Hej, Kozborn.
Kibicuję Ci w Twojej przygodzie z samolotami, cieszę się z postępu jaki widać w kolejnych pracach.
Od razu zapytam (jako zupełny laik samolotowy), czy powierzchnie kadłuba i skrzydeł powinny być matowe?
Mam wrażenie, że nie są równe i zastanawiam się, czy nieco grubsza warstwa lakieru, a następnie przeszlifowanie jej drobnym papierem i pastą polerską nie pozwoliłoby na uzyskanie równej, ale jednocześnie bardziej błyszczącej powierzchni. Jeśli kłóci się to z realiami WWII, to oczywiście pomysł jest do kosza.
Ponieważ co chwila dostajesz sprzeczne informacje dotyczące sposobu robienia zdjęć (ja - białe tło, ktoś inny - tło inne, niż białe) to pozwolę sobie tylko napisać Ci jak ja robię zdjęcia.
Używam białego tła - jest najbezpieczniejsze, choć przy niektórych modelach kolorowe (jak na przykład szary) sprawdzają się nieco lepiej. Obiekt oświetlam dwoma lampami biurkowymi, tak aby nie było wyraźnych cieni, stosuję żarówki z zimnym światłem (coś koło 4500 K). W aparacie włączam preselekcję przesłony (jeśli to za trudne, to pomiń) i daję przesłonę co najmniej 11. W takiej sytuacji niezbędny już jest statyw lub dobre unieruchomienie aparatu, ponieważ wydłuża się czas ekspozycji i rośnie ryzyko poruszenia zdjęcia. Zwykle zdjęcia wychodzą za ciemne (to wina jasnego tła), dlatego nastawiam w aparacie rozjaśnienie - jego stopień ustalam metodą na oko. I już. Czasem przydaje się niewielka obróbka w fotoedytorze, ale nie zawsze. Działa tu zasada filharmonii - ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Jak sam czytasz, fotki mają olbrzymi wpływ na odbiór pracy i dlatego - czy chcesz, czy nie - warto się trochę tym problemem zając.
A przed 1:48 się nie broń - szkoda zdrowia