Wystarczy kilkaset końskich nóg w galopie, żeby z braku "raczej jakiegoś specjalnego dźwieku" zrobił się potężny hałas. Nie wiem, nie widziałem, nie słyszałem kilkuset koni. Kilkanaście koni w ostrym galopie na łące wystarczy mi do wyrobienia sobie zdania jakie dźwięki są najgłośniejsze.
Skoro byli tacy świetnie wyszkoleni, to może z płota na konie wsiadali? Będę jednak się upierał, że byli ludźmi praktycznymi i nie utrudniali sobie niepotrzebnie życia. Zapewniam Cię, że skrzydła z tyłu siodła uniemożliwiają wsiad na konia bez kombinowania.
Tak, jedno z możliwych rozwiązań. Wymagające jednak "kombinowania", wsparcia z zewnątrz, a ja szukam najprostszych, najbardziej oczywistych i praktycznych rozwiązań. No i jeśli funkcją pierwotną miało być zabezpieczenie jeźdźca przed arkanem, to mocowanie do siodła trochę tę funkcję ogranicza, albo wymaga dodatkowych centymetrów konstrukcji. Mocowanie do pleców sprawę znacznie upraszcza.
Takie moje, spostrzeżenia, nie są poparte badaniami tematu, a jedynie intuicją i praktyką byłego "ułana" z drużyny im. 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich.