton, tak jak Cię lubię, tak czasem nie rozumiem. Być może czepiłeś się jakiegoś "siedzenia w norze" przy opisie strategii, która wykluczała akcje ofensywne myśliwców nad kontynentem? Tak, rzeczywiście unikano tego typu akcji, bo jak już wiesz priorytetem była obrona własnych lotnisk i miast przed bombowcami. Wiedz też, że opór RAF z czasem tężał. Straty były uzupełniane, ale mimo to przeciętne umiejętności w walce i koordynacji dowodzenia rosły, natomiast morale i wola walki po stronie Luftwaffe systematycznie spadała. Lotnicy bombowi wiedzieli, że nie będą mogli liczyć na lot bez walki i że raczej na pewno ktoś nie wróci. Poległo sporo czołowych niemieckich myśliwskich asów, wielu zażyło kąpieli w Kanale. I to wszystko dzięki flegmatycznej strategii siedzenia w norze. Może to był faktycznie najlepszy sposób? Siedzieć i czekać, aż się niemieckie samoloty wylatają?
-
Spiton, nie mogę być pewny na 100%, ale mam przekonanie, że żadna niemiecka wyprawa nie przeszła bez kontrakcji. Trudno więc twierdzić, że RAF unikał walki, a Niemcy przeciwnie. Mogło to unikanie dotyczyć walk z myśliwcami osłony. To jednak bombowce były głównymi celami obrony i wiązanie się w walce z myśliwcami dawało taktyczne zwycięstwo atakującym, bo bombowce szły dalej. Spotkałem się z wytycznymi zakazującymi np. gonienia myśliwców, gdy te umykały w dół, czy opuszczały walkę biorac kurs na Francję. Pilot RAF miał wtedy pozostać na swojej wysokości i w rejonie patrolowania i szukać celów wśród bombowców.
-
Weź pod uwagę przekrój kadłuba Łosia. Tam nie było miejsca dla dwóch obok siebie. a jeśli siedzą jeden za drugim, to i tak ich komunikacja nie jest lepsza niż gdy siedzą tak jak w oryginale. Proponuję projekt rewolucyjny:) Łoś jako średniopłat. Zyskujemy przestrzeń na większą komorę bombową i uzbrojenie strzeleckie w kadłubie. Odpada też długie oprofilowanie skrzydeł, co skutkuje szczędnością masy i poprawą własności aerodynamicznych. Gondole silnika niżej, żeby nie wydłużać podwozia. Skrzydła o mniejszej powierzchni nośnej, głównie poprzez zmniejszenie cięciwy (przewidywane mniejsza masa całkowita, czyli potrzebne mniejsze skrzydło), . Cieńszy, już odkryty przez naszych konstruktorów profil półlaminarny, ale bez komór w płacie. Zyskujemy na prędkości, mniejszy opór czołowy. Zbliżamy się mocno do prędkości 500km/h i wtedy montujemy silniki Hercules i ją łatwo przekraczamy. Teraz mamy dwie ścieżki rozwoju: Dwuosobowy ciężki intruder i nocny myśliwiec, który po uzyskaniu radaru od Anglików jest równorzędny dla Beaufightera, albo samolot bombowy z pogłębionym kadłubem i przedłużoną komorą bombową. Dla niego budujemy kadłub zakończony tępo wieżyczką z dwoma półcalówkami, lub kadłub mniej pękaty, ale z wieżyczką na grzbiecie za krawędzią spływu płata. W bombowcu możemy zachować układ kabiny z Łosia. To się sprawdziło w B-25, czy później też. W Intruderze obniżamy maksymalnie grzbiet kadłuba i sadzamy pilota i nawigatora maksymalnie z przodu. Podobnie do He 219. Nawigator może obsługiwać jedną półcalówkę. Trzech załogantów w intruderze, to zbyt wiele niepotrzebnej masy.
-
Przy zakupie dwóch zyskałbym całe 7,40zł w porównaniu do mojego sklepu, gdzie mam rabat i darmową wysyłkę. Fajny sklep, dobre ceny, nazwa adekwatna
-
No to chyba tylko tych oficjalnych paru, których prace można oglądać na forach, także i tym, a nie paru w całej Polsce. W kraju jest ich zdecydowanie większa rzesza, tylko nie mają potrzeby, ani ochoty chwalić się tym publicznie. Robią zwyczajnie dla siebie, na półkę i nawet ich na konkursach nie uświadczysz. Oby ich były tysiące:)
-
Mamy w Polsce paru, którzy poszli tą drogą i można ich prace oglądać też na tym forum. Jakby nie patrzeć ludzie z mojego pokolenia znają prace AZ od ok.35 lat. I one są coraz lepsze, chociaż wydawały się absolutnie doskonałe już na początku jego kariery.
-
Bym Ci może opisał ten fenomen, ale lepiej po prostu zachwycać się efektem pracy Mistrza, zamiast ryzykować, że ci co dostali gula i minusowali zaczną tutaj kolejną batalię o wyższości swojej wiary.
