Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 381
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Ale będziesz pół kroku do przodu, jeśli wybierzesz późniejszy egzemplarz, bo będziesz już miał odcięte nieprawidłowe rozdzielacze i pozostanie znaleźć właściwe. Np. od Hellcata. Bo z tym Hellcatem to się jakby trochę rozpędziłem. Z drugiej strony biorąc pod uwagę skuteczność, z jaką producenci zestawów serwują ten element, to jest spora szansa, że w Hellcacie będzie on odpowiedni do wczesnych P-47 :). Tu masz fotę jak wyglądał przód tego silnika. To jest F4U, ale wyglądało to tak samo w P-47C/wczesne D., a zdjęcie jest całkiem czytelne. Sterownik śmigła stałoprędkościowego jest do HS i brakuje szczotek do napędu mechanizmu śmigła CE, ale to nie dotyczy zapłonu i są to szczegóły, którymi nie zawracałeś sobie głowy do tej pory i warsztat jest silnie podkreślony, że niepurystyczny, więc nawet w ogóle o tym nie wspominam :).
  2. Najfajniejszy dzbankowy warsztat Pana abtb. Jakby się jeszcze udało znaleźć zapłon (na osłonie reduktora), który nie byłby właściwy dla samolotów z 1944.... . Wystarczy odciąć rozdzielacze (iskrowniko-rozdzielacze w tym przypadku) i przykleić odpowiednie z modelu Revella. Revell nie robił Hellcatów, albo innych Korsarzy? Mogłyby się nadać.
  3. greatgonzo

    P-40E - Eduard 1/48

    Bardzo dobry literat.
  4. greatgonzo

    P-40E - Eduard 1/48

    W temacie kolejności działań. Jeżeli wzorujesz się remontowanym egzemplarzem, to trzeba zacząć od poznania historii tego samolotu. Może być tak, że losy jakie przechodził drastycznie wpływają na wartość dokumentacyjną zdjęć z remontu. Dal przykładu brązowe tło pod szkleniem za kabiną to najprawdopodobniej efekt wcześniejszych remontów, albo przemalowań. Mogą być powojenne, mogą być ze służby. Nie wiem, jak masz to ogarnięte, nie twierdzę, że coś pominąłeś. To ogólne stwierdzenie. W przypadku odbudowy egzemplarzy podniesionych gdzieś z dżungli, czy z dna morza, albo jeziora (Michigan na ogół ) niebezpieczeństwo kryje się w niedoskonałych zdjęciach i degeneracji farby na różnych warstwach. Bywa, że takie egzemplarze podają informację, która jest w zasadzie niezrozumiała i niewytłumaczalna.
  5. Świetna sprawa. Rzadko spotykany przypadek przemyślanego, celowego i kontrolowanego preshadingu. To są te momenty, gdy KNRZP podkula ogon i zmywa się ze sceny skomląc.
  6. Najbliżej z FS (wg pomiarów) będzie 14036, ale różnica jest 3krotnie większa w stosunku do standardowego 'close match'. FS nie ma odpowiednika DDG (bo zdaje się o tym rozmawiamy). Inna sprawa, ze powołanie się na FS przez producenta farbki modelarskiej znaczy zupełnie nic. Farbka może być idealna, lub żenująco zła niezależnie od przywoływanego wzorca. Innymi słowy, doradzić musi ktoś, kto odkręcał ten słoiczek na żywo :).
  7. Odrobina skupienia i poradzisz :). Z cyklu wytęż wzrok i znajdź różnice:
  8. Jakaś klapka... . Z fabryki kadłuby z płaskim kilem wychodziły do D-2 włącznie. Trzeba kontrolować na zdjęciach.
  9. Jeden pies. Jakaś klapka, jakiś panelik. Może w kabinie można by szukać czegoś więcej. Chyba, że chce się wersję z płaskim 'kilem'.
  10. Ostatnio też sporo walę młotkiem w wybijaki. Tylko preferuję gumowy. jest mniej drastycznie :). Znakomity warsztat. W tej chwili chyba najciekawszy.
  11. Skąd to masz? Jedyny niebieski, o którym można bezstresowo powiedzieć, że stosowano go na Mustangach, to Insignia Blue. Jeśli chodzi tu o firmowy kolor 352nd FG, to z Debden do Boxted daleko nie jest, ale teoria jak każda inna. Zresztą i tak nie wiadomo dokładnie jakiego niebieskiego używano na Mustangach 352nd, ale wiadomo, że nie jednego :). Skracając historię nie wiadomo jakich niebieskich używano w 363rd FS. Ze względów logistycznych i ze względu na wygląd na zdjęciach można spekulować, że bazą był jeden niebieski, z którego mieszano pozostałe barwy. IB pojawia się tu odruchowo, ale to spekulacja jak każda inna i wcale nie jest oczywiste, że można było łatwo zdobyć wystarczające zapasy farby, żeby wymalować cały dywizjon. Znów opowieść do snucia przy ognisku, bez konkretnych wniosków. Kolor steru to oznaczenie dywizjonu w grupie i barwy wybrane dla dywizjonów 56th FG wpisują się w wieloletnie tradycje wyróżniania kolorystycznego jednostek w USAAF. Tyle, że tradycyjnie niebieski był w takich przypadkach bardziej po stronie granatowego. Widać ta wersja była nie dość cyrkowa na potrzeby watahy :).
  12. W czasach nieistnienia wschodnich portali robiło się to powiększając wycięcie na klosz, wklejając kawałek przezroczystej ramki i doszlifowując ją do kształtu. Nadmiar wymiarowy pozwalał swobodnie zaszpachlować łączenie i po spolerowaniu można było wymaskować odpowiedni kształt i wielkość klosza. A model przełomowy! W końcu podwieszenia dobrane bez zarzutu. Tak mnie to zachwyciło, że niczego już nie szukam. Cool P-47.
  13. Twoja wina. Przede mną nie siedziałeś, a z tyłu oczu nie mam. Skoro byłem przed Tobą, to mnie widziałeś i specjalnie nie zagadałeś ;). Może w końcu uda mi się wstrzelić w te warsztaty... :).
  14. Wanna jest niska. A stolarka - wielkowymiarowa witryna w przestrzennej formie tania nie jest. Przyznaję, że skróciłem sobie myślowo bo w tym miejscu rzecz sprowadza się do komplikacji konstrukcyjnej budynku wpływającej na ogólnopojęte koszta i nieproporcjonalnej do jego wartości. Stąd się wzięło w cholerę :). Mogę podrzucić przykład z życia. Dawno temu robiłem coś jakby adaptację na salon samochodowy. W elewacji wstawiłem takie przestrzenne, wysunięte okna. I mówię do inwestora: - Tu są takie witryny, ale podejrzewam, że jak dostaniesz wycenę, to Ci się odechce. To masz od razu rysunki z prostymi oknami, żebyś nie musiał kombinować. - Nie, nie, przestrzenne są super, takie chcę. Przy realizacji słyszę: - Wiesz koszta się nawarstwiają, to nie są tanie rzeczy, fajnie, fajnie, ale okna będą proste. Tak mi się przypomniało :).
  15. W oczekiwaniu na kolejny festiwal wybrałem się na wypad do Olsztyna. Tym razem pogoda nie rozpieszczała. OK, było dość ciepło, ale deszczowo i nie bardzo mi się chciało ruszyć z domu. W rezultacie niedziela w Olsztynie była krótsza niż powinna, ale starczyło czasu by przysiąść i, tradycyjnie dla mnie w tej olsztyńskiej rzeczywistości, uzupełnić moją skromną kolekcję emotikonów. Festiwalu, jak wiadomo, nie było, a olsztyńskie warsztaty modelarskie też nie w ten weekend. Miałem jednak swój cel. Olsztyński amfiteatr to moja ulubiona miejscówka koncertowa. Odpowiednio duży, by nie czuć się jak w klubie i poczuć atmosferę poważnego koncertu i wystarczająco mały by atmosfera ta byłą kameralna i nieprzytłaczająca. Akustyka jest elegancka, a położenie w zamkowej fosie wyjątkowe. I zawsze można znaleźć miejsce w pierwszych rzędach, by móc zajrzeć w oczy artyście. Po prawdzie miałem mieszane uczucia przed koncertem i nie byłem pewien czego się spodziewać. Rozbrzmiała muzyka i już po kilkunastu sekundach wiedziałem, że to będzie zjawiskowy wieczór. Uczuciowy, niezapomniany, znakomity!
  16. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Jak nic dzięki tej zachęcie widać już w tunelu światełko nadciągającej aktualizacji. Ale nie, zanim skończą się sprężarki :).
  17. Problem jest bardziej w początkowych założeniach niż w niekończącej się kontynuacji. Ale rzeczywista rzecz kryje się chyba w tym: To jest ogólny temat z dioramami. Ludzie, którzy je robią zwykle wywodzą się z klasycznego modelarstwa i tym samym solidnie orientują się w tematach, pojazdów, mundurów itp. Gdy mamy do czynienia z klasycznym modelem sprawa jest prosta. Gość robi model czołgu i ma do ogarnięcia dwa typy odbiorców. Jeden ma wiedzę o tym czołgu i mówi: Dobra robota, dobrze odtworzyłeś ten czołg w skali, drugi nie ma pojęcia i mówi: O, fajny czołg. W przypadku dioramy dwójka pozostaje bez zmian, ale zamiast jedynki mamy dwadzieścia typów, którzy znają się na różnych elementach składających się na dioramę. I autor powinien ogarnąć ich wszystkich. OK, może połowę, bo jeśli np. na dioramie pojawi się przysypana liśćmi , gdzieś przy krawężniku dziecięca łopatka do piasku, to można argumentować, że nie jest to istotny element dioramy. To bardziej żart, dodatek dla wyjątkowo dociekliwych obserwatorów i gdyby jej nie było, diorama nie straciłaby na treści i charakterze. Także to, że łopatka jest błędna nie decyduje też o tej treści i charakterze. Co innego gdy mamy do czynienia z istotnymi elementami. Autorzy zwykle mają do czynienia z opiniami innych modelarzy, którzy powielają schemat: ważne pojazdy i mundury, a reszta nieistotna, bo ludzie spojrzą przez dziesięć sekund (nie przyjmuję tego argumentu z zasady - usprawiedliwi każdy modelarski fuckup). Ale to nie zmienia, że w istotnych elementach dioram pojawiają się rażące błędy, To tak, jakby w tej ciężarówce zamontować kwadratowe koła. Absurd, nie ma prawa działać. I wszyscy modelarze od razu to wypomną. A jeśli absurd pojawia się w architekturze, drogownictwie, scenariuszu itd, to dlaczego nagle nie przeszkadza? Jeden mój znajomy modelarz jest botanikiem. Nie dostrzega w dioramach błędów w kształtowaniu dróg, ale niemal nie jest w stanie znaleźć dioramy, która nie zawiera absurdów zawartych w roślinności. Ja się nie znam na zieleni zupełnie, inne rzeczy są dla mnie oczywiste. Przekleństwo dioramiarza, który stoi po środku tych ocen. U Ciebie pojawiają się problemy w proporcjach, czy skali (jeden pies, albo jedno , albo drugie). Lokale usługowe w parterze mają swoje proporcje inne niż lokale mieszkalne. Elementy architektury trzymają się określonych wymiarów nie tylko ze względu na przepisy, ale też ze względu na ergonomię. Wymiernym elementem określającym wymiary na dioramie jest Fiat. To duża ciężarówka, ale wciąż podkreśla, że elementy architektury maja problemy z tymi proporcjami. Popatrz na swoje zdjęcia. To z zakładem kapeluszniczym będzie najbliżej drugiego sortu dzielnicy, jaką przedstawia Twoja diorama. I zauważ jaki jest dystans między nadprożem okien parteru i oknami piętra. Parapet na pietrze dość precyzyjnie pozycjonuje strop. Zdecydowana większość dioram ma problem w tym miejscu i nawet, gdy nie ma odwzorowanego wnętrza budynków od razu czuje się, że coś jest nie tak. Potem dochodzą szczegóły, jak wymiary sprzętów , które wbrew pozorom, deklarują błąd na pierwszy rzut oka. Oczywiście można się upierać, że może akurat ktoś w kamienicy miał super nietypową wannę, którą odziedziczył po chorej babci, która nie mogła mieć innej i zrobiono jej taka na zamówienie itp wytłumaczenia. Ale takie wytłumaczenia nie są widoczne w dioramowej opowieści. Kreują dysonans, który trzeba by jakoś odkręcać, o ile w ogóle natrafiłaby się taka możliwość. Elegancka , efektowna i w cholerę droga stolarka w lokalu w podłej kamienicy, w marnej dzielnicy od razu rzuca się w oczy jako błąd w scenariuszu. A to, że kamienica jest podła i dzielnica marna jest jednoznacznie zdefiniowane przez architekturę. W ogóle bym o tym nie pisał, gdyby dioramka też była marna. Ale nie jest, widać w niej wartościowy potencjał autora w kreowaniu opowieści treścią i kompozycją, co jest podstawą dobrej dioramy, nawet takiej klasycznej, gdzie autor związany jest materiałem zdjęciowym dokumentującym scenkę. A w takich wolnostrzeleckich dioramach, to już nie ma nic ważniejszego, o czym łatwo się przekonać oglądając dioramy np. na konkursach. Ze świecą szukać autora, który w ogóle próbuje to ogarnąć.
  18. Bez dobrych zdjęć w tym temacie zawsze jest wątpliwość. Bo teoretycznie stencile powinny być uzupełniane jako istotny element zapewniający prawidłową obsługę samolotu i pomagający zapobiec nieszczęściu. Mechanik przeczyta sobie jaką benzynę ma wlewać i dzięki temu nie wleje żółtej zamiast czerwonej, albo nawet gnojówki. Z drugiej strony erks jakimś cudem sobie z tym radzili, gnojówki do baków nie lali nawet bez pisanej informacji obok wlewu. Przy zmianach kamuflażu, napisów powszechnie nie odtwarzano, co przy upierdliwości procesu raczej nie dziwi. To powtarzająca się praktyka, w różnych warunkach i trudno nie traktować jej jako standard., a odtwarzanie napisów jako odstępstwo, nawet jeśli teoretycznie powinno się je odtwarzać.
  19. Masz plan dalszego postępowania z tym tematem?
  20. Naprawdę? Dziwne. Zwykle na takim obrazku widnieje podpis autora, a na tym go nie widzę. I nie chce mi się wierzyć, że taki autor jak Fleischer zgodziłby się firmować taką pokrakę. Moi uczniowie po pierwszej, drugiej lekcji nie walili już takich kwiatków.
  21. Mam nadzieję tylko, że to nie jest rzeczywiste pudełko. Wykorzystanie aksonometrycznego renderu jako bazy do obrazka musi dać taki efekt.
  22. Srebrzankowy.
  23. Z fabryki z serialem i gwiazdami - tak. Seriale D-40 są ok. Pod UN-V na zdjęciu podwieszona jest płaska 150-ka. Ale w tym czasie używano też 108-ek w takiej konfiguracji. Bez szczegółowego sprawdzenia historii lotów... itd, jak było pisane wyżej. Płaskie zbiorniki do M - szare. 108-ka może i szara. Jak nie dasz zbliżenia na to co chcesz zamontować, to nie wiem. W sensie, że na plastik.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.