-
Liczba zawartości
3 848 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez pmroczko
-
Cześć! Chętnie bym taką część przyjął i warsztat na forum na pewno będzie, tylko jeszcze nie jest pewne, kiedy on by mógł się rozpocząć... Na razie idą do mnie kalkomanie Caracala... Pozdrawiam Paweł
-
Dla tych którzy nie zwrócili uwagi - ten samolot ma dwa silniki tłokowe i jeden odrzutowy (z tyłu kadłuba)
-
Atomówka nawet jest w zestawie...
-
Dzięki! To może spód tej maszyny też był w kolorze odpowiednim dla maszyn nocnych?
-
Mocne te modelarskie zabytki... A pozwólcie, ze zapytam - co to za detal pomiędzy wydechem a kabiną, ten, który taki cień rzuca na kadłub, wysoko nad krawędzią natarcia skrzydła? Na Box-Arcie ani na modelu go nie ma? Pozdrawiam Paweł
-
Tak jest w istocie - nie kto inny jak kolega Anatol Pigwa był tak uprzejmy i zamienił się ze mną. Mój plan jest taki, żeby zbudować "wietnamskiego" F-111A i powoli skłaniam się do wersji z operacji "Linebacker II". Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Dzięki temu, że "Rusek" nie zamykał powietrza, to można było go podłączyć do "gołego" kompresora od lodówki - bez żadnych presostatów, reduktorów itd. To była spora zaleta.
-
Cześć! Dobrze widzieć tu na forum taki warsztat, spróbuje wesprzeć Cię moralnie, a może też jakąś dobrą radę dla Ciebie znajdę. Ja bym Cię jednak namawiał na łatki - jeżeli będziesz malował aerografem to nie jest to o wiele trudniejsze niż te inne malowania które pokazałeś, tylko trochę bardziej pracochłonne. Przy jednokolorowym malowaniu trzeba troszkę pokombinować z cieniowaniem, inaczej model wygląda dziwnie, zbyt jednostajnie. Przy malowaniu wielokolorowym nawet jak nie zrobisz cieniowania to nie rzuca się to aż tak mocno w oczy. Co do skrzydeł to namawiałbym Cię do ustalenia ich w pozycji złożonej - możesz wtedy uszczelnić wszystkie szczeliny i odpadają Ci problemy z położeniem pylonów dla podwieszeń a także takie tematy jak farba która się porysuje i może odłazić na "chowanych" obszarach, jeżeli coś tam będzie się ocierało. Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam! Paweł
-
Sadzarka do trawy z muchołapki DIY? - wbrew pozorom to proste!
pmroczko odpowiedział Marcin M. → na temat → Elektryka i oświetlenie
Cześć! Ja jakiś czas temu zrobiłem moją bardziej od postaw - z przetwornicą z baterią kondensatorów. Nominalnie powinno być tam na końcu (u mnie) 4000V, nie za bardzo jest jak to zmierzyć, ale iskierka przeskakuje... Ale co do samego klejenia - zrób sobie najpierw próbę za pomocą samego sitka, albo sadzarki niepodłączonej do prądu - będziesz miał próbę kontrolną. Ja robię tak: mieszam ze sobą dwie długości włókien i "sieję" w jednym przebiegu. Podstawę smaruję mieszanką wikolu i ciemnej farby (czarnej albo zielonej) - jasne podłoże się nie sprawdza. W mokry klej wbijam igłę, a do igły podłączam krokodylek, który mam na drugim przewodzie z sadzarki (na pierwszym jest sitko). Sam fakt, że podłoże jest mokre powinien już zapewnić odpowiednie przewodzenie elektryczne. Dodawanie soli uważam za słaby pomysł, jak byłem młody uczyli mnie, że sól rozwala wikol, więc dlatego. Przy napięciach rzędu tysięcy woltów trudno o dobry izolator, a poza tym w naszym zastosowaniu prąd prawie nie płynie, więc jeśli tylko przetwornica chodzi to powinno się ładne pole elektryczne tworzyć. Zresztą możesz jeszcze jeden test zrobić: Jeżeli wszystko działa, to włókna ustawiają się wzdłuż linii sił pola, rozkład pola znowu zmienia się kiedy ruszasz sitkiem, więc przy załączonej maszynie kiedy poruszysz ręką, to powinieneś widzieć jak trawa się rusza - "magicznie", bez dotykania. Jeśli nie ma tego efektu, to maszyna albo nie działa, albo przetwornica jest zbyt słaba. Mam nadzieję, że to pomoże - pozdrawiam i życzę powodzenia Paweł -
Wystawa zniszczonych sprzętów Rosyjskich w Poznaniu
pmroczko odpowiedział Bartosz Ciesielski → na temat → [M]Walkaround
Dzięki za foty - trzeba będzie się przejechać! -
Jeżeli ktoś by bardzo chciał, to miałbym tę sondę powietrza do wydania za kilka złotych. Są też kalkomanie do schematu jak na zdjęciu, ale niestety poważnie uszkodzone (wygląda na to, że dostały wilgoci - nadały by się właściwie tylko do odrysowania i wydrukowania na nowo). Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Endrju - bardzo dziękuję za pomoc. Jeżeli nikt nie ma nic do dodania w sprawie bańki to nie jestem pewien, czy chcę mieć coś takiego "na pace" - może zamiast tego spróbuję jakiś inny złom zorganizować. Ale pisze z innego jeszcze powodu... Czy zwierzałem się Wam kiedyś, że łatwo mnie podpuścić? Może wyjaśnię o co chodzi pokazując pierwsze zdjęcie - materiał za 10 PLN: Drucik Kynar 2 metry, 10 białych LEDów i 10 oporników 100 Ohm. Tak, robię oświetlenie paki. Będzie zasilane z dowolnego USB, żeby nie było problemów z prądem. Izraelskie bańki na benzynę? To nie pomyłka, posłużą mi do wykonania obudowy lamp: Na zdjęciu powyżej bańki po zeszlifowaniu na gładko i trzy zespoły dioda plus opornik, będą one połączone równolegle, da to prąd przez diodę w okolicy 15mA. Plan jest taki, żeby bańki pociąć na cienkie plasterki i w ten sposób otrzymać części o grubości ok 1mm i kształcie wydłużonego "C"... ... które następnie przykleję do sufitu i już podstawa obudowy gotowa. Teraz połączenia: Na białym przewodzie jest "minus", a na zielonym "plus". Bardzo się przydało narzędzie w postaci drewienka z naklejoną taśmą maskującą, które bardzo pomaga trzymać te małe elementy do lutowania: No i po zlutowaniu lampy pasują do obudów: Teraz pora na test: Działa! (Chociaż przyznam, że nie od razu - po pierwszym podłączeniu jedna lampa nie działała i okazało się, że opornik jest wadliwy, nie przewodzi prądu) Teraz jeszcze dołożyłem klosze ze zmatowionego przezroczystego tworzywa i imitacje korytek kablowych z pasków białego polistyrenu: No to teraz trzeba szybko i sprawnie dokończyć wnętrze i wszystko do kupy poskładać. Pomysł jest taki, żeby zasilać te lampy przez kabelek USB podłączany do złącza ukrytego w jednej ze skrzyneczek pod tyłem paki. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Śledzie w modelarskiej zalewie
pmroczko odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Nie wiem czy w Poznaniu nie mówili na MiGa-21 "rura"... Jeśli chodzi o tytułowego Starfightera to byłem kiedyś (dawno) w niemieckim muzeum lotnictwa (prywatnym!) w Hannover-Laatzen, i to była trochę taka świątynia Starfightera, chyba z pięć ich tam stało a jako bonus przy kasie można było pojedyncze części na pamiątkę kupić Jeszcze pewnie dużo wody w rzece upłynie, ale chciałbym zrobić kiedyś starfightera w malowaniu z Wietnamu. Mam zestaw Revella i tylko nie mogę się zdecydować czy ma być srebrny czy też "w łatki". Życzę powodzenia w tym niszowym wątku i pozdrawiam Paweł- 204 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- f-104
- starfighter
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dzień dobry! Chciałem jeszcze poprosić o pomoc - może ktoś rozpoznaje ten detal, co to jest właściwie: Nocnik? Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam Paweł
-
Tak awangardowi modelarze na tym forum piszą "zło" Przy okazji życzę powodzenia w budowie! Paweł
-
Właśnie po opublikowaniu tego zdjęcia powyżej się zacząłem tak nad tym zastanawiać, zwłaszcza, że i tak pod sufitem są dwa rzędy lamp do uzupełnienia...
-
A jak się kształtuje cena takich narzędzi - może ktoś podpowie? Z góry dziękuję i pozdrawiam Paweł
-
Cześć! Jeśli chodzi o likwidację okienek to jakoś się obawiałem takiego połączenia dwóch rodzajów tworzywa - pewnie niepotrzebnie. W tej sytuacji którą mam dobre jest to, że teraz mam zapasowe okienka Ale muszę powiedzieć, że sporo szpachlówki w sprayu wyszło zanim spod lakieru przestały syfy wychodzić... Jakoś dziwnie nie zrobiłem zdjęć w międzyczasie, trochę też mi się te prace wlekły... Ale teraz jeżeli chodzi o urządzanie warsztatu jestem na takim etapie: Jeszcze trochę pracy tu zostało zanim zamknę budę - na razie będę wdzięczny za uwagi, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
I zobaczcie te ilości - ćwierć miliona modeli do sklejania... Na dzisiejsze czasy oznaczało by to za***nie rynku... Ale znając ówczesne czasy może taką ilość towaru puszczono gdzieś dalej za granicę za tak potrzebne dewizy... Pamiętam jak kiedyś zszedłem z babunią na dół z jej mieszkania, od ulicy był m.in. mięsny i pamiętam, że w narożniku sklepu był stolik, przy nim siedziała pani w kitlu i ona malutkimi nożyczkami wycinała z kartek odpowiednie pola. Ciężko mi było skumać o co w tym chodzi...
-
Dzień dobry! Jakiś czas temu spotkał mnie bolesny cios - mój lodówkowiec "zdechł"... Ponieważ miałem go gdzieś od pierwszej połowy lat 90-tych, czułem się trochę tak jakbym stracił przyjaciela... Z drugiej strony to pokazuje jakiej trwałości można oczekiwać od tych konstrukcji - które są przeznaczone do pracy dzień i noc z przerwami i nie wiem ile trzeba by malować aerografem, żeby zbliżyć się do liczby godzin pracy które "robi" lodówka. Przyczyną problemów z moją sprężarką było to, że zostawiłem ją włączoną - czujnik ciśnienia wyłączył kompresor a że rurki były w miarę szczelne to zapomniałem o sprawie, zresztą zdarzało się to już poprzednio i problemów nigdy nie było. Ale tym razem musiałem pojechać na zebranie do przedszkola (kto by pomyślał...) i jak wróciłem to zauważyłem, że moja pracownia strasznie olejem jedzie... Co się stało - ze starości strzeliła jedna rurka, sprężarka załączyła się na stałe, wyrzygała przez nieszczelność większość oleju i zatarła się. Cóż począć - od przedsiębiorcy sprzedającego lekko używane części AGD (podobno z rozbiórki sprzętów uszkodzonych w transporcie) kupiłem nowy agregat i przystąpiłem do wymiany. Tak wyglądała moja sprężarka już z nowym agregatem, ale wszystko inne jeszcze jest tam "stare" - aluminiowy stelaż i wyłącznik ciśnieniowy założyłem w 1997 roku, reduktor w 2010. Wyłącznik ciśnieniowy wziąłem ze złomu i jest do tego zastosowania o wiele lepszy niż presostaty które zwykle się kupuje - odpada problem z zaworkiem odpowietrzającym: Ten mosiężny cylinder na drugim planie też jest ze złomu, w środku ma porowaty wkład i trochę mosiężnych wiórów - mój ojciec na samym początku użył tego jako filtra do wyłapywania oleju i wody i to się sprawdza zaskakująco dobrze, wadą jest brak możliwości spuszczenia tego co się "odcedziło" a raz na kilka lat może by się przydało. W każdym razie w zbiorniku pod reduktorem już nigdy nic się nie zbiera. Jeszcze jedna fota: A nowy kompresor chodzi bardzo ładnie, ale miałem duży problem z urządzeniem rozruchowym - bo z kompresorem dostałem urządzenie rozruchowe z termoelementem - które według mnie do zastosowania z aerografem się nie nadaje. Ponieważ nie dałem też rady dobrać do tej maszyny elektromagnetycznego urządzenia rozruchowego, więc zbudowałem własne, elektroniczne. Więcej detali tutaj: Ponieważ mój układ elektroniczny nie zmieściłby się zamiast fabrycznego urządzenia rozruchowego, potrzebowałem dla niego innego miejsca. Obudowa wyłącznika ciśnieniowego też była uszkodzona, postanowiłem więc wyczyścić "design" i włożyć całą elektrotechnikę do jednej obudowy. Teraz wygląda to tak: Nowy wyłącznik jest podświetlany, żebym już nie zapominał wyłączyć sprężarki. Nad nim lampka kontrolna która mówi o tym czy załączył się wyłącznik ciśnieniowy - i ta lampka przy okazji współpracuje z układem elektronicznym i rozładowuje kondensator. Dołożyłem też bezpiecznik (jak patrzę na moje podłączenia z 1997 roku to się boję...). Żeby dodatkowo zabezpieczyć kompresor przed wciąganiem kurzu to dołożyłem też na dolocie filtr paliwa od Fiata 126p - i co ciekawe to znacznie obniżyło już i tak niewielki poziom hałasu podczas pracy urządzenia: Przy okazji warto też podkreślić, że dodatkowy zbiornik na sprężone powietrze, mimo że jest to niezła rzecz, to jednak nie jest 100% niezbędny w takich konstrukcjach jak ta - bez niego urządzenie jest o wiele bardziej kompaktowe i mobilne, a problem tętnień itp. i tak nie występuje - też dzięki zastosowaniu dość długiego węża. Warto wiedzieć, że obudowa agregatu pełni też rolę zbiornika powietrza - nie za dużego, ale zawsze. To mój "odrodzony" kompresor znowu pracowicie działa, a ja serdecznie dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
pmroczko odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Pokleić taki dwupłatowiec nie jest tak prosto! Mnie kiedyś pokonała Avia: Był to właściwie pierwszy plastikowy model, którego nie dałem rady dokończyć. Dlatego teraz, po 30 latach kupiłem sobie Eduarda... Może teraz dam radę! Pozdrawiam i życzę miłego dnia Paweł -
PZL W-3 Sokół od Mirage Hobby w 1/72 i Answer Plastic Kits w 1/48, 1/72
pmroczko odpowiedział Botan → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Supplies! Jak cena nie urwie mi D to chętnie kupię! -
Dzień dobry! Budując "lodówkowca" konstruktor często natyka się na następujący efekt: Załączamy agregat, wszystko pięknie chodzi. Wyłączamy go z prądu i za chwilę próbujemy włączyć ponownie - i nic! Czasem trzeba odczekać minutę, dwie, trzy - zanim uda się go znowu załączyć. Za taki efekt odpowiada urządzenie rozruchowe - i o nim chciałbym napisać kilka słów. Kiedy rozłożymy agregat "lodówkowy" na części pierwsze zwykle dochodzimy do złącza w którym na zewnątrz hermetycznej obudowy (która jest też zbiornikiem sprężonego powietrza!) wyprowadzone są trzy piny. Wygląda to mniej więcej tak: Po załączeniu kompresora prąd musi popłynąć przez oba uzwojenia (S i M są zwarte), ale po krótkiej chwili S trzeba odłączyć, bo inaczej uzwojenie się spali i kompresora już nie da się uruchomić. Czasem ochroni nas przed tym zabezpieczenie termiczne, które też warto podłączyć tak jak jest to zrobione fabrycznie. Objaw jest wtedy taki, że kompresor rusza, chodzi około 5 - 10 sekund i zatrzymuje się, a po dłuższym czasie słychać charakterystyczny "klik" kiedy to resetuje się zabezpieczenie termiczne (stygnie) i kompresor można znowu uruchomić. Taki objaw występuje też, kiedy uszkodzi się urządzenie rozruchowe, albo jest źle dobrane. A co to jest to urządzenie rozruchowe? To właśnie taki element, który na początku podaje prąd na oba uzwojenia a po chwili odłącza uzwojenie rozruchowe (styk S). W starszych lodówkach powszechnie występowały urządzenia rozruchowe elektromagnetyczne, wyglądają one tak: Zwykle widoczne jest charakterystyczna cewka, która najczęściej po prawidłowym zamocowaniu wisi, że tak powiem "głową w dół". Jeżeli w Waszym agregacie macie takie urządzenie rozruchowe i ono działa to wygraliście - sprężarkę można wyłączyć i zaraz znowu włączyć, bez problemu można jej używać do aerografu. Im nowszy agregat, tym bardziej jest jednak prawdopodobne, że jest tam urządzenie rozruchowe z termoelementem. Wygląda to różnie, ale nigdy na takim urządzeniu nie widać tej miedzianej cewki. Takie urządzenie odłącza uzwojenie rozruchowe agregatu po nagrzaniu się termoelementu - i ten termoelement musi ostygnąć, zanim z powrotem będzie można uruchomić agregat po jego wyłączeniu. Przykładowe urządzenie rozruchowe z termoelementem: Próba wymiany takiego urządzenia rozruchowego na elektromagnetyczne może być problematyczna - bo wzięte od innego agregatu (mocniejszego) urządzenie rozruchowe może albo nie załączyć uzwojenia rozruchowego, albo jeśli weźmiemy urządzenie rozruchowe od agregatu słabszego, to uzwojenie rozruchowe nie zostanie odłączone na czas i w najlepsaym razie zadziała zabezpieczenie termiczne, a w najgorszym spalimy uzwojenie rozruchowe. Problemy z doborem urządzenia rozruchowego zmotywowały mnie do zbudowania własnego urządzenia rozruchowego. Nie jest to może szczyt elegancji, ale działa niezawodnie niezależnie od mocy silnika agregatu i może pomoże komuś w budowie własnej sprężarki. Schemat urządzenia mojego projektu wygląda tak: Urządzenie działa tak, że wyprostowany prąd zmienny z sieci ładuje przez cewkę przekaźnika kondensator. Dopóki kondensator się ładuje, uzwojenie rozruchowe (styk S) jest podłączone. Po naładowaniu kondensatora uzwojenie rozruchowe jest odłączane. Warto zwrócić uwagę na zamontowaną lampkę 230V - jest to istotny element całości pozwalający na rozładowanie kondensatorów i szybsze uruchomienie agregatu po jego zatrzymaniu. Celowo rezygnuję tu z dalszych szczegółów, dlatego, że budowa tego urządzenia wymaga odrobiny doświadczenia a przede wszystkim ostrożności z obchodzeniem się z prądem - z napięciem 230V już nie ma żartów, pamiętajcie o ryzyku porażenia prądem a także pożaru! Jeszcze schemat pokazujący podłączenie mojego urządzenia do sprężarki. Pominięto na nim zabezpieczenie termiczne, które jednak zawsze warto zamontować, jeśli tylko jest taka możliwość, oraz wszystkie włączniki sieciowe, presostaty itd. (one występują jakby "przed" tym schematem): Mam nadzieję, że ten artykuł będzie pomocny przy budowie sprężarek własnej roboty. Życzę powodzenia i pozdrawiam Paweł
-
- 6
-
-
-
Dobra modyfikacja, bo ten zestawowy tył to jakiś okrutny żart...
-
Mój ulubiony detal którego brakuje w 90% wszystkich modeli tego śmigłowca to tzw. hell hole, czyli ten okrągły otwór w dnie kadłuba w którym czasem wisi hak do podwieszania ładunku zewnętrznego. W prawdziwym śmigłowcu można przez ten otwór spojrzeć do góry i zobaczyć dół przekłądni głównej...
