Jump to content

NF-14D Tomcat, Hasegawa, 1:48


Recommended Posts

Idea.

Prosty, a więc możliwie szybki w budowie, choć możliwie wiernie oddający pierwowzór model F-14, który wg założenia ma być modelem na półkę, bez większych aspiracji konkursowo/festiwalowych. Bez żadnych otwartych elementów, nie wyłączając owiewki kabiny. Założenie uwzględnia więc sporo uproszczeń, godzenia się na kompromisy, przymykania oka, dróg na skróty, czy zastosowanie dodatków.

Nie ma to być Tomat moich marzeń, ale model który na półce kogoś kto jest Tomcatofilem, nie będzie bił po oczach jakimiś większymi rozbieżnościami z oryginałem.

 

NF-14?

Pewnie niektórzy zapytają co to za "N" w nazwie. Wybrałem dość nietypowe malowanie na ten model, a samolot do którego nawiązuje był maszyną testową i w nomenklaturze takie miał określenie.

NF-14D z dywizjonu VX-30, którego  chcę odwzorować.

53473502538_dc58160a72_h.jpg

 

Hasegawa? Znak zapytania o tyle zasadny, że do modelu Tamiya, który dziś wyznacza standard dla tego tematu nie można mieć co do merytoryki i jakości właściwie żadnych zastrzeżeń. Do Hasegawy, która przez lata oferowała najlepszą opcję na model F-14 w tej skali, można mieć długą listę zarzutów, o których sporo w tej relacji będzie. To na pewno model, którego dziś nikomu nie polecę. Podobnie jak AMK, ale to temat na inną dyskusję. Hasegawa dlatego, że zacząłem ten model zanim mistrzowie z Tamiya wydali swój. A że ten projekt to nie jest mój właściwy model F-14, do którego zbudowania szykuję się od lat, więc postanowiłem mimo wielu ułomności Hasegawy i koniecznego nakładu pracy, jednak go skończyć.

 

Zestawy uzupełniające.

Na wstępie napisałem, że model ma powstać dość szybko, jak na moje standardy - lubię określenie "na pół gwizdka", a ten model jest co najwyżej na ćwierć, więc ramach dróg na skróty postanowiłem wzbogacić żywicznymi wnękami podwozia od Airesa, a także drukowanym podwoziem od Res/Kita. Dołożę też reskitowe żywiczne adaptery do bomb BRU-32 mocowane do palet pożyczonych z modelu Tamiya.

 

Scratch i przeróbki.

Ci, którzy oglądali choćby relację z budowy F/A-18F Super Hornet, wiedzą że u mnie bez dorabiania we własnym zakresie się nie da. W tym modelu będzie tego nawet sporo. Ale to już w miarę postępów.

 

Warsztat i relacja.

Wolę to zastrzec, bo po warsztacie Super Horneta obiecałem sobie większą uwagę przywiązywać do zdjęć, tymczasem w przypadku obecnego modelu jest jeszcze bardziej siermiężnie, a zdjęcia robię z doskoku telefonem. Postęp prac jest dość szybki, a sama robota na tyle chaotyczna, że szkoda mi czasu na fotografowanie na czystym tle z posprzątanym warsztatem, które dziś u wielu Kolegów jest standardem. To nie tutaj.


------------------------------------------------------------------------

 

Budowę kilka lat temu zacząłem od poprawienia tego, co przez lata oglądania gotowych modeli Hasegawy najbardziej rzucało mi się w oczy, czyli zbyt "napompowanych" napływów. Skutkuje to nie tylko niewłaściwą bryłą F-14 w tym zakresie, ale także paskudną szczeliną wokół miejsca obrotu skrzydła. Zniwelowałem to dwoma operacjami. Z elementów górnej i dolnej połówki kadłuba na krawędzi natarcia napływów usunąłem materiał, od 0 u nasady do mniej więcej 3mm przy skrzydle. Dodatkowo dość agresywnie złagodziłem profil napływu. Nie mam jakichś bardziej szczegółowych zdjęć z tego procesu, bo szybko poszło . To zdjęcie obrazuje wstępny etap na którym ustalałem na ile błędny jest profil.

 

53471802845_ef2299cc35_k.jpg

 

Inną rzeczą, która nawet mnie nieco drażni (dotyczy absolutnie wszystkich zestawów) to linie podziału na usterzeniu poziomym. Po naostrzeniu krawędzi spływu linie zastąpiłem wystających imitacją taśm wykonaną z CA.

 

53471524838_56a3ce4de3_k.jpg

 

Odchudzanie przeszły także stery kierunku na statecznikach pionowych, a także klapy. Na statecznikach wykonałem oświetlenie.

53471387806_7ecf7ea2f8_k.jpg

 

Podobnie na końcówkach skrzydeł:

53470480457_673baa2ae2_k.jpg

 

Tutaj też od razu widać, że wyciąłem spoilery. Choć nie będą podniesione, to postanowiłem je zrobić na nowo, by uzyskać separację zamiast zwykłej linii podziału i lekkie zapadnięcie tych elementów.

 

W końcówki skrzydeł wpasowałem także światła do nocnych lotów w szyku, które wykonałem z duszka LEGO. Taki "bajer". który sprawi, że model da się zauważyć w ciemności 😉

53471524828_c56183ba8b_k.jpg

 

Płaskie światła na kadłubie wykonałem z materiału z tabliczki ewakuacyjnej.

53471524853_60bdfd9577_k.jpg

 

Jedną z największych bolączek zestawu Hasegawy są wloty powietrza. Ich kanały od lat były powodem do narzekań. Ja też się musiałem napracować by było gładko. Magic Sculpt okazał się nieodzowny.

53471387151_4090ddff43_k.jpg

 

Poprawiłem też kształt krawędzi

53471387796_0b9d7952ed_k.jpg

 

Sporych przeróbek dopuściłem się na płaszczach przykrywających skrzydła, kiedy te zmieniają swój skos. Wrócę do tego tematu, a tym zdjęciem zwracam uwagę na nacięcie, które separuje płaszcz od kadłuba. Pewnie wielu nie wie, że w miarę wsuwania się skrzydła nie tylko poduszka zmniejsza swoją objętość, ale także płaszcz się podnosi. Zestaw Hasegawy tego nie przewidywał.

53471804845_90a0dcc452_k.jpg

 

A jeśli o poduszkach mowa, to mimo że wykorzystałem te które producent przewidział dla opcji ze skrzydłami złożonymi, to musiałem je "napompować" masą szpachlową, bo okazały się zbyt płaskie.

Tu jedna już po przeróbkach.

53471387731_cfe664bc71_k.jpg

 

I może tyle tytułem wstępu. Będzie więcej i  to całkiem niedługo, bo model jest już dość zaawansowanym stadium.

Edited by Marcin Witkowski
Dodanie zdjęcia
  • Like 23
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Marcin Witkowski napisał:

W końcówki skrzydeł wpasowałem także światła do nocnych lotów w szyku, które wykonałem z duszka LEGO.

To będzie ta jasna, prostokątna plama, tak?

Nie to klasyczne czerwone światło?

Link to comment
Share on other sites

Fajny efekt z tym duszkiem LEGO. Jako że kiedyś trzeba się będzie zabrać za model F-14 to z chęcią będę zaglądał.  Już z pierwszego wpisu człowiek się sporo dowiedział. Dziękuję, i pewnie nie tylko ja.

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Coś czuję ze wzrośnie popyt na duszki lego :)

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

20 godzin temu, greatgonzo napisał:

To będzie ta jasna, prostokątna plama, tak?

Nie to klasyczne czerwone światło?

 

Tak, dokładnie. To takie nieco żółto-mleczne tworzywo. Zakładam, że jakiś filtr na to będę jeszcze nakładał, bo nie do końca idealnie oddaje jak to w realu wygląda.

 

17 godzin temu, MAREK74 napisał:

Fajny efekt z tym duszkiem LEGO. Jako że kiedyś trzeba się będzie zabrać za model F-14 to z chęcią będę zaglądał.  Już z pierwszego wpisu człowiek się sporo dowiedział. Dziękuję, i pewnie nie tylko ja.

 

Miło. Będę pewnie przemycał to i owo z każdym postem.

 

7 godzin temu, Moses napisał:

Coś czuję ze wzrośnie popyt na duszki lego :)

 

Duszkom wcale nie jest do śmiechu. Spotkanie z czeską piłką może być mniej sympatyczne niż spotkanie naszych kopaczy z czeskimi piłkarzami, hahaha

53473509133_691d566338_k.jpg

 

 

20 godzin temu, Woit napisał:

Merytorycznie, z klasą i pomysłem. Patent z duszkiem mnie rozwalił :⁠-⁠D

Które konkretnie malowanie wybrałeś?

 

Edytowałem post startowy, gdzie jest fotka Tomcata z cerberem 😉

 

 

 

Tymczasem kolejny krok. Wloty powietrza, jak już pisałem, to jedna z bolączek Hasegawy, która pewnie lata temu opracowując model nie myślała o wypychaczach po drugiej stronie, czy ukryciu linii łączenia elementów, jak to ma miejsce w dzisiejszych zestawach. Że o samej dokładności spasowania elementów nie wspomnę. Poszło na prawdę sporo Magic Sculpta (moja ulubiona szpachlówka do większych wypełnień), czy surfacera. Ostatecznie udało się uzyskać to co mniej więcej powinno być. Choć przy pełnym zaangażowaniu i nie odpuszczaniu jeszcze bym w tych wlotach popracował nad pewnymi detalami. 

53473360206_81057e4f68_k.jpg

 

Kanały od razu pomalowałem i dodałem zabrudzenia jakie pozostawiają po sobie Tomcat Tweekers.

53472452887_489c29d30a_k.jpg

 

53473777085_29cf6fa3d5_k.jpg

 

Na ścianach wlotów dostępnych na finalnym etapie malowania, jeszcze to i owo w swoim czasie się zadzieje. Na tym etapie ogarnąłem to co trzeba i byłoby niemożliwe po montażu wlotów.

Zanim je zamontowałem zrobiłem też na nowo rampy regulujące przekrój wlotów. Z dwóch powodów nie wykorzystałem elementów z zestawu. Pierwszy jest taki że były za wąskie i między nimi a ścianami wlotów były ordynarne szczeliny, a drugi jest taki, że własne rampy mogłem lepiej ustawić w pozycji maksymalnie opuszczonej. Tak by jak najmniej było widać co jest we wlotach. Raz, że odpuściłem lepsze zdetalowanie wentylatorów pierwszego stopnia sprężarki silników, a dwa że nad rampami jest sporo detali, których też nie chciałem robić, by sobie zaoszczędzić roboty. To jeden z tych aspektów przymykania oka i kompromisu 😉

 

53473501328_df3d8fcfd6_k.jpg

 

Do tematu wlotów jeszcze wrócę, bo będzie nieco o ich górnych krawędziach.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Dzięki za odpowiedź/aktualizację. Tu możesz dalej puścić wodze fantazji niż przy robalu. Grafika na stateczniku daje o wiele większe możliwości :⁠-⁠P => "podpisy" kredą.

Wloty bajka, wzorcowe możnaby rzec. Czekam/-y na kolejną aktualizację 

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 19.01.2024 o 13:40, Woit napisał:

Grafika na stateczniku daje o wiele większe możliwości :⁠-⁠P => "podpisy" kredą.

 

Czuję, że czujesz o co chodzi. Choć po czasie ten temat nabrał innego znaczenia.

 

A wracając do zrozumiałego dla większości języka, czyli piłki i pilnika, to będzie o Airesie. Przy okazji budowy Super Horneta (pewnie nie raz będę do niego wracał w tym warsztacie) , wyciągnąłem pewne prawidła co do żywic tej firmy. Cieszy się raczej słabą opinią ze względu na masę roboty związanej z dopasowaniem produktu do dedykowanego zestawu. Że to nigdy nie pasuje. A moja teoria poparta dwoma modelami jest taka, że oni robią dodatki tak, by maksymalnie zbliżyć się do pierwowzoru, a nie dopasować do zestawu. Nie tylko więc wzbogacają model swoimi wypustami, ale też poprawiają go. Wnęki są więc głębsze, co wymusza spore nakłady szlifowania.

W F-14 Hasegawy nie jest inaczej. By wpasować wnęki podwozia głównego trzeba poważnie zeszlifować sufit wnęk i górną część kadłuba. Szczególnie jeśli się go zmodyfikowało, by się lepiej schodził przy piwocie skrzydła, o czym pisałem wyżej. Wiór żywiczny się sypał...

 

53476849535_ff2625bd62_k.jpg

 

53476748424_84a1835bfb_k.jpg

 

A po wszystkim wnęki pięknie pasują. Napływ ładnie się schodzi, ordynarnej szczeliny wokół skrzydła nie ma, choć na tym zdjęciu jeszcze nie widać jeszcze efektów prac dopasowujących blachy w tym miejscu. 

53476436571_bf12b3227d_k.jpg

 

 

  • Like 9
Link to comment
Share on other sites

W dniu 21.01.2024 o 02:47, kolejny-Wojtek napisał:

Nooo, wciąga mnie ten " prosty a więc możliwie szybki w budowie"  projekt.

 Zamierzasz wziąć się za któregoś z Tamiyi??

 

Na docelowy projekt pt. F-14, do którego zbieram się od lat gromadząc dokumentację, najpewniej wezmę właśnie zestaw Tamiya, bo jako baza pozwala w bardzo dużym stopniu martwienie się o bryłę, podstawowe wymiary, etc, zostawić na boku.  Ale nie wykluczam bliższego "zwąchania się" z G.W.H. Jednak szanse, że przebije Tamiyę w wymienionych aspektach są minimalne.

 

 

W dniu 21.01.2024 o 08:44, jachud3 napisał:

Mam nadzieję, że pamiętałeś o maseczce i wentylacji, a najlepiej na mokro szlifować. Ten szajs to nie żarty.

 

Następnym razem będę pamiętał. Ale z tego co kojarzę, to obróbka była na grubo i to co widać na zdjęciu nie miało tendencji do unoszenia się w powietrzu. Dzięki za to przypomnienie.

Edited by Marcin Witkowski
Uzupełnienie zdania
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

15 minut temu, kolejny-Wojtek napisał:

Co ja robie, co ja robie!

 

Dobrze robisz, bo to świetny model jest.

Mam wersję A, który czeka na ten właściwy projekt.

 

Tymczasem nawet doskonała Tamiya nie "dowozi" w temacie wentylatorów, które podczas postoju zapewniają działanie klimatyzacji na pokładzie. Zrobiłem takie mocno uproszczone z blaszki, kawałka rurki, na których dzieciakom dają balony, a przykryłem to  jakąś siateczką z odzysku.

53471387756_cda8b3b759_k.jpg

 

53471697314_e6d2da465d_k.jpg

 

Zwracam przy tej okazji po raz kolejny uwagę na czarny CA, który stosuję chyba najczęściej od kiedy go odkryłem. Mocny, a do tego świetnie nadaje się do szpachlowania. Na powyższym zdjęciu lewa strona jest po wstępnej obróbce, prawa po obfitym klejeniu z zalewaniem.

Na zdjęciu widać też wstępnie pomalowane i wklejone rampy we wlotach.

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie to czarny klej CA jest game changerem w temacie szpachlowania. Szybko schnie, nie jest tak twardy dzięki czemu daje się go obrobić nie wybierając przy okazji dołku w plastiku. Bardzo ładnie też wpływa w szczeliny, można wypełniać nawet niewielkie ubytki a jak potrzeba to na więcej warstw zalejsz i sporą szparę.
Z jakiego kleju CA korzystasz? Ja ostatnio zaopatrzyłem się w gęsty klej od VMS. W planach zakup "cienkiego" na drobne ryski

Link to comment
Share on other sites

W dniu 18.01.2024 o 13:57, Marcin Witkowski napisał:

Po naostrzeniu krawędzi spływu linie zastąpiłem wystających imitacją taśm wykonaną z CA.

 

Cześć, czy mógłbyś napisać jak się robi takie wypukłe linie?

A, czy czarnego kleju CA szukać konkretnej marki?

Edited by zaruk
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Juffre napisał:

Jak dla mnie to czarny klej CA jest game changerem w temacie szpachlowania. Szybko schnie (...)
Z jakiego kleju CA korzystasz?

 

Godzinę temu, zaruk napisał:

 

Cześć, czy mógłbyś napisać jak się robi takie wypukłe linie?

A, czy czarnego kleju CA szukać konkretnej marki?

 

 

Nie mam porównania tego co jest na rynku, bo od około dwóch lat używam jednego i tego samego, który jakoś nie chce się zepsuć. Jedynie buteleczka powoli zaczyna niedomagać, bo gwint trzeba mechanicznie od czasu do czasu wyczyścić. A używam slow dry od MiGa. I też nazwałem ten rodzaj kleju gamechangerem swego czasu.

Właściwości są doskonałe, bo w obróbce jest podobny jak plastik, więc piłowanie/szlifowanie, czy rycie linii jest dość podobne. Świetnie klei też metale, co u mnie ma szczególne znaczenie. Będzie o tym jeszcze sporo. Ale jedna właściwość, która mniej mi się podoba, to niejednorodność jeśli chodzi o jego  czarne zabarwienie. Mam tu na myśli to, że barwnik (czymkolwiek jest) w miarę jak klej wiąże, migruje nieco czy też wiąże się w różnych przypadkowych obszarach w objętości kleju. Oczywiście nie ma to znaczenia przy klejeniu, czy szpachlowaniu, ale - i tu przechodzę do odpowiedzi na pytanie o wystające linie, w przypadku gdy z kleju ma powstać jakaś struktura, czy element faktury, to bywa nieco "upierdliwe", bo klej po zaschnięciu, a w nawet regularnej powstałej formie, miejscami jest czarny, a miejscami przezroczysty. I tu przykład. Postanowiłem pozbyć się lecącej wzdłuż ramy cockpitu wklęsłej linii podziału ultra delikatną wystającą spoiną, którą można zaobserwować na zdjęciach. Po obrobieniu trudno dostrzec by linia miała jednorodny kolor, co utrudnia ocenę efektów pracy. Nie mam na podorędziu akurat zdjęcia, jak to wygląda po finalnej obróbce, ale to nadgonię.

 

A sposób na wystające płaskie elementy faktury, jak taśmy, czy choćby nieco szersze linie, to taki mój a'la patent, polegający na wykorzystaniu mlecznej taśmy biurowej Scotrch 3M. Wyklejam ją tak, by jej idealne krawędzie wyznaczały stosowne granice, po czym aplikuję klej w pozostawione miejsce. Po wyschnięciu obrabiam miejsce. Właściwości taśmy pozwalają na szlifowanie, bo papier, czy pilnik się po niej ślizgają. Zanim taśma się uszkodzi, pozwala to  na wstępną obróbkę. Po zdjęciu taśmy klejącej jeszcze nieco szlifowania, po czym polerowanie. Jeszcze mnie ta metoda nigdy nie zawiodła. Ale raczej nie będę, wobec powyższego, korzystał w tym celu z czarnego CA.

53471524198_ba93295fb7_k.jpg

 

A tu jeszcze jeden przykład taśm na usterzeniu poziomym. Zdjęcie z etapu polerowania. Na F-14 taśmy kryjące połączenie elementów kompozytowych z metalowymi miały tendencje do zanikania w miarę jak samolot dostawał kolejne warstwy farby poprzedzone szlifowaniem poprzedniej. Mniej więcej na podobnej zasadzie, na której czasami walczymy z wypukłymi kalkomaniami przez ich zeszlifowanie po lakierowaniu. Dzięki metodzie z kleju CA wystawanie taśmy można regulować. 53471804690_2dfa068c91_k.jpg

 

  • Like 10
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.