Skocz do zawartości

zaruk

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 417
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez zaruk

  1. Podoba mi się. To "i chciałabym i boję się" zupełnie niepotrzebne było. Czy te zacieki pod każdym bulajem to w realu też były? Zupełnie jakby codziennie załoga coś przez nie wylewała...
  2. Cieplej...
  3. Forum było miejscem, gdzie mógł przyjść każdy. Póki tak było, póki nie zaczęły się proskrypcje - sytuacja w Republice nie była zła. Doświadczeni modelarze nie biorą się znikąd. Muszą kiedyś zaczynać, początkowy poziom bywa różny. Jeśli nie będą mieli miejsca, gdzie dostaną porady lub zachęty - ich rozwój się nie przyspieszy. Dzielenie modelarzy na elity i drugi sort nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Nasze społeczeństwo i grupa modelarska są już wystarczająco zantagonizowane. A przecież wiadomo, że niezgoda rujnuje. Wracając do kolegi Rynceusza i jego Meserszmita. Pokazał nam swoją pracę, na której - tu pewnie jesteśmy zgodni - normalnie się wyłożył. I tak leży tutaj przed nami. Nie kozakuje, nie dorabia ideologii jak niektórzy. Z leżącym można postąpić różnie - można mu podać rękę i można go kopnąć. Wybór należy do Was.
  4. Takiego właśnie używam, moim zdaniem nadaje się. Lakierowanie przed łoszem nie może być symboliczne. Musisz położyć warstwę, która zapobiegnie wchłanianiu łosza przez farbę bazową.
  5. To nie ma znaczenia, po łoszu możesz zabezpieczyć wszystko lakierem satynowym lub matem. A lakier przed łoszem oczywiście kłaść - przecież pisałem Ci, że inaczej farba wchłonie łosz i go nie zdejmiesz - zostaną plamy.
  6. Jest klimat, podoba mi się Twoja diorama, wyróżnienia z pewnością zasłużone. Brakuje mi ostrości w dalszych rejonach zdjęć. Czy na oryginalnej fotce widzę polskie bandery na dziobach?
  7. I tu się mylicie, Kolego...
  8. O, mój ty panie, ten spód poraża. Ledwo się ruszam... Super.
  9. Wobec tego ćwicz. Na złomie, oczywiście, zanim zdecydujesz się działać na modelu. Czas, jaki musiałeś poświęcić na zmywanie i ponowne malowanie można było przeznaczyć na ćwiczenia - byłbyś teraz bogatszy o doświadczenie. Mnie największy problem przy łoszu sprawiała źle przygotowana powierzchnia, chłonąca farbę i nie chcąca jej potem oddać. Efektem były plamy. Są, co prawda ludzie kładący łosza bez wcześniejszego lakierowania, ale to są mistrzowie pędzla, ja mam na to za słabe nerwy. Używam artystycznych farb olejnych mocno rozcieńczonych benzyną do zapalniczek. Zaletą jest szybkie odparowywanie, jeśli masz dobrze przygotowaną powierzchnię, oleje schodzą bardzo pięknie.
  10. Z ostrożności - proponuję się zapoznać:
  11. Bardzo ładny. Gratuluję umiaru.
  12. Chyba lepiej przyjąć, że to nie happening - nie sprawimy przykrości Koledze serio traktującemu temat. Rynceusz, prawdopodobnie większość z nas widzi, że bardzo wiele rzeczy nie wyszło tak, jak trzeba. Dlatego ten model nie nadaje się do oceny - będzie ona słaba. Może zatem schowaj sobie tę pracę na pamiątkę i zacznij nowy projekt. Zgodnie z wcześniejszą radą -załóż warsztat. Pytaj, a może sygnalizuj co chcesz zrobić zanim to zrobisz. Najpewniej dostaniesz wskazówki lub odnośniki do filmików instruktażowych, które pomogą Ci uporać się z kolejnymi etapami. Tyle mogę Ci teraz napisać.
  13. 21... Dostrzegasz może w swoim modelu elementy, które wyszły gorzej, niż chciałeś?
  14. Wybacz, ale tak uważam. Co do łosza - nie wiem jak to wygląda u Ciebie ale na zdjęciach ma się wrażenie, że jest to po prostu łosz źle doczyszczony po położeniu w szpary między deskami. Jeśli chcesz zaznaczyć fakturę drewna to połóż go po całości i zbierz nadmiar tak, żeby pozostał w zagłębieniach a nie w postaci plam tu i ówdzie. Ja bym użył innego odcienia niż do szpar w pokładzie.
  15. Dlaczego dziwne? Na zdjęciu, pod którym pytałeś o to czy zostawić pokład takim, jakim jest nie było widać czy był malowany, czy nie. Nie pokazywałeś go też na wcześniejszych fotkach. Skąd zatem miałem wiedzieć czy już malowałeś pokład, czy traktowałeś innym specyfikiem? Nie wiedziałem i zapytałem. To, co zrobiłeś obecnie chyba się nie obroni. Nadmiar łosza, po położeniu, powinno się zebrać patyczkiem do uszu bądź innym ustrojstwem pozostawiając ciemniejszą warstwę w zagłębieniach, wnękach i załamaniach. Natomiast łosz nie może rozlewać się po płaskich powierzchniach - tę jego część należy właśnie zebrać. Jeśli nie zabezpieczyłeś obecnego etapu lakierem - możesz łatwo poprawić.
  16. Jak żywy
  17. Vox populi... brrr... To już zrób porządnie.
  18. Lotki, stery wysokości. Bo kierunku to widzę, że nie trzeba...
  19. zaruk

    ALBATROS D.V 1:48 Eduard

    Ponieważ projekt już przeleciał na drugą stronę działu Warsztat, wrzucam cokolwiek, żeby znów zaistnieć. Bo postęp jest niewielki. Na usprawiedliwienie powiem, że próbuję malarsko coś wykombinować na boku aby nie było skuchy przy odtwarzaniu sklejki. Jak na razie jednak nie jestem zadowolony. Osadziłem dolny płacik. Ziejące szpary zalepiłem wyciągniętą ramką. Producent kilka razy próbował sobie zażartować sugerując wykonanie hybrydy ALbatrosa D.V/D.Va. Choć model ma przedstawiać tylko wersję D.V, na powierzchniach zaznaczone są miejsca (te dwa małe wgłębienia) , gdzie znajdują się liny sterujące lotkami. Ale tylko w D.Va. Schemat olinowania też jest właściwy dla Va. Śmieszne, że modelarzowi proponuje się wykonanie podwójnego systemu sterowania lotkami w jednym samolocie: Liny sterujące przebiegające od kokpitu dolnym płatem i z niego wychodzące do lotek (1) jak w D.Va oraz system uchwytów sterujących z linami idącymi w górnym płacie jak w D.V (2). Musząc wybierać, zdecydowałem się na 2. Tak to w przybliżeniu wyglądało w D.V: Blaszki miałem należało wykonać ramiona (control horns). Tradycyjnie - wyciągnięta ramka, formowana w gorącej wodzie i szlifowana. I efekt końcowy: Potem chłodnica. Producent jakby nie przewidywał wykonania innej, niż model Daimler-Mercedes. Jest bardzo efektowna, od spodu ma żaluzję regulowaną odpowiednią wajchą. No, ale niestety u naszego Albatrosa była chłodnica typu Teves & Braun. Różnice poniżej (T & B po prawej). I zdjęcie samolotu Waltera Boninga: Oczywiście na początku dałem się na to złapać i wykonałem typ Daimler-Mercedes. Bo ładniejszy. Ale trzeba było całą żaluzję odrywać, trudna rada. Na koniec oczka do naciągów. Ostatecznie zdecydowałem się na wykorzystanie w charakterze lin nici monofilamentowych 0,08 firmy Ariadna. Za 100 metrów trzeba zapłacić cztery złote. Rozciągają się, choć zdecydowanie mniej niż gumki USCHI, ale te są niestety za cienkie. Z kolei gumki Infini Models są grubsze (0,08) lecz płaskie w przekroju. Mogą więc imitować taśmy w samolotach brytyjskich, ale nie liny w niemieckich. Wykorzystanie mocnej żyłki monofilamentowej sprawiło, że musiałem zrezygnować ze śrub rzymskich jakie wydrukował dla mnie Przemek Przybulewski. Choć piękne kształtem, nie wytrzymywały naciągania nici i pękały w nich oczka. Nie mam żalu, Przemek uprzedzał, że są bardzo filigranowe, nauka kosztuje. Tak więc oczka zrobiłem z drutu miedzianego 0,1 mm. I to wszystko na dziś. Do następnego odcinka. EDIT. Zapomniałem wrzucić zdjęcia całości.
  20. Odcinamy to, co jest do odcięcia?
  21. Kolega tu nie zamydla, tylko galerię się uprasza.
  22. Pis of art.
  23. Czy wytwornice to te rolki papieru toaletowego z tyłu?
  24. Budząca zazdrość praca, którą miałem przyjemność oglądać na żywo. Gratulację za nagrodę na Babarybie tym większe, że przyznano ją - jak rozumiem - za nieukończony model. Brawo!
  25. A czy ten pokład był już czymś traktowany?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.