Ranking
-
uwzględniając wszystkie działy
- We wszystkich działach
- Wpisy na blogu
- Komentarze w blogu
- Wydarzenia
- Komentarze do wydarzeń
- Opinie o wydarzeniu
- Pliki
- Komentarze do plików
- Opinie o pliku
- Grafiki
- Komentarze do grafik
- Opinie o grafice
- Albumy
- Komentarze w albumach
- Recenzje albumów
- Tematy
- Odpowiedzi
- Aktualizacje statusu
- Odpowiedzi na komentarze
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
10 Listopada 2018 - 30 Marca 2026
-
Rok
30 Marca 2025 - 30 Marca 2026
-
Miesiąc
2 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Tydzień
23 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Dzisiaj
30 Marca 2026
-
Wprowadź datę
05.10.2020 - 05.10.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.10.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
5 punktów
-
Tylko i wyłącznie na życzenie kolegi M.A.V. Odpalam Эпизод III "Ветер над Байкалом" Historia: Prace nad śmigłowcem Mi-10 rozpoczęły się w 1960 roku, na bazie śmigłowca Mi-6, prototyp został oblatany 15 czerwca 1960 roku. Produkcję seryjną tego śmigłowca rozpoczęto w 1960 roku. Mi-10 jest śmigłowcem dwusilnikowym o układzie jednowirnikowym ze śmigłem ogonowym. Wirnik nośny pięciołopatowy, ogonowy – czterołopatowy. Podwozie czteropodporowe stałe. Śmigłowiec oznaczony jako Mi 10K służył do prac dźwigowych Artbox: Inbox: -wór z częściami - instrukcja - kalki - części - schemacik malowania Relacja z postępów w miarę postępów4 punkty
-
3 punkty
-
Zaczynam nowy projekt, zainspirowany grafikami Alejandro Burdisio. Będzie to swobodna interpretacja jego prac. Za bazę do budowy posłuży 2CV Revella oraz lokomotywa Big Boy (Revell, 1:87) Zastanawiałem się, do którego działu zaliczyć ten warsztat ale skoro to samochód to może chyba zostać tutaj. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego ciekawy model Do rozważenia pozostaje tylko kwestia czy model będzie posiadał oświetlenie. Ja jestem totalny abnegat elektroniczny więc nie wiem czy sobie poradzę z diodami, kabelkami, zasilaniem itp. Zapraszam do śledzenia Bazowe modele Grafika Alejandro Burdisio Armatura hydrauliczno ogrodnicza posłuży jako dysze silników.2 punkty
-
2 punkty
-
Zapraszam do mojego drugiego warsztatu na forum. Dla osób, które nie zerkały do poprzedniego przypomnę, że jestem początkującym modelarzem i pierwsze modele do sklejania celowo wybrałem z tych tańszych - do nauki. Kolejnym pojazdem, który będę chciał wykonać jest Sd.kfz 265 czyli Kleiner Panzerbefehlswagen. Na szybko przewertowałem forum w poszukiwaniu warsztatu ale nie natrafiłem na takie wykopalisko jak moje pudełko ? Wiem, że są Dragon'owe wersje tego czołgu - lepszej jakości ale skoro dopiero się uczę a ten model wpadł mi dosłownie za cenę "lepszej" czekolady to nie był bym sobą jeśli nie zmierzył bym się z nim Ponieważ sam model nie ma zbyt wiele części będę chciał "dołożyć sobie trochę pracy" ? Zakupię jakieś gąski do składania bo zestawowe to gumiaki. Również parę dodatków: z Aber'a zestaw blaszek 35063 ( bo lepszego zestawu blaszek nie znalazłem, ktoś ma lepszy pomysł?), karabin z RB Model oraz jeśli jest też jakaś lina, która by pasowała to również i tutaj prosił bym o poradę czy może coś EurekaXXL by się znalazło? Jeśli jest kupię też i antenę. Sam czołg będę chciał wykonać z kampanii wrześniowej 1939. Również jak w moim pierwszym modelu nie zdecyduję się na odwzorowywanie konkretnego pojazdu z epoki. W przeciwieństwie do Pz.kpfw IV z poprzedniego mojego warsztatu tutaj spróbuję wykonać pojazd mający już jakieś większe ślady użytkowania. Liczę oczywiście na waszą pomoc bez, której się nie obędzie ?1 punkt
-
Po 10-ciu latach moje Yamato doczeka się wodowanie. Uzupełniłem Galerię o brakujące zdjęcia i zaczynam robić wodę. Na początek podstawka i karton z miejscem na okręt. Karton klejony jest do podstawki Pattex'em Teraz kleję na Pattex kawałki gniecionej folii aluminiowej Następnie pokryłem folię Pattex'em i nakleiłem na wszystko folię w jednym kawałku (już nie gniecioną), którą uformowałem palcami na gniecionej, pokrytej klejem folii Po odcięciu brzegów uzyskałem strukturę pod morze. Teraz trzeba poczekać na wyschnięcie wszystkiego W kolejnym kroku pora na malowanie aerografem. Przygotowałem zestaw farb Będą to w kolejności ich użycia: Surfacer 1500 Sky Blue X-14 Flat Green XF-5 oraz główny kolor morza Sea Blue XF-171 punkt
-
1 punkt
-
31 września 1934 roku zespół akrobacyjny US NAVY zaprezentował mrożący krew w żyłach pokaz w bazie lotniczej NAS Pensacola. Grupa najlepszych pilotów dywizjonu VF-5B (Red Rippers) zachwyciła zgromadzoną publiczność m.in. lotem lustrzanym pary samolotów. Od tego momentu, manewry tego typu znalazły stałe miejsce w programach większości zespołów akrobacyjnych a także zostały wykorzystane w wielu produkcjach filmowych z kultowym TOP GUN'em na czele (https://youtu.be/KPxDoFbsvWA?t=92). Jeszcze większą niespodzianką, zwłaszcza dla specjalistów, były maszyny na których wystąpili amerykańscy lotnicy. Były to polskie myśliwce PZL P.7a z charakterystycznym płatem Puławskiego. Partia trzech maszyn (nr seryjne 6.150-6.153) pochodziła z anulowanego zamówienia polskiej marynarki wojennej. Samoloty te miały pierwotnie zasilić morski dywizjon lotniczy. Ich wzmocniona konstrukcja, specjalnie zabezpieczona przed wpływem wody morskiej była dodatkowym atutem dla amerykańskiego nabywcy. Świetne własności pilotażowe, wytrzymała i nowoczesna konstrukcja wywarły wielkie wrażenie na pilotach marynarki latających dotychczas na maszynach dwupłatowych. Niestety stosunkowo nieduży zasięg sprawił, że w ślad za tą próbną partią nie poszło większe zamówienie. Tyle „historii”, teraz kilka słów o modelu. Mamy tu mix dwóch produktów Arma Hobby. Wyprasek modelu PZL P.7a oraz kalkomanii z ich zestawu modelu żywicznego samolotu Grumman F2F-1 (tu składam serdeczne podziękowania dla ekipy Arma Hobby za sprezentowane kalki). Kadłub modelu przenitowałem wzorując się ogólnie na planach tego modelu. Próbowałem również pocienić krawędź spływu płata. Niestety nie uwzględniłem faktu, że tak osłabione części zapadną się i rozpuszczą pod wpływem kleju. Kilka innych baboli i niedoskonałości mojego warsztatu sprawiło, że model ten będzie typem „pułkownika” cieszącego na żywo raczej tylko moje oczy. Wam pozostawiam zdjęcia. Wszelkie oceny i komentarze będą mile widziane i pomogą (mam nadzieję) w budowie kolejnej P.7-mki.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mroczny samolocik ze stajni Airfiksa z dodatkiem konwersji OWL i lufek Mastera.1 punkt
-
Ehe, taki kit to my, a nie nam. Może nie plotę zbędnych głupot, ale zawsze z zainteresowaniem oglądam Twoje warsztaty i galerie, z wyjątkiem f-104, bo to brzydkie samoloty były (oczywiście oryginały). Gdybym miał gdzie go postawić, to też bym sobie sprawił. Niestety największa miejscówka zajęta została przez Mriję. Как он красиво улыбается1 punkt
-
Malowanie pierwsza klasa! Ale tutaj prosi się o trochę choćby kurzu w bieżniku opon, felgach i nadkolach. Delikatnie, ale weź no go trochę przybrudź.1 punkt
-
1 punkt
-
Zważywszy na przesunięcie stolika - "tego z kąta" - w pobliże stolika warsztatowego, to może się okazać "Największą Ofensywą Jesienno-Zimową XXI wieku"1 punkt
-
Większość pryśnięte czarnym podkładem, a na niego nieco transparentnie dunkel gelb z Vallejo. Opony i bandaże rubber black Miga. Maski zrobiłem sam cyrklem Olfy na taśmie Tamiyi, ale potem poprawiałem zwykłą kartką papieru z wyciętym cyrklem kołem (tak było lepiej). Silnik prysnąłem po jasnym podkładzie farbą black semigloss Tamiji, na to pewne elementy Magnesium Modelmastera pędzlem i poprószone rdzawym pigmentem. Nie robiłem więcej ponieważ nie będzie otwartej klapy silnika a i brakuje w tym modelu imitacji aparatu zapłonowego i do montowania przewodzików do świec też mnie to nie zachęciło. Jeśli ktoś ma w swoim komputerze jakieś historyczne zdjęcie takiego ambulansu na Oplu, albo w jakimś książkowym opracowaniu (wtedy zdjęcie telefonem) proszę w celach poglądowych niech załączy.1 punkt
-
Rzecz jasna, na nich na razie baza jest tylko. Ale ogólnie mówiąc, idzie jak krew z nosa mi to.1 punkt
-
1 punkt
-
O, przepraszam bardzo, Delfin to praktycznie struganie od zera w kartoflu więc się nie liczy. Mi-6ka to przy nim praktycznie bezklejowy "klik-klak"1 punkt
-
1 punkt
-
No wreszcie świetny wybór... Mnie ten pożarniczy Mi-6 co raz bardziej kręci...1 punkt
-
A skądże znowu: przewiduję, ze będzie łatwo, miło i przyjemnie. Tak odrobinka prawdziwego modelarstwa1 punkt
-
No dobra... Miało być miło, łatwo i przyjemnie, ale pojawił się Cayman i zaczął marudzić żeby jakieś imitacje i śrubki usuwać. Wjechał mi na ambit i teraz budowa znakomicie się wydłuży, bo jak się to z dekli usunęło, to i na bloku silnika trzeba powiercić... W każdym bądź razie z dekli imitacja śrub usunięta, "bendom" metalowe, jak tylko znajdę odpowiednie, w garażu, tudzież w świecie1 punkt
-
Coś czuję że "w tym kącie" to będzie więcej osób siedziało niż przy stoliku warsztatowym1 punkt
-
Za Amodel ode mnie standardowo plus. A, no i oczywiście - u mnie w szafie też leży1 punkt
-
Malowanie to „luźna” interpretacja kamuflażu z Normandii 1944 :1 punkt
-
Dla mnie kamo fajne i wykonanie podoba się1 punkt
-
Odjazd !! Bardzo mi się podoba. Brawa dla autora za wyobraźnie !!1 punkt
-
Tzw. "lampa" (słońce niemiłosierne) za oknem i prognoza na weekend zwiastowały na czas mijających 4 dni zupełnie inne aktywności niż siedzenie na ... w domu . Mam wiele miłostek wśród tego co pływa, ale tylko jedną miłość prawdziwą: Jednak choroba syna zatrzymała nas w domu. No trudno - cały ten rok jest mocno dziwny. Mogłem za to poświęcić kilka chwil na wsadzenia nosa w książki i modele. To też są przyjemności! Wróćmy zatem do wątku zasadniczego. HMS Jed należał do grupy pierwszych 24 fregat którym zainstalowano urządzenia trałujące. Kolejne budowane jednostki już były pozbawione zdolności niszczenia min - dzięki temu można było zwiększyć ilość zabieranego paliwa lub bomb głębinowych. W praktyce tylko raz 8 (o ile mnie pamięć nie myli) fregat posłużyło jako trałowce - podczas lądowania w Afryce. Tyle filozy - Gienku, do dzieła! Do ideału daleko, ale nie mam ambicji bycia nanomodelarzem... Muszę jeszcze wymyslić, jak zorganizować pozostałe części maszyny trałującej - rolki, maszynę napędową. Najchętniej tak, żeby nie robić tego wszystkiego od podstaw. Zagadka, skąd podprowadziłem fototrawiony bęben, chyba jest łatwa... PS. Do posta z 28 IX dodałem uzupełnienie. Traktował on o uzbrojeniu, więc nie chciałem tego wątku rozpraszać w różnych miejscach. Może się przydać komuś, kto jakimś zrządzeniem losu kiedyś zapragnie zbudować HMS Nadder... Pozdrawiam, Michał1 punkt
-
Bardzo fajny śmiglak, troszkę móģł mieć rozjaśniony przód kadłuba, ale wrażenie robi bardzo fajne1 punkt
-
Przy okazji malowania Spita ogarnąłem też coś Henszelka1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Całkowicie się zgadzam. Ostatnie zdjęcie najlepsze. Poproszę wersję kolorową tego zdjęcia.1 punkt
-
Tak, on ma fajne malowania, ale te tygrysie jest najbardziej apetyczne Ok, a może wiesz dlaczego nie została wybrana właśnie iskra, bo to może być ciekawe? Na tą chwilę poszedłem z kabiną trochę do przodu:1 punkt
-
1 punkt
-
Wspaniałe! Klimat głębokiego PRLu na głębokiej wsi. Prawie się popłakałem ze wzruszenia - to se ne wrati - na szczęście! ale jednej rzeczy brakuje - ławeczki pod sklepem i osobników spożywających wina proste1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
W oryginale to była jedna specjalna farba kładziona na czarny podkład, w zależności od grubości nałożonej warstwy uzyskiwano kolor od błękitnego do prawie białego. Z farb modelarskich w miarę najbardziej zbliżony kolor ma Xtracolor X160 Synthetic Haze Blue, możesz go użyć jako ten dark haze blue i rozjaśniać białą do light haze blue. Nie sugeruj się do końca instrukcją malowania - przejścia kolorów były płynne. Ogólna zasada była taka, że na górnych powierzchniach cienka warstwa (ciemniejszy niebieski kolor) a od spodu i w zakamarkach grubsza (prawie biała) a na bokach kadłuba, belkach ogonowych i statecznikach pionowych gradient. Wszystko zależało od "artystycznej oceny" malarza i poszczególne lightningi mogły się różnić kształtem kamuflażu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
