HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
HV-M przedstawiony w NMF i jako Pengie III, to błąd o długiej historii. W czasie kiedy Techmod robił te kalki taka była zdaje się powszechna wiedza. Skąd to się wzięło, nie mam pojęcia. Może Gonzo będzie wiedział. Ale w tym samym zestawie są kalki HV-Z. I tego raczej możesz bezpiecznie użyć. Patrz mój post powyżej. Tutaj jest Pengie III i to nie jest HV-M 42-25836 ale HV-V 42-26300
-
To będą chyba wyloty powietrza z chłodnic międzystopniowych. No niestety, nic więcej z tej okolicy nie mam. Sam żałuję. Bubbletop.
-
Gonzo jak zwykle konkretny ? Srebrny Pengie III to nie jest HV-M tylko HV-V. Techmod (i nie tylko) ma tu błąd. To już lepiej zrobić HV-Z "Silvery Lady". Latał na nim i Gabreski i Łanowski. I można łatwo znaleźć kilka zdjęć. No i HV-Z przeżył służbę a zarówno HV-M jak i HV-V nie.
-
Jeśli jesteś zainteresowany jakimiś szczegółami konstrukcji trudnymi do znalezienia na zdjęciach, to daj znać. Mam trochę więcej zdjęć "z przyłożenia" zrobionych kiedyś w Duxford, gdy hangar był pusty
-
Archiwalne zdjęcia raczej nie pozostawiają wątpliwości, że ZCY. Przynajmniej jeśli chodzi o wnętrze komór podwozia, luków itp. Co do przedziału silnika, to może być różnie. Pokrywy i ściana ogniowa raczej aluminium. Elementy mocowania raczej ZCY. Skoro zdecydowałeś się na zestaw Academy i tak pracowicie detalujesz, to zwróć może uwagę na spód kadłuba. Głównie na osłonę sprężarki i żaluzje przed nią. Te elementy są w modelu zupełnie błędnie oddane. Wg mnie, w sposób widoczny będą psuły końcowy efekt. Aha, no i obszar przed tablicą przyrządów to nie była pusta przestrzeń. Po doklejeniu owiewki ta dziura może być widoczna.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Ja miałem to samo, ale przy instrukcjach modeli KP. Tak a propos. Nie pamiętacie, czy modele z Plasticard-u miały polską wersję językową w instrukcji? Coś mi się majaczy, że tak. -
@Flachenty KFS napisał: W świetle tego, moje obawy o pełny obiektywizm rezencji osób współpracujących z IBG jakby się potwierdziły. I nadal nie mogę znaleźć w SIeci wyczerpującej recenzji zestawu. Powierzchownych inboxów na YT nie biorę pod uwagę.
-
Gonzo ma oczywiście rację. Można jeszcze uściślić, że do dyszy doprowadzona jest jedynie farba. A powietrze doprowadzone jest obok i opływa dyszę dookoła. Jeśli powietrze pojawia się w zbiorniczku, to ma trzy drogi aby się tam dostać. 1. Między dyszą a korpusem. Złe uszczelnienie dyszy. 2. Przez wylot (czubek) dyszy, "pod prąd" farby. Zwykle gdy osłona dyszy (air cap) jest wysunięta do przodu bardziej niż trzeba, lub dysza jest schowana głębiej niż trzeba. W obu wypadkach, dysza za mało, lub wcale wystaje z osłony. 3. Przez pęknięcie w dyszy.
-
Znajdziesz pewnie takie tematy na Forum. Generalnie masz dwie opcje - albo markowe farby dla plastyków, albo oleje "modelarskie". Pierwsze to np Talens czy Winsor&Newton. Drugie to Abteilung 502. Przewagą Abteilung-a jest paleta kolorów przystosowana pod potrzeby modelarza.
-
Od tego typu tanich zestawów to bym się trzymał z daleka. Może być napisane "oil", a w efekcie nie wiadomo na jakiej osnowie (żywicy) są robione. Po "taniości" może być tam wszystko, więc nie dziwne że się gryzie. Też mam zestaw farb "olejnych" które sobie kiedyś kupiłem na zasadzie: "do washa wystarczy byle co". I to był błąd. Farby co prawda rozpuszczają się w white spiritach i tym podobnych, ale szybko się rozwarstwiają i potrafią po rozcieńczeniu zmienić odcień. Moja rada: do kosza z tym I zainwestuj w kilka podstawoych kolorów ale markowych olejnych.
-
A jaka farba i jaki white spirit?
-
https://pwm.org.pl/viewtopic.php?f=3&t=82383&start=225 Tam tej linii nie widać.
-
Jeśli to technologiczny podział blach, to odwołuję. Aż tak bardzo w konstrukcję Łosia nie wnikałem.
-
Tego Ci chyba nikt jednoznacznie nie powie. Tym bardziej na podstawie zdjęć. Zależy jaki efekt chcesz osiągnąć i czy jesteś zadowolony. Na dodatek, preshading to przecież nie wszystko. Możesz podkreślić światła nieco rozjaśnioną farbą a gdzie indziej ciemniejszą. Możesz użyć nieco innego odcienia tu czy tam. Dojdzie przecież lakier, wash, być może jakieś filtry... Lepiej mieć efekt wyjściowy nieco bardziej wyraźny, bo następne etapy go i tak osłabią. P.S. Ale tą widoczną linię łączenia połówek kadłuba za stanowiskiem strzelca to bym usunął. No i jest nieco gęsiej skórki na powierzchni. Jeśli widać gołym okiem a nie tylko w kamerze to bym przepolerował.
-
Z moich dowiadczeń wynika, że żadnen alkohol nie jest super bezpieczny dla farb akrylowych wszelkiego rodzaju. Włączając w to Tamiy-e, Gunze C czy nawet MRP. Alkohol po prostu rozpuszcza żywice akrylowe. Inaczej, bez problemu robilibyśmy akrylowy wash na akrylowych powłokach. Oczywiście niskoprocentowy alkohol na dobrze wyschniętej powierzchni może nie dawać widocznych efektów, szczególnie po delikatnym przetarciu. Ale woda z niewielkim dodatkiem detergentu będzie na pewno bezpieczniejsza. Również benzyna ekstrakcyjna nie powinna naruszyć akrylowej powierzchni. Ale zawsze lepiej sobie sprawdzić na boku.
-
W przypadku sztywnych masek Montex-u używam ostro zakończonego skalpela. Podważam krawędź maski patrząc przez lupę. Zawsze jestem w stanie to zrobić bez dotykania oszklenia. Potem łąpię odstającą krawędź pensetą i odklejam. Mocno przylegające maski Eduard-a traktuję wykałaczką.
-
Racja, zapomniałem, że benzyna do zapalniczek (której używam) to nie ekstrakcyjna, tylko raczej lakowa. Rzeczywiście, lakowa czy Zippo parują szybciej niż white spirit ale dają radę. Natomiast ekstrakcyjna zbyt szybko. Mój błąd, przepraszam.
-
Po pierwsze - pod kalki nie musi być idealnie błyszcząco. Zwykle wystarczy, żeby było gładko i lekki połysk. To samo na kalki. Co do mętliku. Lakier bezbarwny jak każdą w zasadzie farbę należy kłaść cienkimi warstwami zamiast jedną grubą. Żeby uzyskać połysk, tych warstw musi być kilka. No i stąd bierze się problem. Bo aby utrzymać połysk, lakier musi się gładko rozlać. Stąd "mokre na mokre", bo wtedy kolejna warstwa miesza się z poprzednią i utrzymuje rozlaną, gładką powierzchnię. Ale mokre na mokre jest trudne przy lakierach wodnych. Tym bardziej, że nie jest tak agresywny i kolejne warstwa nie rozpuszcza poprzedniej. Łatwo zalać, przedobrzyć, rozdmuchać. No i ważna rzecz! Powierzchnia pod lakier wodny musi być dobrze odtłuszczona, bo inaczej pierwsza warstwa może nie zwilżać powierchni i zbijać się w kropelki. To mogło być przyczyną, dla której łyżki CI wychodziły, a model nie. Z lakierami rozpuszczalnikowymi jest łatwiej, bo lepiej płyną i nawet jak nie jest idealnie "mokre na mokre" to i tak łatwiej się rozleją i wtopią w poprzednią warstwę. W dodatku, można zastosować pewien trik. Na sam wierzch położyć warstwę czystego rozcieńczalnika - np. MLT. On rozpuści i wypoziomuje istniejące drobne nierówności. Dlatego ja polecam kładzenie lakieru wodnego pędzlem. Odpada podstawowy problem - wysuszanie lakieru powietrzem z aerografu. Nic nie jest rozdmuchiwane, a rozsmarowywanie pędzlem zapobiega zbijaniu się lakieru w kropelki.
-
A jakiego lakieru użyjesz?
-
A to dlaczego? No i sprecyzujmy - do jakich celów. Bo do rozcieńczania olejnych artystycznych dla potrzeb washa nadaje się, jak najbardziej. Do zmywania washa też. Do cieniowania - być może nieco mniej. Problem z benzyną jest wg mnie głównie jeden - dość szybko paruje.
-
Tak.
-
Masz typową "pomarańczową skórkę". Ja bym przeszlifował. Delikatnie, żeby nie doskrobać się do farby i jej nie zetrzeć. Nie próbuj szlifować na błysk - ma być jedynie gładko. Potem albo lakier rozpuszczalnikowy, albo pędzlem rozcieńczony wodny. Ja bym robił to drugie, bo jest łatwiejsze. Głądkie położenie aerografem lakieru rozpuszczalnikowego, też wymaga nieco wprawy i nie trenowałbym tego na modelu. Dla bezpieczeństwa przeszlifuj i pomaluj jakąś mniej widoczną płaszczyznę - np. spód statecznika. Liczenie na to, że następna warstwa farby czy lakieru wyrówna nierówno położone poprzednie warstwy, zwykle źle się kończy.
-
Kładzenie wodnego lakieru akrylowego aerografem to nie jest prosta sprawa. Przy słabej atomizacji (gęsty lakier, za małe ciśnienie) będzie pluło kropelkami a suszony powietrzem lakier nie wypoziomuje się na powierzchni. Przy zbyt dużej atomizacji jest ryzyko kładzenia "suche na suche". Z kolei przy zbyt dużym strumieniu będzie się rozdmuchiwał na powierzchni i też może nie wypoziomować. Trzeba go kłaść rozrzedzonego na małym ciśnieniu ale nie za małym - "mokre na mokre". Kilkoma warstwami. W sumie dużo prościej jest go położyć pędzlem. Szerokim, o miękkim włosiu. I dobrze rozrzedzić lakier. Wtedy można go rozprowadzić cienką warstwą któa wypoziomuje i nie zostawi smug. Poczekać aż dobrze wyschnie i położyć następną warstwę. W zależności od liczby warstw uzyskamy odpowiednio gładką powierzchnię. Pod kalki zwykle wystarcza 1-2 warstwy. Jak masz już nierówno położony, to radziłbym delikatnie przeszlifować na mokro drobnym papierem (2000). A do aerografu zdecydowanie wolę lakiery rozpuszczalnikowe. Są dużo łatwiejsze w kładzeniu.
