Ranking
-
uwzględniając wszystkie działy
- We wszystkich działach
- Wpisy na blogu
- Komentarze w blogu
- Wydarzenia
- Komentarze do wydarzeń
- Opinie o wydarzeniu
- Pliki
- Komentarze do plików
- Opinie o pliku
- Grafiki
- Komentarze do grafik
- Opinie o grafice
- Albumy
- Komentarze w albumach
- Recenzje albumów
- Tematy
- Odpowiedzi
- Aktualizacje statusu
- Odpowiedzi na komentarze
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
10 Listopada 2018 - 30 Marca 2026
-
Rok
30 Marca 2025 - 30 Marca 2026
-
Miesiąc
2 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Tydzień
23 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Dzisiaj
30 Marca 2026
-
Wprowadź datę
14.10.2020 - 14.10.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.10.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Czołem! Model ma swoje silne i slabe strony, pomijając znaną kwestię zawieszenia plastik też był trochę dziwny w obróbce, za to kleił się jakoś lepiej niż "normalne plastiki". Najbardziej podoba mi się w tym modelu, że to co dostajemy w pudle, pozwala zrobić fajny model. Sporo się nauczyłem robiąc ten czolg, szkoda mi trochę, że tak mało zostało z tego co pod białym, ale po konsultacjach okazało się, że tak trzeba, generalnie dzięki wszystkim, którzy doradzali w warsztacie, rady zawsze cenne, wiem, nie do wszystkich się dostosowałem, ale się starałem.5 punktów
-
Trochę to trwało ale w końcu coś powstało. Zemściło się na mnie nieprzemyślane do końca planowanie kolejnych kroków budowy czego konsekwencją była strata wielu godzin poświęconych na wykonanie jednego elementu. Koniec końców okazał się całkiem nieudany (zdjęcie będzie poniżej). Sporo czasu poświęciłem także na nakręcenie filmiku z prac. Moje próby nakręcenia czegoś skończyły się na tym, że było widać że coś robię ale nie było za bardzo widać co robię. Z pewnością aby poprawić ten stan musiałbym zainwestować w jakiś statyw aby aparat ustawić nad miejscem roboczym, a nie z boku biurka, musiałbym także dokupić inny obiektyw do aparatu bo ten który mam nie pozwala na robienie zdjęć i filmów z bardzo bliska. Zrobiłem natomiast kilka zdjęć z etapów robienia poszczególnych elementów. Pokazują one co prawda tylko ogólny schemat wykonywania elementów, a nie krok po kroku ale myślę, że będzie to czytelne . Wykonanie elementu zaczynam od złapania wymiarów jakie musi posiadać. Następnie z hipsu wycinam nieco większy, od planowanego, element (lepiej podpiłować nadmiar niż doklejać czy ciąć od nowa) i zaczynam dopasowywanie poprzez szlifowanie. Kolejne elementy powstają w ten sam sposób. Podobnie wykonuję pomniejsze elementy. Najpierw surowy kawałek dociętego na wymiar plastiku, a potem szlifowanie do osiągnięcia prawidłowego kształtu. Aby nadać elementowi ostateczny kształt doklejam kolejne kawałki plastiku, oczywiście z naddatkiem, i znów do ręki trafia pilnik. Po szlifie mamy gotowy, wypiłowany element. W czasie przyklejania do większego elementu np. wręg czy wzmocnień bardzo przydaje się papier milimetrowy. Można dzięki niemu szybko rozplanować równe rozłożenie jednych elementów na powierzchni innych. Przyklejam paski oczywiście z naddatkiem. Paski od większego arkusza hipsu zwykle odcinam żyletką. Po dokładnym wyschnięciu kleju jeszcze lekkie szlifowanie aby wyrównać wysokość wzmocnień. Kolejna ścianka działowa. Od planowania poprzez klejenie, przycinanie do finału. Tu właśnie widać ten nieszczęsny element o którym wspominałem na wstępie. Robiłem go nie mając punktu odniesienia i nie mogąc go stabilnie ustawić do przymiarek. Jak widać na koniec wyszła mi lekko krzywa i przewymiarowana w niektórych miejscach kreaturka. Może słowo o tym jak przyklejam te wzmocnienia. Nie zaskoczę nikogo jak napiszę, że zaczynam od za długich pasków hipsu. Przytrzymuję je na miejscu pęsetą i podlewam lekko klejem jak najdalej od pęsety aby klej nie dostał się między pęsetę a pasek. Jeśli się dostanie to kończy się to zazwyczaj na przyklejeniu paska do pęsety a nie do plastiku, a w skrajnych przypadkach do zniszczenia paska, w tym przypadku jest to hips 0,1 mm więc o szybkie jego rozpuszczenie bardzo się starać nie trzeba. Gdy pasek się już lekko trzyma powierzchni podlewam go większą ilością kleju i delikatnie dociskam. Po dokładnym wyschnięciu żyletką odcinam (staram się wszystkie na raz) paski w zaplanowanym miejscu i usuwam ich zbędną część. Potem przyklejam przy nich wzmocnienie poprzeczne, a następnie znów wzmocnienia pionowe itd. itd. Nadmiar odcinam. Czasami trzeba zrobić bardziej złożone wręgi. Lub wręgi z otworami. Najpierw wyznaczenie miejsc wykonania otworów przy pomocy nitowadła na większym kawałku hipsu. Odcięte żyletką wręgi. Po wstawieniu kilku drucików luk na magazynek do Vulcana i sam bęben na amunicję prezentuje się tak. Robiąc bęben na amunicję kręciłem próbne filmiki więc nie mam zdjęć z etapów jego powstawania. Dla wyjaśnienia. Ze względów konstrukcyjnych modelu musiałem w środkowej części luku usunąć wręgi. Z moich wyliczeń wyszło, że bęben powinien mieś od 5,5 do 6 mm średnicy (ja zrobiłem 5,5 mm), jeśli chciałbym zachować wręgi musiałbym z komorą zawitać w kabinie załogi. Idąc na kompromis odchudziłem do granic możliwości ściankę wanny kokpitu i usunąłem te części wręg. Dzięki temu wszystko pasuje w miarę poprawnie. Na koniec moja propozycja na taśmę amunicyjną. Z moich szacunków wyszło, że powinna mieć około 2 mm szerokości na 0,8 mm grubości. Powstała z paska hipsu 0,25 mm owiniętego rozwałkowanym drucikiem ołowianym 0,2 mm. To tyle na chwilę obecną. Mam nadzieję, że moje wypociny coś sensownego pokazały. Przyznam jednak, że robienie takich zdjęć krok po kroku jest nieco uciążliwe. Trzeba cały czas pamiętać aby obróbkę przerwać we właściwym momencie żeby zrobić zdjęcie pokazujące dany etap pracy przy elemencie.5 punktów
-
Witam. Kilka tygodni temu jeszcze raz wykonałem zdjęcia mojego modelu Akagi. Tym razem fotki z lepszym oświetleniem. Mam nadzieję że widać małą różnice w jakości zdjęć. Pozdrawiam5 punktów
-
Główne kolory położone. Na jednym z forów trafiłem kiedyś na opis gdzie koleś malował model dodając do głównego koloru 10% białej farby żeby całość rozjaśnić, tak że też postanowiłem zobaczyć co to to wyjdzie. Dodatkowo Vallejowy zielony dla Brytyjczyków postanowiłem przyciemnić mieszając go 2/1 z RLM 74. Niezbyt byłem z niego zadowolony przy budowanym Hurricanie. Wyszedł trochę lepiej ale w następnym modelu chyba jeszcze będę dodawał tego RLM.4 punkty
-
Witam. Kilka zdjęć małej dioramy wykonanej kilka miesięcy temu, jako prezent urodzinowy dla żony. Figurka to model cyfrowy wydrukowany na żywicznej drukarce anycubic. Pozdrawiam3 punkty
-
3 punkty
-
Witam, Po długim czasie udało mi się skończyć model samolotu Bristol Beaufighter Mk.VI w barwach 307 Dywizjonu "Lwowskich Puchaczy". Malowanie znanej wielu maszyny Gerarda Ranoszka EW-R. Malowanie czarnym kolorem jak jest trudne wiedzą ci którzy próbowali a więc purystów uprzedzam,że jest to jakaś moja wizja samolotu biorącego udział w conocnych lotach bojowych w różnych warunkach pogodowych, pokrytego farbą która miała tendencje do zbierania wszystkiego. Życzę miłego oglądania Dziękuję. Jak zwykle uwagi mile widziane2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Pewnego razu miała miejsce bardzo ciekawa historia, mianowicie sprawiłem sobie książkę. Nie była to zwykła książka, taka o której się mówi w telewizorze, kuluarach sejmowych, czy na straganie w dzień targowy. Była wyjątkowa na swój sposób. W tytule miała słowo, które już dawno zostało wydarte ludzkiej pamięci, a brzmiało HURECZKO. Nic mi ono nie mówiło, niczego nie przypominało, powodowało jedynie dziwny grymas wokół ust i wzmożone procesy myślowe. Czytam dalej, a tam stoi :”................. historia lotniska Twierdzy Przemyśl” Przemysław Chorążykiewicz, Dariusz Karnas. Myslę- kupię, to może przestanę robić te głupie grymasy wokół ust, bo się ludzie dziwnie spoglądają uchyłkiem. Tak się też stało. Książkę zakupiłem i grymasy ustały. Podczas lektury moją uwagę przykuło zdjęcie wraku Albatrosa D.Va 6796/17 (sierż. Pil. Teofil Krzywik). No wiecie, niemalowana sklejka, lozenge i inne frykasy, myslę sobie: [i]kiedyś go zrobię[/i]!. W założeniu miałem Eduarda w 1:48, ale szybko o nim zapomniałem, pogrążając się w innych, wydawało mi się bardziej istotnych dla dobra ludzkości, projektach. Kilka lat później kupiłem na spółkę z pewnym holendrem, niejakim Jeromem, Albatrosa D.Va od nieodżałowanego WNW pod szumnym tytułem Green Tail Trylogy. Rozdarliśmy szaty, podzieliliśmy łupy, wymienilismy się uprzejmościami, które malowanie nam najbardziej przypadło do gustu i ... minęły kolejne lata. Wtem, niespodziewanie pojawiła się publikacja „Samoloty OAW w lotnictwie polskim”, Mateusz Kabatek, Ks. Robert Kulczyński. Byłem zaskoczony, bo w tejże pracy odnalazłem mojego 6796/17 w jeszcze piękniejszej szacie graficznej. Znowu ten grymas...myslę sobie nie będę już krzywił tej gęby, bo ludzi straszę i powiedziałem sobie w duchu: [i]to jest ten czas i miejsce. Teraz tutaj, na tej ziemi weźmiesz do ręki cążki i zadasz pierwszy cios bezdusznej masie plastiku, zmieniając bieg historri modelarstwa na wieki[/i] Stało się. Człowiek próżny jest to się mu coś tam wydaje Wyciągnąłem WNW, zamówiłem maski i już niemal w pełni szczęścia biorę się do pierwszych szlifów, a tam z zaskoczenia pojawia się, czy wręcz wyrasta niczym nowa odsłona Spita w każdej skali, PYTANIE, a nawet WĄTPLIWOŚĆ. Dlaczego piszą, że lozenge czerokolorowe??? Ja przecież takiego nie mam! I w ogóle, raczej tak nie mogło być fabrycznie, a tak między Bogiem, a prawdą to wszystko wtedy było możliwe, może powymieniali lotki w warsztacie, skoro silnik zmienili, może cały samolot nie jest pokryty jednorodnie , może..może..może. Znowu męczarnie, co robić? Za stary jestem na te zmagania, przecież kilka nocy nie spałem, mało jem, dużo piję, palę trzy pety w ciągu jednej analizy myslowej, brodą suwam już po ziemi. Dramat. Docentem nie jestem, doktoratu z tego jak kiedyś było, a nie jest nie mam. No i ten grymas... Po kilku dniach przyszło ukojenie. Robię z pudła. A co? Nie wolno? Wezmę pięciokolorową, to chyba mnie nikt mnie nie pozwie do sądu, nie uderzy w twarz na ulicy, komornika nie naślę, może nawet nie przeczytać tej całej historii i wszystko będzie jak dawniej Uradowany tą ostatnią myślą przystąpiłem do pracy Mamy siedzisko, różności i trochę więcej różności Zaklejone, zagruntowane wyczekało się tego czegoś, czego producent z odległego kontynentu nie odwzorował. Jakże istotne ma to znaczernie, gdy chcemy pozostawić niemalowaną sklejkę. Dojdzie jeszcze szlif papierem jakieś min 3000 i takie gwoździo-podobne dziurki powinny pozostać w sferze akceptacji wizualnej. Może pomyliłem się w odstępach między dziurkami i ich ilości, ale Wojtek F. dekadę temu, też nie podołał zadaniu ;o) cdn.1 punkt
-
1 punkt
-
Kolejna komiksowa odsłona japońskiego niszczyciela Minazuki. Jak na komiks przystało będzie dużo obrazków W warsztacie można zobaczyć, jak powstawał model i jak tworzyła się woda Warsztat, a także zapraszam do galerii samego okrętu Galeria Dla tych co nie są w temacie dioramy, przedstawię mały zarys historyczny. 6 czerwca 1944 roku, japoński niszczyciel Minazuki po opuszczeniu wraz z konwojem rejonu Tawi-Tawi, został zatopiony przez amerykański okręt podwodny USS Harder. Odrobina szczegółów od kolegi M.A.V., który pomógł naprowadzić torpedy na odpowiedni tor "Dealey atakował go z wyrzutni rufowych, gdy niszczyciel gonił go idąc jego śladem po mieniącym się w świetle księżyca kilwaterze (był późny wieczór). Harder uciekał przed eskortą konwoju początkowo na powierzchni potem Dealey zanurzył okręt i po lekkim zwrocie z wyhamowaniem, z głębokości peryskopowej, wystrzelił trzy torpedy gdy niszczyciel skrócił dystans: pierwsza przeszła przed dziobem, druga trafiła w okolicach mostka, a trzecia dokończyła dzieła zniszczenia przełamując "japończyka" na pół. Część rufowa została dosłownie rozerwana przez zapas zgromadzonych i przygotowanych do użycia bomb głębinowych." Miejsce zatopienia1 punkt
-
1 punkt
-
Drugi model japońskiego wytwórcy (mistrza?) Mr. Hiro. Zgodnie z moimi upodobaniami znów padło na wintydżową wyścigówkę - Ferrari D50 w oznakowaniach Grand Prix Monaco z 1956 (JM Fangio). Ferrari przejęło ten model od Lancii i poddało go niewielu modyfikacjom. Lancia wprowadziła z tym modelem szereg rewolucyjnych w ówczesnej F1 modyfikacji. Zasadnicze to skośne ustawienie silnika v8 (Jano) i zrównoważenie rozkładu masy poprzez instalację bocznych zbiorników paliwa. Do tego co było w pudle dodałem właściwie tylko nity i trochę śrubek.... Malowanie pędzel i spraye Tamiya i Humbrol.1 punkt
-
Cześć, No i wreszcie – skończony. Wprawdzie na fotkach brakuje paru drobnych pierdół, np. uchwytu na lufie Browninga, ale musicie mi uwierzyć, że jest on już na swoim miejscu. Niestety warunki mam takie, że warsztat i studio foto mam poza domem, więc tak od ręki nie jestem w stanie zrobić nowych zdjęć. No ale mniejsza. Z ręką na sercu mówię – to był najgorszy model jaki w życiu widziałem i kleiłem. Serio. Do tego okres miałem taki, że marzyłem tylko o tym, żeby po prostu go skończyć. Parę rzeczy zrobiłbym inaczej, ale mam go dość – zostaje jak jest. Wóz przedstawia M-60PB z 1. Bratunackiej Brygady Lekkiej Piechoty. Wóz, jak i brygada, operował głównie we wschodniej Bośni – od Gorażde po Srebrenicę. Ja próbowałem upodobnić model do wyglądu pojazdu właśnie z lata 1995 roku, kiedy przebijał się przez tłumy kobiet i mężczyzn uciekających ze Srebrenicy. Zamiast wypisywać jakich dodatków użyłem, prościej mi będzie chyba napisać jakie części zestawowe zostały na swoim miejscu. Bryła kadłuba, koła napinające, siatki nad silnikiem i wydechem, dwa wloty powietrza i końcówki dział bezodrzutowych – cała reszta to moja produkcja lub części z innych zestawów. Dość już jednak o tym, model prezentuje się tak: Pozdrowienia!1 punkt
-
Powoli kończę wszystkie zaczęte projekty, na pierwszy ogień poszła rozgrzebana Hasegawa. Model bardzo przyjemny, pomimo jednego twardego lądowania ze stołu na podłogę udało się go całkiem nieźle ogarnąć. Nie robiłem żadnego weatheringu, model praktycznie prosto z pudła, dodane tylko blaszki wnętrza które de facto i tak słabo widać Są dwa babole których nie poprawiłem ale mam nadzieje że nie będą bardzo razić po oczach Zapraszam do oglądania1 punkt
-
1 punkt
-
Świetny efekt (to norma), a dodatkowe plusy lecą za pokazanie "co i jak". Czasem tak potrzeba aby każdemu z nas uzmysłowić, że to żadna "magia" tylko upór i chęci1 punkt
-
Pięknie wyjaśnione. To teraz do roboty. Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
taka tez była pierwsza redakcja mojego wpisu ale stwierdziłem, że to może być zbyt brutalne sformułowanie na tym zacnym forum1 punkt
-
1 punkt
-
Daj spokój Qz9. Dział okrętowy ostatnimi czasy cofnął się chyba do lat 90. Jak widać od kilku lat walkowane tematy, pomysły i techniki zostały zapomniane albo są nieakceptowane. Teraz na nowo zaczyna się odkrywanie koła i wyważanie z buta otwartych drzwi.1 punkt
-
1 punkt
-
Na zdjęciu ma wyraźniej ten kapelusz niżej na uszy, teraz sterczy jak melonik na czubku, a rondo jest chyba większe i wyraźnie cieńsze i to dodaje lekkości popiersiu. Takie porównanie: jest placek kartoflany a powinien naleśnik1 punkt
-
He, he, he.... Znalazłem jeszcze dwa opakowania, ale na całość nie starczyło... Muszę poczekać, więc może się wezmę za przewody i obejmy1 punkt
-
1 punkt
-
W zależności od modelu jaki składam właśnie tak staram się to robić. Na początku miałem często problemy z "parowaniem" lub "odkurzem" od wewnątrz. Od jakiegos czasu do wklejania używam tylko extra thin cement. Nie zawsze owiewka pasuje idealnie i wtedy zaczyna się kombinowanie ponieważ demontaż jej po malowaniu nie wchodzi w grę. Mam obecnie zaczętego b17 od Academy, tam nie dosyć że owiewka średnio pasuje to jeszcze trzeba się trochę pomęczyć żeby ją dobrze wpasować. Jeżeli mam taką sytuację wklejam zawsze owiewki bez maskowania, tak aby w razie czego było widać ewentualnie niedoskonałości. Jeżeli po kilku dniach wszystko jest OK i nie ma żadnego odkurzu maskuje owiewki zamontowane już na modelu i modlę się żeby na finale nić nie wyszło. Przy ju-188 musiałem sporo naciągać połówki kadłuba aby idealnie licowały się z owiewką, tam akurat nie było problemu bo górna część oszklenia pasowała idealnie i wystarczyło lekko przyłapać ją klejem żeby po malowaniu zdemontować i wyczyścić W he-111 patentem na czyszczenie owiewek po malowaniu było zdjęcie przedniej kopuły strzelca i delikatnie przetarcie niedoskonałości od wewnątrz patyczkiem nasączonym IPA oraz demontaż na dolnej owiewki.1 punkt
-
Wymalowany przednie! Co do koloru Vallejo to w porównaniu do np tamiyi jest za jasny i za bardzo nasycony. Patrzę właśnie na ten kolor i w sumie jakby odwŕocić proporcje RLM74 2:1 DG to wyszedłby zbliżony do Tamiyi? Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
IBG zapowiedziało nowe wcielenie PZL P.24G - tym razem tureckiego, z bardzo atrakcyjnym malowaniem: Oraz dwupak samolotów z szachownicą:1 punkt
-
Kiedyś widziałem podstawkę na której ktoś robił je z rozpuszczonej parafiny. Ale to trzeba by przetestować gdzieś na boku.1 punkt
-
Ok. Decyzja podjęta. Na razie wstrzymuję prace do czasu ukończenia instalacji oświetleniowej. Być może będzie to wymagało pewnych przeróbek gotowych elementów. Pomysł jest, research elektroniczny zrobiony, znalazłem magika, który mi to wszystko ogarnie technicznie. Plan jest taki by uniknąć zewnętrznego zasilania i upchnąć wszystko w środku. Model będzie "wisiał w powietrzu" na akrylowym pręcie więc nie chcę ciągnąć kabli od zasilacza. Nie będzie też robił za lampkę nocną więc wystarczy porządna bateria. Dodatkowo dojdą światłowody. Zapowiada się ciekawie1 punkt
-
Modulacja to nie jedyna słuszna droga i nie kazdy musi się do niej stosowac. Modulacja to tred w modelarstwie tak jak wash. Widziałem wiele bardzo dobrych modeli bez modulacji. Sam nie jesteś mistrzem tej techniki bo nie jest ona łatwa, a zrobić aby była to mija się z celem. Bez spiny panowie1 punkt
-
@Spotterzluzuj , przestań każdemu wklejać że musi zrobić modulacje bo... staje się to nudne, nie każdy takową zrobi i musisz z tym żyć. Ad malowania sęk w tym że taka jest idea malowania pojazdu wojskowego ma nie być widać gdzie przód gdzie tył i ma się rozmyć bryła pojazdu... ale to oczywiście dla "redukcyjnych" budujących repliki w skali1 punkt
-
Robiłem z taśmy maskującej pasy na podłodze śmigłowca w 1:72. Po przyklejeniu taśmy nasączałem ją klejem Mr. Hobby Cement SP (mocniejszy odpowiednik Extra Thina). Taśma stapiała się przez to z plastikiem i stawała się nie do ruszenia. Dzięki temu że klej szybko paruje nie zostawiał śladów dookoła.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czas zakończyć tę epopeję Dla przypomnienia - miało wyjść jakoś tak: A wyszło tak: Ogólnie rezultat moich bojów jest dosyć cienki - to jeden z moich słabszych modeli - ale cieszę się, że go ukończyłem i wzbogaci kolekcję poświęconą Orlińskiemu. A na poniższym zdjęciu najlepiej widać te nieszczęsne klapy: Jeszcze kilka ujęć dam w portfolio. Dziękuję Kolegom za wsparcie!1 punkt
-
dla i tak zawsze najbardziej kultowa scena wszechczasów z Bronsonem to jest ta z Once Upon A Time In The West i dialog o koniach : majstersztyk !1 punkt
-
1 punkt
-
Też kupiłem tę farbę zamierzając malować nią moją czwórkę. Obecnie nie wiem, czy nie jest ona za ciemna. Przejrzę jeszcze fotki, które dzisiaj ściągnąłem, są wśród nich kolorowe (nie kolorowane) zdjęcia niemieckich pojazdów z Afryki. Póki co podsyłam ( wyłącznie w celach dyskusji) propozycję malowania wozu z tej samej jednostki:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
