W oczekiwaniu na olinowanie do Albatrosa, wyciągnąłem z szafy drugiego. Ten sam model Eduarda. Albatros Młodszy miał być zrobiony bez błędów popełnionych przy Starszym. Ktoś niedawno wspominał, że jeśli chcecie rozśmieszyć Pana Boga - opowiedzcie Mu o swoich planach. Świadom dawnych błędów, popełniłem więc nowe – ale to najpewniej chleb powszedni modelarza, więc przejdę do planów właśnie. Malowanie – głównie sklejka:
Na jednym z zachodnich forów widziałem model w tym malowaniu z dodatkowo podkreśloną fakturą nitów, co robiło bardzo dobre wrażenie. Zapragnąłem i ja taki samolot zrobić, dlatego poświęciłem sporo czasu na przerycie średnio widocznych nitów Eduarda rysikiem, powinno to być widoczne na poniższych zdjęciach. Planuję biały podkład, cieniowanie linii podziału, potem akrylowa (najpewniej) baza i olejne próby odtworzenia esów floresów sklejki. Pokrycie mixem żółtego i pomarańczowego lakieru Tamki i zabezpieczenia wszystkiego połyskiem. Potem trudny moment – kładzenie olbrzymiej kalkomanii, na której mogę wywinąć kozła, w zapasie mam drugą. No i potem zapuszczanie łosza we wszystkie dziury i linie, co powinno urozmaicić kadłub. Stan na dziś: