Jump to content
kopernik

Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL

Recommended Posts

2 godziny temu, Tleli napisał:

A "owiewka" to oczywiście owiewka, czyli profilowana osłona wystających elementów.

A gdyby wystawała głowa pilota, zagłówek jego fotela i np. celownik, to czy element przykrywający ten bałagan można nazwać owiewką?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawym, jak kolega z prasy napisze o tym czymś pod czym siedzi kierowca f-16. Czy będzie to osłona, owiewka czy baldachim. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 15.05.2020 o 07:49, MacW napisał:

Nieco dalej na forum trwa dyskusja o żywicznych elementach do konwersji i po raz nie wiem już który pada określenie "szparka", definiujące dwumiejscową wersję samolotu. "Szparka" to tylko szparka, a w naszym lotniczym slangu funkcjonuje zapożyczone z rosyjskiego określenie "sparka"

By dowiedzieć się co funkcjonuje w lotniczym slangu, proponuję wizyty na lotniskach wojskowych i rozmowy z pilotami bądź technikami...
W w/w przypadku mógłbyś się bardzo zdziwić.

Tylko nie myśl, że to jakiś przytyk z mojej strony!
Sam często walczę ze słownymi idiotyzmami typu set albo kit zamiast "zestaw".
Ale największą plagą w modelarstwie wydaje się pisanie przez Polaków pseudo angielskich tłumaczeń nazw rosyjskich typu  Yak (zamiast Jak), Chaika (Czajka), Smerch (Smiercz)...
A gimbaza myśli (przepraszam, nie myśli) i tłucze te nazwy przekonana, że to ich oryginalne nazewnictwo.

Mistrzostwem według mnie wykazało się ostatnio wydawnictwo Stratus, gdzie stworzyli nazwę trudną nawet do przeczytania, czyli zamiast Szczerbakow Szcze-2 mamy (aż muszę zerknąć na ich stronę) Shcherbakov Shche-2.
Dodatkowo tę nazwę wstawiają nawet w polskim tekście... Żenujące
pw.thumb.jpg.4de8605ba0ac3d1b689eaf0dbc4dad62.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grześ, to nie tak. Po pierwsze młodzi myślą po angielsku. Mam to w domu. Po drugie w lotnictwie jest tak samo, o ile starsi mówią o pochyleniu, przechyleniu, przechwyceniu ścieżki to młodzi pitch, bank interception. Wszelkie procedury są po angielsku żebyś później gdy przyjdzie ta chwila nie myślał heading czy course. I nikt nie używa przerywaczy a speed brake. Niektórzy spojlerów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień dobry!

Muszę powiedzieć, że troszkę drażni mnie styl kolegi MacW - odbieram to tak: Ja wiem o wiele lepiej i teraz Wam powiem! - ale może to tylko moje odczucie.

Jak dla mnie jest to szczegół, bo przecież mówimy o obudowie aerodynamicznej wystającego elementu - którym w tym wypadku jest pilot 🙂

Jeżeli określenie jest ścisłe i zrozumiałe - to gdzie tkwi problem? Jak wiele innych zjawisk w języku coś co jeszcze sto lat temu było błędem, dziś jest normą. Może z owiewka też tak za chwile będzie?

Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia

Paweł

Share this post


Link to post
Share on other sites

Język polski jest językiem żywym, nie martwym. Co sprawia ze ciągle się zmienia i ewoluuje. Pamiętam dyskusje w prasie, w latach 80, gdzie namiętnie zastanawiano się czy można używać takich słów jak interfejs czy nawet komputer, bo przecież to obce słowa przeniesione bezpośrednio z angielskiego. Wtedy też darto szaty jak to młodzież stosuje bezmyślnie anglicyzmy zamiast opisywać rzeczywistość rdzennie polski słownictwem. Tak więc ja bym nie narzekał i nie próbował zawracać rzeki kijem, bo ta owiewka zostanie z nami już na zawsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Grzes napisał:

Ale największą plagą w modelarstwie wydaje się pisanie przez Polaków pseudo angielskich tłumaczeń nazw rosyjskich typu  Yak (zamiast Jak), Chaika (Czajka), Smerch (Smiercz)...

A gimbaza myśli (przepraszam, nie myśli) i tłucze te nazwy przekonana, że to ich oryginalne nazewnictwo.

Kiedyś na jakimś kanale popularnonaukowym w TV oglądałem film o Luftwaffe. W pewnym momencie lektor przeczytał: "Meserszmit Me 262 Słoloł" (cytuję fonetycznie).

Jeszcze lepszy był lektor w jakimś filmie o F-15. Ogłosił mianowicie, że samolot jest wyposażony w "elektroniczny licznik". Chodziło o system walki radioelektronicznej, zwany ECM (Electronic Countermeasures). Tłumacz pewnie nie wiedział, co to ten "measures", a z reszty zrobił "elektroniczny licznik".

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Grzes napisał:

Ale największą plagą w modelarstwie wydaje się pisanie przez Polaków pseudo angielskich tłumaczeń nazw rosyjskich typu  Yak (zamiast Jak), Chaika (Czajka), Smerch (Smiercz)...
A gimbaza myśli (przepraszam, nie myśli) i tłucze te nazwy przekonana, że to ich oryginalne nazewnictwo.

Mistrzostwem według mnie wykazało się ostatnio wydawnictwo Stratus, gdzie stworzyli nazwę trudną nawet do przeczytania, czyli zamiast Szczerbakow Szcze-2 mamy (aż muszę zerknąć na ich stronę) Shcherbakov Shche-2.
Dodatkowo tę nazwę wstawiają nawet w polskim tekście... Żenujące

O ile zgadzam się w zupełności, że te anglicyzmy są żenujące, a mnie szczególnie irytuje zapisywanie rosyjskich i ukraińskich nazwisk w ten sposób w niemal każdym artykule, to spójrz na to z tej strony -  wyszukując temat w internecie, będziesz miał znacznie więcej trafień używając "angielskiego" zapisu niż polskiego albo rosyjskiego. Operując od razu "międzynarodową" fonetyką nie musisz się też zastanawiać jak nazwisko czy pojęcie zapisze Anglik. Taka standaryzacja...

Share this post


Link to post
Share on other sites

zrobiłem eksperyment i na jandeksie albo raczej Yandex.ru wpisałem tego Szczerbakowa po angielsku. Wyszukiwarka zrozumiała o co chodzi. Jednak rzeczywiście z tą transkrypcją z rosyjskiego na angielski a potem na polski są problemy. Czasami nie wiadomo o co chodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Podziękuję wszystkim kolegom za uwagi i odpowiem zbiorczo:

-  "em": skoro już "kierowca", to jakie znaczenie ma reszta określeń?.. Nie jestem "z prasy".

- "Grzes": absolutnie nie odbieram tego jako przytyku. Zgadzam się z tym, co dalej i poniżej, tym bardziej, że zdarzyło mi się w życiu nie tylko pisać, ale trochę wcześniej zostać anglistą i nic mnie tak nie obezwładnia, jak próby wprowadzania tego typu nazewnictwa. To jeden z polskich kompleksów; ten wobec "zagranicy". Dwa stulecia temu i później, wszyscy poróbowali mówić po francusku, potem usiłowano wtłoczyć nam rosyjski (i bardzo dobrze, trzeba znać język odwiecznego ciemiężcy), teraz, od kilkudziesięciu lat króluje angielski. A 'propos lotniczego slangu: "popełniłem" również sporą liczbę filmów o lotnictwie i bywałem na lotniskach w Mirosławcu, Mińsku Mazowieckim, Tomaszowie (jeszcze z kawalerią na Sokołach). Wiem jak brzmi tam codzienny język, ale nigdy nie zamierzałem skłaniać do poprawności ludzi lotnictwa. Tych, którzy o tym piszą - jak najbardziej. Są od tego, by propagować wiedzę, a nie błędy.

- "pmroczko": więcej ode mnie wiedzą miliony ludzi! Nie trzeba mylić dążenia do poprawności z wynoszeniem się ze swoją wiedzą. Wiem swoje, owszem, ale miałem okazję dowiedzieć się tego co wiem przez pół wieku, bo od tylu lat interesuję się lotnictwem i jego historią. Co do zmienności języka: "Krzysiu" istnieje od wieków jako wołacz, ale "ten Krzysiu" od niedawna i powoduje odruch... Mniejsza. Już chciałem napisać, że trzeba różnicować dobre i złe zmiany, ale pewnie wszedłbym w politykę, a tej się brzydzę, zwłaszcza tu i teraz.

- "Solo": "zawracanie rzeki kijem" to beznadziejne zajęcie, w istocie, ale tylko zawracający czasem mają wpływ na dzieje. Płynący z prądem nie mają się czym chwalić, jeśli już chcą.

- "RAV": O tak, szanowny panie, o tak! Listy lektorskie dostają do tłumaczenia zapewne uczniowie lub początkujący studenci (bo płaci im się grosze), nie znający nie tylko pojęć technicznych, ale też podstaw języka.Wiele takich "kwiatków" można spotkać np. na "Discovery", co nie powinno mieć miejsca. Podam przykład, który mnie osłabił: w bardzo popularnym serialu o poszukiwaczach cennych rzeczy, zapomnianych w garażach, jeden z uczestników, stojąc na drabinie, usiłuje ściągnąć z regału (obce słowo!) jakiś ciężki pakunek. Nie daje rady, woła więc do stojącego poniżej: "Give me a hand!", co jest idiomem i znaczy "Pomóż mi", a wiedzą o tym już początkujący w nauce języka. Nic z tego. Lektor czyta: "Podaj mi rękę!"...

- "Fixer", "Maxy": To właśnie jest znak czasów! Chwała Internetowi, że jest, ale nie porzucajmy rozumu, bo to przecież on wymyślił ten Internet. Bez wyszukiwarki.

Happy modeling! - że się tak po polsku wyrażę...

Edited by MacW

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, MacW napisał:

nie porzucajmy rozumu

W nim jedyna nadzieja...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, MacW napisał:

Podziękuję wszystkim kolegom za uwagi i odpowiem zbiorczo:

-  "em": skoro już "kierowca", to jakie znaczenie ma reszta określeń?.. Nie jestem "z prasy".

 

Słabo, gdzieś tam na kursie czy zajęciach przestrzegali Cie przed pisaniem odpowiedzi jako pytanie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam serdecznie kolegów modelarzy,

w celach naukowych (praca licencjacka) prześledziłam cały wątek i mam do Panów pytanie:

 czy ulepszony przez firmę PLASTYK samolot PZL-37 A B Łoś to ta wersja już w skali 1:72 czy powstały dwie wersje z serii MIKRO144 w skali 1:144 i dodatkowa w skali 1:72?

Z góry dziękuję za odpowiedź :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strach będzie coś napisać żeby jakiejś gafy nie strzelić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
50 minut temu, Cosmic napisał:

czy ulepszony przez firmę PLASTYK samolot PZL-37 A B Łoś to ta wersja już w skali 1:72 czy powstały dwie wersje z serii MIKRO144 w skali 1:144 i dodatkowa w skali 1:72?

Łoś 1:144 i 1:72 to dwa różne modele

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Cosmic napisał:

Witam serdecznie kolegów modelarzy,

w celach naukowych (praca licencjacka) prześledziłam cały wątek i mam do Panów pytanie:

 czy ulepszony przez firmę PLASTYK samolot PZL-37 A B Łoś to ta wersja już w skali 1:72 czy powstały dwie wersje z serii MIKRO144 w skali 1:144 i dodatkowa w skali 1:72?

Z góry dziękuję za odpowiedź :)

Gdzie będzie można przeczytać gotową pracę? Bo jestem zaintrygowany :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Grzes napisał:

Łoś 1:144 i 1:72 to dwa różne modele

Tyle to wiem. Interesuje mnie czy było ich 3 czy 2. :))

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Grzes napisał:

Łoś 1:144 i 1:72 to dwa różne modele

To chyba oczywiste... Ale zgodnie z przypuszczeniem Cosmica, były dwa Łosie 1/144. Oba w wersji B, ale pierwszy był bardzo prymitywny, na poziomie pozostałych modeli tego producenta w tej skali, a drugi już całkiem przyzwoity, choć np. bez wyposażenia kabin. Łoś 1/72 był jeden, ale można go było zbudować w wersji A lub B.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Otrzymałam już jedną odpowiedź, że prawdopodobnie były to dwie wersje B w skali 1:144 i późniejsza A/B w skali 1:72. Czy ktoś jest mi to w stanie potwierdzić bym miała chociaż dwie osoby o takiej opinii? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, RAV napisał:

To chyba oczywiste... Ale zgodnie z przypuszczeniem Cosmica, były dwa Łosie 1/144. Oba w wersji B, ale pierwszy był bardzo prymitywny, na poziomie pozostałych modeli tego producenta w tej skali, a drugi już całkiem przyzwoity, choć np. bez wyposażenia kabin. Łoś 1/72 był jeden, ale można go było zbudować w wersji A lub B.

Właśnie o to mi chodziło! Dziękuję bardzo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Cosmic napisał:

były to dwie wersje B w skali 1:144 i późniejsza A/B w skali 1:72

Tak właśnie było

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Cosmic napisał:

Właśnie o to mi chodziło! Dziękuję bardzo :)

W uzupełnieniu -str 3 i 4 wątku.

łoś 1.jpg

loś 2.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ale ten pierwszy łosiek 144 to chyba nie zts tylko inna spółdzielnia....więc odpowiedź powinna brzmieć: zts plastyk wypuścił zestaw 72 a/b i 144 wer. a

 

Edited by myszaty

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, kopernik napisał:

W uzupełnieniu -str 3 i 4 wątku.

Czy wszystkie 11 samolotów było pakowane w takie plastikowe torebki bez potrzeby wycinania elementów z ramek i dopiero druga wersja Łosia była w pudełku z ramką? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.