HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Z chemicznego punktu widzenia jest następująco: Potrzebujemy związku chemicznego który jest rzadki, rozpszcza polistyren ale wolno paruje. Tempo parowania zależy od temperatury wrzenia. Im wyższa, tym wolniejsze parowanie. I tak np. Aceton - 56 C Etanol - 78 C, IPA - 82 C (nie rozpuszczają plastiku ale dla porównania) Octan butylu - 126 C. Dlatego Tamiya thin cement to mieszanka acetonu z octanem butylu. Wolniej paruje. Limonen - 178 C. Wchodzi w skład Tamiya limonene cement. Z tego wychodzi, że można by spróbować czystego limonenu. Powinien wysychać powoli. Można go zagęścić rozpuszczając w nim nieco polistyrenu co powinno jeszcze bardziej spowolnić wysychanie. Limonen jest nieszkodliwy, choć może działać drażniąco na skórę. Naturalnie występuje w skórkach owoców cytrusowych nadając im charakterystyczny zapach.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
P-11c w 1/72 to przepak Hellera. P-24 to polskie formy RPM. Encore chyba wyłącznie przepakowywała. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Zgadza się. To właśnie były te arkusze z literami dostępne w sklepach dla grafików. One były bardzo cienke, niemal sam pigment wprasowywało się w podłoże. O przesunięciu czy odklejeniu po nałożeniu nie było mowy. Wspomniany arkusz z polskimi oznaczeniami był nieco inny. To były delikatne, ale jednak naklejki. Źle zaaplikowane mogły po pewnym czasie odpaść. Klej swoją drogą też nie był zbyt trwały. Ciekaw jestem czy ktoś je pamięta (te polskie). -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Suche kalkomanie - nie mogę nic znaleźć w Sieci, może ktoś pamięta? Koniec lat 70-tych i początek 80-tych. W CSH pojawiły się arkusze (chyba A4) kalkomanii z szachownicami różnych rozmiarów, oznaczeniami literowymi i godłami dla samolotów z 1939 r. I chyba nie tylko, bo zdaje się były też małe szachownice z "Poland-ami". Dla skali 1/72. To była tzw. sucha kalkomania czyli samoprzylepna. Tak samo jak się pojawiła, tak znikła i już nigdy tego nie widziałem. Arkusz oczywiście kupiłem i miałem przez długi czas. Z tego co pamiętam, to na tamte czasy jakość druku była bardzo dobra. Wadą była bardzo błyszcąca faktura. W ogóle w tych czasach sucha kalkomania była dość popularna. W Warszawie, w sklepie dla grafików (chyba był gdzieś w pasażu na tyłach domów Centrum) kupiłem arkusz z różnymi literami i cyframi w kolorze białym. Służył mi potem jako źródło oznakowań do modeli w malowaniach RAF-u. -
A dlaczego? Nie takie firmy padały. A skoro są doniesienia, że inne firmy PJ tez mają problemy, to tym bardziej nie dziwne.
-
WingnutWings w likwidacji: https://forum.ww1aircraftmodels.com/index.php?topic=11013.0
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
No właśnie wydaje mi się, że w latach 70-tych farby Humbrola jako produkt przeznaczony m.in dla dzieci nie miały już prawa zawierać ołowiu. Na angielskich stronach piszą, że dodatek bieli ołowiowiowej musiał być oznaczony na opakowaniu. Ołów zawierały również farby antykorozyjne. A związki ołowiu przyśpieszające schnięcie nie były już stosowane w latach 60-tych. Ale wracając do wątku. Ja tam za farbami Humbrola nie tęsknię. Były dość gruboziarniste. Dawały bardzo silny mat. Wtedy to nie przeszkadzało. Poza tym, malowało się pędzlem, więc dobre krycie było plusem. No i nieźle maskowały drobne nierówności podłoża. O surfacerach wtedy nikt nie słyszał. Na tamte lata "stare" Humbrole to były świetne farby, chociaż ja wolałem Molak-a. Ale uważam, że Humbrole ze starej receptury nie sprawdzały by się dzisiaj jako farby modelarskie. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Nie wiem czy miały. W UK już od lat 60-tych farby zawierające biel ołowiową były wyraźnie oznaczane i nie mogły być używane w produktach dla dzieci. Inne dodatki ołowiane stosowane w farbach miały przeznaczenie antykorozyjne lub inne specjalne i raczej nie dotyczyły farb modelarskich. Więc jeśli Humbrol nawet dodatki ołowiu miał, to co najwyżej do końca lat 60-tych. Jeśli chodzi o przepisy, to zakaz dodatków z ołowiem wprowadzono w USA już w 1978 r. Unia wprowadzała zakazy stopniowo, od 1992 roku. Ostateczny zakaz to chyba 2015 r. Humbrol zresztą od dawna nie jest niezależną firmą a jedynie marką. Produkcja farb Humbrol we własnej fabryce to odległa przeszłość. Producenci zmieniali się już kilka razy. Przez długi czas Humbrol-e produkowane były w Chinach. Więc zmiany receptury i jakości farb nie są niczym dziwnym. W świetle powyższego twierdzenie, że (zła) Unia zakazała produkcji dobrych farb jest nieprawdą. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Jaki był skład wcześniej a jaki "potem"? Może zacytuj odpowiednie przepisy skoro to wiesz. -
Nie ma tragedii. Do prac "powierzchniowych" przeciętny chińczyk z dyszą 0.3 - 0.4 powinien wystarczyć. Mają rację, bo dyszą 0.2 jest to kłopotliwe. Ale nie niemożliwe. Kładzenie gładkiej, błyszczącej warstwy wymaga malowania "mokrym" strumieniem. A to w zasadzie oznacza prowadzenie aerografu w miarę blisko podłoża. HP-BH daje wówczas dość małą plamkę. Pokrycie powierzchni będzie wymagało położenia wielu w miarę równych, regularnych pasków w odpowiednim odstępie. A wtedy dużo łatwiej o jakiś błąd. Przy powierzchniach dla któych idealny błysk nie jest kluczowy, można sobie odpuścić i wtedy 0.2 się też nada. Tyle, że dłużej się maluje.
-
Nie są potrzebne żadne umiejętności ani warunki. O ile potrafisz zmieszać wódkę z sokiem pomarańczowym, to koktail acetonu z octanem butylowym będzie nawet łatwiejszy. Po prostu pół na pół i nie musi być dokładnie. Oba składniki są nietoksyczne choć drażniące przy wdychaniu a większe dawki mogą powodować zawroty głowy i objawy zatrucia. Dokładnie jak w przypadku spirytusu Cena litra octanu to około 30-40 zł. Litr acetonu 5-10 zł. W ten sposób litr cleanera kosztuje Cię 18-25 zł. To nie do końca tak. Nie są to co prawda jakieś wielce dokładne mierniki, ale pokazują w miarę prawdziwe wartości. Tyle, że czym innym jest ciśnienie na wyjściu z reduktora a czym innym ciśnienie na aerografie. To drugie zależy m in. od średnicy i długości wężyka a także budowy samego aero. Dlatego wartości ciśnienia podawane przez innego modelarza nie muszą być miarodajne. Ale jak ustalisz wartości "działające" u Ciebie, to możesz się ich trzymać. Tyle, że jak mówiono, trzeba je modyfikować w zależności od rodzaju farby i jej rozcieńczenia. Więc w efekcie, kierowanie się wskazaniami manometru to droga donikąd. Najlepiej jest mieć aero z zaworkiem lub zaworek na złączce i regulować w zależności od potrzeb.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Miałem ten tomik! To było pietrwsze źródło z którego dowiedziałem się o istnieniu takich samolotów jak F-14 i F-15. Wpatrywałem się w te małe rysuneczki i starałęm się dociec, czym one się tak naprawdę różnią. Wydawały się identyczne. -
... W cenie przyzwoitej whisky. No właśnie. Whisky też w sumie nadaje się do czyszczenia aero po akrylach. I znacznie lepiej pachnie. Zapewne większości z nas zadrżała by ręka przed wlaniem czerwonego Johnny Walkera do zbiorniczka aero. Choć to dość podła whisky. A przecież czerwony walker jest trzy razy (!) tańszy niż mr tool cleaner. 49 zł za litr kontra 150 zł za litr Albo octan butylu, który po zmieszaniu z acetonem da nam ten sam skład co tool cleaner za ułamek ceny. Szczerze powiedziawszy, nie jestem pewien czy sam aceton czyści gorzej niż mieszanka pół na pół z octanem butylu. Może minimalnie. Za to zapach mieszanki jest dla mnie bardziej drażniący niż samego acetonu.
-
1 Kg/cm2 to 1 bar. Czyli w okolicach 1 atm 1 Lb/in2 (funt na cal kwadratowy) to 1 psi (Pound per Square Inch)
-
Ten zaworek służy właśnie do tego, aby nie regulować ciśnienia na kompresorze bo to niewygodne. Tam trzeba ustawić na stałe jakieś maksymalne które wykorzystamy - np. 2.5 bar a regulować tym zaworkiem przy aero. Bo jak już powiedziano, do każdego praktycznie malowania trzeba sobie to ciśnienie (czy też inaczej przepływ powietrza) wyregulować indywidualnie. Zależnie od rodzaju, konsystencji farby, stylu malowania itp. Np. niewielkie do metalizerów a maksymalne do płukania. A jak konkretnie dobierać? Trudno to opisać w kilku zdaniach. Obejrzyj sobie filmy na YT. Np. sklepu Agtom. Generalnie, to ciśnienie dobiera się do gęstości farby a nie odwrotnie. No i problem polega na tym, że w chińczykach te zaworki działają bardzo różnie. Zwykle słabo, tzn. regulacja jest mało płynna lub wręcz zerojedynkowa.
-
Nie będziesz żałował, bo to naprawdę przyjemny aero. Ale przy podkładowaniu, lakierowaniu i w ogóle przy bardziej powierzchniowym malowaniu mały zbiornik i stosunkowo niewielka maksymalna plamka mogą przeszkadzać. Nie to, żeby się nie dało malować, ale to trochę jak jazda sportowym samochodem z rodziną nad morze Dlatego uważam, że dokupienie zwykłego chińczyka z większą dyszą i zbiornikiem do takich celów jest sensowne. Chyba, że robisz tylko figurki albo w ogóle niewielkie modele.
-
1. Opinia odosobniona 2. Przedstawiana bez dowodów 3. ...przez kogoś kto z nie używał nigdy aerografów Procon Boy Platinum
-
Mistrz samozaorania
-
Który z któyrm? Pokaż zdjęcia dające dowód na np. gorszą obróbkę elementów lub przyśpieszone zużycie Mr Hobby w stosunku do Iwaty. Twoje opinie na ten temat Solo są niemiarodajne z dwóch względów: 1. Nikt w zasadzie ich nie podziela. 2. Nawet jeśli inni się mylą, to Ty nie pokazujesz dowodów na swoje twierdzenie
-
Bo? Przeprowadzałeś jakieś badania? Chętnie zobaczę dane. Np. analizę materiału użytego na dysze i igły. Albo doświadczenia z wieloletniego, intensywnego użycia obu typów.
-
Jeśli chcesz koniecznie Iwatę i ma to być jedyny aerograf, to HP-CH. Do powierzchniowego malowania zalecałbym jednak jakiś aero z dyszą 0.4. Chyba, że robisz tylko niewielkie modele. W przeciwnym wypadku, tani chińczyk do powierzchni (też podkłady, lakiery) i Iwata HP-BH do całej reszty. Ale z ekonomicznego punktu widzenia, lepszy będzie Procon PS-289 (lub PS-270). W porównaniu do HP-CH jakość sprzętu i efekty malowania takie same a cena niższa. HP-BH ma nad Procon-ami jedynie przewagę niewielkich wymiarów i małego zbiornika. Jest lżejszy i nieco poręczniejszy. Ale to kwestia przyzwyczajenia.
-
Nie pokazuje, tylko udaje. A naprawdę, to opowiada. Zmiana słoiczków jest łatwa i szybka pod warunkiem, że każdy zaopatrzony jest w końcówkę. Ale to teoria, bo końcówka zawiera nie tylko krócieć do podłączania, ale także otwór odpowietrzający. Nie da się przechowywać farb w taki sposób. Więc nawet jak dysponujesz kilkoma końcówkami, to po malowaniu musisz je umyć, a to od cholery pracy. A jak dysponujesz jedną, to musisz ją umyć przy każdej zmianie farby. Wg mnie, ten system nie ma sensu przy malowaniu modeli. Sprawdzi się, gdy masz do pomalowania dużą powierzchnię niewielką liczbą kolorów. Odpada wtedy uzupełnianie zbiornika, nic się nie wychlapie i przełączanie między kolorami łatwiejsze.
-
Ten wzór to ma być russian cockpit green wg. Mission Models. A tak jak mówiłem, porównywanie koloru z ekranu z jakimkolwiek "rzeczywistym" nie ma zwykle sensu.
-
Co do oceny jakichkolwiek kolorów na podstawie zdjęć i w dodatku z netu:
-
Gonzo nie może się powstrzymać od lekko protekcjonalnego tonu co nie? ? Ale to drobiazg, bo jak już się merytorycznie wypowie, to można tylko otworzyć buzię i słuchać. Dodam tylko, że HV-Z bar można zrobić w kilku opcjach - z pełnymi pasami inwazyjnymi, z częściowymi i bezpasów. Z fabryczną owiewką kabiny lub z owiewką Malcolm-a. Łanowski w swoich wspomnieniach pisze, że samolot był osobistą maszyną Gabreskiego zanim nie przesiadł się na nowego bubbletop-a. Wtedy "Silver Lady" odziedziczył Łanowski i najczęściej latał na nim.
