Skocz do zawartości

socjo1

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 867
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez socjo1

  1. Ja nie mówię, żebyś nie sklejał Sokoła, ja Cię doskonale rozumiem, bo sam bym go chętnie zrobił, a nawet podziwiam Cię i zaadroszczę, bo mi szkoda nerwów i czasu żeby się za niego zabrać. To czego nie rozumiem, to jest pytanie po co walisz tyle szpachlówki i tak hmm... niedbale (tu i w Harrierze)? Dlaczego tego nie rozumiem - opisałem powyżej, przeczytaj proszę jeszcze raz. Rozumiem też, że skoro pokazujesz zdjęcia na Forum, to robisz to - jak chyba większość z nas - żeby usłyszeć opinie otoczenia na, żeby może coś poprawić w swoim warsztacie i tak dalej?
  2. Przepraszam chłopaki, ale cóż to są na miły Bóg flapsy? Umawiacie się na wspólne wyjście do knajpy na klopsy? Dorzucę wam dropsy!
  3. Przecież to jakieś jaja są. Z Mayonesem chyba w dodatku. Najszybciej wszystko utopić w szpachlówce i potem hetać raszplą i majzlem. Efekt zaczyna wizualnie zbliżać się do obranego ogóra. @Moses Ci to już w innym wątku pisał. Sugeruję przed puszczeniem betoniarek wcześniej trochę POMYŚLEĆ i popasować części. Niektóre elementy obrobić PRZED klejeniem, to się będą schodzić lepiej. Jak masz duże szpary, to je zaślep kawałeczkiem polistyrenu, nałóż ODROBINĘ kleju cyjanoakrylowego i PRECYZYJNIE obetnij sklpelem nadmiar. Jak Ci ta szpachlówka ma sie potem niepozapadać w tych szparach? Za to modele Ciebie - chyba coraz bardziej. Też mi sie zdarzyło ileś frogów w zamierzchłych czasach skleić i najważniejszą nauką którą z nich wyniosłem, jest taka że zanim sięgnę po szpachlę, włączam pomyślunek. I to jest najważniejsze moje narzędzie z którego warto korzystać. PS. Że to tylko na zdjeciu tak widać i że tak naprawdę to są cienie od lampy i tak dalej, to ja znam te historie Pozdrawiam, Michał
  4. Jak przeczytałem "piła precyzyjna revella" to miałem nieokreśloną obawę, że będziemy mieli do czynienia z precyzją piły łańcuchowej. Pomyślałem, że przesadzam i żeby już dać spokój. Ale zdjęcie Twojego narzędzia potwierdziło słuszność mojego skojarzenia. Z Radkiem mamy raczej na myśli odpowiedniki dłut rzeźbiarskich. Spraw sobie przy następnej okazji czeską żyletkę na początek, lub ten zestaw wskazany przeze mnie, zobaczysz że to rzeczy zupełnie nieporównywalna jeśli chodzi o precyzję tak jak się ją klasycznie pojmuje (a nie próbuje to nam wciskać Revell). Linie podziałowe, precyzyjne (takie naprawdę!) rozcinanie części (żywice, odcinanie detali, rozcinanie wtryskowych owiewek - z piłkami to żaden problem!) przy minimalnej dewastacji otoczenia czy zostawianiu śladów i tak dalej. Tym bardziej, że popatrzyłem na Twoje poprzednie modele i przypomniało mi się, że od jakiegoś czasu zdradzasz duże skłonności i umiłowanie do zadłubywania się w detalu Pozdrawiam i dość już tego marudzenia! M.
  5. Ajabym: 1. Zamaskował dookoła taśmą, żeby nie kancerować okolic. 2. Odciął wyrzutniki elastyczną piłką Trytool. Jeśli nie masz - to może czeską żyletką, prowadzoną na płask. 3. Doszlifował papierem. Te piłki Hasegawy dają naprawdę duże możliwości dopasowania płaszczyzny cięcia. Można niemal "sięgać, gdzie wzrok nie sięga". PRzy odtwarzaniu linii podziałowych też są pomocne. Tu razem z dłutkiem Trumpetera - wycinałem na pokładzie rufowym skrzynkę (widoczny ślad) do której dostęp był parszywieńki.
  6. Oj, czepiasz się. Przecież zasada trzy razy przymierz a potem... jeszcze raz i dopiero sklej, to niemal najwyższy stopień wtajemniczenia modelarskiego, z poziomu "modelarstwo tylko dla bardzo zaawansowanych". Bob Budowniczy wszak mówił (zupełnie jak mój wujek budowlaniec - typowy przedstawiciel swojej generacji, świeć Panie nad jego duszą) - przyjdzie kit i będzie git.
  7. Słowo partyjniaka!
  8. A tam siedziały 0,3 czy 0,5? Rozumiem, że dwie sztuki?
  9. No, co się dzieje? Równia pochyła, jak zawsze No dobra: nie, nie zmieniaj, ale usuń te zdjęcia prawdziwych maszyn i karabinów, to możemy komisyjnie ustalić, że te zestawowe są fajne i w ogóle lepsze jak oryginały. Nie takie rzeczy po forumach można wyczytać. EDIT: Pomyśl nad Gaspaczami. Naprawdę wyglądają fajnie: https://www.hyperscale.com/2020/reviews/accessories/gaspatchgunsreview2020bg_2.htm
  10. Dłubiesz Panie w tych czeluściach kokpitu jak kret w granicie, a wymiana tych "klusków" i zaaplikowanie gotowców to bezwstydnie i ostentacyjnie łatwe i przyjemne frajdolarstwo. Ale zrobisz, jak chcesz.
  11. 1. Przy tym, jak ładnie sobie radzisz z blaszkami, sugerowałbym zastąpienie lufek lub wręcz karabinów jakimś aftermarketem - np. Gaspatch. W przeciwieńtwie do wielu detali gdzieś tam w głębi kokpitu, "polewaczki" to pierwsza rzecz na którą pada wzrok, która skupia uwagę. 2. Tę płytę pancerną "szczelca" nakleiłeś na plastik? Powątpiewam, ale jesli tak, to zostaw raczej samą blaszkę. Pozdrawiam, Michał
  12. socjo1

    Uboot IX b Bronco 1/350

    Te pasy raczej chyba "luźno zainspirowane" zdjęciem, niż je naśladujące. Na zdjęciu widać o wiele mniejszy kontrast obu kolorów, a także większe rozmycie krawędzi. Co do szerokości nie wypowiadam się, bo nie mam pewności. Michał
  13. 1. Hej, tak, pewnie z Kociaka coś dokupię. 2. Ad nartki - Powsin to taka opcja po/ przed pracą lub gdy w weekend nie ma czasu. Bardzo zatłoczony i nieduży. Ponieważ jest to rezerwat, nie bardzo można chodzić poza szlakami - a tam są najładniejsze miejsca. No i mam wielki zgryz, jak widzę, że w rezerwacie psy biegają bez smyczy. A żyją tam przecież choćby sarny, borsuki, lisy (widzieliśmy)... Dlatego kiedy możemy to jeżdzimy na drugą stronę Wisły, w okolice Falenicy, Wawra, Góraszki - tamtejsze lasy są większe i bardzo malownicze - mają spore wydmy po których się świetnie wędruje i zjeżdża (choć wiadomo - z Górki Kazurki też się na nartach da zjechać i się zjeżdżało . A że od kilku tygodni (podłączenie Ursynowa do obwodnicy) przejazd na druga stronę Wisły trwa 15-20 minut, to korzystamy... 3. Do 4 I L'Arsenal ma darmową wysyłkę. Można skorzystać. Na przykład taki modelik mają, bardzo sympatyczny maluch: https://inchhighguy.wordpress.com/tag/chaser/
  14. Mi najbardziej przeszkadza, jak spadnie śnieg lub jest ładna pogoda. Wówczas modelarstwo absolutnie nie ma szans, bo ciągnie misia do lasu (na biegówki, na canoe z rodziną albo po prostu przejść się i zgubić trochę brzucha).
  15. Wykałaczka, to wiadomo, z kuchni od biedy można. Ale drugi komponent - gwarancję sukcesu daje tylko produkt MiG-a oryginalnie konfekcjonowany, limited edition . Bardzo elegancko i czysto idzie, nie ma się do czego przyczepić so good so far... Radość dla oka!
  16. Jak znów dosypie (białe Święta to był raczej ewenement, mam nadzieję, że za ok. 2 tygodnie znów sypnie, mniej więcej jak w zeszłym roku), to się odezwę! Możemy dokonać czegoś, czego świat nie widział - I Modelarsko-Biegówkowej Wyrypy Warszawskiej. O, to byłoby coś! Ktoś jeszcze chętny? Zwykle modelarskie spotkania kojarzą się z piwem... Piszcie na priv, bo jeszcze nam się MAV onieśmieli lub przeklnie za OT
  17. Dobrze pamiętasz. Plusik na zachętę, działaj! Mam tylko nadzieję, że wrócisz do niszczyciela! Niestety, Tornado od Revella zdecydowanie nie jest dobrym pomysłem na szybką modelarską odskocznię. Dlatego do Jeda wracam pewnie dopiero od końca lutego. Ale wrócę, zostało mi tak niewiele! Natomiast i tak ponieważ na Mazowszu przez ostatni tydzień leżał prawdziwy ŚNIEG!!! priorytety znacznie się zmieniły. Nocą czy dniem, z synem, żoną, matką, czy samemu... Po robocie, przed robotą, zamiast (no dobra - zamiast, to może jeszcze nie...) Pozdrawiam i szczęśliwego Nowego Roku wszystkim Kolegom! Michał
  18. ... jest oczekiwanie na Waści działanie...
  19. Nie lepsza byłaby warstwa Surfacera, nałożona bardziej precyzyjnie, tylko tam gdzie potrzeba, która sama by się wypoziomowała? Moim zdaniem miałbyś mniej szlifowania i lepszy ogląd sytuacji po nałożeniu szpachlówki.
  20. Fajny wątek, dorzucę swoich parę patentów. 1. Odkrycie, że w warsztat warto inwestować i że jest tu spory obszar do poprawy jakości własnej pracy i jej komfortu. 2. Czeska żyletka to podstawa, wiadomo. Od roku zastąpiona (może nie w 100 %) dwoma zestawami piłek Hasegawy TryTool. Elastyczne (więc sie nie łamią), o dziwacznych kształtach - można nimi wycinać bardzo trudno dostępne miejsca. 3. RB Productions - końcówki nakładane na skalpel o kształtach prostokąta i wydłużonego trójkąta. Na to naklejamy przylepny papier ścierny. Dzięki nim można szlifować trudno dostępne miejsca, zwłaszcza, że te blaszki można jeszcze dodatkowo podgiąć. 4. Dłutko o kwadratowym ostrzu (Trumpeter) - podobnie jak wyżej. 5. Przyspieszacz do klejów cyjanoakrylowych. I tu uwaga: polecam Tamiyę! Słoiczek z pędzelkiem do punktowej aplikacji. Kupiłem też takki w sprayu, chyba z Amazing Art i ten śmierdzi niewymownie. Tamki zapach jest o wiele bardziej akceptowalny. 6. Gąbki ścierne (Dspiae). Występują w kilku grubościach (tak - nie myślę tu o gradacji). Bardziej opłaa się kupić grubszą, i tak możemy ją przeciąć i pocienić skalpelem. PS. Potwierdzam - precyzerskie cążki to super sprawa, a lupa nagłowna jest po prostu niezbędna przy wielu pracach okrętowych. Pozdrawiam, Michał
  21. Nie chcę absolutnie podgrzewać atmosfery (Agresywność zero! jak mawiali w Seksmisji ), ale prawdę mówiąc to chyba Ty, Zaruku, żartujesz. Nie dostrzegasz subtelnej różnicy między użytkowanymi bojowymi czołgami i samolotem ratowniczym, użytkowanym w czasie pokoju? To jakby zestawiać hmmm... Empire State Building z grodem w Biskupinie. Można, tylko po co? Nie to, żebym nie lubił technik weatheringu, wręcz przeciwnie (zresztą możecie zajrzeć do moich podlinkowanych w stopce okrętów), ale dopasowywanie efektu końcowego do naszej półki z chemikaliami to zaczynanie od d... strony (pardon!) albo sytuacja gdy ogon macha psem. Jest takie powiedzenie: "po zakupie młotka, każdy problem zaczyna wyglądać jak gwóźdź do wbicia". A chyba nie powinien, prawda?... Mi się wydaje, że na początku powinniśmy sobie "opowiedzieć historię egzemplarza (którego robimy model)" i wyobrazić modelarski efekt końcowy. Jak mógł być użytkowany oryginał? Kiedy, przez kogo i gdzie - w jakich warunkach? Jak się brudził dany typ? Czy do tej wizji chcemy dodać coś od nas, pewne rzeczy zamaskować, inne podbić i wzmocnić? I dopiero do tego dobierać środki i techniki - szuwaksy, cieniowania itd - i próbować je zastosować. Oczywiście, bardzo w tym pomaga oglądanie zdjęć oryginałów. Namawiam do indywidualnego podejścia do weatheringu i sztuczki z "opowiadaniem historii", choćby z tego powodu, żeby różnicować swoja kolekcję. Myślę, że 20 modeli na półce zrobionych "na jedno kopyto" wionie nieco nudą. A na pewno nie wygląda realistycznie. Bo przecież chyba różnią sie od siebie te dwie maszyny? ... i ten? I nie chcę robić tu z siebie jakiegoś eksperta. Zarówno Tornado jak i Ottera jeszcze nie zrobiłem, bardzo chcę mieć w swojej kolekcji i obydwa będą trudnym zadaniem malarsko-weatheringowym. Ale każdy z innego powodu. Ale to właśnie od zdjęć - i mojej wiedzy + przypuszczeń nt. prawdziwych maszyn będę starał się wyjść, a nie od półki z moimi GirmmyOilSlimeAfrikanEarthami czy modelarskimi modami. Przepraszam, że nie napisałem nic konkretnego o technikach, ale wydaje mi się, że to ideolo wbrew pozorom też jest dość ważne. Dla mnie nawet również przyjemne - do czego i Was zachęcam. PS. Modelem który ostatnio bardzo mi się spodobał w zakresie minimalistycznego ale widocznego weatheringu dopasowanego do obiektu był Trzmiel kolegi abtb. Serdecznie pozdrawiam, Michał
  22. Rozkminki na ten temat były na Britmodellerze: https://www.britmodeller.com/forums/index.php?/topic/235083716-hms-hood-revelations/ Jamie opiera się na archiwaliach, podobnie jak dickrd, więc ich opinie są wiarygodne. Czarno-szare dno mogło być bardziej popularne niż nam się wydaje, dlatego np. przemalowałem swojego Jeda, co możesz zobaczyć w warsztacie z mojej stopki. W tej sekcji Britmodellera znadziesz więcej dyskusji nt. Hooda i jego modelu autorstwa Flyhawka. Pozdrawiam, Michał
  23. Nie, ja swój model robiłem daaawno temu. Ty zaś mówisz o wyczynie Alexa Steli z konkursu Zimna Wojna również na PWM-ie. Robił (o ile dobrze pamiętam) 2 x "SHAR-a" (FRS Mk.1) z Italki (de facto Esci) i Airfixa. Piszę "wyczyn" nie bez kozery, bo udało mu się również skończyć i Miraża i Wessexa. Szczęściarz - jednym COVID odbiera węch, innym zdrowie, jeszcze innym rozum, a jemu przyniósł godną pozazdroszczenia... płodność godną królika. Przynajmniej jeśli chodzi o modele I jeszcze stała w parze z jakością! PS. A ja póki co borykam się z Revellowskim Tornado w 1/72 którego zdecydowanie nie doceniłem, ale już milknę, nie chcąc ponad miarę snuć off-topiku. Pozdrawiam, Michał
  24. Z przyjemnością pooglądam Twoje zmagania. Kiedyś robiłem ten model, dobrze go wspominam, to sobie przypomnę Można się w nim pobawić w różne smaczki, detale i pierdułki. Pozwolę sobie podlinkować moją galerię, może coś Ci się przyda. Niestety, kolory trochę skopałem, dorabiałem na oko. https://pwm.org.pl/viewtopic.php?f=13&t=17414 PS. Nie wiem, czy znasz tę książkę. Kawał ciekawej lektury, pokazującej chaos i ogrom nieprzygotowania po stronie Anglików. Pozdrawiam, Michał
  25. Trzymam kciuki, żeby następny wyszedł Ci lepiej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.