-
Liczba zawartości
4 381 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Nie pierwszy raz wstawiam tę fotkę .
-
Taki odkurz pojawia się najczęściej w tych 'trudnych miejscach'. Łączenie skrzydło/kadłub linia styku pylonu pod skrzydłem z powierzchnią skrzydła, statecznik pionowy/poziomy, tego typu rzeczy. Tu powstają zawirowania strumienia powietrza i drobinki farby siadają już suche na malowaną powierzchnię. Te miejsca trzeba malować inaczej niż resztę, bądź to zmieniając nastawy i/lub farbę, bądź odległość malowania i szybkość ruchu ręki. Zasada lakiernicza mówi, że najpierw malujemy miejsca trudne. Takie wspomniane wcześniej, ale też drobne, wystające detale, trudno dostępne zagłębienia, wszelkie krawędzie. Stopniowo i cierpliwie. Dopiero gdy to mamy gotowe lecimy dalej po całości. Po pierwsze ułatwia to ewentualną zmianę nastaw sprzętu, czy gęstości farby, a przede wszystkim unika się w ten sposób zalania farbą, które byłoby niemal pewne, gdyby próbować pomalować wszystko naraz, a potem wykańczać niedomalowane fragmenty. W ten sposób ma się też lepszą kontrolę nad grubością powłoki malarskiej. Do tego trzeba zadbać, by zmagać się tylko z jednym elementem ruchomym. Jeżeli ruszasz ręką z aerografem, to model powinien stać nieruchomo. Te sugestie, wprawione w życie, wydłużą proces malowania. Nie samego pryskania, ale model trzeba często gęsto przestawiać tak, by był wygodny dostęp do malowanej powierzchni. Warto też zadbać o jakieś oparcie dla przedramienia ręki operującej aerografem. W skrajnym przypadku może to być przestawna, regulowana rama, ale generalnie zawsze znajdzie się pod ręką coś, co da się podstawić, a i druga ręka często sprawdza się jako podpora znakomicie. Bardzo pomocna jest też jakaś obrotowa podstawa. Od razu uprzedzę, że znajdziesz opinie głoszące, iż lepiej maluje się machając jednocześnie modelem i aerografem. Co uczynisz, to Twoja broszka. Polecam eksperyment: wypisz starannie jakieś słowo raz, trzymając w powietrzu aero i tło i drugi raz na stałym podłożu z wygodnym podparciem ręki - będziesz wiedział co i jak. Suchy odkurz, jak wspomniano wcześniej, możesz usunąć. Może wystarczyć przetarcie czymś 'półpolerującym'. Np ściereczki kuchenne, takie a'la filcowe dobrze się tu sprawdzają (u mnie Vileda). Jeżeli to nie wystarczy to jak w poście Mariuchy. Papier raczej na mokro i docisk tylko tyle, żeby w ogóle się ruszał. Jak będziesz miał trochę szczęścia, to nie przetrzesz farby i nawet nie trzeba będzie poprawiać, o ile na koniec lakierujesz model. Ewentualna poprawka wystarczy miejscowo. Chyba, że farba była grubo, a ty przetarłeś się przez nią. Po ponownym malowaniu może tu być widoczny uskok. Ale jeśli było cienko, by the book, to nie będzie problemu.
-
I Podhalański Festiwal Modelarski-"CIUPAGA 2019" 9-10.03.2019
greatgonzo odpowiedział eldiabllo → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
I zdało by się znać seriale do nich. Wtedy przynajmniej wiadomo czy kamuflaż A czy B. Do tego potrzebne by były zdjęcia. Ale rzecz i tak dotyczy ewentualnie tylko początków działania 308 DM. -
OK, teraz jest jaśniej . Z mojego punktu widzenia nowy, niedoświadczony i takie tam ma zupełnie drugorzędne znaczenie. Np tutaj dyskutuję o kolorze SB, a nie o malowaniu modelu. Model jest z założenia żaden, gdy idzie o zgodność z oryginałem, taki jest wybór autora i nie ma tu pola do dyskusji. Chyba, że o autorze, a tego staram się unikać. A o tajemniczej rzeczy, której jesteś pewien nie sposób gadać dopóki jest tak tajemnicza. Swoją drogą, skoro śledzisz forum od 3 lat, to skąd u diabła to zdziwienie jak wygląda? ;)
-
Piszesz doceniam Waszą wiedzę, robicie świetne modele, powinniście pracować nad osobowością. A kto to są ci Wy? Podobnie jest (często to się zdarza) gdy ktoś z forum pisze, my ci doradzamy, my się staramy, a ty nie słuchasz. Jacy my? My - forum? A w wątku piszą dwie osoby na krzyż. Nie po drodze mi z takim rozmydlaniem przekazu. Kiedy coś piszę, to chcę zjadać frukta swoich wypowiedzi, te słodkie i te zgniłe. Nie domyślać się, czy interlokutor ma za głupka mnie, czy innego forumowicza. To jest jego prawo mieć mnie za głupka, ale ja wolę o tym wiedzieć. Zanim spasuję pozwolę sobie tylko na jeszcze jedną uwagę. Przynajmniej po części walczysz z wrogiem, którego sam wnosisz na plecach. Uwagi o kupowaniu gotowych dodatków, czy ustawienie osi podziału między modelem malowanym pędzlem i z samodzielną waloryzacją, a malowanym aerografem z 'kilogramami blach i żywicy' to jest Twój twór i kompletnie absurdalny. Rozumiem, że takie twory nie są rzadkością wśród dzisiejszych modelarzy, ale tu nikt, poza Tobą ich nie przyniósł. Może nie zdążył, ale chyba lepiej byłoby poczekać. Przepraszam, jeśli któraś z moich wypowiedzi uraziła Cię. Pas
-
Myślałem, że jeszcze zaczepię się o to i owo w dyskusji. Pozostaje popracować nad osobowością i wrócić, gdy ewentualnie uda się osiągnąć odpowiednią jakość. Czego i sobie życzę, jak Tobie sukcesów i radości w modelarstwie.
-
Tu widać wystarczająco, by stwierdzić, że koło SB to średnio stało. https://www.google.com/search?q=Revell+Lufthansa+Blue&client=firefox-b&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiy7Z7ou4PcAhUNL1AKHeuVBRkQsAQIJw&biw=1366&bih=657
-
Ja Cię od Twoich celów nie odwodzę, ale gwoli ścisłości - cytowane poniżej zdanie jest samo w sobie błędne: Fajnie jest szybko psiknąć cały model, ale wolę spędzać godziny na skupieniu się nad ręcznym malowaniem. Jeśli ktoś tak podejdzie do malowania aerografem, to nie wróży to dobrze jego modelom. Mnóstwo pokazuje się modeli, które po aerografie mają powłokę malarską porównywalną do tego Korsarza. Malowanie to kupa czasu 'na skupieniu się', niezależnie od narzędzia, o ile celem jest dobry model.
-
Zinc chromate green to przynajmniej dwa kolory, więc narzuca się pytanie o jaki kolor chodzi? Ale to tylko z ciekawości, bo jakakolwiek jego wersja jest tu w najwyższym stopniu nieprawdopodobna. Podobnie jak SB we wnęce koła ogonowego, bo jak rozumiem, tak właśnie się skończyło w modelu. Sam SB na tych zdjęciach też wygląda zupełnie źle. W sumie to chyba i tak bez znaczenia, skoro model z założenia merytorycznie leży, ale skoro się już zgadało... . Uważaj, bo o ile nie masz silnych inklinacji narcystycznych to taka sytuacja nigdy nie nastąpi ;). Myślę, że jednak powinieneś rozważyć ten aerograf. O ile dobre położenie farby pędzlem jest w sumie możliwe, to jednak również niezwykle upierdliwe i po prostu trudne. Nauczyć się aerografu jest dużo łatwiej. Ale już powłoki metalowe, przejścia kolorystyczne i różnego rodzaju ślady eksploatacji wymagają prawdziwego mistrzostwa w operowaniu pędzlem. To jest sztuka sama w sobie i bez poświęcenia się jej wygląd modeli będzie cierpiał. Oczywiście można trzymać się punktu widzenia zawartego w przytoczonym wyżej cytacie, albo po prostu doskonalić się w tej sztuce. Wiadomo, że wola wolna.
-
Rozmowy nie pamiętam. Ale to i tak bez znaczenia. Każdy czegoś nie wiedział. A jak już się dowiedział, to nie wie czegoś innego. Bez wyjątku .
-
Nie wypowiem się w tym temacie. Mogę ewentualnie komentować modele, ale komentowanie wykonawców jest w moim pojęciu nieeleganckie. Moja wcześniejszą uwagę spowodował niejednoznaczny wpis eldiabllo.
-
Abstra:bip:ąc od powstającego tu modelu: Na Spitfire z PFT, podobnie jak na innych przemalowywanych Spitach z MTO nie odtwarzano napisów i oznaczeń eksploatacyjnych.
-
Tak uważam. Ale nie jestem pewien, czy uwaga była do mnie, czy do autora modelu.
-
Czyli nie naklejać?
-
Masz swoją wizję kolorystyczną, OK, niech tak będzie, ale odwrotnie umieszczone wydechy warto by chyba jednak poprawić.
-
Hawker Hurricane Mk I /Airfix 1:48/ RF*F
greatgonzo odpowiedział Krzysiek B → na temat → [L]Warsztat
Żadna satysfakcja. Siebie też. -
Hawker Hurricane Mk I /Airfix 1:48/ RF*F
greatgonzo odpowiedział Krzysiek B → na temat → [L]Warsztat
A symetryczne rozumiesz? -
Nie znam modelarza, który starałby się inaczej. Z jednym tylko nie mogę się zgodzić, a rzecz powtarza się niezwykle często. To kwestia winy producentów zestawu. Owszem, to ich wina do momentu zakupu produktu przez modelarza. Potem, gdy zacznie się budowa to już wyłącznie jego wina. Sam uważam, że słowo wina jest tu zupełnie nie na miejscu, ale używam go, bo Ty i inni modelarze tak właśnie to definiują. Myślę, że to akurat jest drobiazg semantyczny. Jednak zrzucanie odpowiedzialności za swoje decyzje i czyny na kogoś innego jest po prostu irracjonalne. Jest kilka takich postaw w modelarstwie, które moim zdaniem rzutują na jakość powstających modeli w dużo większym stopniu niż złe aerografy, zła chemia itd. Ale ta ostatnia uwaga to już zupełnie inny temat.
-
Wygląd jest pewnie dużo lepszy. Ale cały zapłon (umiejscowiony przed pierwszą gwiazdą na osłonie reduktora śmigła) jest błędny dla każdego P-47 z R-2800 serii B, a dla tego konkretnie szczególnie. Dodatkowo brakuje kolektora przewodów zapłonowych, połowy przewodów i sterownika śmigła stałoprędkościowego. To wszystko akurat widać za śmigłem. Revell chyba też ma problem z przejściem kadłub/okapotowanie, ale ja się słabo znam na zestawach do sklejania. Masz też niewłaściwy kolor w kabinie. Pewnie też zrobisz jeszcze jakieś błędy, które wszyscy robią. Pokazuję tylko, że zgra się z jeepem, też się nie sprzeczam ;).
-
P-47 Revella i z tym silnikiem (osprzęt niekompletny i zupełnie obcy dla Thunderbolta) też mistrzem odwzorowania rzeczywistości nie będzie, więc może i nie ma się czym stresować. Wart Pac pałaca... .
-
Raczej reparaturka po uszkodzeniach, jak sądzę. Warto zwrócić uwagę na s/n na oryginalnym kamuflażu i wziąć to też pod uwagę przy ewentualnych przetarciach.
-
Gdyby kogoś to interesowało, tak w kwestii formalnej, to ten samolot dysponuje tylko jednym płatem.
-
To zdanie powinna była wypowiedzieć Joanna Szczepkowska!
-
Na serio komuś udało się rozpierdzielić skrzynię biegów przez nieużywanie postojowego?
-
Po prostu zawsze wybieraj do roboty ten co trzeci.
