Ranking
-
uwzględniając wszystkie działy
- We wszystkich działach
- Wpisy na blogu
- Komentarze w blogu
- Wydarzenia
- Komentarze do wydarzeń
- Opinie o wydarzeniu
- Pliki
- Komentarze do plików
- Opinie o pliku
- Grafiki
- Komentarze do grafik
- Opinie o grafice
- Albumy
- Komentarze w albumach
- Recenzje albumów
- Tematy
- Odpowiedzi
- Aktualizacje statusu
- Odpowiedzi na komentarze
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
10 Listopada 2018 - 30 Marca 2026
-
Rok
30 Marca 2025 - 30 Marca 2026
-
Miesiąc
2 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Tydzień
23 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Dzisiaj
30 Marca 2026
-
Wprowadź datę
15.10.2020 - 15.10.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.10.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Trochę to trwało ale w końcu coś powstało. Zemściło się na mnie nieprzemyślane do końca planowanie kolejnych kroków budowy czego konsekwencją była strata wielu godzin poświęconych na wykonanie jednego elementu. Koniec końców okazał się całkiem nieudany (zdjęcie będzie poniżej). Sporo czasu poświęciłem także na nakręcenie filmiku z prac. Moje próby nakręcenia czegoś skończyły się na tym, że było widać że coś robię ale nie było za bardzo widać co robię. Z pewnością aby poprawić ten stan musiałbym zainwestować w jakiś statyw aby aparat ustawić nad miejscem roboczym, a nie z boku biurka, musiałbym także dokupić inny obiektyw do aparatu bo ten który mam nie pozwala na robienie zdjęć i filmów z bardzo bliska. Zrobiłem natomiast kilka zdjęć z etapów robienia poszczególnych elementów. Pokazują one co prawda tylko ogólny schemat wykonywania elementów, a nie krok po kroku ale myślę, że będzie to czytelne . Wykonanie elementu zaczynam od złapania wymiarów jakie musi posiadać. Następnie z hipsu wycinam nieco większy, od planowanego, element (lepiej podpiłować nadmiar niż doklejać czy ciąć od nowa) i zaczynam dopasowywanie poprzez szlifowanie. Kolejne elementy powstają w ten sam sposób. Podobnie wykonuję pomniejsze elementy. Najpierw surowy kawałek dociętego na wymiar plastiku, a potem szlifowanie do osiągnięcia prawidłowego kształtu. Aby nadać elementowi ostateczny kształt doklejam kolejne kawałki plastiku, oczywiście z naddatkiem, i znów do ręki trafia pilnik. Po szlifie mamy gotowy, wypiłowany element. W czasie przyklejania do większego elementu np. wręg czy wzmocnień bardzo przydaje się papier milimetrowy. Można dzięki niemu szybko rozplanować równe rozłożenie jednych elementów na powierzchni innych. Przyklejam paski oczywiście z naddatkiem. Paski od większego arkusza hipsu zwykle odcinam żyletką. Po dokładnym wyschnięciu kleju jeszcze lekkie szlifowanie aby wyrównać wysokość wzmocnień. Kolejna ścianka działowa. Od planowania poprzez klejenie, przycinanie do finału. Tu właśnie widać ten nieszczęsny element o którym wspominałem na wstępie. Robiłem go nie mając punktu odniesienia i nie mogąc go stabilnie ustawić do przymiarek. Jak widać na koniec wyszła mi lekko krzywa i przewymiarowana w niektórych miejscach kreaturka. Może słowo o tym jak przyklejam te wzmocnienia. Nie zaskoczę nikogo jak napiszę, że zaczynam od za długich pasków hipsu. Przytrzymuję je na miejscu pęsetą i podlewam lekko klejem jak najdalej od pęsety aby klej nie dostał się między pęsetę a pasek. Jeśli się dostanie to kończy się to zazwyczaj na przyklejeniu paska do pęsety a nie do plastiku, a w skrajnych przypadkach do zniszczenia paska, w tym przypadku jest to hips 0,1 mm więc o szybkie jego rozpuszczenie bardzo się starać nie trzeba. Gdy pasek się już lekko trzyma powierzchni podlewam go większą ilością kleju i delikatnie dociskam. Po dokładnym wyschnięciu żyletką odcinam (staram się wszystkie na raz) paski w zaplanowanym miejscu i usuwam ich zbędną część. Potem przyklejam przy nich wzmocnienie poprzeczne, a następnie znów wzmocnienia pionowe itd. itd. Nadmiar odcinam. Czasami trzeba zrobić bardziej złożone wręgi. Lub wręgi z otworami. Najpierw wyznaczenie miejsc wykonania otworów przy pomocy nitowadła na większym kawałku hipsu. Odcięte żyletką wręgi. Po wstawieniu kilku drucików luk na magazynek do Vulcana i sam bęben na amunicję prezentuje się tak. Robiąc bęben na amunicję kręciłem próbne filmiki więc nie mam zdjęć z etapów jego powstawania. Dla wyjaśnienia. Ze względów konstrukcyjnych modelu musiałem w środkowej części luku usunąć wręgi. Z moich wyliczeń wyszło, że bęben powinien mieś od 5,5 do 6 mm średnicy (ja zrobiłem 5,5 mm), jeśli chciałbym zachować wręgi musiałbym z komorą zawitać w kabinie załogi. Idąc na kompromis odchudziłem do granic możliwości ściankę wanny kokpitu i usunąłem te części wręg. Dzięki temu wszystko pasuje w miarę poprawnie. Na koniec moja propozycja na taśmę amunicyjną. Z moich szacunków wyszło, że powinna mieć około 2 mm szerokości na 0,8 mm grubości. Powstała z paska hipsu 0,25 mm owiniętego rozwałkowanym drucikiem ołowianym 0,2 mm. To tyle na chwilę obecną. Mam nadzieję, że moje wypociny coś sensownego pokazały. Przyznam jednak, że robienie takich zdjęć krok po kroku jest nieco uciążliwe. Trzeba cały czas pamiętać aby obróbkę przerwać we właściwym momencie żeby zrobić zdjęcie pokazujące dany etap pracy przy elemencie.5 punktów
-
Czołem! Model ma swoje silne i slabe strony, pomijając znaną kwestię zawieszenia plastik też był trochę dziwny w obróbce, za to kleił się jakoś lepiej niż "normalne plastiki". Najbardziej podoba mi się w tym modelu, że to co dostajemy w pudle, pozwala zrobić fajny model. Sporo się nauczyłem robiąc ten czolg, szkoda mi trochę, że tak mało zostało z tego co pod białym, ale po konsultacjach okazało się, że tak trzeba, generalnie dzięki wszystkim, którzy doradzali w warsztacie, rady zawsze cenne, wiem, nie do wszystkich się dostosowałem, ale się starałem.3 punkty
-
to teraz już wiem czemu jak się biorę za taka robotę to efekt jest jakby wyszło to spod rąk przedszkolaka... nie łapie się do tych "koniecznych warunków wstępnych"3 punkty
-
3 punkty
-
Wydrukowane i przymierzone wiązary. Na razie nic nie obrobione. Niektóre chyba wydrukuję jeszcze raz i muszę się pobawić z ręcznymi ustawieniami podpór w slicerze, bo okrągłe zakończenia straciły geometrię przez brak podpór właśnie. To co widać na zdjęciu to oczywiście jeszcze nie wszystkie. Sporo czasu zajmuje się samo wgryzanie w dokumentację i oglądanie zdjęć. Straszna plątanina tego wszystkiego. W trakcie też jest przygotowanie hamulców (nie ma na razie na zdjęciach). Trochę miałem z tym przeprawy, bo okazuje się, że niby rysunki techniczne są, ale ten typ parowozu nie tylko był produkowany przez kliku producentów, ale też konstrukcja była przez kolejne lata modyfikowana i już parę razy narobiłem się nad czymś, żeby się okazało, że nie będzie jednak pasować. No i teraz znów sporo niewdzięcznej roboty polegającej na obróbce kół papierem ściernym i usuwanie śladów podpórek. Powstał też projekt silnika.2 punkty
-
Ło Matko, komora jak komora... Co to mają być za wrażenia? Ma zasysać i wywalać syf za okno. Ot co. Jakiejś głębszej filozofii to raczej w tym nie ma2 punkty
-
2 punkty
-
Pułkownik gotowy do inspekcji. Osobiście jestem bardzo zadowolony z wyboru kolorystyki w wersji Matte Pearl Morion Black .Sam model jako wyrób Tamiyi należy do kategorii samoskładających się. O małych modyfikacjach i dorobionych częściach w domowym warsztacie nie będę się rozpisywał bo pokazałem to w wątku warsztatowym, jedynie na koniec z polistyrenu 0,5 mm grubości dorobiłem podkładkę pod tablicę rejestracyjną bo zestawowa po przeliczeniu na 1/1 to wychodziło na to że trzeba by było założyć płytę chodnikową. Niestety nie jestem mistrzem fotografii ale zapraszam do galerii. I na stenderze. I pierdółki. A to fotka rozjaśniona by wyłonił się efekt Perły. Pozdrawiam wszystkich modelarzy Piotr ,, A kto nie ryzykuje ten nie pije Szampana"2 punkty
-
2 punkty
-
Drugi model japońskiego wytwórcy (mistrza?) Mr. Hiro. Zgodnie z moimi upodobaniami znów padło na wintydżową wyścigówkę - Ferrari D50 w oznakowaniach Grand Prix Monaco z 1956 (JM Fangio). Ferrari przejęło ten model od Lancii i poddało go niewielu modyfikacjom. Lancia wprowadziła z tym modelem szereg rewolucyjnych w ówczesnej F1 modyfikacji. Zasadnicze to skośne ustawienie silnika v8 (Jano) i zrównoważenie rozkładu masy poprzez instalację bocznych zbiorników paliwa. Do tego co było w pudle dodałem właściwie tylko nity i trochę śrubek.... Malowanie pędzel i spraye Tamiya i Humbrol.1 punkt
-
Moje modelarstwo to modele składane prosto z pudła więc oczekiwałbym by modele które biorę na warsztat były możliwie jak najbardziej poprawne. Niestety o tym modelu od HB nie będę w stanie powiedzieć nic dobrego. B-24D Liberator Hobby Boss skala 1:32, model w tej skali z bardzo słabym detalem a w zasadzie to nawet nie jestem pewny czy w ogóle o detalach można tu mówić. Silniki wyglądają jak powiększone z zestawu 1:72. Linie podziału są bardzo głębokie a nitowanie a w zasadzie jego brak w tak dużym zestawie jest czymś co pozostawia wielki niesmak. To nie wszystko są zdecydowanie większe wady - pierwsze to kalki które ograniczają się do absolutnego minimum. Druga kwestia to w moje opinii największa wada tego zestawu czyli jakość podwozia w całości wykonane jest z plastiku! Co przy tej wielkości modelu i konieczności obciążenia go ponad 250gr balastu kończy się szybkim rozjechaniem i połamaniem tych pseudo goleni. Do tego ala gumowe opony które także należą do czegoś co można uznać za wyrób opono podobny. Reasumując jest to model przypominający B-24 i jeżeli oczekiwania kupującego ograniczone są tylko do tego to i tak nie do końca zakup będzie uzasadniony bo nawet uwzględniając wielkość to wciąż zbyt drogi model w stosunku do jakości jaką otrzymujemy. Natomiast jeżeli zakupią go osoby które cenią sobie możliwość wprowadzania wielu zmian z użyciem różnych dodatków to zapewne będę mieć model dający wiele miejsc do poprawy.1 punkt
-
Powoli kończę wszystkie zaczęte projekty, na pierwszy ogień poszła rozgrzebana Hasegawa. Model bardzo przyjemny, pomimo jednego twardego lądowania ze stołu na podłogę udało się go całkiem nieźle ogarnąć. Nie robiłem żadnego weatheringu, model praktycznie prosto z pudła, dodane tylko blaszki wnętrza które de facto i tak słabo widać Są dwa babole których nie poprawiłem ale mam nadzieje że nie będą bardzo razić po oczach Zapraszam do oglądania1 punkt
-
1 punkt
-
pozwolicie, że zrobimy mały test dla tych produktów - nakładanie bazy na bazę - krótki odstęp czasowy \\ - na to wszystko lakier 2K1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Krzychu, kolor zmienił się po olejach. Malujemy dalej... Obicia i otarcia, całość wypędzlowana akrylami od Vallejo.1 punkt
-
To nie nasza Arma Hobby tylko rosyjska: https://arma-models.ru/ Robią dodatki do modeli Zvezdy i dystrybuują przez swój sklep.1 punkt
-
1 punkt
-
Ja mam nawet podstawkę To chyba we trójkę ją będziemy robić1 punkt
-
Problemy są głównie ze skrzydłami ich spasowaniem i wklejeniem. Ja zostawiłem delikatne szczeliny na dole i uzupełniłem później. Natomiast podwozie zwyczajnie nawierciłem i wkleiłem w środek goleni drut wzmacniający. Tak by golenie utrzymały ciężar modelu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Masakra, to jest prawdziwe modelarstwo. Fajnie, że można tu zobaczyć jak to robisz prawie krok po kroku, bo pewnie patrząc na efekt końcowy, kiedy model będzie w galerii człowiek by nie docenil ogromu pracy, który jest w to włożony.1 punkt
-
1 punkt
-
To się nie zepsuło... to odkształcenia zmęczeniowe. Poszycie pracuje i w ten sposób się deformuje. Jest to symetryczne po obydwu stronach belki. Znajde w domu fotkę, to wrzucę.1 punkt
-
Brawo, że chciało ci się pokazać "kro po kroku". Cierpliwość i upór swoją drogą, ale jaki jeszcze trzeba mieć wzrok przy tej skali?! Mnie ledwo udaje się dodać coś z blaszanych dodatków.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Witam. Kilka tygodni temu jeszcze raz wykonałem zdjęcia mojego modelu Akagi. Tym razem fotki z lepszym oświetleniem. Mam nadzieję że widać małą różnice w jakości zdjęć. Pozdrawiam1 punkt
-
Kawał dobrego good jobu jak mawiał mój kierownik. Wiem że bardzo ładnie wyszło malowanie kamuflażu, ale osobiście bardziej podoba mi się w takim post-zimowym stanie. Ta biel dodaje mu charakteru prawdziwej, eksploatowanej maszyny. Ogólnie bardzo podoba mi się ten model1 punkt
-
Kapelusz będzie przerabiany, jak już wspomniałem. Britt ma kapelusz w stylu rodeo albo cattleman, znoszony trochę, a w zestawie bardziej podchodzi kształtem pod crown, taki jak ma Vin Tanner. Żeby nie było, trochę riserczu było . Obetnę rondo i dosztukuję z karton€ nasączonego CA, tani sposób i efekt dobry, wypróbowałem go lata temu, przy robieniu slotów do tupolewa.1 punkt
-
1 punkt
-
Ok. Decyzja podjęta. Na razie wstrzymuję prace do czasu ukończenia instalacji oświetleniowej. Być może będzie to wymagało pewnych przeróbek gotowych elementów. Pomysł jest, research elektroniczny zrobiony, znalazłem magika, który mi to wszystko ogarnie technicznie. Plan jest taki by uniknąć zewnętrznego zasilania i upchnąć wszystko w środku. Model będzie "wisiał w powietrzu" na akrylowym pręcie więc nie chcę ciągnąć kabli od zasilacza. Nie będzie też robił za lampkę nocną więc wystarczy porządna bateria. Dodatkowo dojdą światłowody. Zapowiada się ciekawie1 punkt
-
Dzień dobry, Coś udało mi się podziałać przy szybowcu. Dużo tego nie ma ale zawsze coś Podłoga kokpitu: Załatałem także otwór pod podstawkę: Na tapet wleciało także usterzenie poziome. Oszlifowałem je na gładko i rozciąłem. Lotki wyważającej (chyba tak to się nazywa) nie miałem zamiaru odcinać, ale tak jakoś wyszło No i skrzydła. Tutaj na razie ograniczyłem się do odcięcia lotek. Zastanawiam się co dalej - oszlifowac na gładko i zostawić, czy próbować odwzorować lekkie ugięcia poszycia? Hmmm... No to na razie tyle. Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
