Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 381
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Rzeczywiście chińskie P-40 to jednak późniejsze wersje.
  2. To zrób N. Tylko N-5 jak chcesz dużo rakiet. D-30 nie przenosiły HVAR-ów. Osłona reduktora wygląda OK, tylko ten iskrownik jakiś taki... .
  3. Ogólnie zasada jest dość prosta do zrealizowania, jeśli organizatorowi zależy. Wąskie gardło pojawia się przy ustawianiu modeli na stołach. Jeśli modelarze ustawiają modele bez nadzoru, mogą je porozstawiać tak, że dla kolejnych nie ma miejsca. Albo pozostałe miejsce jest nieatrakcyjne. Bywa, że nowi uczestnicy sami robią sobie miejsce , ale jeśli mają poukładane w głowie to proszą organizatora o pomoc. I wtedy organizator ma do wyboru, albo szukać autorów ustawionych już prac, albo przestawić samemu. Na ogół dzieje się to drugie. Bo do wyboru jest albo angażować się w skomplikowane i kłopotliwe przedsięwzięcie, albo poświęcić parę sekund na przesunięcie modelu. Co się może stać? Będę uważał. Czasem problem rodzi się, gdy organizator przewidział zbyt mało miejsca na kategorię i pojawia się opcja ścieśniania modeli. Poza tym to już raczej bezstresowo :).
  4. W ogóle nie zauważyłem pytania, więc trudno stwierdzić, czy jest logiczne :). Panu Gonzu podoba się ten regulamin. Mam nadzieję, że uda się go zrealizować i będzie świecić przykładem innym organizatorom, gdy będą chcieli twierdzić, że się nie da.
  5. Czy zakaz dotykania i dyskwalifikacje dotyczą także sędziów i przedstawicieli organizatora?
  6. Zgodziłem się zamienić zabijanie czasu na czas relaxu.
  7. Nic nieznaczące wprawki dla relaxu. Tuidi tuidi tuididi... .
  8. Fajnie przyuważone przesunięcia cyfr w osiemnastce. Niestety cała 18 jest na modelu wyraźnie przesunięta, co ciekawe do przodu i do tyłu, zależnie od strony :). Biały, pionowy pasek do stopnia na prawej burcie jest nieodłącznym elementem zestawów kalkomanii do Korsarza, ale w przypadku samolotów VF-17 go nie było i w ogóle warto sprawdzić nim się go naklei. Wiem, to nieważny model, ale tutaj jak już ktoś robi model jakiegoś samolotu, na którym mi zależy, to zawsze są to jakieś nic nieznaczące wprawki dla zabicia czasu (tak, Panie abtb), także nie mam gdzie się uzewnętrzniać :). Zatem jeszcze słowo o kalkomaniach oznaczeń. Takie ich zastosowanie nie ma sensu , gdy chodzi o realia. Pomijam wszelkie wątpliwości związane z tym jaki był rzeczywiście kolor obramowania, Jeśli przyjmiemy taką wersje jak w modelu, to oznacza, że czerwone obwódki zamalowano farbą IB. Wyróżnianie się ich w stosunku do farby IB na samolocie ma sens. ale po pierwsze niebieski to wciąż ma być IB i korespondować z tym co jest na samolocie, a po drugie zamalowanie nie wygląda idealnie równo i dokładnie jak ramka fabryczna. Technicznie modelarsko fajnie, ale jednak bez serca.
  9. W 72 to historia z cyklu wytęż wzrok, ale wiesz, że te godła nie były zawsze takie same? To pomijając kwestię rozmiaru.
  10. Sto lat temu, w naszych górach, kumpel stał w ogonku do wyszynku w kuflotece. Zima, mróz jak stąd do Rynu. Barmanka każdego typa pyta: Zimne, czy ciepłe? I wszyscy, jak jeden mąż mówią Zimne! Kumpel nie może trafić zębem o ząb, bo cały dzień na mrozie i myśli, że jak weźmie zimne to już zesztywnieje na zawsze. Nie ma opcji. Jeszcze dwóch typów przed nim i nagle koleżka odpowiada: Ciepłe. Barmanka skinęła głową, chwyciła kufel i zamaszystym ruchem zaczerpnęła ze zlewu do którego spływały przelane i rozlane resztki.
  11. To o mnie? Aż boję się pomyśleć do jakich gromów jest to przygrywka. To jest klasyczna kwestia, gdy można sobie zobaczyć co się chce. I szary i zielony, a na jednym zdjęciu nawet NMF. W takich sytuacjach ja rozglądam się po okolicy. Czy w okresie/jednostce zdarzały się podobne sytuacje. I tu konsekwentnie brak wydumanych odpowiedników i wszędzie po prostu jest kamuflaż. To są wszystko sugestie, więc nie ma mowy o bezdyskusyjnej interpretacji. W takich sytuacjach obowiązuje zasada, że to wyjątek wymaga potwierdzenia, a nie reguła. Ale słowo zasada jest tu też umowne.
  12. Przecież dostałeś pełną i wyczerpującą: bo nie! A kto to Ci sugerował tę drugą wersję? Albo chociaż dlaczego? A co to jest Dark OD mogę się tylko domyślać. W ogóle te propozycje z instrukcji robią wrażenie jakby... albo dobra. odpuszczę. 62nd FS malował swoje P-47 w Mapowskie kolory DFS, pomijając spody pozostawione w NMF. Tu w zasadzie nie ma wątpliwości. Nie znam żadnego P-47 z dywizjonu, czy nawet z grupy z końcówkami skrzydeł w NMF. Na zdjęciu też tego nie widzę. Moim zdaniem refleks światła posłużył do śmiałej interpretacji na wyrost. W ogóle, to w sieci trudno jest spotkać kolorowe foty P-47 z grupy bez wyraźnych 'przesunięć' kolorystycznych i to może być mylące. Nie ma co zbytnio się do nich przywiązywać. Reprodukcje w solidnych książkach są pod tym względem bardziej stabilne.
  13. Nie , bo Nie !
  14. To świetnie. Niestety zdarzyło mi się rozmawiać z ludźmi, którzy tę zasadę traktowali w sposób absurdalny. Tu widzę problem. W przypadku Twoich doświadczeń nie widzę :). Innymi słowy kłopot jest nie w tym, że ktoś wyróżnia Spita, bo go lubi. To, wydaje mi się, jest pomijalne zdarzenie. Kwestia jest w tym, jak sędzia, wyróżniwszy Spita bo jest dobry, odpowie na pytanie: dlaczego dobry? Lepiej, żeby to było coś innego, niż: bo mi się podobał. W Twoim scenariuszu by się zgadzało. Ale jest on o tyle nieprzekonujący, że zakłada, iż jest zupełnie OK, jeśli sprawiedliwa ocena będzie dotyczyć statystycznie istotnej części modeli. Moim zdaniem wszystkie modele mają prawo liczyć na jednakową jakościowo ocenę ( nie mylić z taką samą wnikliwością oceny - to wręcz absurdalny wymóg). Znajomość zestawów nie jest ani pomocna, ani nie przeszkadza. To po prostu nie jest czynnik będący elementem oceny. To znaczy nie powinien być. Jeśli na stole znajdzie się model zbudowany z zestawu nieznanego sędziemu , to nie będzie w stanie wziąć tego czynnika pod uwagę, podczas gdy model z popularnego zestawu będzie oceniany z jego uwzględnieniem. Czyli inaczej. Czyli niesprawiedliwie. To samo działa w przypadku znajomości oryginału. To też nie jest element wchodzący w skład pakietu pracy sędziego. Dobra wola polega tu na zignorowaniu tej wiedzy. Różne ludzkie niedoskonałości tu pomijam. Mam nadzieję, że są oczywiste i nie muszę się z nich tłumaczyć.
  15. To prawda. Ale to dlatego, że źle mówisz. Prawo tożsamości nie zostanie zawieszone zależnie od Twoich intencji. Jeżeli uważasz, ze wyróżnieniu modelarskiemu towarzyszą jakieś wartości poza ceną medalu, to gdy ktoś awanturuje się o medal, to o te wartości mu chodzi, nie cenę. Deprecjonując jego motywy możesz zadać bolesny cios w dyskusji, choć moim zdaniem nie warto, bo to jest nie fair i tak się robić ni powinno i ostatecznie się nie opłaca. Gorzej, że tym samym uderzasz w wysiłek wszystkich modelarzy uczestniczących w konkurach i organizatorów. Słowa maja swoje znaczenie i ukryte intencje nie mają na to wpływu. Z Twojej odpowiedzi wynika, że jest jakaś finansowa granica, po której warto awanturować się o medale. Ale wynika też, że Twoje intencje są OK, więc zakładam, że to też jest kolejny przypadek, gdy źle Cię rozumiem. ... Dlaczego konkursy punktowe w obecnej formie nie są rozwiązaniem pisałem już, ale to jest tu drugorzędna kwestia. Natomiast kompletnie nie rozumiem idei sędziego oceniającego modela na podstawie osobistej znajomości zestawów. Nie jest to w żadnym razie zadanie sędziego i z zasady prowadzi do nieuczciwej oceny. Sędzia nie może znać wszystkich zestawów obecnych na rynku, jak też nie może znać dogłębnie, czy nawet w ogóle wszystkich konstrukcji powstałych na świecie, mieszczących się w tematyce danej kategorii. Takie założenie z definicji wypaczy ocenę , gdy przyjdzie porównać model zbudowany z zestawu, który sędziemu jest znany z takim, gdzie zestaw jest dla niego enigmą. Z zasady jedynym kryterium oceny jest dla sędziego dokumentacja i jeśli decydujemy się na rywalizację bez niej, to koniecznie ze świadomością negatywnego wpływu na obiektywizm pracy sędziego. Gorzej, gdy sędzia dorzuci do tego dosłowne traktowanie zasady podoba się lub nie. To pierwsze to jednak zło nieuniknione. To drugie, niestety, zbędne wypaczenie.
  16. Tak oceniasz wyróżnienia tylko na Babarybie, czy w ogóle na wszystkich konkursach? Mnie w pokonkursowych przepychankach ta postawa smuci najbardziej. W sąsiednich wątkach koledzy opowiadają o zdobytych wyróżnieniach, przyznają, że się z nich cieszą, inni im gratulują. Ale okazuje się, że nie rozmawiają o wartości, jaką jest docenienie ich modelarskiej pracy, tylko jarają się medalem za parę złotych. Organizatorzy rok w rok przygotowują festiwal, starają się go rozbudować, uatrakcyjnić. Wydawałoby się, że chcą tworzyć modelarskie święto. Jednak cały wysiłek idzie w gwizdek bo trywializują wszystko rozdając medaliki za parę złotych. Fundamentalnie nie zgadzam się z takim rozumieniem modelarskich prezentacji i ich oceny.
  17. Podpytaj kogoś, kto na forum prowadził choć jeden warsztat, albo zaprezentował jakąś galerię. To jest wykonalne. I raczej zrób to, bo teraz to wygląda, że odmawiasz uzasadnienia swoich tez,. A są to ważkie oskarżenia. Inaczej raczej nie unikniesz łatki netowego awanturnika.
  18. Jak to? To on pokazuje to publicznie?! O tempora, o mores... .
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.