Jump to content

Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL


kopernik

Recommended Posts

13 minut temu, kowal76 napisał:

Dokladnie ten :D.

To jest właśnie mój pierwszy "zachodni" model który dostałem na urodziny w 1973 r. Kupiony w CSH z bodajże pierwszego importu zachodnich modeli. Kosztował 60 zł. Tyle samo kosztował wówczas "resorak" z Matchboxa. Mój ojciec zarabiał wtedy 3000 zł miesięcznie i to była przyzwoita pensja.
Model był z w miarę świeżych form i nie miał nadlewek. W porównaniu z polskimi zestawami z Ruch-u, czy modelami Plasticard-u to był inny świat. Ale prawdziwą rewelacją było pudełko!

Boxart Supermarine Spitfire H611-50 Revell

 

Link to comment
Share on other sites

 FROG. Prekursor zestawów do sklejania. Zakończył działalność chyba w 1976 sprzedając formy do ZSRR. Na naszym rynku spotykałem go tylko z prywatnego importu. Ofertę jak na tamte czasy miał imponującą min Avro Shackleton , Martin Baltimore i Maryland , Vultee Vengeance , Curtiss Tomahawk , Blackburn Shark  Skua , Bristol 138  Beaufort , Tupolev SB 2, Supermarine Attacker  Scimitar , Armstrong Whitworth Whitley , Gloster Javelin , de Havilland Vampire , Hornetoraz DH 110 , Dewoitine D.520 , Macchi MC202 Folgore , Fokker D21 , Hawker Sea Fury  Tempest , Fairey Gannet , Barracuda  Firefly , General Aircraft Hotspur , Focke-Wulf Ta 152 H, Messerschmitt Me 410 , Arado Ar 234 , Heinkel He 162 , Dornier Do 335 , Heinkel He 219 , Gloster E.28 / 39 , North American Mustang II , Vickers Vimy ,Ryan NYP „Spirit of St Louis” , de Havilland Gypsy Moth „Jason” , Westland Wallace, Fokker XXI. Jakość modeli różna, ale w tamtych czasach był to poziom światowy. A w kalkomaniach nawet swastyki dawali.

frog-pfeil-oob-001.jpg

frog-pfeil-oob-005.jpg

frog-pfeil-oob-007.jpg

frog-pfeil-oob-008.jpg

Link to comment
Share on other sites

W ogóle Revell to była straszna tandeta, dopiero gdzieś w połowie lat 90-tych się opamiętali i naprawdę ruszyli - pierwszy to był chyba Arado 240 - bardzo porzadny model, kupiłem sobie go na Gwiazdkę 1995

Link to comment
Share on other sites

7 minut temu, WujekAlice napisał:

W ogóle Revell to była straszna tandeta, dopiero gdzieś w połowie lat 90-tych się opamiętali i naprawdę ruszyli

Nie zgadzam się. Już w latach 70-tych powstawały modele których nie musieli się wstydzić. Ich P-38L/M w 1/72 to była perełka. Musiało minąć dobre kilkanaście lat zanim pojawił się lepszy zestaw z Dragon-a.

Boxart Lockheed P-38 Lightning H-220 Revell

Bardzo dobry był Mirage III. Też z 1976 r.

Boxart Dassault Mirage IIIE/S/R/RS H-225 Revell

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Pierwsze Revelle z jakim się spotkałem  były beznadziejne, do Matchboxów i Hellerów to było im bardzo daleko. nie twierdzę, że im się nie trafiły dobre modele, ale nie bylo to zasadą. Na pewno bardzo udany był/jest Arado 196 - byłem bardzo zaskoczony jak sobie te wypraski poogladałem. I zaraz kupiłem

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, WujekAlice napisał:

Pierwsze Revelle z jakim się spotkałem  były beznadziejne, do Matchboxów i Hellerów to było im bardzo daleko. nie twierdzę, że im się nie trafiły dobre modele, ale nie bylo to zasadą. Na pewno bardzo udany był/jest Arado 196 - byłem bardzo zaskoczony jak sobie te wypraski poogladałem. I zaraz kupiłem

Arado 196 z Revella to wypraski Hellera. Rzeczywiście bardzo porządny model. 

 

Edited by HKK
Link to comment
Share on other sites

36 minut temu, WujekAlice napisał:

Solidność to było drugie imię Hellera. Do tej pory sporo ich modeli jest po prostu niezastapionych

Było różnie. Ich MS-406 czy D-520 z dziurami na wylot we wnękach podwozia to porażka, bo niewielkim kosztem mogły być dużo lepsze. Amiot 143 - model duży i nic poza tym. Ale taki Potez 63-11, a przede wszystkim Karaś czy Jedenastka to naprawdę znakomite modele, które nieżle broniły się jeszcze całkiem niedawno.

Największe rozczarowania przynosił mi w tych latach Airfix. Potrafili jednocześnie sprzedawać modele nowo opracowane i stare wypusty z lat 50-tych. Np. Lancaster czy Ju-87. Miałem oba i nawet wówczas nie miałem najmniejszej ochoty tego budować.

Kiedyś wujek przywiózł mi "z zagranicy" P-38F z Airfixa. Całkiem przyzwoity model na owe lata. Ku mojej wściekłości w środku były wypraski P-38J pochodzące z 1958 r. Absolutny gniot ledwo przypominający Lightninga
 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 7.02.2020 o 00:49, pmroczko napisał:

Ten Mesio to dopiero jest dawne wspomnienie... Mama mi go kupiła jak byliśmy razem w Warszawie gdzieś około roku '88. Nigdy przedtem ani potem już nic takiego nie widziałem. Też się takie pytanie nasuwa: czy poza Warszawą coś takiego było do dostania? Ale żeby go skleić to niestety zbyt cienki w uszach byłem wtedy... A i do dziś z tego co sobie przypominam, to żadnego modelu vacu nie dokończyłem - pojedyńcze części czy też podzespoły to jak najbardziej tak, nawet sam od podstaw robiłem, ale kompletnego modelu to jeszcze nie - cóż, trzeba będzie nad tym popracować.

Przy okazji takie pytanie: ktoś może kojarzy model vacu Suma (PZL-46) w skali 1:48? Taki wynalazek też pod koniec lat osiemdziesiątych w prezencie dostałem.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia

Paweł

Mesia kupiłem w Poznaniu w CH podobnie jak Suma, Spita z Lotni i inne.

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, HKK napisał:

Było różnie. Ich MS-406 czy D-520 z dziurami na wylot we wnękach podwozia to porażka, bo niewielkim kosztem mogły być dużo lepsze. Amiot 143 - model duży i nic poza tym. Ale taki Potez 63-11, a przede wszystkim Karaś czy Jedenastka to naprawdę znakomite modele, które nieżle broniły się jeszcze całkiem niedawno.

 

Jeszcze Bloch 152, jeszcze  P36 Hawk też były marnawe, ale większość raczej była porządna.

Link to comment
Share on other sites

Tutaj moje jedyne vintage jakie sobie zostawiłem.

Model z 1977 r. Nówka nie śmigana :)

P2100926.thumb.jpg.0b2a5e8af156754142dc49fe50c0d58e.jpgP2100924.thumb.jpg.b66db3ff1c8ad957f0054240f7eb8381.jpgP2100927.thumb.jpg.cbaca47d7dffad45738829bf1eb6b21f.jpg

P2100925.thumb.jpg.a7af38e60e1306481d9f6c968a9b2f9a.jpg

Cena 85p w 1977 r. odpowiada jakimś 5 GBP dzisiaj.

P2100923.jpg.f63b6c4f04db0348c7c78804582894f0.jpg

Niezapomniany klej Hellera w zielonym kondoniku. Zawierał trójchloroetylen. Więc w latach 80-tych robiłem sobie własny klej na bazie TRI. Wcześniej, zdarzało mi się kleić modele czystym trójchloroetylenem. W taki sposób odkryłem świat "thin cementu" zupełnie o tym nie wiedząc. Byłem zadowolony z tego wynalazku. Do czasu, gdy koledzy modelarze popukali się w głowę i kazali mi zagęścić rozpuszczalnik plastikiem z ramek.
P2100928.thumb.jpg.a5d8efcdd84c658e33f3a32a5e26b008.jpg

Druga "nówka". Tym razem z 1979 r.
P2100930.thumb.jpg.63712e7fdf82357b7d1df55e3f9d5dc8.jpgP2100933.thumb.jpg.301928e2db34de5d170fb0d38fd60dfa.jpgP2100931.thumb.jpg.780152d8a6f153766c6a3a27ee9aa269.jpgP2100932.thumb.jpg.69a7552ee8ae2c5116170072499370d7.jpg

Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, HKK napisał:

Tutaj moje jedyne vintage jakie sobie zostawiłem.

Model z 1977 r. Nówka nie śmigana :)

Druga "nówka". Tym razem z 1979 r.

Pozazdrości wstrzemięźliwości. Ja swoje to potrzymałem z tydzień, oglądając ramki. Pamiętam, ze po sklejeniu długo stały niepomalowane czekając aż dorobię się godnych farb. Niestety, nie przetrwały do dziś. W czasie przeprowadzki moje modele wystawiłem na murek wokół piaskownicy, młodsze dzieciaki miały gwiazdkę latem.

Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, HKK napisał:

Niezapomniany klej Hellera w zielonym kondoniku. Zawierał trójchloroetylen. Więc w latach 80-tych robiłem sobie własny klej na bazie TRI. Wcześniej, zdarzało mi się kleić modele czystym trójchloroetylenem. W taki sposób odkryłem świat "thin cementu" zupełnie o tym nie wiedząc. Byłem zadowolony z tego wynalazku. Do czasu, gdy koledzy modelarze popukali się w głowę i kazali mi zagęścić rozpuszczalnik plastikiem z ramek.

Też rozpuszczałem ramki tyle, że w nitro, nawet coś na kształt szpachlówki z tego robiłem. Ale jak udało się dostać HERMOL to wszystkie inne kleje szły w odstawkę.

hermol-85.jpg

Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, kopernik napisał:

Też rozpuszczałem ramki tyle, że w nitro, nawet coś na kształt szpachlówki z tego robiłem. Ale jak udało się dostać HERMOL to wszystkie inne kleje szły w odstawkę.

Hermol dobrze się nadawał do kartonów z Małego Modelarza. Plastik słabo rozpuszczał, ciągnął się w nitki, przy schnięciu nabierał gumowatej konsystencji. Zanim nie odkryłem patentu z TRI, pierwsze modele kleiłem pozostałościami kleju z polskich albo NRD-owskich zestawów. Oprócz Hellera któy miał początkowo ten zielony klej w komplecie.

Link to comment
Share on other sites

20 godzin temu, kopernik napisał:

Też rozpuszczałem ramki tyle, że w nitro, nawet coś na kształt szpachlówki z tego robiłem. Ale jak udało się dostać HERMOL to wszystkie inne kleje szły w odstawkę.

hermol-85.jpg

Szczerze mówiąc po kilku użyciach nabrałem przekonania, że Hermol się nie nadaje... Może do klejenia połówek kadłuba czy skrzydeł, gdzie potrzeba trochę czasu na ewentualne poprawki - ale co z tego, kiedy po kilku miesiącach to klejenie puszcza? Rozpuszczalnik nitro do klejenia modeli - to był hit!

Pozdrawiam

Paweł

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.