Ranking
-
uwzględniając wszystkie działy
- We wszystkich działach
- Wpisy na blogu
- Komentarze w blogu
- Wydarzenia
- Komentarze do wydarzeń
- Opinie o wydarzeniu
- Pliki
- Komentarze do plików
- Opinie o pliku
- Grafiki
- Komentarze do grafik
- Opinie o grafice
- Albumy
- Komentarze w albumach
- Recenzje albumów
- Tematy
- Odpowiedzi
- Aktualizacje statusu
- Odpowiedzi na komentarze
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
10 Listopada 2018 - 30 Marca 2026
-
Rok
30 Marca 2025 - 30 Marca 2026
-
Miesiąc
2 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Tydzień
23 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Dzisiaj
30 Marca 2026
-
Wprowadź datę
13.10.2020 - 13.10.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.10.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
3 punkty
-
@Spotterzluzuj , przestań każdemu wklejać że musi zrobić modulacje bo... staje się to nudne, nie każdy takową zrobi i musisz z tym żyć. Ad malowania sęk w tym że taka jest idea malowania pojazdu wojskowego ma nie być widać gdzie przód gdzie tył i ma się rozmyć bryła pojazdu... ale to oczywiście dla "redukcyjnych" budujących repliki w skali3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Prrzytrafiło mi się nieplanowane chorobowe, więc zamiast wykończyć modele, które leżą w warsztacie, zabrałem się za kolejny. Model to wynalazek Special Hobby w skali 1-72. Samolot jest o tyle ciekawy, że powstał w bardzo krótkim czasie z powodu problemów z dostawami samolotów do Australii. O dziwo miał całkiem dobre własności pilotażowe, gorzej było z osiągami. Podobno P-40tki i Wildcaty, które dostawały baty od japońców na Pacyfiku miały lepsze osiągi. Jak mi to tłumaczyli najstarsi górale, australijczycy zdawali sobie sprawę z tego, że samolot nie ma jakiś porywających parametrów, dlatego nazwali go "Boomerang" - czyli w razie gdyby nie udało mu się nic trafić, zawsze miał wrócić do bazy. Sam model wygląda dość ładnie, ma w miarę ładnie zdetalowaną kabinę, w tym kratownicę z jakiej został zbudowany, linie podziałowe są w miarę delikatne, chociaż nieco mydlane. Brakuje mi większej ilości detali w komorach podwozia i detali przed przegrodą kabiny. W oryginalnym samolocie przez komory widać było tył silnika, osprzęt i kratownicę kadłuba, w tym modelu ta przestrzeń jest zaślepiona przedłużoną podłogą kabiny. Malowania jeszcze nie wybrałem, ale prawdopodobnie zdecyduję się na dwukolorowy kamuflaż z białym ogonem. Szukam jeszcze oryginalnych zdjęć, żeby zobaczyć jak się brudziły i tyrały te samolociki.2 punkty
-
Kolejny jednokolorowiec, tym razem P-38. Nowy zestaw Tamiyii polecam z czystym sumieniem, nie trzeba żadnych dodatków żywicznych żeby wyszło ładnie, dokupiłem lufy mastera, zegary Yahu (nic nie widac :(, wiec nie wiem czy warto wydawac cos na nie, pasy oraz nitowanie GHW (jestem nim zachwycony), kalki Exito (tez polecam),2 punkty
-
Cześć, No i wreszcie – skończony. Wprawdzie na fotkach brakuje paru drobnych pierdół, np. uchwytu na lufie Browninga, ale musicie mi uwierzyć, że jest on już na swoim miejscu. Niestety warunki mam takie, że warsztat i studio foto mam poza domem, więc tak od ręki nie jestem w stanie zrobić nowych zdjęć. No ale mniejsza. Z ręką na sercu mówię – to był najgorszy model jaki w życiu widziałem i kleiłem. Serio. Do tego okres miałem taki, że marzyłem tylko o tym, żeby po prostu go skończyć. Parę rzeczy zrobiłbym inaczej, ale mam go dość – zostaje jak jest. Wóz przedstawia M-60PB z 1. Bratunackiej Brygady Lekkiej Piechoty. Wóz, jak i brygada, operował głównie we wschodniej Bośni – od Gorażde po Srebrenicę. Ja próbowałem upodobnić model do wyglądu pojazdu właśnie z lata 1995 roku, kiedy przebijał się przez tłumy kobiet i mężczyzn uciekających ze Srebrenicy. Zamiast wypisywać jakich dodatków użyłem, prościej mi będzie chyba napisać jakie części zestawowe zostały na swoim miejscu. Bryła kadłuba, koła napinające, siatki nad silnikiem i wydechem, dwa wloty powietrza i końcówki dział bezodrzutowych – cała reszta to moja produkcja lub części z innych zestawów. Dość już jednak o tym, model prezentuje się tak: Pozdrowienia!2 punkty
-
2 punkty
-
To ja może odpowiem: Malarsko było robione tak że po pomalowaniu brązu zostało nałożone maskowanie na ów kolor, następnie psiknięty "średni" zielony i już bez maskowania czyli "z ręki" psiknięty "ciemny zielony" Kolory jak widać są mocno rozjaśniane - wynika to z faktu, iż farby te dość mocno płowiały od wietnamskiego słoneczka. A że rozjaśnia się tak bardziej centralną część plamy to jej krawędzie są ciemniejsze i w efekcie może wystąpić u oglądacza "efekt trzeciego koloru" Efekt takiego "trzeciego koloru" ładnie widać na usterzeniu pionowym tego "francuza" gdzie widać ładną ciemniejszą linię po obwodzie plamy. Wynika to najprawdopodobniej z czystej technologi malarskiej- najpierw zaznacza się pistoletem obrys plamy (stąd farba jest ciemniejsza bo jest jej po prostu więcej i jest dokładniej nakładana) a potem wypsikuje się już jej "wnętrze" Nawet rzekłbym że czterokolorowy: A poza tym to tak mi jakoś wyszło z tymi kolorami.2 punkty
-
Na początek duży pokład startowy od FlyHawka Przed sklejeniem należy uformować krawędź spływu zgodnie z żeberkami Po uformowaniu kleimy oba pokłady. Klejenie jest bardzo przyjemne, bo klej wrzuca się w otworki i nacięcia dolnego pokładu Teraz drewniany pokład Teraz wklejamy profile spływu Robimy suwnicę i wklejamy ją na miejsce. Profile również zostają przykryte wyprofilowanymi kawałkami blachy2 punkty
-
Czas zakończyć tę epopeję Dla przypomnienia - miało wyjść jakoś tak: A wyszło tak: Ogólnie rezultat moich bojów jest dosyć cienki - to jeden z moich słabszych modeli - ale cieszę się, że go ukończyłem i wzbogaci kolekcję poświęconą Orlińskiemu. A na poniższym zdjęciu najlepiej widać te nieszczęsne klapy: Jeszcze kilka ujęć dam w portfolio. Dziękuję Kolegom za wsparcie!2 punkty
-
Postanowiłem wspomóc Mosesa w doposażeniu forumowych Marines w związku z czym na warsztat po Tomcacie (który jest na ostatniej prostej) idzie model AV-8B II+ z Hasegawy. Model będzie w malowaniu pudełkowym, które bardzo przypadło mi do gustu: Ponieważ lubię robić maszyny, które prócz spalania paliwa robiły jakąś konkretna robotę na wyjeździe wiec poszperałem trochę w necie i okazało się, że ten egzemplarz ma za sobą m.in. epizod w Operacji Iraqi Freedom i na przełomie 2005/2006r operował wraz z kilkoma innymi maszynami z tej jednostki z po-irackiego lotniska Al Asad. Co się tyczy uzbrojenia, to z książki Ospreya o udziale Harrierow w tej operacji wyczytałem, że przeważnie latały w parach, przy czym jedna z maszyn z zasobnikiem AN/AAQ-25 Litening i GBU-12 a druga z pary z dwiema bombami. Plus AIM-9L Sidewinder do ewentualnej obrony plus oczywiście baniaki jako, ze Harrier bynajmniej zasięgiem nie grzeszy Z dodatków prócz uzbrojenia mam jeszcze zestaw blach Edka dedykowany do tego modelu, kabinę od Airesa oraz koła i dysze od Brenguna. Całość tej galanterii dopełnia końcówka do tankowania w locie od Mastera Jak wiec widać dodatków na bogatosci !!! Ponieważ przed rozpędzeniem się na dobre muszę dokończyć Tomcata wiec zacząłem wczoraj skromnie od sklejenia i oszlifowania baniaków i dzioba... ... oraz podwozia: ... które pozbawiłem elementów wymiennych na te od Brenguna Przednie kolo zrobię skręcone, bo wygląda wtedy zawadiacko Na razie tyle z frontu1 punkt
-
Pewnego razu miała miejsce bardzo ciekawa historia, mianowicie sprawiłem sobie książkę. Nie była to zwykła książka, taka o której się mówi w telewizorze, kuluarach sejmowych, czy na straganie w dzień targowy. Była wyjątkowa na swój sposób. W tytule miała słowo, które już dawno zostało wydarte ludzkiej pamięci, a brzmiało HURECZKO. Nic mi ono nie mówiło, niczego nie przypominało, powodowało jedynie dziwny grymas wokół ust i wzmożone procesy myślowe. Czytam dalej, a tam stoi :”................. historia lotniska Twierdzy Przemyśl” Przemysław Chorążykiewicz, Dariusz Karnas. Myslę- kupię, to może przestanę robić te głupie grymasy wokół ust, bo się ludzie dziwnie spoglądają uchyłkiem. Tak się też stało. Książkę zakupiłem i grymasy ustały. Podczas lektury moją uwagę przykuło zdjęcie wraku Albatrosa D.Va 6796/17 (sierż. Pil. Teofil Krzywik). No wiecie, niemalowana sklejka, lozenge i inne frykasy, myslę sobie: [i]kiedyś go zrobię[/i]!. W założeniu miałem Eduarda w 1:48, ale szybko o nim zapomniałem, pogrążając się w innych, wydawało mi się bardziej istotnych dla dobra ludzkości, projektach. Kilka lat później kupiłem na spółkę z pewnym holendrem, niejakim Jeromem, Albatrosa D.Va od nieodżałowanego WNW pod szumnym tytułem Green Tail Trylogy. Rozdarliśmy szaty, podzieliliśmy łupy, wymienilismy się uprzejmościami, które malowanie nam najbardziej przypadło do gustu i ... minęły kolejne lata. Wtem, niespodziewanie pojawiła się publikacja „Samoloty OAW w lotnictwie polskim”, Mateusz Kabatek, Ks. Robert Kulczyński. Byłem zaskoczony, bo w tejże pracy odnalazłem mojego 6796/17 w jeszcze piękniejszej szacie graficznej. Znowu ten grymas...myslę sobie nie będę już krzywił tej gęby, bo ludzi straszę i powiedziałem sobie w duchu: [i]to jest ten czas i miejsce. Teraz tutaj, na tej ziemi weźmiesz do ręki cążki i zadasz pierwszy cios bezdusznej masie plastiku, zmieniając bieg historri modelarstwa na wieki[/i] Stało się. Człowiek próżny jest to się mu coś tam wydaje Wyciągnąłem WNW, zamówiłem maski i już niemal w pełni szczęścia biorę się do pierwszych szlifów, a tam z zaskoczenia pojawia się, czy wręcz wyrasta niczym nowa odsłona Spita w każdej skali, PYTANIE, a nawet WĄTPLIWOŚĆ. Dlaczego piszą, że lozenge czerokolorowe??? Ja przecież takiego nie mam! I w ogóle, raczej tak nie mogło być fabrycznie, a tak między Bogiem, a prawdą to wszystko wtedy było możliwe, może powymieniali lotki w warsztacie, skoro silnik zmienili, może cały samolot nie jest pokryty jednorodnie , może..może..może. Znowu męczarnie, co robić? Za stary jestem na te zmagania, przecież kilka nocy nie spałem, mało jem, dużo piję, palę trzy pety w ciągu jednej analizy myslowej, brodą suwam już po ziemi. Dramat. Docentem nie jestem, doktoratu z tego jak kiedyś było, a nie jest nie mam. No i ten grymas... Po kilku dniach przyszło ukojenie. Robię z pudła. A co? Nie wolno? Wezmę pięciokolorową, to chyba mnie nikt mnie nie pozwie do sądu, nie uderzy w twarz na ulicy, komornika nie naślę, może nawet nie przeczytać tej całej historii i wszystko będzie jak dawniej Uradowany tą ostatnią myślą przystąpiłem do pracy Mamy siedzisko, różności i trochę więcej różności Zaklejone, zagruntowane wyczekało się tego czegoś, czego producent z odległego kontynentu nie odwzorował. Jakże istotne ma to znaczernie, gdy chcemy pozostawić niemalowaną sklejkę. Dojdzie jeszcze szlif papierem jakieś min 3000 i takie gwoździo-podobne dziurki powinny pozostać w sferze akceptacji wizualnej. Może pomyliłem się w odstępach między dziurkami i ich ilości, ale Wojtek F. dekadę temu, też nie podołał zadaniu ;o) cdn.1 punkt
-
Witam Pojazd jak wygląda myślę ,że wszyscy wiedzą - teraz najbardziej popularny wóz w wojsku a dla tych co nie wiedzą zdjęcie poniżej : Po budowie dużego modelu w skali 1:25 czas na zrobienie modelu w skali 1:35 jak najbardziej uszczegółowiony. Tu model kartonowy - bardzo uproszczony Ponieważ na rynku nie ma gotowego modelu postanowiłem zrobić go sobie sam. Projekt 3D gotowy a wygląda tak: Jest to oczywiście prototyp więc może nie być doskonały ale w miarę produkcji będzie coraz lepiej. Druk 3D w technologi SLA - żywica - najpewniej powtarzalne elementy pójdą do form i dla skrócenia czasu poodlewam. Kalkomanie i blaszki na sam koniec. Na dziś powstała : 1. rama pomocnicza 2. zderzak przedni 3.przedni oraz tylni most i ustrojstwo rozdzielające napęd 4. felgi i opony 5. mocowania zbiorników paliwa 6. zbiorniki paliwa 7. błotniki pod kabiną oraz część podnośnika opony zapasowej elementy na już pryśnięte podkładem szarym aby wyciągnąć niedoskonałości - zdjęcia wyciągają naprawdę każdą niedoskonałość - w realu wygląda niebo lepiej Kolejne elementy będę zamieszczał sukcesywnie - najpewniej następna będzie rama główna ( składa się z dwóch części ) za długa na drukarkę. Próbne testy przeszła podłoga kabiny oraz siedzenia. Kabina w trakcie testu. Ponieważ rama modelu jest ta sama dla wersji 4 i 6 osobowej myślę, że po skończeniu tej wersji powstaną pozostałe. W innej relacji pokażę MS-20 "DAGLEZJE" w skali 1:35 w tej samej technologi. I przyznam, że największą przyjemność sprawia mi zrobienie tego modelu od zera Mam nadzieję, że temat będzie interesujący dla was. Pozdrawiam Maverick331 punkt
-
Do zaprezentowania model Shermana Jumbo, (warsztat poniżej) ,pojazd prosto z pudła + figurka CMK (bardzo dobra),bardzo dziękuje wszystkim którzy brali w dyskusji na temat powstawania modelu, to co potrafiłem wykonać z sugestii to zostało wykonane , a sam model godny polecenia, jeden z tych które nie wymagają dokupywania dodatków z innych firm Pozdrawiam1 punkt
-
Ok. Decyzja podjęta. Na razie wstrzymuję prace do czasu ukończenia instalacji oświetleniowej. Być może będzie to wymagało pewnych przeróbek gotowych elementów. Pomysł jest, research elektroniczny zrobiony, znalazłem magika, który mi to wszystko ogarnie technicznie. Plan jest taki by uniknąć zewnętrznego zasilania i upchnąć wszystko w środku. Model będzie "wisiał w powietrzu" na akrylowym pręcie więc nie chcę ciągnąć kabli od zasilacza. Nie będzie też robił za lampkę nocną więc wystarczy porządna bateria. Dodatkowo dojdą światłowody. Zapowiada się ciekawie1 punkt
-
Modulacja to nie jedyna słuszna droga i nie kazdy musi się do niej stosowac. Modulacja to tred w modelarstwie tak jak wash. Widziałem wiele bardzo dobrych modeli bez modulacji. Sam nie jesteś mistrzem tej techniki bo nie jest ona łatwa, a zrobić aby była to mija się z celem. Bez spiny panowie1 punkt
-
Za moich czasów (początki lat 90-tych)OS w Lesznie nie było..Tylko Koszalin,Szczecin,Gubin i Czerwińsk,a Mercedesy pojawiły się coś "chwilę później"-to był skok technologiczny!!Za moich czasów D-ca Pułku jeździł Żukiem Model zacny!1 punkt
-
Znaczek ten to chyba Wojskowy Dom Wypoczynkowy Zegrze - taki widziałem w ośrodku. Na poważnie model jest super.-bardzo ładnie wykonany. Fajnie dobrane kolory kamuflażu. Zestaw Trumpetera- jedyny dostępny na rynku, z którego można zrobić nasz model OSY w tej skali- brawo dla producenta. SU-22 zestrzelił jednak tak jak napisano powyżej- zestaw KUB. https://slupsk.naszemiasto.pl/ustka-to-nie-byla-awaria-su-22-zostal-zestrzelony/ar/c1-57948091 punkt
-
Dzięki. Bez bałkańskich modelarzy byłoby b. ciężko. chłopaki, z którymi mam kontakt są bardzo zaangażowani w temat, niektórzy doświadczyli wojny na własnym karku, więc jest to kopalnia wiadomości i zdjęć nie do przecenienia. Niestety, nie wszystko, co od nich otrzymuję mogę dalej opublikować, bo są to np. jakieś prywatne zdjęcia, albo robione we wciąż działającej jednostce wojskowej. Mogę tylko nadmienić, że w Bośni w jednostkach dalej np. stoją pod chmurką albo pod daszkiem samoróbki a'la Mad Max Gardy Panteri, albo jakieś przedziwne hybrydy Goździka i np. Bvp M-80. Jak długo postoją, tego niestety nie wiadomo, bo woli, żeby to jednak jakoś zachować niestety raczej nie ma.1 punkt
-
1 punkt
-
Spotter - byłem w fabryce i widziałem plandeki nówki nakładane na budę i są w jednej kolorystyce - bawienie się odcieniami wg mnie nie ma sensu w tym modelu - to prototyp i do tego jak fabryka wypuściła - więc ma być czyściutki - takie było założenie1 punkt
-
1 punkt
-
Witam Pomyślałem, że skupię większość moich modeli ( w zasadzie to fotek?) w jednym miejscu. Przy okazji porządkując w głowie niektóre wspomnienia towarzyszące ich budowie ( kilka prezentowanych modeli już nie posiadam, ale chociaż fotki pozostały). Co prawda sporo szmatopłatów przeszło przez moje ręce, to w znacznej mierze nie jestem z nich do końca zadowolony. Głównie skupiam się na aeroplanach z okresu WWI, to również interesuje mnie lotnictwo międzywojenne (głównie polskie). Poniżej pokazuję modele bez jakiejkolwiek kolejności alfabetycznej czy chronologicznej:1 punkt
-
1 punkt
-
Każda technika ma swoje ograniczenia, które trudno przeskoczyć, ale ten model z kartonu nie jest, więc czemu go nie uatrakcyjnić? Jestem przekonany, że odpowiednio pomalowany wyglądałby jak milion dolarów. Sam mówisz, żeby go sprzedawać - dla szerszego odbiorcy sprzedaje się boxart, malowanie, dbałość o detal i wierność oryginałowi to coś czego od zakupionego modelu oczekujemy już na wstępie. O sukcesie decyduje „to coś dodatkowego“1 punkt
-
To ja wtedy bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nooo i to Moses lubi. Mam na składziku, tez kokpit od airesa jest, bede siedzał i robił notatki Podeslij maila to Ci cos wysle co moze sie przydac1 punkt
-
1 punkt
-
jest to temat do przemyślenia ale to raczej nie w tym watku ale w dziele porad modelarskich może bym zrobił ale trezba by cos przygotować zarówno dla 2K jak i 1K przy okazji porównanie choć tu akurat wydaje mi się istotna byłaby pomoc i doradztwo fotografa - bo ja się zastanawiam jak fachowo zrobić zdjęcia żeby ująć te rówznice - no generalnie coś widać ale jesli oboma lakierami potrafi się naprawdę dobrze pracować to różnice moga być minimalne albo ewidentnie widoczne tylko "na żywca" - pomyślę generalnie dla początkujących polecam lakier 1K i uważam że lepiej zainwestować w niego niż np w GX100 ( ale oba są dostepne u mnie w sklepie Tymczasem wracając do wątku Porsche - położyłem bazę Celeste Blue Creative Colors z Palety Aston Martin i wiem, że o gustach sie nie dyskutuje ale ten kolorek jest niesamowicie mega ładny i nie żałuję wyboru - technicznie można powiedzieć na ta chwile że jest ok - nic się pogryzło itp - ale oczywiście baza ujawniła kilka niedoskonałości na łączeniach ale nie będę się nimi chwlaił - ale tez jak zauwazycie nie musicie mi ich wypominać - wiem że są!!! Zastanawiam się czy w celu urozmaicenia troszkę tego modelu nie dorzucić kalkomani nadprogowej Turbo ze Sclae Lab_241 punkt
-
Oddalilismy sie od tematu.Mylisz się na SU-20 apu-13 miały napisy po angielsku Wodzidla oraz w kabinach część napisów też była po angielsku.tak że tak1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień dobry, Coś udało mi się podziałać przy szybowcu. Dużo tego nie ma ale zawsze coś Podłoga kokpitu: Załatałem także otwór pod podstawkę: Na tapet wleciało także usterzenie poziome. Oszlifowałem je na gładko i rozciąłem. Lotki wyważającej (chyba tak to się nazywa) nie miałem zamiaru odcinać, ale tak jakoś wyszło No i skrzydła. Tutaj na razie ograniczyłem się do odcięcia lotek. Zastanawiam się co dalej - oszlifowac na gładko i zostawić, czy próbować odwzorować lekkie ugięcia poszycia? Hmmm... No to na razie tyle. Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam.1 punkt
-
Są, tylko nie mają się do czego przyczepić, a pisać ciągle same zachwyty to nie wypada1 punkt
-
Lecim na Szczecin albo pędzim na Będzin Chyba raczej tak Jeszcze nie Proszę o spokój na sali "104ka" Teraz pora na drugi połysk, łosza i inne czary mary "100ka" Lepiej nie będzie Jeszcze to i owo i będę kładł połysk i kalki. A potem się zobaczy "Vyzbroy" I na razie to tyle. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu już uda mi się ruszyć A-71 punkt
-
Ciężko poprawiać dysze w tym modelu, bo jest ona zespolona, i tak trzeba uważać żeby nie uszkodzić już pomalowanej części kadłuba, nie mniej jednak jakoś to zrobiłem, wzorowałem się na zdjęciu które zamieszczam, ja tylko jeszcze delikatnie przyciemnie żeby bardziej zbliżyć się do tego co na zdjęciu samolotu, albo zastanawiam się czy na koniec po prostu po brudzeniu nie osiągnę podobnego efektu ze zdjęcia. Pomalowałem wyrzutnik flar i przykleiłem, dziób oderwałem żeby powiększyć tą dziurę i wstawić jakieś szkło, a poza tym dodam obciążenie, bo jak pisałem leci na tył. No i w tym tygodniu lakier1 punkt
-
Maluje się. Jest też już metalik i pas przeciwodblaskowy. Na dole biały podkład, następny w kolejce żółty.1 punkt
-
31 września 1934 roku zespół akrobacyjny US NAVY zaprezentował mrożący krew w żyłach pokaz w bazie lotniczej NAS Pensacola. Grupa najlepszych pilotów dywizjonu VF-5B (Red Rippers) zachwyciła zgromadzoną publiczność m.in. lotem lustrzanym pary samolotów. Od tego momentu, manewry tego typu znalazły stałe miejsce w programach większości zespołów akrobacyjnych a także zostały wykorzystane w wielu produkcjach filmowych z kultowym TOP GUN'em na czele (https://youtu.be/KPxDoFbsvWA?t=92). Jeszcze większą niespodzianką, zwłaszcza dla specjalistów, były maszyny na których wystąpili amerykańscy lotnicy. Były to polskie myśliwce PZL P.7a z charakterystycznym płatem Puławskiego. Partia trzech maszyn (nr seryjne 6.150-6.153) pochodziła z anulowanego zamówienia polskiej marynarki wojennej. Samoloty te miały pierwotnie zasilić morski dywizjon lotniczy. Ich wzmocniona konstrukcja, specjalnie zabezpieczona przed wpływem wody morskiej była dodatkowym atutem dla amerykańskiego nabywcy. Świetne własności pilotażowe, wytrzymała i nowoczesna konstrukcja wywarły wielkie wrażenie na pilotach marynarki latających dotychczas na maszynach dwupłatowych. Niestety stosunkowo nieduży zasięg sprawił, że w ślad za tą próbną partią nie poszło większe zamówienie. Tyle „historii”, teraz kilka słów o modelu. Mamy tu mix dwóch produktów Arma Hobby. Wyprasek modelu PZL P.7a oraz kalkomanii z ich zestawu modelu żywicznego samolotu Grumman F2F-1 (tu składam serdeczne podziękowania dla ekipy Arma Hobby za sprezentowane kalki). Kadłub modelu przenitowałem wzorując się ogólnie na planach tego modelu. Próbowałem również pocienić krawędź spływu płata. Niestety nie uwzględniłem faktu, że tak osłabione części zapadną się i rozpuszczą pod wpływem kleju. Kilka innych baboli i niedoskonałości mojego warsztatu sprawiło, że model ten będzie typem „pułkownika” cieszącego na żywo raczej tylko moje oczy. Wam pozostawiam zdjęcia. Wszelkie oceny i komentarze będą mile widziane i pomogą (mam nadzieję) w budowie kolejnej P.7-mki.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
I powoli zbliżamy się do końca choć droga jeszcze wyboista. Dziś malarnia oddała pomalowany model - więc czas na wstępny montaż - zamontowałem silnik ze skrzynia biegów oraz rurę wydechową. Parę drobiazgów pomalowanych . Przybył uchwyt na boczne gaśnice. A tak prezentuje się rama Pomalowana kabina - na dachu doszły pałąki i gniazda do świateł oraz podstawy anten tak prezentuje się kabina na ramie i paka - czeka mnie też najgorsze - położenie imitacji brezentu - testuje różne rozwiązania i na razie nie jestem zadowolony i paka wylądowała na ramie i boczek do drzwi Teraz myślę że już z górki choć wyboiście - czyli drobiazgi które zajmują najwięcej czasu1 punkt
-
1 punkt
-
Witam Prace troszkę spowolniły ze względu na kręgosłup - także panowie i panie szanujcie zdrowie - modelarstwo , komputer nie służą dobrze dla naszego kręgosłupa. Na szczęście rehabilitacja daje efekty także możemy kontynuować budowę modelu. Powoli zaczynam zabierać się za złożenie wszystkiego do kupy. Dodrukowałem parę istotnych elementów : chłodnica powstała już cała kabina + drzwi jeszcze gołe - dojdzie do nich część wewnętrzna klapa na dachu leżanka do kabiny komplet skrzynek pod pakę przymiarka paki na rame - leży idealnie poskładane elementy zawieszenia oraz bębny wraz z układem hamucowym zlożyłem również zabudowę tylną - pakę wylądowała również pod paką drabina wyciąłem laserem ławeczki - przymiarka i powstały pałąki paki - pozostaje je polączyć poprzecznymi wzmocnieniami teraz w miarę wolnego czasu - a się go więcej szykuje - zacznę malować model na kolor RAL 6006 Niedługo pokaże efekty po pomalowaniu i złożeniu do kupy większości modelu Pozostał oczywiście jeszcze silnik - troszkę przy nim jest roboty Pozdrawiam wszystkich i życzę zdrowia1 punkt
-
Mówcie co chcecie, jak patrzę na te zielone wypraski to się czuję jakby się czas cofnął i miałbym ze 30 lat mniej1 punkt
-
Prace postępują - zamontowałem uchwyty zbiorników paliwa, - filtr powietrza oraz skrzynkę pod filtrem - osłonę wraz z tłumikiem - rurę wydechową oraz rurę od silnika do tłumika - bębny - dolną osłonę silnika - tylna belkę - filtr paliwa - pierwsza próba postawienia wozu na kołach - bębny pięknie wchodzą na styk w felgi - próbne zamontowanie jednego ze zbiorników paliwa - teraz będą montowane mocowania amortyzatorów i reszte drobnego wyposażenia Miłego oglądania1 punkt
