-
Liczba zawartości
1 335 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
44
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez rymulus
-
Dzięki Z narzędzi to jest zwykle tylko pęseta i coś do nakładania kleju np. cienki drucik bo wykałaczka jest za gruba. Materiały to głównie różnej maści kabelki pozyskane z cewek, uszkodzonych przewodów od elektroniki i innych elementów uważanych zwyczajowo za śmieci oraz od niedawna druciki ołowiane. Jeśli chodzi o samo mocowanie drutów to staram się, tam gdzie się da, wiercić otworki w które potem wklejam kabelki. Takie połączenie jest zdecydowanie stabilniejsze i ciężko je uszkodzić. Zacząłem tez, przy tym modelu, przemywać kabelki i inne elementy alkoholem (IPA). Zauważyłem, że na wypalcowanych częściach klej CA zasycha znacznie szybciej i jednocześnie spoina jest znacznie słabsza. Myślę, że tłuszcz z palców tworzy taki jakby film, który nie pozwala klejowi na przyklejenie się do klejonej części. Często miałem tak, że klej zasychał, a ja mogłem bez większych problemów wyciągnąć drucik nim przyklejony. Odtłuszczanie powierzchni klejonej wpływa pozytywnie na łączenie i wydaje mi się, że idzie wtedy także mniej kleju.
-
Ty pytasz ja odpowiadam. Moim zdaniem są dwie główne przyczyny tego, że wąskie i długie elementy wychodzą zdeformowane. Pierwsza to pośpiech i próby odcięcia plastiku za pierwszym pociągnięciem ostrza, a druga to zastosowane ostrze. Z mojego doświadczenia wychodzi, że im grubsze ostrze tym większa jest szansa na to, że odcinany pasek się wygnie. Pokazywałem taki przykład przy okazji warsztatu z P-11c. Tam chodziło mi właśnie o wygięty, a nie prosty pasek hipsu. Góra - pasek odcięty skalpelem modelarskim za jednym pociągnięciem. Dół - pasek odcięty przy pomocy żyletki kilkoma pociągnięciami. Wróćmy do Twojego przykładu. Mam do wycięcia element o wymiarach 20 mm x 1 mm o grubości powiedzmy 0,5mm. Zacząłbym od odcięcia kawałka hipsu z lekkim naddatkiem, np. 0,5 mm. Odcinałbym to przy pomocy nożyka lub żyletki wzdłuż jakiejś linijki powtarzając cięcie kilka razy z niewielkim naciskiem na ostrze. Naddatek jest po to aby można było usunąć pilnikiem skos jaki się pojawi na krawędzi. Zasada jest taka. Im grubsze ostrze i mocniejszy nacisk tym krawędź cięcia jest pod większym skosem. Taki element wykańczam delikatnie pilnikiem sprawdzając raz po raz suwmiarką jego szerokość. Przy mniejszych elementach np. 2 x 1,5 mm odcinam tak jak powyżej pasek z tym że odcinam go z większym naddatkiem tak aby miał długość powiedzmy 4 mm a nie 2. Dzięki temu można stabilnie trzymać go pęsetą z jednej strony podczas obrabiania trzech pozostałych krawędzi i po osiągnięciu wymiaru 1,5 mm odcinam nadmiar na wymiar 2 mm. Jeśli nawet trzeba obrobić ostatnią krawędź to jest już łatwiej bo została tylko jedna a nie cztery.
-
Jak najbardziej, można dorabiać wszelkie elementy. Świetnie się przykleja, i co ważne można go formować termicznie. Nadaje się do formowanie próżniowego, a także dobrze reaguje na gorącą wodę. Można zwinąć kawałek, wsadzić do gorącej wody, a po wyjęciu zachowuje nadany kształt.
-
To płyta polistyrenowa lub plastikowa. Używana jest też nazwa Hips choć nie wiem czy to jakiś skrót czy angielska nazwa. Generalnie szybciej się to pisze. https://www.mojehobby.pl/products/Plyta-z-utwardzonego-polistyrenu-200x330x0-25-1szt.html
-
Na każdym kolejnym zdjęciu model wygląda coraz lepiej. Do gustu szczególnie przypadła mi środkowa część skrzydła. Te ciemne przebarwienia wyglądają znakomicie. Prawdę mówiąc, po tym jak widziałem już kilka modeli w tym malowaniu, nie spodziewałem się, że efekt końcowy (prawie końcowy) będzie tak dobry.
-
Nie wiem jak wyglądały oryginały więc o intensywności brudzenia nie będę nic pisał. Jak dla mnie bardzo zgrabny modelik, przyjemnie się ogląda fotki. Nie pasuje mi natomiast ta dziwna plama na stateczniku pionowym i śmigło z tymi, powiedzmy, wielkimi jak na śmigło jaśniejszymi plamami. Wydaje się też, że skrzydło pomiędzy km-ami ma pęknięcie lub zostało niedokładnie sklejone (obrobione).
-
No i super to wygląda.
-
Model na tym etapie już świetnie wygląda. Mnie jednak najbardziej imponuje Twoja umiejętność obróbki blachy i montowania jej w tak czysty sposób. Blacha to materiał, którego ja osobiście nie lubię, a może bardziej niż materiału to nie lubię klejenia blach.
-
Bardzo mi się podoba schemat malowania. Dzięki niemu model prezentuje się bardzo dobrze i oryginalnie na tle standardowych kamuflaży.
-
Coraz lepiej się prezentuje.
-
Zdjęcia nie widać.
-
Samolot, który miał zawsze wracać do bazy, czyli CA-12 Boomerang od Special Hobby 1/72
rymulus odpowiedział sebastain → na temat → [L]Warsztat
Składam zażalenie na niechlujną robotę. Te żeberka w skrzydle są docięte byle jak, każde nieco innej wysokości i krzywo przyklejone. Wrega pomiędzy otworami na podwozie także nie jest obrobiona. Wyraźnie widać, że przy otworach zostały zadziory. Podoba mi się, że dorabiasz brakujące elementy ale przydałby się im ostateczny szlif papierem ściernym przed wklejeniem. -
Czyli robiliśmy to w taki sam sposób.
-
Zdjęcie poglądowe. Do szybki przykleiłem, jak widać na zdjęciu, drut z jednej strony aby się nie przesuwał, a następnie używając uchwytu od nożyka rozwałkowałem go zaczynając od strony taśmy. Starałem się toczyć ten wałek w jednym równym tempie, bez zatrzymywania i z jednakowym naciskiem (obie dłonie dociskały uchwyt). Robiłem to po raz pierwszy ale jak widać wszystkie trzy druciki udało mi się spłaszczyć prawie jednakowo.
-
Wystarczy - 1,75 dioptrii na każde oko. Dziękuję wszystkim za pozytywne reakcje.
-
Powierzchnia modelu wyszła Ci doskonała.
-
Trochę to trwało ale w końcu coś powstało. Zemściło się na mnie nieprzemyślane do końca planowanie kolejnych kroków budowy czego konsekwencją była strata wielu godzin poświęconych na wykonanie jednego elementu. Koniec końców okazał się całkiem nieudany (zdjęcie będzie poniżej). Sporo czasu poświęciłem także na nakręcenie filmiku z prac. Moje próby nakręcenia czegoś skończyły się na tym, że było widać że coś robię ale nie było za bardzo widać co robię. Z pewnością aby poprawić ten stan musiałbym zainwestować w jakiś statyw aby aparat ustawić nad miejscem roboczym, a nie z boku biurka, musiałbym także dokupić inny obiektyw do aparatu bo ten który mam nie pozwala na robienie zdjęć i filmów z bardzo bliska. Zrobiłem natomiast kilka zdjęć z etapów robienia poszczególnych elementów. Pokazują one co prawda tylko ogólny schemat wykonywania elementów, a nie krok po kroku ale myślę, że będzie to czytelne . Wykonanie elementu zaczynam od złapania wymiarów jakie musi posiadać. Następnie z hipsu wycinam nieco większy, od planowanego, element (lepiej podpiłować nadmiar niż doklejać czy ciąć od nowa) i zaczynam dopasowywanie poprzez szlifowanie. Kolejne elementy powstają w ten sam sposób. Podobnie wykonuję pomniejsze elementy. Najpierw surowy kawałek dociętego na wymiar plastiku, a potem szlifowanie do osiągnięcia prawidłowego kształtu. Aby nadać elementowi ostateczny kształt doklejam kolejne kawałki plastiku, oczywiście z naddatkiem, i znów do ręki trafia pilnik. Po szlifie mamy gotowy, wypiłowany element. W czasie przyklejania do większego elementu np. wręg czy wzmocnień bardzo przydaje się papier milimetrowy. Można dzięki niemu szybko rozplanować równe rozłożenie jednych elementów na powierzchni innych. Przyklejam paski oczywiście z naddatkiem. Paski od większego arkusza hipsu zwykle odcinam żyletką. Po dokładnym wyschnięciu kleju jeszcze lekkie szlifowanie aby wyrównać wysokość wzmocnień. Kolejna ścianka działowa. Od planowania poprzez klejenie, przycinanie do finału. Tu właśnie widać ten nieszczęsny element o którym wspominałem na wstępie. Robiłem go nie mając punktu odniesienia i nie mogąc go stabilnie ustawić do przymiarek. Jak widać na koniec wyszła mi lekko krzywa i przewymiarowana w niektórych miejscach kreaturka. Może słowo o tym jak przyklejam te wzmocnienia. Nie zaskoczę nikogo jak napiszę, że zaczynam od za długich pasków hipsu. Przytrzymuję je na miejscu pęsetą i podlewam lekko klejem jak najdalej od pęsety aby klej nie dostał się między pęsetę a pasek. Jeśli się dostanie to kończy się to zazwyczaj na przyklejeniu paska do pęsety a nie do plastiku, a w skrajnych przypadkach do zniszczenia paska, w tym przypadku jest to hips 0,1 mm więc o szybkie jego rozpuszczenie bardzo się starać nie trzeba. Gdy pasek się już lekko trzyma powierzchni podlewam go większą ilością kleju i delikatnie dociskam. Po dokładnym wyschnięciu żyletką odcinam (staram się wszystkie na raz) paski w zaplanowanym miejscu i usuwam ich zbędną część. Potem przyklejam przy nich wzmocnienie poprzeczne, a następnie znów wzmocnienia pionowe itd. itd. Nadmiar odcinam. Czasami trzeba zrobić bardziej złożone wręgi. Lub wręgi z otworami. Najpierw wyznaczenie miejsc wykonania otworów przy pomocy nitowadła na większym kawałku hipsu. Odcięte żyletką wręgi. Po wstawieniu kilku drucików luk na magazynek do Vulcana i sam bęben na amunicję prezentuje się tak. Robiąc bęben na amunicję kręciłem próbne filmiki więc nie mam zdjęć z etapów jego powstawania. Dla wyjaśnienia. Ze względów konstrukcyjnych modelu musiałem w środkowej części luku usunąć wręgi. Z moich wyliczeń wyszło, że bęben powinien mieś od 5,5 do 6 mm średnicy (ja zrobiłem 5,5 mm), jeśli chciałbym zachować wręgi musiałbym z komorą zawitać w kabinie załogi. Idąc na kompromis odchudziłem do granic możliwości ściankę wanny kokpitu i usunąłem te części wręg. Dzięki temu wszystko pasuje w miarę poprawnie. Na koniec moja propozycja na taśmę amunicyjną. Z moich szacunków wyszło, że powinna mieć około 2 mm szerokości na 0,8 mm grubości. Powstała z paska hipsu 0,25 mm owiniętego rozwałkowanym drucikiem ołowianym 0,2 mm. To tyle na chwilę obecną. Mam nadzieję, że moje wypociny coś sensownego pokazały. Przyznam jednak, że robienie takich zdjęć krok po kroku jest nieco uciążliwe. Trzeba cały czas pamiętać aby obróbkę przerwać we właściwym momencie żeby zrobić zdjęcie pokazujące dany etap pracy przy elemencie.
-
Dassault Mirage IV P | 1:72 A&A Models
rymulus odpowiedział Hubert Kendziorek → na temat → [L]Warsztat
Błękit daje ostro po gałach. Zapowiada się ciekawe i nietypowe malowanie. -
Fajne jajo. Szkoda tylko, że robiąc go w locie nie usunąłeś otworów w które mocuje się podwozie. Niedawno moja córka zmagała się z tym modelem, był to jej pierwszy model zrobiony całkowicie samodzielnie, a drugi w życiu więc jako dumny ojciec mam do tego jaja sentyment.
- 2 odpowiedzi
-
- space shuttle
- egg plane
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Podoba mi się, jak zresztą większość modeli w Twoim wykonaniu. Wielkość modelu jest imponująca, zastanawiam się jak operujesz takim dużym modelem podczas lakierowania. Mnie osobiście denerwuje w modelach w skali 1/48, że podczas manewrowania nimi zawsze o coś muszę zahaczyć. Nie umiem sobie wyobrazić jak taka operacja wygląda przy modelach w jeszcze większej skali.
-
Ja położyłem je testowo na kawałek hipsu. Po oględzinach stwierdziłem, że pewnie coś zrobiłem źle lub akurat ten arkusz jest wadliwy. Jakież było moje rozczarowanie jakością tych wcale nie tanich kalek jak się okazało, że nity z drugiego arkusza wyglądają identycznie, czyli nie wyglądają.
-
Cóż by tu rzec. O tym ,że model świetnie wygląda w tym malowaniu pisał nie będę bo zostało to już napisane powyżej. Sam model jako całość wyszedł świetnie, malowanie z ręki, którego się obawiałeś, także. Podoba mi się pierścień na osłonie silnika, te rdzawe ślady wyglądają bardzo realistycznie, podobnie jak zabrudzenia w okolicy zbiornika. W porównaniu kamuflaży Aeronautica Romana 1 - Polska 0. PS. Jak się zachowywał "łosz", przy tych wszystkich rowkach, podczas nakładania na skrzydło?
-
Bardzo przyjemny PZL-ek. Zarówno Ty jak i Mikołaj pokazaliście jak fantastycznie wyglądają te samoloty w bardziej urozmaiconej szacie kolorystycznej. Masz u mnie plus dodatkowo za pomysłową historię i samo wykonanie modelu choć widać, że podczas nitowania osłony silnika ręka Ci trochę drgnęła.
- 18 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- pzl p.7
- arma hobby
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Bardzo fajny model, świetnie i ze smakiem dopracowany malarsko. Co do wyrobów GHW to ja mam całkowicie odmienne zdanie. Kupiłem dwa arkusze z nitami do 1/72 i okazało się, że są całkowicie płaskie. Jedyny ślad jaki pozostaje po ich nałożeniu to srebrne kropeczki, które mają około 0,5 mm średnicy i wyglądają jak całkowicie płaskie kropki farby. Po pokryciu ich cienką warstwą farby czy podkładu nie ma po nich śladu.
-
Czeka cię nielada wyzwanie przy tych fotelach ponieważ produkt wyjściowy jest marnej jakości. Elementem który w gotowym modelu rzuca się najbardziej w oczy jest zagłówek. Uważam, że ten element powinieneś zrobić od podstaw. No i oczywiście pasy muszą być, nimi przykryjesz nieco niedoskonałości samego siedziska.
