-
Liczba zawartości
617 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Wachmistrz
-
Scyzoryki, sery, zegarki, banki, SSWIII i kwadratowa flaga//1:48
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Zaraz tam po modelu... Nie trzeba przecież przypalać żywym ogniem, jak Kuklinowski Kmicica (i vice versa). Ja używam rozgiętego spinacza biurowego z osadzoną na nim osłonką od igły medycznej jako "rączką". Metal rozgrzewam nad świeczką, nawet nie do czerwoności. 20 sekund wystarczy. Takiej frajdy z udanej "napinki" żadne elastany nie dadzą I po taniości wychodzi.... -
Scyzoryki, sery, zegarki, banki, SSWIII i kwadratowa flaga//1:48
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Może się zrehabilitują nowym Camelem -
Scyzoryki, sery, zegarki, banki, SSWIII i kwadratowa flaga//1:48
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Ładnie zrobiony. W porównaniu do Niemca dużo oszczędniej zastosowane łeteringi i łosze, co mu wyszło na zdrowie. Ale do samego SSWIII jakoś nigdy nie mogłem się przekonać. -
Samoloty wielopłatowe - pytania i odpowiedzi...
Wachmistrz odpowiedział Grzegorz → na temat → [L]Warsztat
Z tego co pamiętam z czasu, kiedy lepiłem mojego Dr.I, to rozróżniało się malowanie egzemplarzy przedseryjnych Fokkerów F.1, które były malowane w całości na błękitny, po czym od góry nanoszono te słynne oliwkowe mazy. Więc na tych kilku samolotach masz prześwity błękitne. Na seryjnych egzemplarzach Dr.I na błękitno malowano tylko spód, a mazy nanoszono bezpośrednio na płótno, więc masz prześwity beżowe. Mazy wykonywano pędzlem na naciągniętym już na konstrukcję płótnie , aż do wyczerpania farby, stąd kolor przechodził od nasyconego do coraz bardziej bladego, a potem znowu nasycony. Niektórzy opracowali całe techniki malowania mazów aerografem, są też kalki, ale moim zdaniem najwięcej frajdy sprawia odtworzenie tej metody na modelu. Takim celebrowanym smaczkiem było też to, że na kadłubie kolor błękitny ze spodu nachodził lekko na boki tworząc cieniutki pasek wzdłuż dolnej krawędzi. Działo się tak z powodu napięcia płótna, które zesznurowane u dołu kadłuba i pomalowane, z czasem "się zbiegało" do góry. Co do kolorów, to można stosować olive drab lub NATO olive, a za błękitny RLM65 (ja go skażałem kapką farby czarnej). -
Dzięki za komentarz. Kokardy to kalkomanie. Przedstawione malowanie to jedna z wersji dostępnych w pudełku Eduarda. Okienka inspekcyjne są na wszystkich płatach oraz statecznikach poziomych. Eduard podszedł do tematu poważnie, tzn. przedstawił wnętrza tych otworów trójwymiarowo, z bloczkami cięgien i obudową. Na to przykleja się trójkąt z przeźroczystego plastiku i jeszcze jest opcja, żeby przykryć to ładnie zdetalowaną trójkątną ramką z blaszki. Ja też mam model Rodena rozgrzebany i w trakcie tego grzebania zakupiłem Edka, który moim zdaniem rozbił bank. Edkowy SE.5a ma niemal kompletne wnętrze, z silnikiem, kratownicą, zbiornikiem oleju itp. Wszystko idealnie dopasowane, trzeba uwzględniać grubość farby przy pasowaniu. Model Rodena to golas. Zamierzam go kiedyś skończyć dla porównania, a te otwory to chyba rozwiercę i coś tam wstawię. Zdjęcie z komórki, sorry za nienajlepszą ostrość. To jest wielokrotne powiększenie, często o tym zapominamy .
-
Nieuport 17, Escadrille N90, Lt. Marius Ambrogi, przełom 1917 i 1918 roku. Eduard Profi Pack, 1/48 Model bez galerii.
- 40 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- lotnictwo polskie
- 1:48
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Przymocuj skalpel do ręki na sztywno i działaj. Będzie dobrze Apropos św. Gralla. Wybrałeś chyba mądrze, jak sądzisz???
-
Taki filmik dla polujących na oryginalne Polonica, ciekawe malowania i ślady eksploatacji Hellcatów na Pacyfiku:
-
- 3
-
-
-
Aero MB-200 i Potez 540 czyli Francuskie pudełka w 1:72 od SMER
Wachmistrz odpowiedział pepociufakers → na temat → [L]Galerie
Super parowozy! Budzą wspomnienia! Ja swojego MB.200 oddałem jakoś w 2005 r. synowi kolegi razem z innymi niesklejonymi rarytasami z lat 80-tych. Nie sądziłem wtedy, że jeszcze wrócę do sklejania... -
Świetnie się prrzentuje. Staranne wykonanie. Są jakieś informacje o jednostce i rejonie działań?
-
Dzięki za komentarz. No tak, babole być muszą. Samolot chyba za wcześnie stanął na przyklejonych kółkach, bo nie podejrzewam Eduarda o takie skrzywienie. Efekt nie jest intencjonalny. Śmigiełko jest wsadzone na luźno, więc da się te słoje zacieniować, chociaż szkoda mi trochę, bo ładnie wyszły (kredka akwarelowa) Na szczęście wyrażenie "wywodzi się od..." mieści w sobie nieco przestrzeni na interpretację. Może za bardzo poleciałem skrótem. Chodziło mi o to, że R.A.F. jako wytwórnia państwowa od początku podeszła do konstrukcji samolotów z wykorzystaniem metod naukowych (tworzono zespoły do badania poszczególnych problemów). Nie było to wtedy oczywiste, wiele konstrukcji powstawało "na wyczucie". To właśnie BE.2 był pierwszym samolotem charakteryzującym się stabilnym lotem "z natury" (nie wymagał stałej kontroli pilota), co uzyskano przez zastosowanie w nim charakterystycznego wzniosu płatów, "wyprzedzenia " płata górnego w stosunku do dolnego itp. Na pewno jako inżynier (ja nim nie jestem), mógłbyś to lepiej opisać. Te rozwiązania zastosowano i w innych konstrukcjach R.A.F. i w tym sensie BE.2 i SE.5 to "krewniacy". Większe pokrewieństwo łączyło SE.5 z BE.12, którego podobno był pomniejszoną kopią (nie dosłowną). Ale może to tylko legenda....
-
Royal Aircraft Factory SE.5a Hisso, 41 dywizjon RFC, por. W. G. Claxton, Francja, luty-marzec 1918 Eduard Profi Pack, 1/48 GALERIA
- 40 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- lotnictwo polskie
- 1:48
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
SE.5a był szczytowym osiągnięciem państwowej firmy Royal Aircraft Factory, jednym z najbardziej zaawansowanych technicznie samolotów I wojny światowej, choć wywodził się od niezgrabnego BE.2. Model z zestawu Eduarda Profi Pack, wykonany w zasadzie prosto z pudła, ma przedstawiać maszynę z 41 dywizjonu RFC we Francji w lutym-marcu 1918 r., pilotowaną przez kanadyjskiego pilota por. Claxtona.
-
Hureczko i niepokorny ptaszek Pana Teofila (Alb D5a 6796/17)
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Galerie
Fenomenalny! Te bledsze zdjęcia bardziej mi się podobają, chyba oczy mam stare. -
Ale orka! Aż miło popatrzeć. Nie wiem dokładnie o jakiego cycka chodzi, ale przy zbyt małej lub gładkiej powierzchni styku żyłki rzeczywiście nie chcą się trzymać. Ja zacząłem niedawno stosować...watę. Na posmarowanym CA końcu linki owijam malutki kłaczek waty. Przyklejalność rośnie lawinowo.
-
"100-lecie RAF-u" Miecznik Jej Królewskiej Mości, Airfix, 1/72
Wachmistrz odpowiedział abtb → na temat → [L]Galerie
Wtedy był Król, a nie Królowa. Nazywał się Jerzy VI. A Swordfish bardzo efektowny. Podoba się. -
Model wydaje się OK, ale zdjęcia mocno prześwietlone. Białe tło nie jest wartością, do której należy dążyć za cenę widoczności samego modelu.
-
Rewelacja! W wieku 13 lat nawet nie marzyłem o takim poziomie wykonania, i to jeszcze dwupłata. Naciągi to program nadobowiązkowy jeszcze przez jakiś czas.
-
Bardzo staranne wykonanie. Robi wrażenie Ale chyba rozpędziłeś się nieco z naciągami. Podwójne były tylko te biegnące od kadłuba do górnego płata tzw. flying wires. Naciągi od górnego do dolnego płata tzw. landing wires były pojedyńcze.
-
Hureczko i niepokorny ptaszek Pana Teofila (Alb D5a 6796/17)
Wachmistrz odpowiedział krosto → na temat → [L]Warsztat
Oba drewienka są spoko. -
Świetne wykonanie. Bardzo mi się podoba.
-
Kalek Rodena nie da się przeciąć bo pękają lub kruszą się po namoczeniu. Ja nie znalazłem na nie innego sposobu niż nałożenie ich w całości. Nie reagują też na posiadane przeze mnie płyny do kalek. Ale fakt, mogło to wyjść lepiej.
-
Aleś wypatrzył! Gołym okiem i w realu tego nie widać. No i kalki Rodena to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie W dodatku widzę teraz że foty jakieś ziarniste wyszły i ciut jednak za ciemne. Zmagania z nowym aparatem - będzie lepiej przy następnym modelu - jeszcze dwa ukończone mam do pokazania.
-
- 40 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- lotnictwo polskie
- 1:48
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ukończyłem go z rok temu. Wstawiam z kronikarskiego obowiązku. Ten typ raczej nie wzbudza emocji. Użyłem do niego blaszki PART, która zniknęła w kadłubie, więc nawet nie widać wkładu pracy. Samolot w oklepanym malowaniu 94 dywizjonu pościgowego USAC "Hat in the Ring" we Francji, kwiecień 1918 r. Nie chciałem robić malowania Rickenbackera, ale okazało się, że i tak na nim latał.
