Ranking
-
uwzględniając wszystkie działy
- We wszystkich działach
- Wpisy na blogu
- Komentarze w blogu
- Wydarzenia
- Komentarze do wydarzeń
- Opinie o wydarzeniu
- Pliki
- Komentarze do plików
- Opinie o pliku
- Grafiki
- Komentarze do grafik
- Opinie o grafice
- Albumy
- Komentarze w albumach
- Recenzje albumów
- Tematy
- Odpowiedzi
- Aktualizacje statusu
- Odpowiedzi na komentarze
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
10 Listopada 2018 - 30 Marca 2026
-
Rok
30 Marca 2025 - 30 Marca 2026
-
Miesiąc
2 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Tydzień
23 Marca 2026 - 30 Marca 2026
-
Dzisiaj
30 Marca 2026
-
Wprowadź datę
27.09.2020 - 27.09.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.09.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Cześć, Na niebieskim forum modelarskim (czyli pwm.pl) od pewnego czasu działa temat konkursowy dotyczący m.in. samolotów nieuzbrojonych. Moim wkładem w ten temat jest ta poniższa galeria samolotu Sikorski JRS-1. Tutaj w wersji używanej przez Lotnictwo Marynarki USA, choć łódz ta była i używana przez piechotę morską, a także w lotnictwie cywilnym. Maszyna ta jest mniejszą wersją dużej, czterosilnikowej łodzi latającej Sikorski S-42. Model dawno dawno temu opracowany i wydany przez SWORD, był również pakowany przez Special Hobby, a ostatnio wznowiony przez Eduarda. Opracowanie to klasyczny short-run czyli w tym przypadku trochę mydlanego plastiku, trochę żywic i trochę blachy. Ja jeszcze dodałem jeszcze więcej żywicy, wykorzystując dodatkowy zestaw do tego modelu wydany przez CMK, i bardzo polecam to rozwiązanie bo na pewno oszczędza trochę wieczorów poświęconych na pasowaniu:) Malowanie to Yellow Wings, dotychczas największy żółciak w mojej kolekcji, i coś mi się wydaje, temat łodzi latających jeszcze pociągnę trochę, mają swój urok, Catalina czeka już w pudle(ale nie żółta:) ) . Dywizjon VJ-1, z okresu 1938-1939. Kolorowego odbioru. ps. teraz właśnie zauważyłem, że przed sesją zdjęciową wypada wyczyścić obiektyw, także przepraszam za kropki na zdjęciach tu i tam:) Pzdr. Jaro6 punktów
-
Koniec weekendu to i postępy należy przedstawić. Luk działka jest już ukończony, brakuje co prawda listew o otworami do zamykania dookoła luku ale te będę mocował jak już skończę luk z bębnem na amunicję. Jednym z elementów konstrukcji luku jest taki niewielki, ażurowy element. Jego montaż wykonałem na papierze milimetrowym. Ma to tą zaletę, że łatwo utrzymać wymiary i dodatkowo plastik potraktowany cienkim klejem Tamki delikatnie przykleja się do papieru stabilizując element. Do tak przytwierdzonego pierwszego elementu można już bez większych problemów kleić następne. Na koniec wystarczy lekko nagiąć kartkę i podwadzając element żyletką oddzielić go od niej. Luk prezentuje się tak. Najbardziej mnie cieszy to, że działko bez żadnych kłopotów mieści się w luku. Jak to się mówi "Głupi ma zawsze szczęście"5 punktów
-
Udało mi się dociągnąć kolejny ulepek do stanu prezentowalnego. Pierwotnie służył jako prototyp do blaszki, a jak przyszło co do czego to większość mosiądzu trzeba było zedrzeć. Skądinąd zgodnie z genezą oryginału - z którego zdjęto wszystko co nie miało związku z lotem rozumianym w najbardziej podstawowym rozumieniu tego pojęcia. Fotki:4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Następny relaksacyjnie zrobiony modelik.Model jest częścią mojego mini projektu "Sojusznicy Luftwaffe plus Finlandia" Moja grupka "Mietków" od AZ Model3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Jest moc w tej haubicy Pomału prace przy "Stupa" posuwają się do przodu. Model jest najlepiej dopracowanym modelem Dragona jaki kleiłem- wszystko pasuje, czasem trzyma się bez kleju, nic nie można źle wkleić- dla mnie model poezja. Obawiam się jednak trochę o spasowanie haubicy z nadbudówką. Pozdrawiam Marek3 punkty
-
Zgodnie z zapowiedzią, ruszam jako przedskoczek projektu grupowego "Od... lufy strony (102 mm)", czy jakkolwiek by się on nie nazywał Pewnie podobny materiał pojawi się też na Britku (Britmodeller), więc może się pojawić nieco niepolskich wtrętów... Wydany kilka lat temu zestaw Starling Models jet opracowany cyfrowo, na pierwszy rzut oka (i pierwsze spasowanie) sprawia bardzo dobre wrażenie. Jak kto ciekawy, tu ma inbox: http://www.steelnavy.net/StarlingNadder350FBustelo.html Zestaw przedstawia ma niby przedstawiać HMS Nadder. Przy okazji budowy sprawdzę na ile tak jest w rzeczywistości (może to się przydać komuś, kto planuje jego budowę - choć jakoś nie podejrzewam...) , natomiast ja chciałbym zrobić go jako HMS Jed - jedną z pierwszych fregat typu River, z ciekawą wojenną karierą. Poniżej szkic na który naniosłem indywidualne cechy itp. budowanego okrętu. W modelu wykorzystam jakieś dodatki, na pewno będzie to m.in zestawy Oerlikonów z Micromastera ( z lewej) oraz Black Cat Models. Budowa fregaty będzie ciekawym doświadczeniem modelarsko-historycznym. Kolejny model z żywicy, ale zupełniej innej generacji i jakości niż poprzedni White Ensign. Sama fregata to z kolei starsza i większa siostra (no, może kuzynka) korwety Castle. Dlatego pewne aspekty i detale mam opanowane, ciekaw jestem jakie rozwiązania powtórzono, a czym się te dwa okręty od siebie różniły. Przy takim podejściu dość istotna staje się odpowiednia dokumentacja. Której wertowanie zresztą sprawia mi wiele radości (w odróżnieniu od wynajdywania błędów!) Do prezentowanych wcześniej pozycji: dołączają kolejne (+ oczywiście wykopaliska internetowe): Plan HMS Spey zamówiłem w kanadyjskim Muzeum w Esquimalt, otrzymałem go mailem. Mają tam na stronie wiele planów, więc może komuś się przydać - poniżej link. https://navalandmilitarymuseum.org/archives/projects/ships-plans/ Jest to plan modelarski (opracowany w latach '70), a nie stoczniowy, ale jest niesamowity. Bogactwo szczegółów, zakomponowanie, dodatkowo porozrysowywane i opisane detale... Naprawdę wspaniała robota kreślarska. Wydrukowałem go sobie w drukarni na grubszym papierze w dużym formacie i z przyjemnością powieszę w swojej jamie. Wydaje się, że na tym planie wzorowali się twórcy rekonstrukcji HMS Spey w grze komputerowej którą wszyscy poza mną kojarzą: Trzeci plan jest zamieszczony w pokazanej książce Briana Laveryego. Ma fatalną jakość, ale coś tam z niego można odczytać. Jest o tyle istotny, że to kopia STOCZNIOWYCH planów HMS Nadder. Mają podaną muzealną sygnaturę, książka stosunkowo łatwo dostępna i znana, wydana przed ukazaniem się modelu. Oglądając go, oczekiwalibyśmy, że wszystko będzie się zgadzało w 100 % z modelem wyprodukowanym przez firmę z Wielkiej Brytanii. ____________________________ Miłe złego początki: usuwam na dnie ślady po nierównym szwie w formie. Uskok ma kilka milimeterów wysokości, całość pokrywam brązowym surfacerem i szlifuję. Dodaję nieco detali na nadbudówkach. So far so nice but (było miło, ale)...2 punkty
-
Terenowe pojazdy marki Porsche nie są pomysłem powstałym w XXI w. Już w latach 30-ych XX w. pojawiły się takie wozy, co jeszcze ciekawsze – wykorzystujące napęd hybrydowy. Pod koniec 1939 r. z inicjatywy prof. dr Ferdinanda Porsche rozpoczęto program opracowania nowego, ciężkiego (na ówczesne standardy) czołgu o masie 25-30 ton, którego uzbrojenie miała stanowić armata Kw.K. 7,5 cmL / 24 lub Kw.K. 10,5 cm. 5 grudnia 1939 r. pierwsze obliczenia nowego projektu wykonał inż. Karl Rab, a następnie 9 grudnia 1939 r. powstał szkic nowego czołgu i przystąpiono do przygotowania dokumentacji rysunkowej oraz wyboru ewentualnych kooperantów. Pod koniec marca 1941 r. wyłoniono głównych dostawców elementów nowego wozu: • Krupp - kadłuby • Steyr - silniki benzynowe chłodzone powietrzem (jeden ze znaków rozpoznawczych firmy do dziś) • Siemens-Schückert - komponenty elektryczne (pojazd miał być bowiem hybrydą spalinowo - elektryczną) • Reichswerke-Hermann-Göring A.G. (dawniej Škoda) - zawieszenie Krupp dostał zamówienie na trzy kadłuby, z czego powstał tylko jeden. Jeszcze w początku 1941 Krupp zaproponował opracowanie wieży z armatą 8,8 cm Kw.K. L / 56. Oprócz kół napędowych i napinających zawieszenie składało się z sześciu amortyzowanych wózków zamocowanych w kadłubie na wałkach skrętnych. W wózkach zamontowano podwójne koła jezdne o średnicy 700 mm. Do tego dochodziły dwie pary rolek podtrzymujących, po jednej parze z każdej strony. Rolki i koła jezdne wyposażono w gumowe bieżniki. Ten układ później powtarzał się w podwoziach czołgów i dział samobieżnych konstrukcji Porsche. Napęd zapewniał zespół spalinowo-elektryczny składający się z dwóch 10-cylindrowych, chłodzonych powietrzem silników Porsche typ 100, których moc przekazywana była na parę prądnic Siemensa. Energia elektryczna wytwarzana przez prądnice zasilała zaś parę silników elektrycznych, po jednym przy każdym z kół napędowych. Co ciekawe, układ działał dość dobrze, aczkolwiek uproszczenia konstrukcji związane z napędem elektrycznym (przeniesienie napędu) owocowały komplikacjami całości układu, które w warunkach frontowych musiały okazać się niemożliwymi do pokonania. Wyprodukowano jeden egzemplarz prototypowy z "miękkiej" stali, jeden drewniany model wieży i nadbudowę testową. Prototyp był używany głównie do badań hybrydowego napędu spalinowo-elektrycznego. Dokładna data ukończenia prototypu nie jest znana, ale prawdopodobnie testy uwiecznione na kilkunastu fotografiach miały miejsce około października, może listopada 1941, na co wskazują nieliczne bryły topniejącego śniegu i rozmokły teren prób. W tym samym czasie jednak trwały już prace nad jeszcze cięższym VK 45.01 (P), który miał stać się Tygrysem, a ostateczne został Ferdynandem/Elefantem. Program VK 30.01 (P) został zatem anulowany. W późniejszym okresie na prototypie zamontowano dźwig. W takiej formie wóz służył – jak się wydaje z nielicznych zdjęć w tej konfiguracji – jako pojazd warsztatowy. Model firmy Hobby Boss przedstawia projektowaną uzbrojoną wersję czołgu, mimo że w rzeczywistości wieży z uzbrojeniem nigdy nie zamontowano. Zbudowanie modelu pojazdu w wersji testowej wymagało samodzielnego wykonania nadbudowy, płyty czołowej z okienkami, osłon wylotów powietrza z przedziału silnikowego, dodatkowego nawiewu wentylacyjnego za nadbudową oraz okrągłych uchwytów do zamocowania liny holowniczej. Usunąć należało także mocowanie anteny radiostacji. Lina produkcji Eureka XXL. Ogniwkowe gąsienice okazały się trudne w złożeniu, każde ogniwo wymagało szlifowania i dopasowywania do sąsiadujących, a poziom ich wykonania i tak pozostawiał sporo do życzenia. Do tego nie pasowały do koła napędowego. Ostatecznie zatem wykorzystałem gumowe gąsienice z zestawu Sturer Emil Trumpetera, do którego i tak kupiłem Friule. Poza tym budowa modelu nie nastręczała trudności, a spasowanie części okazało się bardzo dobre. Malowanie farbami MR Paint mieszanymi „na oko”, brudzenie różnymi pigmentami, błotami, olejami Ammo MIG, AK, Vallejo. Subtelne otarcia wykonałem grafitem AK. Stara szkoła, jak to mówią. Tak powstał model pojazdu prototypowego, testowego, nieuzbrojonego i na dodatek prawie praktycznego. Pozdrawiam Hubert2 punkty
-
Dawno temu zacząłem prace nad Boeingiem 747-400 Transaero. Niestety jakość modeli które udało mi się zdobyć trochę mnie załamały i odłożyłem prace nad niewiadomo kiedy, głównym problemem był powichrowany kadłub w modelu Revella. Udało mi się kupić kolejny zestaw w którym kadłub okazał się prosty ale skrzydła dają wiele do życzenia. Ale skrzydła mogę wziąć z poprzednich zestawów więc nie ma problemu. Największym wyzwaniem będzie położenie kalki z głową tygrysa, ponieważ producent kalkomanii zrobił ją jako całość, ale mam drugi zestaw mam w zapasie Mam nadzieję że uda mi się doprowadzić ten projekt do końca, trzymajcie kciuki2 punkty
-
Rymulusie - no pięknie jest. Ja to mogę ocenić pod względem czystości, ostrości detalu i kompozycji. Marcin ma tę przewagę, że mało kto podskoczy mu merytorycznie. Jak Ci dał "szóstkę", to myśl czy nie otwierać więcej i więcej... Będzie ikoniczny Kocur w 72 :-)2 punkty
-
Dzięki za serduszka Tymczasem po kalkach, łoszu, montażu głównych części, przyszedł filtr matujący i coś tam zaczyna być widać: Teraz trochę brudzenia, eksploatacji i innych zdrapek, montaż finalny i powinien niedługo być koniec :-)2 punkty
-
2 punkty
-
AVIA S.199 1:72 z zestawu Kovozavody Prostejov nr kat. 10. o wyborze nieboszczyka z prosektorium zadecydował za mnie kolega barszczo swoim warsztatem oraz arcyciekawa pracowania badania wypadków lotniczych oraz wypadki Mułów w służbie. gdzie znalazłem zdjęcie Tradycyjna kąpiel w Krecie: potem to już, zwyczajnie. Na kawałki i budowa od nowa. Bracia Czesi pokusili się też o wizualizację, na potrzeby jakiejś gry chyba. Ja też, na własne potrzeby2 punkty
-
Witam. Chiński czołg Type 59 chińskiego producenta przerobiony na sowieckiego T-54 z polskimi oznaczeniami. Polskie liny do holowania i gąsienice z Węgier. Malowany amerykańskim kolorem japońskiej produkcji, brudzony hiszpańskimi olejami i pigmentami. Taka globalna wioska i raczej luźniejszy projekt, ale mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dla mnie mistrzostwo świata. Pojazd z niszowej kategorii prototypów. Brawo za wybór wersji. Pojazd rzeczywiście istniał i został w miarę nieźle obfotografowany. Podobają mi się subtelne ślady eksploatacji. Tak trzymać!!!!1 punkt
-
1 punkt
-
Wielkie dzięki. Twoja dokumentacja bardzo pomogła mi w wykonaniu tego luku w sposób prawidłowy, bez niej wielu elementów by nie było. Nie podpuszczaj... ...tylko podpowiedz jak zrobić taśmę amunicyjną.1 punkt
-
Świetnie to wygląda. Jak do tej pory chyba nie widziałem lepiej wykonanego luku działka.1 punkt
-
Wszystko fajnie - a może ktoś by do wczesnych 109 podszedł? B,C,D? to taka drobna podpucha1 punkt
-
1 punkt
-
Tu masz kopalnię zdjęć STUGÓW III G: https://www.worldwarphotos.info/gallery/germany/tanks-2-3/stug-40/stug-iii-italy/ np. takiego ......1 punkt
-
1 punkt
-
Jeśli chodzi o ślad łączenia from to chciałem osiągnąć coś takiego jak na egzemplarzu z MWP W między czasie poszły kolejne warstwy kolorów. I jeszcze zbliżenie na fakturę wieży. Numery odlewy wykonane z odciętych numerów części z ramki od modelu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
gratuluję ukończenia projektu. fajnie wyszło delikatne różnicowanie paneli i lekkie ślady eksploatacji.1 punkt
-
Najwyższa pora żeby zdecydować jaki pojazd powstanie. Z gąsienicami jest problem bo wczesne są poza zasięgiem. Skłaniam się ku prototypowi T-34/57 a drugi (tak mam jeszcze jeden komplet )... może posłużyć do projektu z serii lokalny patriotyzm. Ostatni pomnik T-34 w Gdańsku jest niezłym składakiem z bogatą historią. Jeden kadłub sklecony. Gąsienice to resztki z moich odlewów. Pavla models nie mają grzebieni1 punkt
-
1 punkt
-
Spróbuj bilmodela , https://pwm.org.pl/viewtopic.php?p=994720 Ja ostatnio używałem wamodu a nawet szybkiego kleju Tamiy. Trochę pomogło , nanosiłem kontrolnie aerografem.1 punkt
-
Teraz już tylko takie sklejanie zamierzam kontynuować.Dla czystej przyjemności.1 punkt
-
1 punkt
-
Bardzo ładne, rzadkie malowanie. Szkoda, ze nie wymieniłeś tej pancernej anteny obręczowej na coś delikatniejszego. Sam dostałem za nią po łebie na etapie warsztatu, tak że zdążyłem jeszcze wymienić. Model sporo zyskał na lekkości.1 punkt
-
Wreszcie ktoś się zabrał za Królową. Super! Te kalki bardzo ładnie siadają .https://karopka.ru/community/user/18236/?MODEL=5595131 punkt
-
Ja trzymam bo położenie tej kalki będzie wyzwaniem. Tygrys od przodu wygląda rewelacyjnie, z boku trochę traci na urodzie.1 punkt
-
1 punkt
-
PZL P.24 A-G Andrzeja Glassa wyd. Kagero przy opisie zmian dla P.24E podaje: "wyrzutnik łusek zastosowany dla środkowych k.m." i na rysunku według mnie widać te osłony. Tak na marginesie to właśnie myślę, żeby rozgrzebać Azura tyle, że w tureckim malowaniu. Pozdrawiam.1 punkt
-
Toż to nie przyzwoite.... w dobie kryzysów i deficytu takie drogie modele pokazywać... Zaglądam z zaciekawieniem.1 punkt
-
Mój Draken z Aeroplasta czeka na swoją kolej. Miał być teraz robiony ale na stół poszedł F-16 z Mister Crafta i skończony stoi na półce. Teraz dalej jest F-16 ale z Hasegawy i F-104G z Academy i to jest prawdziwy hardcore ! Brak kokpitu, lukow podwozia a fotel wygląda jak ławeczka w parku plus bledy wymiarowe - za długi jest o około 4mm...1 punkt
-
to ja też "wyłożę karty na stół"..... u mnie będzie Eskimos w tropikach czyli Tribal na Morzu Śródziemnym ----> albo "afrykaniec" z 1942 (operacja Torch) albo "sycylijczyk" z 1943 (operacja Husky).... jeszcze nie zdecydowałem co będzie, chociaż całkiem możliwe że to była jedna i ta sama konfiguracja i kamo. Ale jeszcze muszę zgłębić temat produkt wyjściowy to oczywiście skala 1:350 i zestaw Trumpka wzbogacony o dedykowane lufki, blacharkę WEM i trochę żywicy z MicroMaster1 punkt
-
1 punkt
-
Witam, Tym razem stosunkowo współczesny model, nietypowy jak na moje drugowojenne standardy. Trumpeter, pewnie dość uproszczony w stosunku do nowych wypustów, ale sklejało się nawet dość przyjemnie. Z dodatków to metalowe lufy i oczywiście gąsienice. Te drugie z Master Club i miałem z nimi trochę roboty, ale o tym było w warsztacie. Nie ma co się rozwodzić czas na fotki.1 punkt
-
Przełęcz Salang w Afganistanie to droga pomiędzy Kabulem, a Mazar-e-Sharif. Od czterech tysięcy lat jest używana jako szlak handlowy pomiędzy centralnym Afganistanem, a północnym regionem Bactria. Jest to główna droga wzdłuż gór Hindu Kush. Nic dziwnego, że i rosjanie i amerykanie bardzo dbali o zapewnienie kontroli w tym obszarze. Na zdjęciu prawdopodobnie uszkodzony T-62, brak zbiorników paliwa, pilnujący zaopatrzenia.1 punkt
-
1 punkt
-
MiG-25 PD, ICM, 1:48 Zdecydowanie największy model, jak dotychczas pojawił się na moim warsztacie.1 punkt
